La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1380 Culés

6

8

@FCBparasiempre
18 kwietnia 2015 r., „Parque Alfredo Victor Viera; Racing-Nacional.


Życie przecieka nam przez miejsce, moje drogi, czas płynie, nie oglądając się za siebie i starzejemy się nie zdając sobie z tego sprawy aż robi się już za późno na prawie wszystko nie sądzisz? Nie patrz na mnie tak głupkowato, wiem że masz tylko 10 lat, wiem jestem twoim dziadkiem ale co mam zrobić, prawie 90 lat na karku, pomarszczony jak rodzynka, żółty jak stara fotografia, bliżej mi do martwych niż żywych, bliżej mi do miejsca, do którego odszedł Eduardo Galeno niż do tego stadionu, popatrz no, jestem taki stareńki że nie pamiętam kiedy przyszedłem tu ostatni raz, w latach 60. 70. czy 80-tych? Czy byłeś już wtedy na świecie? Kto to wie... My, ludzie jesteśmy nikim bez naszych wspomnień, słyszysz? Bez pamięci jesteśmy tylko kawałem starego mięsa... Ale czas nam je zżera i jedynie co możemy zrobić, to patrzeć jak znikają... Dasz wiarę że Eduardo Galeano kiedyś na mnie nasikał? Nigdy nie zapomnę jak zaczęły na mnie spadać kropelki a ja pomyślałem że jakiś gamoń rozlewa na mnie bo ja wiem, piwo albo wino albo jakiś napój orzeźwiający ale wtedy spadł na mnie ciepły śmierdzący strumień i kiedy spojrzałem w górę zobaczyłem na trybunie jego twarz, twarz małego Eduardo Galeano, nie wiem ile mógł mieć lat, na pewno był młodszy od ciebie, może cztery albo pięć, nie więcej, patrzył na mnie z wyrazem ulgi i strachu, wiesz? Nie mógł już wytrzymać i odlał się tam, gdzie stał i od tego sikania zaczęła się nasza przyjaźń, od tamtej pory nawiązałem znajomość z jego ojcem i wujem, dwoma wariatami, którzy przynosili małego na stadion już jako niemowlaka, owiniętego w koce, wyobraź to sobie... Wiesz że jego przodkowie byli w kierownictwie Trójkolorowych w jednym z najwspanialszych okresów w historii klubu? A ja przeżywałem wspaniałe okresy, uwierz mi, to jedyny pozytyw z prawie stuletniego życia... Pamiętam że jego wuj Conrado opowiadał mu historię z meczów, które w latach 40-tych przyniosły sławę takim piłkarzom jak obaj Anibale: Ciocca i Paz, o golach Atilio... O dokonaniach Santamarii, Ambroice'a, Rinaldo Martino w latach 50-tych. O wyczynach Ciengramosa, Mangi i Cubilli, dowodzącego drużyną marzeń w latach 60-tych. Ale nie myśl sobie że Eduardo był jednym z tych fantastycznych kibiców, którzy patrzą tylko na naszych, o nie, od najmłodszych lat zawsze powtarzał że ekscytował się golami Schiaffino i Abbadie, chociaż grali w Peñarolu, właśnie taki był, był żebrakiem pięknej gry, który pielgrzymował po trybunach w oczekiwaniu na jakąś ładną akcję, tylko tyle, rozumiesz? I nie żeby nie walczył o nasz herb, kiedy był mniej więcej w twoim wieku, musieliśmy go wyciągać z niejednej bijatyki... Bronił a to Luisa Artime, a to Rinaldo Martino... Kim są ci panowie? Może kiedyś ci o tym wszystkim opowiem, mój drogi... Dla ciebie to teraz tylko puste nazwiska... Ale dla takiego starca jak ja to nazwisko niosące mnóstwo wspomnień, momentów, goli, uścisków... Życia... „Historia człowieka, tak samo jak historia futbolu jest podróżą od przyjemności do obowiązków"- cóż za piękne słowa, prawda? Napisał je on, Eduardo Galeano… I ta przyjaźń, która zaczęła się od sikania, zakończy się teraz, kiedy sędzia gwizdnie i wszyscy zamilkniemy na minutę aby oddać mu hołd...


