La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1420 Culés

5

7

@FCBparasiempre
10 kwietnia 1973 r. urodził się Roberto Carlos, Mistrz Świata 2002(Korea;Japonia); Wicemistrz Świata 1998(Francja); 2-krotny zdobywca Copa América: 1997, 1999 oraz 3-krotny Zdobywca Ligi Mistrzów: 1998, 2000, 2002(z Real Madryt). Ten wiecznie uśmiechnięty, dysponujący niesamowicie potężnym uderzeniem z dystansu Brazylijczyk był synonimem nowoczesnego lewego obrońcy, włączającego się do akcji ofensywnych. Myślisz „lewy obrońca”, mówisz „Roberto Carlos”. Myślisz „Roberto Carlos”, mówisz „Real Madryt”. Ten zawodnik był związany z klubem z Santiago Bernabeu aż przez 11 lat i zawsze będzie kojarzony z naszym klubem. Urodził się 10 kwietnia 1973 roku w Sao Paulo. Ciekawe jest pochodzenie jego imienia. Otóż zostało nadane mu na cześć znanego brazylijskiego piosenkarza. Chyba nikt nie spodziewał się na początku, że ten właśnie chłopiec będzie o wiele, wiele sławniejszy i rozpoznawany pod każdą szerokością geograficzną. Jak wielu Brazylijczyków, Roberto Carlos pochodził z biednej rodziny a futbol pomagał mu zapomnieć o wielu codziennych kłopotach i biedzie. Jego przygoda z futbolówką rozpoczęła się w wieku 14 lat, w 1987 roku, kiedy zapisał się niewielkiego klubu Uniao Sao Joao Arras. W 1992 roku przeniósł się do Atletico Mineiro Belo Horizonte a w 1993 roku trafił do znanego brazylijskiego klubu – Palmeiras Sao Paulo i pomógł mu w zdobyciu dwóch tytułów mistrza Brazylii w 1993 i 1994 roku. Niewiele później w Europie Massimo Moratti postanowił, że uczyni Inter Mediolan wielkim klubem zdobywającym wiele trofeów, na co najlepszą metodą było uruchomienie dużej gotówki na transfery. Dzięki temu filigranowy lewy obrońca rodem z Brazylii trafił do światowej stolicy mody. W klubie z Mediolanu Carlos trafił pod opiekuńcze skrzydła angielskiego trenera Roya Hodgsona, ale zabawił tam tylko jeden, ale udany sezon, ponieważ zagrał w nim w 30 spotkaniach i strzelił 6 bramek. Po tym jednym jedynym sezonie w Mediolanie, Brazylijczyk przeniósł się do Madrytu, gdzie na dobre rozwinął skrzydła. Za tym transferem stał Fabio Capello, który w Madrycie długo nie wytrzymał, bo tylko sezon. Jak się później okazało, o wiele dłużej pozostał wierny barwom „Królewskich” Roberto Carlos. Debiut lewego obrońcy przypadł na dzień 31 sierpnia 1996 roku i był to mecz rozgrywany w La Corunii, przeciwko tamtejszemu Deportivo. Pierwszy sezon w Madrycie zakończył się zdobyciem mistrzostwa Hiszpanii, a już po dwóch latach Brazylijczyk miał na swoim koncie triumf w Lidze Mistrzów, którą zresztą wygra jeszcze dwa razy: w 2000 i 2002 roku. Podczas gry w Realu, Roberto Carlos stał się najlepszym lewym obrońcą na świecie i świetnie wywiązywał się zarówno ze swoich obowiązków w defensywie, jak i w ofensywie. Efektowne rajdy z piłką po lewej flance, atomowe strzały z dystansu i świetnie wykonywane rzuty wolne stały się jego znakiem firmowym. Zdobywał z Realem kolejne trofea, przetrwał erę „Galacticos”, zmieniali się kolejni trenerzy, a on ciągle cieszył się ich zaufaniem. Co ważne ciągle cieszył się grą, a kibice często mogli zauważyć jego szeroki od ucha do ucha uśmiech podczas meczów. W przeciwieństwie do wielu swoich rodaków nie miał opinii balangowicza – wręcz przeciwnie, często był stawiany za wzór profesjonalizmu, przyzwoitości i nigdy nie był uczestnikiem jakichkolwiek skandali. Może dlatego przez cała swoją karierę cieszył się dobrym zdrowiem, niewielką ilością kontuzji i być może dlatego gra w piłkę do dziś, mimo 37 lat na karku. Roberto Carlos był wierny Realowi bardzo długo. Grał z wieloma piłkarzami, którzy już zakończyli kariery, jak Mijatović, Sanchiz, Suker, Helguera, był świadkiem eksplozji talentu Raula, przetrwał erę „Galacticos” i grał także z wieloma młodymi piłkarzami, którzy grają w Madrycie do dnia dzisiejszego, m.in. Marcelo – swoim następcom. Brazylijczyk zachował się także bardzo profesjonalnie w momencie odejścia z Madrytu. Do ostatniej chwili nie chciał przyznać, że to dyrekcja klubu nie chciała spełnić jego wielkiego marzenia, czyli zakończenia kariery w białej koszulce „Królewskich”. Przyznał to dopiero po przejściu do nowego klubu – Fenerbahce Stambuł .

