O analizę kluczowych aspektów wczorajszego wygranego spotkania z Getafe, pokusiło się Mundo Deportivo, a dokładniej Lobo Carrasco. Zapraszamy do lektury.
1. Pressing Getafe, spod którego wychodzi Barcelona.
Jedenastka Bordalása przystąpiła do pojedynku, chcąc przebywać na połowie Barcelony. Nie udało jej się to. Po pierwsze dlatego, że zespół Valverde za sprawą De Jonga i Arthura utrzymywał się przy piłce krótkimi podaniami, a po drugie, ponieważ Nyom wciąż jeszcze szuka Carlesa Péreza. Podawanie do Carlesa i pozycja Luisa Suáreza, grającego na pograniczu spalonego, powodowały nieustanne zagrożenie dla obrońców Getafe. Na lewym skrzydle Griezmann wspierał Juniora Firpo. Nie była to absolutna kontrola nad meczem ze strony Barcelony, a raczej wypady pod bramkę rywala od czasu do czasu, ale w tym wszystkim najlepsze było poczucie, że Blaugrana broni się z taką samą energią, z jaką naciskali Arambarri, Maksimović, Djene lub "nasz" Cucurella. Zmęczeni pressingiem zawodnicy Getafe miewali problemy z powrotem do obrony, żeby wesprzeć Bruno i elektrycznego Djene. Taktyczne zwycięstwo Valverde.
2. Mentalny rozwój Juniora Firpo i Carlesa Péreza.
To, co najbardziej się wyróżniało, to drużyna. Ale dobry wizerunek Juniora Firpo został przywrócony (w porównaniu do meczu z Granadą) od pierwszego pojedynku o piłkę. Dał on sobie radę z Jasonem i skomplikował życie Damiánowi, rządząc na lewej stronie boiska.
Warto także wspomnieć o Carlesie Pérezie. Wychowanek o dobrym dryblingu, uderzeniu i szybkości musi iść tą drogą w celu dalszego rozwoju. Wykonał wczoraj wielki krok naprzód.
Wracając do meczu i bramki zdobytej przed przerwą, swoje szanse na jej strzelenie mieli także właśnie Carles Pérez, który minął Nyoma i prawie pokonał Sorię, i kilkukrotnie Luis Suárez, po którego strzałach piłka minęła nieznacznie bramkę, a przy jednej z okazji podawał do niego Griezmann. Długie podanie było tym, po którym padł gol: Djene wybił piłkę, ter Stegen wyszedł z bramki i posłał długie podanie za plecy obrońców Getafe. W rezultacie Luis Suárez przelobował bramkarza gospodarzy Sorię i było 1:0.
3. Cios i kontrola.
Drugi gol dla Barcelony rozluźnił Getafe. Za sprawą Kenedy'ego piłkarze szukali ofensywnego wariantu - Cucurella przeszedł na pozycję lewego obrońcy po wyjściu Nyoma do przodu - ale strzał lewą nogą Carlesa Péreza pozwolił Sorii jedynie wypluć piłkę przed siebie, co dało szansę Juniorowi Firpo na dobitkę. 2:0 i kontrola gry przez trio Arthur - Busquets - De Jong i cień zmęczenia sprawiły, że zmiany w zespole Getafe okazały się bezowocne.
Barça mogła zdobyć więcej bramek, np. szansa Arthura po błędzie Sorii, ale najbardziej nieoczekiwanym momentem było wyrzucenie z boiska Clementa Lengleta.
Nie było to jednak problemem dla Barcelony, zespół Valverde dokończył mecz, przerzucając piłkę po wszystkich stronach boiska i atakując za sprawą Semedo i De Jonga, podczas gdy Getafe nie miało wczoraj swojego dnia. Sergi Roberto grał na trzech pozycjach, Arthur kontrolował grę, Piqué był bezbłędny, a Barça była Barçą od początku do końca.
Komentarze (9)