- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1402 Culés
Gorące dyskusje
Batys
2
Macie już zaplanowane urlopy? Jakiś ciekawy kierunek?
101 odpowiedzi
Kgorecki2500
1
-Świadek każde z pytań skwitował milczeniem - powiedział rzecznik prokuratury Piotr Antoni... » Czytaj dalej
45 odpowiedzi
Rastafarnianin
1
Stanowski swoje zrobił, nabił wyświetleń i wpakował go na mine XDA teraz niech sie koleś... » Czytaj dalej
27 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1402 Culés
14
Kochani, prawdziwi kibice, chyba warto pamiętać o legendach futbolu?
25 maja 1953 r. urodził się Daniel Passarella, jeden z najwybitniejszych środkowych obrońców w dziejach futbolu, 2-krotny mistz Świata z reprezentacją Argentyny. Fruwający Gran Capitan-tak go nazywano. Szybki i zwinny, był stoperem prawie nie do przejścia. Lecz prawdziwych cudów dokonywał w powietrzu. Nawet wyżsi o głowę rywale nie mieli tam cienia szans! W roku 1974 w Argentynie na Estadio Monumental miał się rozpocząć mecz na szczycie-słynne El Classico pomiędzy River Plate a Boca Juniors. Tymczasem w szatni River rozgrywała się scena, która do siebie siedzącego w kącie niewysokiego, szczupłego chłopaczka i zaszczycił go pytaniem, o jakim tylko marzyć mogłyby setki jego rówieśników: ,,Czy miałbyś odwagę zagrać tego wieczoru przeciwko Boca?’’ ,,Tak jeśli dopisze panu odwaga, by mnie wystawić’’-brzmiała zuchwała odpowiedź. Szatnia zamarła. Wszystkich poraził niebywały tupet smarkacza. Sam Rossi poczuł się lekko dotknięty ale przypomniał sobie siebie sprzed półwiecza i pomyślał że ten chłopak musi mieć charakter nie lada i osobowość niepowszednią. Nestor Rossi nie miał syna. I kiedy tak spoglądał na młodego zuchwalca, dostrzegł w jego wzroku hardość. I pokochał go właśnie od tego pierwszego wejrzenia miłością niemal ojcowską. Podją decyzję: tak, sprawdzę go! I nie pomylił się bowiem tym chłopcem był Daniel Alberto Passarella, późniejszy mistrz świata, wielki kapitan reprezentacji, najlepszy argentyński obrońca wszechczasów! Daniel pierwsze kroki stawiał w amatorskim Argentino Chacabuco, marząc o karierze w którejś ze słynnych drużyn stołecznych. Jednak ojciec poradził mu by wcześniej przetarł szlaki na nieco skromniejszym poziomie. I tak w wieku 18 lat trafił do trzecioligowego Sarmiento Junin, gdzie grał do 1973 roku. Tam właśnie wypatrzyli go wszędobylscy szperacze River Plate. Oficjalny debiut ligowy Passarelli nastąpił 14 kwietnia 1974 roku w wyjazdowym meczu z Rosario Central, przegranym 0-1. Niebawem nastąpiła w River zmiana trenera. Funkcję obją Angel Labruna, podobnie jak Rossi jedna z legend klubu i argentyńskiej piłki. Początkowo nie doceniał on Passarelli wystawiając go na lewej obronie, gdyż etatową parę stoperów stanowili Perfumo i Artico. Dopiero kontuzja jednego z nich otworzyła prowincjuszowi drogę do pełnej kariery. Daniel robił ogromne postępy. Zwrócił na niego uwagę kolejny wybitny trener-Cesar Luis Menotti powołując go do młodzieżowej drużyny na turniej w Tulonie w 1975 r. Argentyna wygrała tę imprezę a rej wodzili w niej Passarella, Tarantini, Gallego,Trobbiani, Valencia i Valdano; jak się niebawem okazało przyszli mistrzowie świata. Passarella zadebiutował w reprezentacji w zwycięskim meczu z ZSRR 1-0 w Kijowie. Menotti wiedział że ma w ręku prawdziwy skarb. W 1978 Argentyna zdobyła mistrzostwo świata, zaś do pierwszego takiego tryumfu w historii poprowadził ją właśnie Passarella-najlepszy obrońca