W klubie z Madrytu rozegrał aż 475 meczów i strzelił 62 gole. Zapadł w pamięć wszystkim, a wielu uważa go za najlepszego w historii futbolu lewego obrońcę. W 2007 roku odszedł do Turcji, a na lotnisku w Stambule został przywitany jak król. Wiele tysięcy fanatycznych tureckich kibiców zgotowało mu przywitanie godne najlepszego piłkarza świata. Także w tym klubie dawał z siebie wszystko, ale nie zapomniał o Realu. W sezonie 2009/2010 gdy często mówiło się o brakach na pozycji lewego obrońcy, Roberto Carlos deklarował, że z chęcią wróci do swojego „domu”, na Santiago Bernabeu choćby tylko na rok, by pomóc swojemu ukochanemu klubowi. Jednak nikt z dyrekcji klubu, ani sztabu szkoleniowego nie był zainteresowany pozyskaniem Brazylijczyka, wobec czego wrócił do swojej ojczyzny. W styczniu 2010 zasilił Corinthians, gdzie występował razem z Ronaldo. Na początku lutego 2011 jego zespół niespodziewanie odpadł z Copa Libertadores już w pierwszej fazie turnieju (przegrana z kolumbijskim Deportes Tolima), a kibice uznali Roberto Carlosa za jednego z najbardziej winnych porażki. Twierdzono, że kontuzja, która wykluczyła obrońcę z rewanżowego meczu, była przez niego symulowana w celu uniknięcia odpowiedzialności za ewentualną porażkę. Pogróżki kierowane pod jego adresem spowodowały, że kilka dni później poprosił klub o rozwiązanie z nim kontraktu mającego obowiązywać do końca 2011 roku i 11 lutego odszedł z Corinthians. W sumie rozegrał dla Corinthians 61 meczów i zdobył 5 goli. Dzień później przyjął ofertę gry w Andży Machaczkała, dagestańskim klubie występującym w lidze rosyjskiej, podpisując kontrakt do końca sezonu 2012/13. 29 września 2011 otrzymał ofertę poprowadzenia swojego zespołu jako trener, przyjął je i stał się następcą Gadżi Gadżajewa. Ostatni mecz w barwach Andży rozegrał pod koniec 2011. Kontrakt z klubem obowiązywał go do czerwca 2013, lecz umożliwiał mu przedwczesne przejście na sportową emeryturę. W marcu został skreślony ze składu drużyny[4]. Były Galacticos został wówczas jedynie asystentem trenera w Andży W piłce klubowej Roberto Carlos osiągnął bardzo wiele. Wygrał z Realem praktycznie wszystkie możliwe trofea, a i z reprezentacją Brazylii na niwie reprezentacyjnej nie ma się czego wstydzić. Imponujący jest jego dorobek w kadrze – aż 132 mecze i 11 goli. Wiele jego bramek jest do tej pory wspominanych przez kibiców, jak choćby tak strzelona w 1997 roku podczas towarzyskiego meczu z Francją. Brazylijczyk uderzył bardzo mocno piłkę obok muru, i gdy zdawało się, że nie ma prawa trafić do siatki i minie bramkę w bardzo dalekiej odległości, ta zatoczyła łuk i zatrzepotała w siatce. Wszyscy kibice na stadionie, przed telewizorami i stojący w bramce „Tricolores” Fabian Barthez byli zdumieni i trwali przez pewien czas w tym osłupieniu. Rzuty wolne i strzały z dystansu były największą bronią filigranowego Brazylijczyka – rekord prędkości uderzonej przez niego piłki wynosi 178 km/h, a piłkarze rywali stojący w murze, często na widok Carlosa rozpędzającego się do piłki przed uderzeniem z rzutu wolnego, czynili znak krzyża i modlili o zachowanie życia. Tak długa gra na wysokim poziomie nie byłaby możliwa, gdyby nie profesjonalizm, dbanie o siebie i zaangażowanie na treningach. Na pewno pod tym względem Roberto Carlos może być wzorem dla wielu młodych piłkarzy dopiero zaczynających przygodę z piłką. Jego odejście z klubu w takich, a nie innych okolicznościach pokazuje, jak bezwzględna czasem potrafi być polityka prowadzona przez Real. Nie był on pierwszym zasłużonym dla klubu zawodnikiem, który został pożegnany w nieprzyjemnych okolicznościach – warto przypomnieć odejścia Hierro, Salgado, Helguery czy Luisa Figo. Tak czy owak Brazylijczyk jest chyba najwybitniejszym lewym obrońcą w historii futbolu a z pewnością najbardziej ofensywnym.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?