0

No niestety Xavi zawsze miał tendencje do niezbyt przemyślanych wypowiedzi. Czasami zastanawiam się czy on sam wierzy w to co mówi. Niekiedy lepiej by było jakby się ugryzł w język i nic nie mówił.

0

W takim razie źle zrozumiałem :)

0

Eoren, nie pomyliłem pojęć i zauważ, że cała Twoja wypowiedź pokrywa się z tym co ja mówię. Ja nie mówię, że " tiki-taka to podawanie sobie piłki w środku i po obwodzie i posiadanie dla posiadania." Właśnie o to chodzi, nasze wykonanie tiki-taki się zepsuło. Nie gramy teraz tego. O tym mówię. Naprawić, a nie zrezygnować. "A tymczasem trzeba ich poustawiać w taki sposób, dać takie założenia taktyczne żeby byli w stanie efektywnie grać na swój sposób. Bo wprowadzenie drobnych zmian, ewolucyjnych zmian, to nie jest odejście od stylu tylko poprawienie go." Ja mówię o usprawnieniu tiki taki, co wiąże się z wieloma rzeczami. Obaj mówimy o tym samym. Poprawa elementów, o których mówiłem wcześniej czy poprawa taktyki, o której Ty piszesz to są te ewolucyjne (konieczne!) zmiany. Przez ostatnie lata mówiło się o Barcelonie, że to samograj, że teściowa Guardioli by ją poprowadziła.
Niestety mechanizmy pewne się zatarły i trzeba to ułożyć. Ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. To co wspominałem o kontratakach, może to jest właśnie przekleństwo tego, że przez lat tak dominowaliśmy nad rywalem, że rzadko musieliśmy korzystać z kontrataków i zatraciliśmy tę umiejętność.
To co mamy teraz nie jest tiki-taką, tylko klepanką bez sensu. Tiki-taka to inteligentna, bardzo efektowna i bardzo efektywna "klepanka".
A cały mój wywód wziął się z wyczytanych na tej (oraz innych) stronie, że tiki-taka się skończyła, że wszyscy wiedzą jak grać przeciw niej i trzeba czymś ją zastąpić.

0

Problemem nie jest tiki-taka jako zły styl gry, ale sposób jej realizacji. Wcześniej grając tiki takę mieliśmy pełną kontrolę nad meczem. Przeciwnicy mieli problem z przedarciem się pod naszą bramkę, nie mogli oddać strzału. Nie mogli nawet podejść pod naszą bramkę, a piłkę rywalowi odbieraliśmy już pod jego polem karnym. A teraz z kolei, ciągle mamy piłkę, ale kompletnie nie panujemy nad tym co się dzieje na boisku. Zostawiamy rywalom dużo miejsca. Pozwalamy się ustawić rywalom. Nie potrafimy stworzyć groźnych sytuacji, a nasi przeciwnicy wchodzą w nas jak w masło. Porównajmy sobie porażki z poprzednich sezonów (np. Chelsea), to był nasz ciągły ostrzał bramki rywala i wtedy rzeczywiście można było mówić, że mieliśmy pecha. Teraz to pomimo, że mamy piłkę dwa razy dłużej od przeciwnika, to oni oddają więcej strzałów na naszą bramkę i dużo bardziej nam zagrażają. Tiki-taka i statystyki celnych podań stały się dla nas obsesją.
Absolutnie nie jestem (jak to niektórzy tutaj proponują) za porzuceniem tiki-taki, ale naprawieniem jej. Więcej nieprzewidywalności, więcej podań do przodu, więcej długich piłek (które jak już nam się teraz trafiają, to dają bardzo dużo korzyści), strzały z dystansu i SZYBKIE KONTRATAKI. Krew mnie zalewa, jak widzę wstrzymywanie piłki przez Xaviego albo Iniestę, jak jest okazja na szybki atak. Mamy naprawdę piekielnie szybkich zawodników, a totalnie to marnujemy i czekamy aż rywal na nowo ustawi zasieki. A potem bezproduktywne wymiany podań.