turnieju, kapitan zespołu i jego absolutny lider. To wtedy zrodził się ów przydomek: ,,Gran Capitan’’ czyli Wielki Kapitan. Był natchnieniem drużyny, jej moralną ostoją i niekwestionowanym przywódcą. Wszyscy nawet Kempes i Ardiles jego polecenia wykonywali bez szemrania. To on w momentach trudnych krzepił ducha, podnosił morale i zagrzewał do walki. Przy wzroście zaledwie 173 cm odznaczał się niepospolitą siłą i stalową twardością. Brzmi to niewiarygodnie ale nigdy nie przegrał z nikim pojedynku główkowego! Przed nim tak sprężyście skakali chyba tylko dwaj inni fenomenalni zawodnicy-paragwajczyk Erico oraz węgier Kocsis. Daniel nie tylko niezawodnie bronił ale równie skutecznie atakował. Oprócz zabójczych główek dysponował potwornie silnym uderzeniem z obu nóg. Bezbłędnie wykonywał rzuty karne i wolne ale strzelał też przy każdej okazji nieraz z 30-40 metrów a i tak piłka wyłamywała bramkarzowi ręce! Dla River w 258 spotkaniach zdobył 99 goli co stanowi niepobity rekord wszechczasów! W barwach tego klubu był pięciokrotnym mistrzem kraju. W 1982 r. Za kwotę 2,5 mln dolarów przeniósł się do włoskiej Fiorentiny, w której rozegrał 109 spotkań strzelając 22 gole. Natomiast w 1986 r. zawitał do mediolańskiego Interu(44 spotkania i 9 goli). W 1988 r. wrócił na stare śmieci do River i tam zakończył swoją karierę piłkarza. W reprezentacji rozegrał 77 spotkań zdobywając w niej 22 gole.W 1982 r. Argentyna nie zdołała obronić tytułu ponieważ odpadła w ćwierćfinale mimo iż Passarella grał dobrze na tym turnieju zdobywając nawet 2 gole. W 1986r. mógł zostać podwójnym mistrzem świata. Nowy trener Carlos Bilardo widział go w wyjściowym składzie ale w Meksyku stoper rozchorował się i nie mógł wystąpić w żadnym meczu. Przestał też być kapitanem ponieważ Bilardo przyznał tę funkcję Maradonie i nie wpłyneło to najlepiej na wzajemne relacje obu piłkarzy. W roku 1989 Passarella został trenerem River Plate, którego poprowadził do sukcesów m.i. do pięciokrotnego mistrzostwa Argentyny. W 1994 powierzono mu już reprezentację Argentyny a rok później wygrał igrzyska panamerykańskie i wszystko zdawało się iść jak po maśle lecz raptem w wypadku zginął jego syn Sebastian i tragedia ta odcisneła piętno na psychice Daniela. Stał się jeszcze bardziej nieprzejednany i zacięty aż w końcu zamknął się w sobie. Zawodników traktował szorstko, wprowadził nerwową atmosferę i swojego najlepszego gracza, pomocnika Redondo wyrzucił z kadry za noszenie zbyt długich włosów. Na mistrzostwach świata w 1998 r. doszła ledwie do ćwierćfinału choć uchodziła za faworyta czego efektem była rezygnacja Passarelli jako selekcjonera. Potem układało się różnie. Z reprezentacją Urugwaju nie odniósł sukcesów, podobnie jak z brazylijskim Corinthians czy włoską Parmą ale z drużyną Monterrey zdobył mistrzostwo Meksyku. Bez powodzenia prowadził też swój River Plate, w którym został nawet prezesem. Wydawało się to godnym uwieńczeniem kariery, jednak błędna polityka transferowa sprawiła iż 33-krotny mistrz Argentyny po raz pierwszy w dziejach spadł do 2 ligi. Była to klęska bezprzykładna.Wściekli kibice wylegli na ulice Buenos Aires, zdemolowali stadion a na prezesa posypały się złorzeczenia. Jak widać Danielowi wiodło się bardzo różnie zatem niech pozostanie w naszej pamięci przede wszystkim jako wielki wojownik, żelazny obrońca fruwający na wysokości pierwszego piętra oraz charyzmatyczny lider drużyny mistrzów świata- po prostu Gran Capitan.
