W wywiadzie udzielonym brazylijskiemu Globoesporte piłkarz São Paulo Rodrigo Caio opowiedział o kulisach nieudanego transferu do Barcelony.
- Miałem nadzieję na transfer do Barcelony i ostatecznie zostałem z niczym. To była dla mnie wielka szansa. W grę wchodziło jedynie sześć miesięcy, ale to była okazja do zaprezentowania mojego futbolu w wielkim, europejskim klubie. Przeszedłem badania medyczne, które zakończyły się pozytywnym wynikiem. Barça miała jednak dwie opcje: mnie lub Murillo. Kiedy skończyłem badania lekarskie i wyszedłem z sali, Murillo był już zaklepany.
- Myślę, że zdecydowali się na Murillo dlatego, że on ma już za sobą grę w Europie i pokazał się w lidze hiszpańskiej. To dla Barçy bardzo ważny czynnik, szczególnie teraz, kiedy LaLiga, Liga Mistrzów i Puchar Króla wkraczają w decydującą fazę. Cała różnica polega zatem na adaptacji. Ja gram w Brazylii i nie mam doświadczenia w Europie. Trener udzielił wywiadu i nawiązał właśnie do tego. Powiedział, że niezbyt dobrze mnie znał, ponieważ nie grałem w Hiszpanii czy w jakiejś innej europejskiej lidze. To jest trochę denerwujące. On jednak chciał piłkarza bardziej przydatnego w tym momencie i tak się właśnie stało. W każdym razie już samo zainteresowanie ze strony Barcelony sprawia, że jestem bardzo szczęśliwy. To sygnał, że mnie obserwują i zdają sobie sprawę z mojego potencjału.
- To są takie okazje, które czasami się przydarzają i ostatecznie się nie konkretyzują. Przeżyłem to na własnej skórze już nie raz. Jasne, że czasami jest to bardzo fustrujące, ale taki jest futbol. Myślę pozytywnie. Nigdy nie było mi łatwo i teraz również nie będzie. Trzymam się jakoś i jestem spokojny. Mam jeszcze trzy lata kontraktu z São Paulo, klubem, w którym się wychowałem. Spokojnie czekam na swoją szansę i mam nadzieję, że pewnego dnia zrealizuję swój cel, jakim jest gra w Europie. A na razie mam swój klub i mogę liczyć na życzliwość ze strony wszystkich, którzy w nim pracują. To jest najważniejsze.
Komentarze (6)