Latem Barcelona zdecydowanie postawiła na Mirandę. 19-latek przedłużył kontrakt z klubem do 2021 roku, a jego klauzula odejścia wzrosła do 200 milionów euro. Miranda wygrał rywalizację z nieco starszym Markiem Cucurellą, który został wysłany na wypożyczenie do Eibaru. Wydawało się, że Miranda będzie stałym zmiennikiem Jordiego Alby, ale po meczu z Levante wiele stracił w oczach Ernesto Valverde. Nie spisał się w tym spotkaniu najlepiej i został zmieniony już w przerwie, gdy Barça przegrywała 0:2. Wcześniej Miranda zaprezentował się bardzo przeciętnie w rywalizacji z Leónesą i słabo w konfrontacji z Tottenhamem. Dla trenera to było już za wiele. Na usprawiedliwienie lewego obrońcy można dodać, że w ciągu pół roku otrzymał on szansę tylko w czterech meczach, a w dodatku nie był wprowadzany do zespołu stopniowo, co ułatwiłoby mu adaptację w pierwszej drużynie.
Mimo że Jordi Alba jest zawieszony za nadmiar żółtych kartek i nie będzie mógł zagrać w meczu z Athletikiem, Ernesto Valverde nie zdecydował się na zaproszenie Mirandy na ostatni trening pierwszego zespołu. Trener Barcelony zaprosił za to na zajęcia dwóch prawych obrońców Moussę Wagué i Daniego Morera. Problemy Mirandy nie kończą się na pierwszej drużynie. Lewy obrońca nie wystąpił w dwóch z trzech ostatnich spotkań Barçy B z Ejeą i Peraladą. W podstawowym składzie zagrał Ignasi Villarrassa, który trafił do zespołu rezerw z Cornelli jako zmiennik Mirandy, aby zastępować go, gdy 19-latek będzie powoływany przez Valverde.
Według Marki dyrekcja sportowa Barcelony liczy, że Miranda będzie miał jeszcze szanse u Ernesto Valverde, który nie powołał go od spotkania z Levante. Tym bardziej, że w zespole jest tylko jeden lewy obrońca, a w ostatnim meczu z Valencią Sergi Roberto nie spisał się najlepiej na tej pozycji. Miranda prawdopodobnie znajdzie się w kadrze na spotkanie z Athletikiem, ponieważ nie został powołany na starcie Barçy B z Conquense. Barcelona wciąż ma problemy ze znalezieniem zmiennika dla Jordiego Alby.
Komentarze (23)