Rafał20
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
2000 km od Barcelony :)
4 obserwujących
3 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Mieliśmy Eto'o, Ibrę i króla strzelców MŚ, najlepszego strzelca Hiszpanii i żaden z nich nie podołał w starciu z Messim w walce o środek ataku. Dwóch oddanych za bezcen, a trzeci prawdopodobnie zostanie oddany.
0
A może Tito miał "unowocześnić" Barcelonę już w tym sezonie. Krok po kroku wprowadzać swoje pomysły, kosmetyczne zmiany. Przygotowywać zespół pod przyszłe wyzwania w nowym projekcie opartym o wielkie transfery, i wolnym przesuwaniu ciężaru gry na inne strefy boiska - częstsze kontry, więcej piłek od obrońców prosto do napastników, liczniejsze strzały z dystansu, przesuwaniu odpowiedzialności z Messiego na innych, stąd taki upór w stawianiu na często bezproduktywnych skrzydłowych, kosztem Davida, którego już nie widzi w przyszłym roku. Może miał jasny plan, jednak choroba zweryfikowała wszystko. Nie mogąc być na miejscu, kierując zespołem przez telefon, w najważniejszych meczach stawiał na opary po Guardioli, licząc, że to pozwoli zespołowi przetrwać z głową pod gilotyną. Stare, dobre, często skuteczne. Może kiedy spędzi z drużyną pełny sezon, bez osobistej walki o własne życie, pokaże pełnię swoich możliwości. Przynajmniej za to trzymam kciuki, wiedząc już, że będzie trenerem na kolejny sezon.
0
Rooney :). Wojownik, strzelec, asystent. W odrodzonej tiki-tace, byłby czymś w rodzaju rewolweru z rękawa. Oczywiście, jeśli trener doprowadziłby szkielet drużyny, jak i pozostałych zawodników do odpowiedniej formy. Nowy projekt. Skoro już jakiś czas temu został rozpoczęty, to dlaczego w najważniejszym meczu sezonu wszystko było tak po staremu. Bo jeśli nowy projekt polega na wymienności nazwisk w stylu - wybiegany mikrus z szybką nogą za jeszcze droższego i bardziej wybieganego mikrusa z szybszą nogą, to niewiele się zmieni.
0
Po takich meczach żałuję, że mam tylko dwie dłonie, bo należy mu się orkiestra braw, a nie skromne klaskanie w domowym zaciszu. Niech pokusi się o koronę króla strzelców.
0
Wydaje mi się, że ludzie związani z Barceloną szykują prawdziwą rewolucję. Nieśmiałe podchody trwają już od lat. Chodzi o kolejne przekwalifikowanie zakupionego zawodnika, z tym, że teraz gracz z pola zostanie rzucony na bramkę. Bo zmiana pozycji, zaraz po transferze, to już niemal tradycja. Kto wie, czy Neymar nie jest szykowany na następcę Victora. Wyśmienicie gra nogami, poza tym świetnie komunikowałby się z brazylijskimi kolegami z obrony. Jest jeszcze bardzo młody. Pogra w Barcelonie kilka sezonów, i za pięć lat będzie można traktować go jak swojego, jak wychowanka, a to znaczy, że będzie mógł zagrać 80 % meczów w sezonie na żałośnie niskim poziomie, bez pomysłu na grę, zaangażowania i bieganiu bezproduktywnym a i tak w najważniejszym meczu sezonu wyjdzie w podstawie.
0
Najlepsze - FC Bayern. Najgorsze - FC Barcelona. Trudno myśleć o zmianach na lepsze, jeśli mamy w sztabie ludzi, którzy uznali pierwszą połowę tej egzekucji za dobrą w wykonaniu graczy Barcy.
0
Frank Rijkaard kiedyś powiedział, że woli każdego zdrowego piłkarza od kontuzjowanego Ronaldinho, nie w pełni przygotowanego Ronaldinho. A obecni sternicy Barcy, najprawdopodobniej wpuściliby Leo z otwartym złamaniem. Messi to chyba ich jedyny pomysł na Barcę 12/13.
0
Nie, Wam już nie wolno iść dalej. Wy musicie zacząć zapier...:)
0
Prowadzą nas ślepcy. Kurs - mielizna. Wszyscy uśmiech na usta, pozór sielanki. My nie popełniamy błędów, nas się wyłącznie krzywdzi. Konferencję Roury można streścić do - Nie powiem o tym, że powiedziałem to, co powiedziałem. Wstyd. Niektórzy powinni spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na pytanie - Albo jestem Dumą Katalonii, albo nie jestem.
