Ronald Araujo prezentuje coraz lepszą formę, pracując nad zapewnieniem sobie pewnego miejsca w składzie. Do dobrej postawy w obronie Urugwajczyk dołożył we wczorajszym meczu również bramkę, z czego był już znany w czasach gry w drużynie rezerw.
Zawodnik zanotował wyjątkowo ładne trafienie, które po spotkaniu określił jako najładniejsze w karierze ze względu na fakt, że był to jego pierwszy gol w pierwszym zespole Barcelony. Wczorajszy mecz był jego 14. od czasu awansu z Barçy B. Wystąpił w parze z Oscarem Minguezą, z którym również zna się z La Masii. W drużynie rezerw Araujo strzelił w sumie sześć goli w 44 występach.
W starciu z Valencią Araujo dobrze radził sobie z Guedesem, najszybszym napastnikiem Valencii, z którym wielokrotnie musiał mierzyć się jeden na jednego. Ronald nie poradził nic na gola Diakhaby’ego, ale tutaj obwiniać można bardziej Griezmanna. La Vanguardia wspomina też zachowania 21-latka z przeszłości, które zyskały mu wielu sympatyków. W końcówce poprzedniego sezonu piłkarz uparł się, by rozegrać fazę play-off z Barçą B, mimo że Quique Setien nie chciał się na to zgodzić. Decyzji miał mu pogratulować nawet Leo Messi.
Wczoraj widzieliśmy, jak Araujo porozumiewał się z kolegami i zagrzewał ich do walki, tak, jak to robił w rezerwach. Nie bez powodu po zaledwie czterech miesiącach w Barcelonie B koledzy wybrali go na kapitana drużyny. Teraz Urugwajczyk błyszczy w pierwszym zespole i korzysta z szans otrzymywanych pod nieobecność Gerarda Piqué.
Komentarze (17)