BorzyKrzys
Dołączył/a: lipiec 2020
Lecce
27 obserwujących
5 obserwowanych
Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
7
@NeroTFP1 Tutaj też mnie poniosło.
11
Ta Sarah to taki wykręt xD jedno zadanie, wpisać se w emotkach "Poland" a ta flagę Indonezji wp..., bo było szybcij xD niemożliwa
11
@michal26 Sorry, poniosło mnie
4
Dotarłem także do 20stronnicowego raportu Wojtka Goli. Mam ciarki na całym ciele. Szokujące jest to, że Wojtek jest biseksualny.
0
@July_6_BcN Krążenie miał świetnie. Jackie by potwierdziła.
0
@jacobFCB Pan Bodnar pod gradobiciem pytań.
5
@Kapitan hawk Zapomniałem
15
Przeczytałem właśnie odtajnione akta JFK. Aż włosy stają dęba. Prezydent USA wówczas zmarł. Ciekawostka, został zastrzelony.
14
Bardzo rzadko się zdarza sytuacja, że ginie bez śladu strażnik leśny. Jeszcze rzadziej dotyczy to osoby znakomicie znającej teren z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Mimo to, takie przypadki, choć pojedyncze, zdarzają się w amerykańskich parkach narodowych i lasach. Takim przypadkiem jest sprawa zaginięcia Randy'ego Morgensona w 1996 roku.Randy Morgenson był doświadczonym strażnikiem leśnym, czyli tzw. Forrest Ranger, pracującym w Parku Narodowym Kings Canyon w Kalifornii. W wieku 53 lat Morgenson był ceniony przez swoich współpracowników i mieszkańców regionu. Zajmował się głównie patrolowaniem odległych i trudno dostępnych obszarów parku narodowego, a jego zadania polegały na dbaniu o ochronę środowiska oraz zapewnianiu bezpieczeństwa turystom i podróżnikom.
Zaginięcie Morgensona miało miejsce w lipcu 1996 roku. 21 lipca, Morgenson wyruszył w samotną wędrówkę w ramach swoich obowiązków służbowych. Planował sprawdzić pewne rejony parku, w tym okolice zwane Deadman Canyon. W okolicach tej części parku znalazł się na uboczu szlaków turystycznych, w pewnej odległości od osób odwiedzających park. Morgenson zabrał ze sobą niezbędny sprzęt, w tym mapy, kompas, aparat fotograficzny i jedzenie na kilka dni.
Morgenson miał w planach wrócić do swojej bazy w ciągu kilku dni, ale po paru dniach, brak kontaktu z innymi pracownikami parku zaczął budzić niepokój o stan doświadczonego leśnika. Kiedy nie pojawił się w pracy 24 lipca, rozpoczęto poszukiwania. Z początku sądzono, że mężczyzna po prostu zgubił się w trudno dostępnym terenie. Jednak po kilku dniach intensywnych poszukiwań nie znaleziono żadnych śladów Morgensona ani jego sprzętu. Rejon, w który miał się udać był drobiazgowo przeszukiwano, bez skutku.
W poszukiwania zaangażowano setki osób – ratowników, strażników parkowych, policję, a także psy tropiące, które miały pomóc w odnalezieniu mężczyzny. Mimo dużych wysiłków, przez kilka tygodni nie udało się znaleźć żadnych konkretnych śladów jego obecności. Poszukiwania w końcu zostały zakończone po kilku tygodniach, jednak wciąż brakowało jakiejkolwiek poszlaki prowadzącej do wyjaśnienia, co stało się z Morgensonem.
Rok po zaginięciu, w sierpniu 1997 roku, w czasie jednej z kolejnych wypraw poszukiwawczych, odkryto zaskakujące znalezisko. W odległej części parku, około 3,5 km od miejsca, w którym Morgenson zaginął, znaleziono jego ciało. Było to w trudno dostępnym terenie, niedaleko Deadman Canyon. Ciało było w złym stanie, ale nie było widocznych oznak przemocy, co sugerowało, że śmierć mogła mieć miejsce w wyniku wyczerpania, zagubienia lub innych rzeczy wynikających z trudnych warunków terenowych.