0
Cochise
Dystans, który widzieliśmy dzisiaj między mistrzem Niemiec, a przyszłym mistrzem Hiszpanii, nie wziął się z niczego. To efekt morderczej pracy w Bayernie, oraz efekt domina błędów wśród szeregów Barcelony. My wiemy jedno wielkie nic, o tym jak wygląda szatnia. Pierdzielenie jest dobre, jeśli to pierdzielenie konstruktywne :). Sam dobrze wiesz, że wylewanie żali na forum jest jedyną receptą na bezsilność, którą kibice Barcelony wypili dzisiaj w ilości, przekraczającej dopuszczalną normę na sezon :). Barcelony nie było, to fakt, ale pod tym faktem bardzo głęboko ukryta jest przyczyna i ja mam nadzieję, że ludzie z zarządu i sztabu dokopią się do niej, inaczej półfinał LM w przyszłym sezonie będzie cudem.
0
A Messi (na zdjęciu ) już odlicza ile to goli trzeba zaaplikować u siebie, by awansować :) Nasz ukochany Klub upadał już wiele razy i za każdym razem się podnosił. Teraz też tak będzie, jak nie za tydzień to w przyszłym sezonie, albo za dwa, trzy, sześć lat. Barcelona nie umiera, Barcelona przysypia :).
0
Kluczem do sukcesu jest stawianie sobie dużych celów. Dlatego najważniejszą rzeczą jest walczyć o remis ze wszystkich sił, najlepiej bramkowy. Co Barcelonie da strzelony gol, jeśli wyjedzie z wynikiem 3-1/4-1? Trzeba oddać wszystko za remis. Chciałbym widzieć piłkarzy Barcelony biegających jak wataha wygłodniałych wilków, na każdym metrze boiska, za każdą akcją. Odpuszczając choć na chwilę, przegrają całą wojnę o Puchar. Motywacja jest ogromna - grają z Bayernem! Nową-starą potęgą Europy.
0
Abidal ma wszystko, by wyjść i zagrać bardzo dobry mecz.
0
Na ofensywne skrzydła Bayernu wyjdą Pedro i Sanchez. Messi, jeśli się wykuruje, na środku, a Villa jako straszak na ławie. Kluczem do dobrego wyniku, oprócz posiadania piłki, będzie wysoki i morderczy pressing, co wiąże się z nieustannym bieganiem. Więc kreatywność ( Tello, nawet jeśli przejawia się ona w stopniu minimalnym, to i tak wciąż jest większa od innych ), oraz skuteczność ( Villa ), sadzamy na ławce. Zagrają biegacze, którzy w okresach tragicznej formy słyną z robienia wiatru. Poza tym, bywają oni, w niektórych sytuacjach, całkiem niezłym zabezpieczeniem na wycieczki naszych bocznych obrońców pod pole karne, a to przyda się, przy zabójczych panach "R" z Bayernu.
0
Szczęście to kochanka wybrańców. Ono nie flirtuje z byle kim. :) Meczem Barcy z PSG, chciałem zachęcić przyjaciółkę do rozpoczęcia przygody z piłką nożną. Myślałem, że Barcelona rzuci na nią swój urok, a ona przekroczy złote progi futbolu i zostanie w nich na długie lata. Na moje szczęście przez nadmiar obowiązków nie mogła obejrzeć tego meczu, bo już bym chyba nie miał przyjaciółki :). Zachęcałem ją wizją ujrzenia esencji futbolu, a zobaczyłaby jedynie esencję poczynań duetu Tito/Roura. Chociaż mistrzostwo mamy pewne i wciąż jesteśmy w grze o najcenniejszy z Pucharów, to trudno spoglądać z optymizmem na przyszły sezon, gdy nasz sztab trenerski zachowuje się jakby był uczulony na wyciąganie wniosków.