0

A tymczasem Delofeu pokazuje, że czas najwyższy dać mu spróbować sił w pierwszej drużynie...

0

@D.Villa7Dax
Dla mnie to jest zupełnie odmienna sytuacja. To były porażki po walce. Gra drużyny wyglądała zupełnie inaczej niż teraz. Graliśmy z polotem, atakowaliśmy, ostrzeliwaliśmy bramki rywali. W tych ostatnich meczach jesteśmy bezradni, nie potrafimy zagrozić przeciwnikowi. To mnie najbardziej boli. W meczach z Milanem i Realem nie stwarzaliśmy praktycznie żadnego zagrożenia. Drużyna mająca w ofensywie takich genialnych zawodników nie potrafi nic zdziałać. Same porażki nie są dla mnie problemem, bo to część sportu. Bardziej martwi styl i bezradność. Nasi piłkarze tylko bezradnie rozkładali ręce i patrzyli na siebie zadając sobie pytanie: "co się dzieje? co ja tu robię?". Dlatego nie porównywałbym porażki z Arsenalem i z Realem z 2011 do obecnej sytuacji. Tam mimo wszystko widać było grę, pomysł i zaangażowanie. Przed rewanżem z Arsenalem mogliśmy być dużo bardziej spokojni o awans niż teraz przed rewanżem z Milanem. Choć nie miałbym nic przeciwko gdyby powtórzył się scenariusz z tamtego sezonu.

0

Mogę jedynie przytaknąć autorowi. Wspominałem już wcześniej, że naszym problemem teraz jest to, że nie mamy trenera. Ta niecodzienna sytuacja postawiła nas w tragicznej sytuacji.
Mimo wszystko uważam, że zarząd podjął słuszną decyzję. Gdybyśmy zatrudnili zupełnie nowego trenera, ewentualne sukcesy sportowe, które moglibyśmy osiągnąć nie przyćmiłyby hańby zwolnienia trenera z powodu choroby.
Opcja trenera tymczasowego innego niż Roura - nic nie zmienia w stosunku do obecnej sytuacji. Tak czy inaczej nowy trener nie miałby czasu na wdrażanie własnego stylu, a i to byłoby niepoważne w kontekście "tymczasowości". Lepiej nic nie zmieniać w czasie sezonu. Również lepiej, żeby był to trener, który zna zawodników - to też przemawia za Rourą.
O ile nie wierzyłem zbytnio w Rourę, to bardzo wierzyłem w nasze legendy Xaviego i Puyola. Byłem przekonany, że oni tak zmotywują i tak naładują drużynę, że tymczasowemu trenerowi będzie znacznie łatwiej.
Znaleźliśmy się w naprawdę poważnej sytuacji. Mam tylko nadzieję, że nasz zarząd nigdy już nie będzie musiał podejmować takich decyzji.

0

Brak TIto widoczny gołym okiem. Jednak polecenia wydawane przez telefon, to nie jest to samo, jakby Vilanova wparował do szatni i ich wszystkich ostro opier***ił. Niestety z Rourą ciągle jest poczucie tymczasowości, co moim zdaniem nie wpływa korzystanie na zawodników. Samograj wystarczy na słabszych przeciwników. Z mocniejszymi już to nie wychodzi. Jak naszym nie udaje się to czego są nauczeni, to są kompletnie bezradni. Z Tito na ławce potrafią sobie poradzić w takim momencie. Roura nie budzi respektu.

0

Zwróćcie uwagę na źródło: "El Confidencial"... Bardzo interesujące jest to, że takie rzeczy wypływają akurat przed Gran Derbi. Szkoda czasu na zajmowanie się takimi sprawami.