Gdyby nie chodziło o jego pożegnanie, nie przyszedłbym tutaj, na stadion Racingu, jaka szkoda że w tej kolejce nie gramy u siebie żeby pożegnać go na „Centenario” jak na to zasłużył, prawda? Nie znałeś go, jesteś jeszcze bardzo mały ale on widział cię parę razy. Jak ja się cieszyłem że jeden z naszych największych pisarzy poznał mojego pierwszego wnuka! Nawet sobie nie wyobrażasz... Zauważ że senatorowie z Szerokiego Frontu zaproponowali w poniedziałek żeby zwołać Zgromadzenie Ogólne w hołdzie dla mistrza pióra. Czytałeś list pożegnalny Nacionalu? Nie? To co z ciebie za kibic? Naprawdę jesteś moim wnukiem? Musisz go przeczytać, zrób to dla mnie. Jest zatytułowany „Żegnaj Trójkolorowy!". Przeczytaj go, klub napisał że Galeano był „człowiekiem silnie utożsamiającym się z ideologią" i „kontrowersyjnym", ale który pisarz tak naprawdę taki nie jest? Dzisiaj, mój drogi nawet ci, którzy się z nimi nie zgadzali zatrzymują się żeby oddać cześć jego pamięci, ta minuta ciszy nie będzie smutna tylko dla nas, lecz także dla wszystkich kibiców na świecie bo niewielu tak pięknie pisało o piłce i o Nacionalu, zwróć uwagę że kiedy musiał uciekać, śledził wszystkie mecze z Hiszpanii, wszystkie, wyobrażając sobie gole Moralesa... Jak pomyślę że już nigdy więcej nie zobaczę go na trybunach... „Do widzenia Trójkolorowy!", pożegnano się w liście... Patrz, wychodzą już piłkarze i sędziowie... Widzisz jak błyszczy piłka? Ile to już lat nie przychodzę na trybuny! Nie przeżywam tego momentu! Zapomniałem już o łaskotaniu w brzuchu, kiedy wszystko ma się za chwilę rozpocząć, kiedy wszystko jeszcze może się zdarzyć, ty też to czujesz? Tak? Mój wnuk! To jest najlepsze w futbolu, ten moment, zanim piłka zacznie się toczyć, chociaż dzisiaj będzie smutno, stadion pogrążony w ciszy, bez przyśpiewek kibiców, przypomina cmentarz... Zobacz, piłkarze ustawiają się już na obwodzie koła, Przygotuj się mój drogi na pożegnanie Wielkiego kibica, znakomitego pisarza, człowieka pióra... Przyjaciela, który odszedł i zostawił nam tę ciszę. Słyszysz ją? Posłuchaj dobrze tej ogłuszającej ciszy, bolesnej, rozdzierającej, posłuchaj tej pustej ciszy bez jego słów. Słyszysz ją? Słyszysz? Odszedł od nas Eduardo Galeano i teraz możemy tylko wstać, wstaję cały „Parque Alfredo Victor Viera” żeby pożegnać go w tej ciszy. Słyszysz ją? Słyszysz ją w środku? Żadnego kaszlnięcia, żadnego oddechu pośród tej ciszy, cały kraj płacze, cały świat oddaje hołd pisarzowi, który otworzył żyły Ameryki Łacińskiej i wydobył swój najlepszy atrament, człowiekowi, który zarabiał na chleb imając się najróżniejszych zajęć: był posłańcem, malarzem, robotnikiem w fabryce, stenotypistą, kasjerem w banku, grafikiem... Ale przede wszystkim świat żegna pisarza, który powiedział że futbol, nasz futbol był zwierciadłem świata; pisarza, któremu nie zadrżała ręka, kiedy wskazywał grzechy bogaczy, kiedy powiedział że pieniądze kupiły duszę futbolu, naszego futbolu... Zapamiętaj ten moment na zawsze drogi wnuku, zapamiętaj że dzisiaj graliśmy pierwszy mecz bez niego, bez Eduardo Galeano...


Miguel Angel Ortiz.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?