0
Ja zawsze nienawidziłem gry na wynik. Dlatego moja "kariera" w piłce, była krótka, acz burzliwa. Talentu, na lepsze zespoły, zawsze brakowało, dlatego liznąłem jedynie kluby, w których obrońcy walili długie piłki na napastników, praktycznie z pominięciem środka boiska. I mecz składał się z tysiąca takich "dośrodkowań", z których czasem padało pół gola:). Dlatego w pełni rozumiem Xaviego, Jego zafascynowanie stylem gry, nawet jeśli miałoby to nie iść w parze z dobrymi rezultatami. Futbol jest jego pasją, całe lata szkolił się w tym właśnie systemie. Pokochał go i przez długie lata udoskonalał. I uwierzcie mi, choćby Mourinho zaczął zgarniać Barcelonie sprzed nosa wszystkie tytuły, to Xavi nie zmieni niczego . Tak jak nie porzuca się żony, kiedy spotyka się młodszą i zgrabniejszą kobietę, tak Xavi nie porzuci swojego stylu, swojej wizji futbolu. I nigdy nie przyzna publicznie tego, że inne "kobiety" są ciekawsze, czy bardziej urodziwe. Swoją drogą, to zabawne, jak ktoś próbuje zamknąć Mistrza Świata w klatce z własnej wyimaginowanej pokor :)
0
Geble,
Nie martw się, Guaita będzie się wdrażał w Barcelonę kilka długich i trudnych lat, aż pewnego dnia będziemy mieli najlepiej opakowany worek kartofli na świecie. Kto wie, może pewnego dnia dzięki czwórce wychowanków, albo obronie zakupionej za 120 mln euro zgarnie Trofeum Zamory. Mimo wszystko wierzę w rozsądek zarządu, ludzi odpowiedzialnych za transfery, jak i samego Tito, i mam nadzieję, że numerem jeden na bramkę Barcy jest ktoś zupełnie inny. Zakup bramkarza będzie najważniejszą decyzją transferową od pomysłu sprowadzenia Ronaldinho. Tak jak ludzie z Barcelony mogli mylić się co do napastników, ofensywnych pomocników, czy środkowych obrońców ( chociaż tu już mniej ), to w przypadku nowego bramkarza nie mogą popełnić błędu.
0
Nieetyczne to jest myślenie i pisanie o tym, że Heynckes mógłby skorzystać z tego rodzaju pomocy. Jest trenerem najwyższej półki, dyryguje jednym z najlepszych zespołów świata, być może najlepszym na dzień dzisiejszy, i on miałby się radzić innych jak pokonać rywali? Rozumiem, że dziennikarze bawią się w okazywanie braku szacunku, ale Beckenbauer?
0
Alba nie symuluje. On tylko artystycznie nadrabia fizyczne różnice :)
0
Pyrzo_Barca,
Bo to jest właśnie różnica między Piłkarzem decydującym o wynikach, a kimś w rodzaju dodatku do trzonu zespołu, do pierwszego składu. Co tu nie mówić, dość kosztownego zresztą. Tello straci piłkę kilka razy z rzędu, i co? Nic. Przy kolejnej akcji znowu da z siebie wszystko, włączy najwyższy bieg i spróbuje wjechać w obrońców jak w masełko. A Ci, których krytykować nie można, stracą piłkę w pierwszej akcji, zrobią oczy wielkie jak statki kosmiczne i przez całe 90 minut nie ma z nich pożytku, bo boją się, że za kolejną stratę czeka ich gilotyna, albo srogi gniew księcia zła - Messiego. I przez długie minuty dużo biegają oddając piłkę do najbliższego kolegi, w przerażającej większości podań kierując piłkę do tyłu. Kreatywność? Zgnieciona taktycznymi łańcuchami :) Bo przecież każdy trener na świecie marzy o tym, by z piłkarzy "wielkich i decydujących o losach meczów", uczynić przeciętnych skrzydłowych, dobrych w pressingu, rozciąganiu gry i skutecznych jak muzealne działo.
0
I to jest właśnie problem, oprócz wielkich umiejętności ich gracze posiadają mentalność, którą ten Pan im zaszczepił, nie boją się nikogo, bo czują, że są na równi, albo ponad innymi. Zeszłoroczne niepowodzenie tylko ich wzmocniło. Z drugiej strony to idealny rywal dla Barcy, która poza meczami z Realem, nie ma rywala, na którego mogłaby się szczególnie spinać. A Bayern? Przeciwnik godny najwyższej koncentracji.
