KamQiX
Dołączył/a: październik 2012
164 obserwujących
37 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
0
Nie tyle co się wypalił, co raczej brakuje mu jak i piłkarzom tego głodu zwycięstw, tej konieczności udowadniania, że jest się najlepszym. Zbyt często chyba ostatnio zgarnialiśmy tytuły :)
3
Jak w marcu pożegnamy się z Ligą Mistrzów i w grze zostanie PSG, będę kibicował właśnie im. Zwykle, gdy odpadamy z Champions League kibicuje tej drużynie która nas wyeliminowała (chyba, że byłby to Real lub Bayern). Dzięki temu ma się wrażenie, że nie odpadliśmy z byle kim, a z najlepszym zespołem tej edycji. To jakoś łagodzi ból :)
0
Bez MSN byśmy trypletu nie wygrali, ale tak samo można mówić o Pique, Inieście, Rakiticiu, Busquetsie czy Xavim. Każdy był tak samo ważny. MSN było najbardziej widowiskowe, bo strzelało bramki, ale wcześniej wymienieni piłkarze wcale nie byli od nich mniej ważni w kwestii zdobycia trypletu.
0
No, ale nie odbierajmy w tym choćby zasługi Luisa Enrique. Też mi się nie podoba to, że ostatnio gramy bez pomysłu, woli walki, głodu trofeów. Ale co Lucho wygrał z tą drużyną to jego. Ja mam nadzieję, że jeszcze co najmniej 2 puchary do swojego dorobku w tej drużynie dołoży.
1
"Tryplet wygrało zabójcze wtedy MSN"
Jak można takie bzdury wypisywać na publicznej stronie internetowej? Myślisz, że samą linią trzech ofensywnych piłkarzy da się wygrać ligę, Ligę Mistrzów i Puchar Króla? Cała drużyna była wtedy pięknie zgrana, wszystko śmigało jak w zegarku. Dziwię się, że tego nie pamiętasz...
2
Bo City to frajerzy... Też uważam, że raczej tego nie da się już wypuścić z rąk, ale uparcie powtarzam, że jeśli do przerwy byłoby dla nas 2:0 to będą mieli ciepło w gaciach przed drugą połową.
0
Często nie uznawali nam goli, które zabierały nam punkty lub przekreślały szanse na ich zdobycie.
Moglibyśmy grać dobrze i wygrywać mimo krzywdzących nas błędów sędziów, ale nie gramy. Real też niczego wielkiego nie gra i kilka punktów zawdzięcza arbitrom. A to już nie jest sprawiedliwa walka o tytuł.
1
"Prawie" - to słowo kluczowe :)
3
Też się zdziwiłem, bo z komentarzy wynika że tych osób jest tutaj znacznie mniej. Cieszę się, że jednak są.
3
Zgadzam się :)
1
W lidze sam uważam, że gdyby cofnąć czas i wyeliminować wszystkie błędne decyzje sędziów (nawet te korzystne dla nas i niekorzystne dla Realu) to strata do lidera byłaby zdecydowanie mniejsza lub bylibyśmy nawet pierwsi.
Ale porównywanie błędów sędziego w LaLiga do Champions League nie ma sensu. Te błędne decyzje jedynie mogą naszych motywować, że wreszcie mogą zagrać w pucharze gdzie sędziowie będą na odpowiednim poziomie.
0
Jak ten komentarz :)
Polecam od razu podać powód dlaczego ankieta nie na miejscu, bo w przeciwnym wypadku komentarz nie ma najmniejszego sensu.
1
Nie no... 4:0 jest tragiczne, ale nie nie do odwrócenia.
5
A moim zdaniem kiedy za wiarą można stanąć murem to nazywa się ona wiedzą, a nie wiarą.
2
Jakby Liverpool w 2005 roku w szatni po 45 minutach gry myślał w ten sposób co ty, wyszliby prosząc Milan o jak najmniejszy wymiar kary i nie dokonali niczego historycznego.