Wokół ciała znaleziono także elementy wyposażenia, w tym plecak, latarkę oraz aparat fotograficzny. Ciało było w takim stanie, że nie można było przeprowadzić pełnej identyfikacji przy użyciu standardowych procedur, jednak uznano, że był to najprawdopodobniej Morgenson.
Najbardziej prawdopodobną teorią było to, że Morgenson zginął w wyniku wypadku, który uniemożliwił mu powrót do bazy. Istniały również spekulacje, że Morgenson mógł popełnić samobójstwo. Historia zna przypadki, w którym przyszli samobójcy wybierali odludne miejsca na zakończenie życia, lecz bliscy i współpracownicy nie zauważyli, żeby Randy zachowywał się inaczej czy miał problemy z depresją. Brakowało też dowodów na morderstwo. Nie było śladów przemocy i motywu. Leśnik był lubiany i szanowany, nie miał wrogów.
Sprawa Randy'ego Morgensona pozostaje nierozwiązana, chociaż oficjalnie uznano, że jego śmierć była wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Poszukiwania zostały zakończone, a sprawa zamknięta, jednak do dziś nie udało się wyjaśnić, co dokładnie stało się z tym doświadczonym strażnikiem leśnym. Tajemnicze okoliczności zaginięcia Morgensona wciąż pozostają jednym z bardziej zagadkowych przypadków w historii służb leśnych i parków narodowych USA. @Walker
@Kondziubarca @michal26 @messicocacola
0
Komentarz usunięty
12
Niestety seks to jedyne czym mogą wybić się exgwiazdki Disneya. Dziwne, bo imo obroniłaby się samym głosem, jest dobra wokalnie, ale no trzeba iść w udawanie robienia louda na scenie czy inne wygibasy. To się nazywa te całe "wyzwolenie seksualne", a tak naprawdę to przeskualizowanie nawet prostego koncertu.
7
Hahahaha no nie mogę. Wszyscy z jednej fabryki
0
Chemol z Wildy z rana i z prywaciorzem kumple, rozmowa o wędkarstwie i kobietach.
0
@marcin62 Będą zdalne?
0
@Scav Staram się, ale może być różnie.
14
@MesQueUnClub96 Mocni Spiżowi - Katowice Nocą
2
2 dni, 56 tornad, 10 stanów, ponad 40 ofiar, 170 rannych. Jeden z najgorszych tornado outbreak w ostatnich latach i to nie w maju czy pod koniec kwietnia, tylko w połowie marca. Wszystko wskazuje na to, że ten rok zabierze rekordową liczbę ofiar śmiertelnych, a w tle cięcie kosztów w instytucjach meteorologicznych przez administrację Trumpa.
Najsilniejsze tornado pojawiło się w okolicach miasteczka Diaz w stanie Arkansas. EF4 z prędkością wiatru przekraczającą 300 km/h.
3
BorzyKrzys Club Mix Nostalgia
Odcinek 43
Marco V - Simulated
Marco Verkuylen, wystepujacy pod pseudo Marco V to znakomity i rozpoznawalny holenderski DJ i producent. Swoją karierę rozpoczął w Eindhoven w latach 90, ale dopiero na początku XXI wieku wbił się na listy przebojów. Utwór "Simulated" był częścią płyty "Con:Fusion", który powstał w 2002 roku.
@Armintrance1 @Matheu12 @patryk355 @HarveySpecter @negreanu @Walker @Ojciec5tkidzieci @ranger3120 @esem91 @etobzyk
19
Są sprawy, które nie tylko nie zostały rozwiązane, ale do dziś jeżą włos na głowie i rozbudzają wyobraźnię. Niewątpliwie jedną z nich jest sprawa Devina Williamsa. 29 maja 1995 roku 29-letni mężczyzna Devin Williams z Kansas, zaginął w dziwnych okolicznościach.