0
Pytanie powinno brzmieć bardziej do kogo należy Szacunek kibiców Barcelony. Czy do sportowców, którzy całą swoją karierę wpasują w ich linię oczekiwań, czy do tych, którzy poza dostarczaniem im emocji, mają jeszcze swoje "niepozałatwiane sprawy", i najwidoczniej jedna z takich spraw jest Mu bardziej potrzebna do życia, niż opinia wiernego wychowanka, czy człowieka jednego klubu. Victor wie jak smakuje Barcelona, jest nią nasycony do granic, a na odejścia takich zawodników jak on, to nigdy nie ma dobrego momentu. Dla mnie im wcześniej, tym lepiej. Klub ma ogrom czasu, by nie popełnić błędu ze znalezieniem godnego następcy. Nikt nie musi Go wielbić, ale Szacunek mu się należy. Wywalczył go sobie. Poza tym to jedyny piłkarz, który wiedział co zrobić ze Mourinho świętującym w naszej świątyni :)
0
Przy awansie Barcy i Bayernu interesująco będą wyglądały półfinałowe pary UEFA, analitycy już pewnie obliczają ile pieniędzy przyniosą konkretne zestawienia i los skojarzy zespoły dające największy przypływ gotówki. Stawiam, że (idąc za przykładem Ryczela ) "My" dostaniemy Bayern, a Real dokona zemsty za Malagę.
0
Cochise, oczywiśćie :)
0
Źle mówisz, tu trzeba się modlić i seriami składać wnioski o dofinansowanie i pozwolenia :) Poza tym, masz całkowitą rację.
0
Wiem, takim piłkarzem nie zostaje się bez setek godzin treningu, ale polska piłka nożna to nie tylko Lewandowski, a jako, że jest to sport drużynowy patrzę na to pod kątem ambicji całej grupy. I pytanie brzmi - Co zrobisz z całym tym treningiem, dokąd Cię to zaprowadzi? Poprowadzisz grupę do walki o sukces, czy razem z nimi staniesz w kolejce po pieniądze za notoryczne porażki w akompaniamencie "nic się nie stało".
0
Zaraz będzie post scriptum wypowiedzi Christanvala - Barcelona ma 100% szans na awans :)
0
Nie porównujcie mistrzów olimpijskich z piłkarzami. Przykłady mistrzów olimpijskich są dowodem na to, że najwięksi mistrzowie rodzą się w bólu. Wyhartowani w przeszkodach nigdy nie odpuszczą, dlatego przez dziesiątki lat nie zobaczymy takiej woli walki w polskich piłkarzach jak w dyscyplinach, w których zorganizowanie godziny-dwóch normalnego treningu to już spore wyzwanie. Nasi olimpijczycy mają ambicję, a piłkarze agentów. Dlatego w pierwszym przypadku widzimy wyścig po sukcesy, a w drugim wyścig po wyższe wypłaty, premie od goli, przebiegniętych kilometrów, remisu, bądź wyjścia z najłatwiejszej grupy na Euro we własnej świątyni. Nie mówię, że to złe, bo "facet musi zarabiać", ale gdyby ich zarobki były chociaż w części adekwatne do wylanego potu.
0
Suavemente,
Dokładnie :) Można też zrobić piłkę z kartek papieru, a bramką może być ściana, plecak, cokolwiek. Piłka nożna to sport, do którego potrzebny jest Ci jedynie przeciwnik i możesz zacząć go uprawiać w miejscu, w którym stoisz, ale wtedy jest to już ping-pong nożny, kamień nożny i tak dalej :)
0
Kiedy oglądałem pojedynki Barcelony z Arsenalem, przeszedłem przez bardzo "interesującą" dyskusję na temat tego, dlaczego nie kibicuję "swoim", bo Wojtek i Łukasz. Oczywiście skończyło się na tym, że kibicuję Barcelonie dlatego, że jest na szczycie, a z każdego gola Barcelony cieszę się, bo zazdroszczę sukcesu Polakom, co sprawia, że jestem bardzo typowy :), na szczęście "polaczkiem" nie byłem, ponieważ ten argument nie był jeszcze tak modny jak dziś. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że mój rozmówca miał 32 lata! Niektórzy dziennikarze powinni uważać co piszą, ponieważ nie zawsze czytają ich dzieci.:) Dlatego z utęsknieniem czekam na transfer utalentowanego Polaka do Barcy, a najlepiej to dwóch.Wtedy stanę się prawdziwym Polakiem Patriotą i odkryję o co w tym wszystkim chodzi. Może mecze wyglądają inaczej od tych obserwowanych oczami człowieka z sumieniem zbrukanym zachwytem nad cudzym i tak bardzo przesyconym sukcesami.
Chciałbym awansu Malagi, ponieważ ich obecność w półfinale byłaby wielką historią. A właśnie to lubię w futbolu poza Barceloną - historie, których nie uciszy upływ czasu :)
Eoren
"A z konwencjami do kosza albo muszli klozetowej. "- Jakie to było konwencjonalne :)