Tak się składa iż dokładnie tego samego roku a nawet dnia, urodził się inny wielki, wspaniały środkowy obrońca a mianowicie Gaetano Schirea. Napisano o nim wiele książek, nakręcono film. Był wojownikiem, a nigdy nie dostał czerwonej kartki. Grał ostro i bezkompromisowo, ale robił to tak, że rywale nie mogli o nim powiedzieć złego słowa. Szanowali go też sędziowie, bo nie krytykował ich decyzji, tylko przyjmował je z pokorą. Urodził się w Cernusco sul Naviglio, nieopodal Mediolanu, 25 maja 1953 roku. Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w zespole Atalanty Bergamo. W Serie A zadebiutował mając 19 lat, 24 września 1972 roku meczem przeciwko Cagliari. Był to sezon 1972/73, a Atalanta zajęła w nim bardzo odległe 14 miejsce, co spowodowało spadek tej drużyny do niższej klasy rozgrywek. Scirea powoli wyrastał na gwiazdę, na którą ręce zacierali działacze Juventusu... Przed sezonem 1974/75 sprowadzili młodego Gaetano do Turynu. Scirea założył koszulkę z numerem 6, która towarzyszyła mu przez resztę kariery. Szybko zrozumiał styl gry Juventusu i stał się filarem drużyny. W tejże koszulce - w biało-czarne pasy z numerem sześć na plecach - Gaetano Scirea rozegrał w Juventusie rekordową liczbę spotkań – 552. Przez wszystkie spędzone lata w Juventusie - a było ich aż 14, Scirea zdobył z Juventusem aż 14 trofeów: 7 mistrzostw Włoch, 2 Puchary Italii, Puchar UEFA, Puchar Zdobywców Pucharów, Puchar Mistrzów, Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny. Wszystko co robił było robione z wielką klasą. Był prawdziwym dżentelmenem zarówno na boisku jak i poza nim. Nigdy nie był w nic zamieszany, w żadnym piłkarskim skandalu nie usłyszymy nazwiska Scirea. Był on także filarem obrony reprezentacji Italii, która w 1982 roku wywalczyła złote medale na Mistrzostwach Świata. Tego fantastycznego wydarzenia - jednego z najważniejszych w karierze, doświadczył u boku swego wielkiego przyjaciela zarówno z reprezentacji jak i z Juventusu - Dino Zoffa. Był dobrym duchem swoich zespołów, nigdy nie zmordowany, zawsze dokładny w tym co robił. Strzelał także piękne bramki. Było ich mało, jednak charakteryzowały się szczególną pięknością. W Juventusie zdobył ich w sumie 32. Kochał futbol. Był człowiekiem lubianym i szanowanym. W dziesiątą rocznicę jego śmierci, vice-prezydent Juventusu, Roberto Bettega tak wypowiadał się o przyjacielu: "Po dziesięciu długich latach, pamięć o przyjacielu jest nadal żywa. Dzieliłem z nim rozczarowania i radość, gorycz i zwycięstwo. Gdy o nim myślę, zarówno ja jak i cały sztab Juventusu, robi nam się ogromnie smutno, tęsknimy za naszym przyjacielem. Pozostała po nim ogromna luka." Gaetano Scirea ma ogromną liczbę zwolenników. Był wielkim boiskowym wojownikiem. To właśnie jego głos mogliśmy usłyszeć w maju 1985 roku podczas tragedii na brukselskim stadionie. Głos który próbował uspokoić tysiące ludzi na trybunach. Kilka dni po tym meczu, po rozpoczęciu spotkania Juventus - Reggina stadion wypełniły głośne okrzyki, wykrzykujące "Gaetano Scirea!". Zawsze wzbudzał oklaski na trybunach, gdy tylko wychodził z tunelu Stadio Comunale. "Śmierć w płomieniach" - tyle głosił suchy komunikat Polskiej Agencji Prasowej o wypadku, do którego doszło 3 września 1989 roku w niewielkiej miejscowości Babsk, niedaleko Rawy Mazowieckiej. Na tzw. gierkówce, w płomieniach powstałych po wybuchu kanistrów z benzyną, przechowywanych w bagażniku dużego fiata, zginęły trzy osoby. Wśród nich Gaetano Scirea, legendarny obrońca i ówczesny drugi trener Juventusu. Był 1989 rok. Juventus mierzył się w europejskich pucharach z Górnikiem Zabrze. Scirea jako drugi trener słynnego klubu miał rozpracować grę rywala. Nie zdążył jednak przekazać swoich spostrzeżeń. Wracał z Górnego Śląska do Warszawy, ale nie dojechał. W okolicach Babska jego samochód uległ wypadkowi i stanął w płomieniach. Gdy je ugaszono, policja potrzebowała kilkunastu godzin, żeby zidentyfikować zwłoki. Razem z nim zginęła tłumaczka Barbara Januszkiewicz i kierowca Henryk Pająk. Drzwi całej trójki były zablokowane. Otworzyć dało się tylko jedne. Wyszedł przez nie działacz Górnika i dzięki temu przeżył.
3
@FCBparasiempre a to całkiem spoko
4
@FCBparasiempre Rozumiem, że te wszystkie dane to z pamięci, jak na prawdziwego kibica przystało?;) Link do artykułu wystarczy na przyszłość chyba:)
2
@sawyer00 może napisał swoimi słowami xD
2
@NaFazieHitman Gdyby to był piątek wieczór to bym uwierzył:) Oczywsicie bez napinki, nic mi się nie stało od przewijania komentarza:)
3
@FCBparasiempre Sam lubię czytać i pisać dłuższe komentarze, ale Ty ewidentnie przesadziłeś. Jak słusznie zauważył @sawyer00 link do większej ilości informacji by wystarczył. Jednak dzięki za ciekawy materiał.