Devin pracował jako kierowca ciężarówki i mieszkał w hrabstwie Lyon w stanie Kansas. Mimo młodego wieku, był już doświadczonym kierowcą, który nie budził nigdy żadnych zastrzeżeń u swoich pracodawców. Miał kochającą żonę i dzieci. Praca była dobrze płatna, ale w swoich podróżach zawsze tęsknił za rodziną. W maju 1995 roku wyruszył w rutynową podróż służbową do Kalifornii. Dotarł na czas do miejsca docelowego, po czym wziął nowe zlecenie z ładunkiem i udał się w drogę powrotną. Był w kontakcie ze spedytorem swojej firmy, który nie zauważył, żeby zachowanie Williamsa odbiegało od normy. Jego rodzina ostatni raz miała kontakt z nim, gdy telefonował do nich z Arizony w dniu 29 maja 1995 roku.
Tego dnia Devin Williams z niewyjaśnionych przyczyn zjechał z trasy i wkroczył na leśny obszar Tonto National Forest w Arizonie. W tym samym czasie, dwóch turystów, Lynn Yarrington i jej mąż, byli świadkami bardzo dziwnego zachowania kierowcy. Zauważyli, że ciężarówka Devina nie zwalniała ani nie wykonywała żadnych manewrów w celu zatrzymania się. Leśne drogi są uczęszczane przez małe pojazdy. Widok ciężarówki z ładunkiem zszokowała Lynn, która później zeznała:
"Nie było na jego twarzy żadnego wyrazu i emocji. Po prostu jechał dalej. Miał takie nieobecne, puste spojrzenie"
Inny świadek, Charles Hall, widział, jak ciężarówka zatrzymała się w błotnistym polu. Na pytanie czy potrzebna jest jakaś pomoc, kierowca odparł "zmusili mnie do tego, skończę w więzieniu, nigdy stąd nie wyjadę". Rozmowa była bardzo dziwna i sprawiła, że Hall, sądząc, że może mieć do czynienia z kryminalistą, szybko odjechał.
Gdy Devine nie dawał znaku życia przez kolejne godziny, rodzina zgłosiła jego zaginięcie. Zeznania świadków zaprowadziły zastępcę szeryfa Deana Wellsa na miejsce porzucenia ciężarówki. Znajdowało się ono aż 30 kilometrów od autostrady stanowej. Po oględzinach Wells stwierdził, że ciężarówka jest w dobrym stanie, a ładunek pozostał nietknięty. Wewnątrz kabiny nie znaleziono żadnych oznak przemocy, a także żadnych innych wskazówek, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu zagadki. Wewnątrz panował ład i porządek. Brak jakichkolwiek śladów po Devinie komplikował dochodzenie.
W kolejnych godzinach poszukiwania obejmowały obszar w okolicy Tonto National Forest i miały miejsce przez kilka dni, jednak nie przyniosły żadnych rezultatów. Pomimo tego, że teren był rozległy, nie udało się znaleźć żadnych śladów wskazujących na losy zaginionego. Ostatnimi, którzy widzieli mężczyznę, była para, która zauważyła mężczyznę pochylonego koło drzewa. Zatrzymali się, by spytać czy mogą w czymś pomóc. Mężczyzna mamrotał, a na pytanie zatroskanych turystów odparł, że musi rozpalić grilla po czym rzucił czymś w stronę ich samochodu.
W maju 1997 roku, niemal dwa lata po zaginięciu, turysta przypadkowo natrafił na ludzką czaszkę. Po przeprowadzeniu analizy DNA, potwierdzono, że czaszka należała do Devina Williamsa. Niestety, pozostała część jego ciała nie została odnaleziona, a przyczyna śmierci pozostała nieznana. Czaszka nie miała śladów uderzeń czy uszkodzeń.
