Po niespodziewanej porażce 0:1 z Espanyolem w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Króla FC Barcelona musi na własnym stadionie odrobić straty, aby awansować do półfinału i wciąż liczyć na wygranie tych rozgrywek po raz czwarty z rzędu.
W pierwszym spotkaniu Barcelona miała niewątpliwie przewagę (71% posiadania piłki, niemal dwa razy więcej oddanych strzałów), ale nie potrafiła jej udokumentować strzelonym golem. Dodatkowo, gdy w drugiej części gry sędzia podyktował rzut karny dla Barçy, Leo Messi nie zdołał go wykorzystać. Zmarnowane szanse zemściły się w końcówce pojedynku, gdy Oscar Melendo trafił do siatki po jednej z nielicznych okazji bramkowych dla gospodarzy. Barcelona została zaskoczona odważniejszą grą rywali w drugiej połowie, podczas gdy zwykle to ona rozstrzygała losy meczów w tej części gry. Niewątpliwie Quique Sánchez Flores zastosował dobrą taktykę na pierwsze spotkanie, a dziś przekonamy się, jakie wnioski z tej konfrontacji wyciągnął Ernesto Valverde, i co obaj trenerzy przygotują na rewanż.
Niepewność co do losów rywalizacji w Pucharze Króla pojawiła się już po pierwszym spotkaniu z Celtą. Barcelona zremisowała 1:1 na terenie rywala, więc nic jeszcze nie było przesądzone. Katalończycy nie dali jednak najmniejszych szans drużynie z Vigo i już w pierwszej połowie rozstrzygnęli losy rywalizacji. Przekonamy się, czy podobnie będzie w starciu z Espanyolem.
Na korzyść Barçy przemawia też znakomita gra w Pucharze Króla w ostatnich latach. Nie dość, że Barcelona zwyciężyła w trzech ostatnich edycjach tych rozgrywek i notuje passę 18 kolejnych wygranych dwumeczów, to jeszcze z ostatnich 18 spotkań na Camp Nou Blaugrana wygrała 17 i tylko raz zremisowała. Dla Espanyolu konieczność gry na stadionie Barçy jest prawdziwym koszmarem. Los Pericos przegrali ostatnie dziesięć spotkań na Camp Nou, notując przy tym bilans bramkowy 3:35.
Ernesto Valverde powinien tym razem postawić na najsilniejszą możliwą jedenastkę. Kto wie, może doczekamy się też debiutu Philippe Coutinho, który został powołany na to spotkanie, obok kontuzjowanych ostatnio Andrésa Iniesty i Paco Alcácera, a także kolejnego debiutanta Yerry’ego Miny. Kolumbijczyk będzie rezerwowym stoperem w obliczu absencji Thomasa Vermaelena. Niewątpliwie osłabieniem będzie też brak Ousmane'a Dembélé, który mógłby tworzyć duże zagrożenie na jednym ze skrzydeł.
Agresywne Papużki
W barwach Espanyolu nie będą mogli wystąpić José Manuel Jurado i Pablo Piatti, którzy nie zagrali również w pierwszym pojedynku z Barceloną. Głównym atutem ofensywnym Espanyolu będzie Gerard Moreno. 25-latek strzelił w tym sezonie 11 goli w 25 spotkaniach. Środkowi obrońcy Barçy będą musieli zachować czujność przy kontratakach, gdyż Moreno doskonale potrafi uciec defensorom. Największym problemem dla Barcelony w tym spotkaniu będzie jednak sforsowanie defensywy Espanyolu, w której może wystąpić nawet pięciu piłkarzy, z Davidem Lópezem przechodzącym ze środka defensywy do linii pomocy w zależności od okoliczności. Zawodnicy Blaugrany muszą szybko wymieniać piłkę i grać bardzo intensywnie, zwłaszcza w pressingu, jeśli będą chcieli stworzyć sobie okazje bramkowe. Zwłaszcza że, jak powiedział przed meczem Leo Baptistao, drużyna Espanyolu będzie starała się powstrzymać Messiego w „jakikolwiek sposób”, a więc zapewne na granicy przepisów. Nie trzeba przypominać, że taka gra bardzo odpowiada zespołowi Los Pericos. Espanyol zrobi wszystko, żeby po raz pierwszy od 57 lat wyeliminować Barcelonę z Pucharu Króla i awansować do półfinału, gdzie po odpadnięciu faworytów (Atlético, Real, Barça) miałby większe szanse na końcowy triumf.
Zwycięstwo z Barceloną w pierwszym spotkaniu dobrze pokazuje możliwości Espanyolu, który dzięki agresji i waleczności piłkarzy oraz rozsądnej taktyce jest w stanie od czasu do czasu pokrzyżować szyki mocniejszym rywalom. Świadczy o tym remis 1:1 z Sevillą na inaugurację obecnego sezonu LaLigi, bezbramkowy remis z Villarrealem czy zwycięstwo 1:0 z Atlético. Trudno jednak twierdzić, że Espanyol znajduje się w wybitnej formie. W ostatni weekend podopieczni Quique Sáncheza Floresa przegrali bowiem 0:3 z Sevillą na własnym stadionie. Los Pericos może spotkać ten sam problem co Celtę Vigo – zmęczenie materiału w kontekście natężenia meczów pucharowych i ligowych w styczniu. Barcelona może sobie pod tym względem pozwolić na większe pole manewru i rotacje w składzie, aby zachować świeżość swoich zawodników. Warto przy tym wspomnieć, że Espanyol miał już problemy z wyeliminowaniem w poprzedniej rundzie Pucharu Króla Levante, które jest kandydatem do spadku z Primera División.
Przetarcie przed Ligą Mistrzów
To do tej pory najtrudniejsze wyzwanie dla Ernesto Valverde w rywalizacji "przegrywający odpada". Co prawda pierwsze oficjalne mecze Txingurri na ławce Barcelony to rywalizacja w Superpucharze Hiszpanii z Realem Madryt, ale trener Barçy miał wówczas za mało czasu, by wprowadzić swoje koncepcje. Teraz zespół Valverde gra mniej więcej to, czego oczekuje szkoleniowiec. Zobaczymy, na ile trener Barcelony będzie potrafił wyciągnąć wnioski z poprzedniej konfrontacji z Espanyolem i jak drużyna sprawdzi się w sytuacji, gdy będzie musiała odrabiać straty już od samego początku spotkania. Niezależnie od wyniku dzisiejszy mecz będzie cenny w kontekście rywalizacji w Lidze Mistrzów i pokaże, jak drużyna potrafi zachować się pod presją, mając przed oczami widmo odpadnięcia z rozgrywek.
Nie ma już miejsca na kunktatorstwo. Barcelona jest zmuszona strzelić dwa gole więcej od rywali, aby wywalczyć bezpośredni awans i nie liczyć na zwycięstwo w rzutach karnych. Podopieczni Ernesto Valverde będą więc musieli, przy skomasowanej obronie rywala, rozegrać jeden ze swoich najlepszych meczów w tym sezonie. Kluczowe może być to, żeby Barça potrafiła dostosować się do wymagań agresywnej gry rywali, ale nie dała wyprowadzić się z równowagi i spokojnie, acz z niezbędną determinacją, robiła swoje. Opanowanie trenera Valverde może przełożyć się na zespół, tak jak to miało miejsce do tej pory.
Komentarze (76)