Dziś mija dwanaście miesięcy, odkąd Paulinho rozpoczął swój nieprzerwany maraton spotkań. 22 lutego 2017 roku wystąpił w azjatyckiej Lidze Mistrzów. Od tego czasu Brazylijczyk rozegrał 29 meczów w Guangzhou, a ostatni występ zaliczył 10 sierpnia. Paulinho bez żadnego odpoczynku wyjechał do Barcelony i debiutował w pojedynku z Alavés 26 sierpnia. Pod wodzą Ernesto Valverde rozegrał 35 spotkań. Dodatkowo pomocnik występował również w reprezentacji Brazylii, dla której rozegrał dziewięć z dziesięciu możliwych meczów, wszystkie w podstawowym składzie.
W sumie Paulinho ma już na koncie 73 mecze i 5212 minut spędzonych na boisku, co może wyjaśniać przyczyny jego słabszej dyspozycji, zwłaszcza jeśli dodamy do tego problemy ze śródstopiem od pierwszego starcia z Espanyolem w Pucharze Króla. Aby uzmysłowić sobie poziom przeciążenia Paulinho, wystarczy powiedzieć, że piłkarze Barcelony mogą mieć w tym sezonie na koncie maksymalnie 60 spotkań, jeśli zespół awansuje do finału Ligi Mistrzów. W całym poprzednim sezonie Leo Messi przebywał na murawie o 760 minut mniej niż Paulinho w ciągu ostatniego roku.
Tym samym ważne będzie, jaką strategię zastosuje Valverde wobec Paulinho i czy będzie możliwe odpowiednie przygotowanie pomocnika na końcówkę sezonu. Na Stamford Bridge Brazylijczyk miał problemy z przyspieszeniem, a jego powroty do obrony po każdym ataku były coraz wolniejsze. Paulinho potrzebuje benzyny lub wakacji. Cały rok bezustannej gry jest bardzo wyczerpujący, a przecież przed zawodnikiem są jeszcze mistrzostwa świata w Rosji, gdzie zapewne wystąpi w roli podstawowego piłkarza reprezentacji Brazylii.
Komentarze (41)