Czy Devine padł ofiarą morderstwa? Jeśli tak to dlaczego znaleziono tylko nieuszkodzoną czaszkę, a w aucie i jego okolicy nie było śladów krwi czy walki? Może został uprowadzony? Dlaczego więc nic nie zginęło, a towar na naczepie został porzucony w idealnym stanie? Rodzina zeznała, że Devine nigdy nie zażywał narkotyków i nie nadużywał alkoholu. Nie mógł sobie na to pozwolić przy tak odpowiedzialnej pracy. W depresję czy załamanie nerwowe też ciężko uwierzyć, gdyż 29-latek toczył szczęśliwe życie i miał trójkę małych dzieci, które bardzo kochał i tęsknił za nimi podczas dalekich podróży służbowych.
Sprawa Devina Williamsa pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych przypadków zaginięć w Stanach Zjednoczonych, a jego rodzina, mimo wielu lat poszukiwań, wciąż nie zna odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę stało się z ich bliskim.
@michal26 @Kondziubarca @messicocacola @JimMorrisonFCB
6
@ranger3120 Brak kumpli, że tu się uzewnętrzniasz przed randomowymi użytkownikami? A może potrzeba akceptacji, że masz w końcu relacje z gatunkiem żeńskim?
6
Afery stały się tak wszechobecne i nagminne, że nawet przep... 70 milionów na wybory kopertowe czy organizowanie farmy trolli, która ma niszczyć politycznych przeciwników i oczerniać ich na wszelkie sposoby, nie robią na nikim wrażenia. Niegdyś ludzie mieli większe wyczulenie na to co mówi polityk i co robi. Teraz, wyborcy są tak wytresowani, że PIS i PO mogą robić co chcą - i tak w sondażach będzie circa 1/4 głosów.
https://x.com/Zarychta_P/status/1901569465357119727
15
To dość zabawne, że na Xie grupy silnych razem i inne obrały na cel WP, które chyba jako jedyne z poważnych mediów i przede wszystkim niepisowskich mediów realnie i rzetelnie patrzy ludziom władzy na ręce. Można używać argumentum Suwartum, proszę bardzo, ale to niestety argumentum inwalida, bo obecnej redakcji Wirtualnej Polski nie da się porównać do czasów Suwarta. Wiadomo, że Słowik czy Jadczak mają wysokie ego, zawód dziennikarza ogólnie cierpi na taką dolegliwość, wszak ktoś ich kiedyś nazwał czwartą władzą, ale skoro ujawniają afery i nieprawidłowości i czynią to skutecznie to należy im tylko przyklasnąć. Niestety, społeczeństwo jest tak spolaryzowane, że afery to robią inni, moi może i coś robią złego, ale są ofiarami, ci robią gorzej, ci sa bardziej źli. Ostatecznie, tylko możemy się cieszyć, że dziennikarze WP, ze wszystkimi swoimi wadami, mówią jednak głośno o aferach czy to pisu czy po, bo to zawsze na końcu będzie działanie w naszym interesie. Farmy politycznych trolli nie mogą zaszczuwać dziennikarzy, a politycy nie mogą uskuteczniać na nich nacisku szantażem czy to politycznym czy finansowym...
7
Karol Nawrocki to największy błąd w politycznej karierze Jarosława Kaczyńskiego. Kompletny brak riserczu, logiki, myślenia. Czas Jara w polityce powinien się skończyć.
6
BorzyKrzys Club Mix Nostalgia
Odcinek 42
DJ Shog - Running Water
Namiastka lata juz w marcu. Po raz drugi na mojej liście nieżyjący już niestety DJ Shog, tym razem z kawałkiem "Running Water" z roku 2011.