Jest wielce prawdopodobne, że masz rację z tym, że Barcelona nie awansuje, ale przynajmniej będę dumny z tego, że w nich nie zwątpiłem. A co jeśli jakimś cudem awansują? Będziesz w stanie to świętować wiedząc, że wcześniej byłeś tak pewny ich porażki?
17
Nie wiem jak Wy, ale ja wolę nawet naiwnie wierzyć niż już załamywać się odpadnięciem z Ligi Mistrzów.
Wyobraźcie sobie sytuację, że prowadzimy do przerwy 2:0. Czy jest to jak najbardziej realny scenariusz? Myślę, że tak. W przypadku takiego wyniku po pierwszej połowie chyba w każdym tliła by się nadzieja na awans, nawet w tych którzy już pożegnali się z Ligą Mistrzów.
Gdyby nie ta wiara i nadzieja Liverpool nie napisałby historii wygrywając finał Ligi Mistrzów w 2005 roku. Oni musieli odrobić 3 gole w 45 minut by doprowadzić do dogrywki, my mamy 4 gole i 2 razy więcej czasu.
1
Mając 50.000 zł na koncie, to przy kursie 2.0 postawiłbym 10,000 zł na awans PSG. Wszystkiego bym nie dał.
14
A czytałeś chociaż tamten artykuł czy tylko tytuł?
0
Przecież dopiero co wrócił po kontuzji. Co wyprawiał przed nią już nie pamiętasz?
To tylko z tego sezonu:
1
Na początku Suarez i Messi biegali w pressingu, później przestali jak zobaczyli, że PSG sobie z ich pressingiem radzi, a za sobą koledzy z pomocy i obrony zostawiają autostradę dla Verrattich i Di Mariów. Akurat jedyne co mogę zarzucić Messiemu wczoraj to te straty, ale nie brak zaangażowania.
7
Gdyby reszta drużyna zagrała na takim poziomie jak wczoraj Neymar to moglibyśmy minimum zremisować. Obok Stegena zdecydowanie najlepszy zawodnik naszej drużyny na boisku.
0
Oczywiście, ale szanse by były bardzo realne. 2:0 do przerwy da ogromną wiarę piłkarzom i kibicom.
1
Alexis sam chciał odejść, gdy kupiliśmy Suareza. Wiedział, że będzie siedział na ławce, więc podjął dla siebie dobrą decyzję.
0
Ale wtedy walczyli na 100%, choć nie udało się wygrać. Choć jeśli z PSG do przerwy byłoby 2:0 dla nas to mieliby już ciepło w gaciach.
0
Nie miałeś racji, choćby ze względu na to że na pewno nie przewidziałeś przyszłości... A ta drużyna tak wiele razy zaskakiwała, nawet grając słabo pokonywała najlepszych. Jedynie jako kibic Barcelony, pokazałeś swój brak wiary w drużynę.
8
3 warunki muszą zostać spełnione, żeby były szanse na awans:
- Defensywa musi zagrać perfekcyjnie,
- Reszta drużyny co najmniej tak lub lepiej jak w półfinale z Bayernem na Camp Nou 2 lata temu,
- Potrzebujemy bardzo DUŻO szczęścia, żeby piłka wpadała do siatki przy każdej lepszej okazji, bo na pewno nie będziemy ich mieli zbyt wiele.
1
A Iniesta nie jest dynamicznym ofensywnym pomocnikiem?
0
Na pewno nie ty...
2
Jedna rzecz w dzisiejszym meczu raziła mnie najbardziej w oczy i wbrew pozorom nie jest to zaangażowanie. Moim zdaniem największym problemem był sposób zakładania pressingu. Wydaję mi się że powinna go zakładać cała drużyna, tymczasem dziś wysoko podchodzili tylko MSN i Iniesta z Gomesem. Natomiast Busi i obrońcy stali głęboko cofnięci. Przez to Paryżanie mieli autostradę w środku pola. Widać to bardzo dobrze przy drugiej bramce Di Marii.