@Armintrance1 @negreanu @HarveySpecter @esem91 @ranger3120 @Ojciec5tkidzieci @patryk355 @Matheu12 @etobzyk @Walker
9
14 maja 2008 roku, Brandon Swanson, 19-letni student z Minnesoty, mieszkający na codzień w miasteczku Marshall, wracał do domu po spędzeniu wieczoru z przyjaciółmi, gdzie świętował zakończenie semestru. W okolicach godziny 2:00 nad ranem, na drodze w pobliżu miasta Taunton, Swanson miał wypadek samochodowy, gdy jego samochód wpadł do rowu. Nie odniósł poważnych obrażeń, ale auto utknęło na pochyleniu drogi, tak że koła nie dotykały ziemi i nie szło nim ruszyć z miejsca. Swanson zadzwonił do swojego ojca, Briana Swansona, i poprosił go o pomoc. Ojciec i matka Swansona po chwili wsiedli do swojego pickupa i udali się na miejsce zdarzenia, jednak nie mogli znaleźć syna. Brandon na bieżąco informował ojca, że znajduje się w pobliżu miejscowości Lynd (oddalonej o 11 km od Marshall), ale w rzeczywistości znajdował się około 40 kilometrów od tego miejsca, w pobliżu miasta Porter, co wykazała późniejsza analiza sygnału z jego telefonu. Mówił ojcu, że zamruga światłami, ale z oczywistych powodów, Swanson Senior nie mógł ich zobaczyć. Było to dość dziwne, że chłopak aż tak się pomylił, gdyż znał te tereny i podróżował nimi wielokrotnie. Brian oraz przyjaciele z którymi student spędzał czas w barze donosili, że nie był on szczególnie pijany, a podczas dyskusji z ojcem mówił bardzo rzeczowo i składnie.
Podczas rozmowy telefonicznej, Swanson stwierdził, że widzi światła miasta i postanowił przejść przez pobliskie pola w kierunku drogi i jak mu sie zdawało swiatel miasta Lynd. Choć był w kontakcie z ojcem przez prawie 50 minut, nagle w trakcie rozmowy doszło do przerwania połączenia zakończonego słowami "Oh Shit!". Brian Swanson natychmiast udał się w kierunku wskazanym przez syna, ale nie zdołał go odnaleźć. Po kilku godzinach krążenia po okolicy bez powodzenia, rodzice nastolatka zgłosili sprawę na policję.
Po zgłoszeniu zaginięcia, w akcję poszukiwawczą zaangażowały się setki ludzi, w tym także służby ratunkowe, straż pożarna oraz piesze patrole. Mimo intensywnych poszukiwań nie udało się znaleźć śladu po 19-latku. Dopiero kilka dni później, około 3 dni po zaginięciu, strażacy natrafili na jego buty, które znajdowały się na jednym z pobliskich pól. To, co stało się potem, nie zostało wyjaśnione. Przeszukiwano okoliczne bary i restauracje, sprawdzano zbiorniki wodne, pola, lasy oraz okoliczną rzekę Yellow Medicine River, w okolicy której psy tropiące podjęły ślad zapachowy, ale bez skutku. Pojawiały się różne teorie - od porwania po morderstwo, ale żadna nie została w żaden sposób potwierdzona. Jego ciało nigdy nie zostało namierzone. Do dziś sprawa budzi wątpliwości i jest bardzo tajemnicza, głównie ze względu na ostatnie słowa zaginionego, po którym połączenie telefoniczne z ojcem zostało na stałe zerwane. Co Brandon zobaczył, że zareagował w taki sposób do dziś stanowi zagadkę. Rok po zaginięciu w Minnesocie wprowadzono "Prawo Brandona" rozszerzające procedury poszukiwań dzieci również na osoby dorosłe, ktore zaginęły w podejrzanych i niebezpiecznych okolicznościach.
@JimMorrisonFCB @Kondziubarca @messicocacola
1
@Eklerek Matka w dzieciństwie nie przywiązała mu czerwonej wstazki do wózka.
2
Gdyby Ewa Wrzosek nie istniała, nikt by jej nie wymyślił.
0
@Gall Chiellini, Alex i Nedved wraca i zaczynamy odbudowywać mury.
4
@Ojciec5tkidzieci Sok z buraka, osiem gwiazd, sieć na wybory #snaw, #silnirazem. No jest tego trochę.
1
@marcin62 Az mi przypomina takiego ziomka co na hali jak wychodził w pierwszym to po pierwszej połowie siadał na ławce, bo nic mu nie szło. Potem zaczął wchodzić dwie minuty po przerwie i zawsze wcisnął asystę albo bramę.