0

Ras White Nigga
Kompletnie nie rozumiem tego co piszesz o Cruyffie. Tito nie może mieć innego zdania niż on? No bez przesady, to Vilanova prowadzi tę drużynę i on podejmuje decyzje, jakie uważa za słuszne. Obaj kierują się dobrem klubu. To, że ktoś się z kimś nie zgadza nie znaczy, że go nie szanuje i odsuwa na bok. Ja sam nie zgadzam się z niektórymi wypowiedziami Cruyffa, ale szanuję go bardzo. Nie doszukuj się na siłę problemu tam gdzie do nie ma.

0

Bardzo cieszy gol zdobyty przez Alexisa, ale jeszcze bardziej cieszy pewność w grze, którą dzisiaj zaprezentował. Naprawdę bardzo przyjemnie się go oglądało. Pokazywał się kolegom wychodząc na pozycję, świetnie podawał - choćby sytuacja po której Leo trafił w słupek, no i w końcu wiatr nim nie rzucał na wszystkie strony. Nie padał na murawę jak rażony piorunem przy każdym dotknięciu przeciwnika. Twardo stał na nogach, przepychał się. Popisał się kilkoma wysokiej klasy rajdami przepychając się z obrońcami. A strzelając gola dołożył wisienkę na tym torcie. Choć w tym przypadku zaczął od wisienki, a później dołożył tort. Wreszcie Alexis na jakiego czekaliśmy. Efektowny, efektywny, skuteczny i nienurkujący. Brawo! Oby tak dalej!

0

Trochę nie rozumiem podejmowanego tu przez niektórych zarzutu, że "gramy na Messiego". Czy to w myśl zasady "gry na Messiego" nasi pozostali napastnicy lawinowo marnują okazje? No bo chyba trener im tak grać nie każe. Gdyby każdy z nich był bardziej skuteczny, to mieliby już dawno powyżej 10 bramek w sezonie. Co robi Alexis każdy widzi, Pedro zaczął strzelać dopiero w styczniu, Villa też nie błyszczy. Alexis i Villa są na etapie jak to nasi rodzimi "eksperci" określają: "za bardzo chce". Trudno się też dziwić pomocnikom, że w takiej sytuacji szukają tego najskuteczniejszego. Messiemu wystarczy pół okazji, a reszcie... Już kiedyś o tym pisałem (w którymś newsie o Neymarze), że potrzebujemy koniecznie skutecznego napastnika. Taktyka "na Messiego" nie ma tu nic do rzeczy. Zmarnować można jedną, dwie, trzy okazje... Jednak to co się dzieje z naszymi napastnikami woła o pomstę do nieba. Każdy z naszych napastników ma prawo strzelać, ale jeśli napastnik w dogodnej sytuacji oddaje piłkę do gorzej ustawionego kolegi, to nie świadczy o taktyce, ale o braku zaufania do własnych umiejętności. Jestem przekonany, że Tito nie miałby nic do Pedro, gdyby wykorzystał sytuacje w meczu z Realem, do Villi z Valencią czy Alexisa zawsze. Na pewno by ich nie skarcił za nierealizowanie taktyki "na Messiego".

0

Może by jakiś moderator pousuwał te żenujące niskich lotów polityczne przytyki kolegów poniżej?

0

To fakt, że Alves lubi prowokować, ale tym razem ma 100% racji. Wszyscy podniecają się przewagą nad Realem, ale Atletico jest znacznie bliżej nas niż Królewscy. Jak tak dalej będziemy patrzeć tylko na Real, to w pewnym momencie możemy się zdziwić, jak Atletico nas wyprzedzi. Dobrze, że chociaż nasi piłkarze dostrzegają zagrożenie ze strony Atletico i go nie lekceważą. Żebyśmy się nie obudzili z ręką w nocniku.

0

Trudno się nie zgodzić z tym co napisał Rebertinho. Valdés zafundował nam niepotrzebną zawieruchę. Przed nami ciężki moment.

0

I jak możecie mówić, że w Barcelonie jak przyszedł, to miał kompletny zespół... Przerażające. Widać, że spore grono osób zaczęło nazywać się kibicami Barcy od czasów Pepa.

0

Troszkę mnie zdumiewacie. Kto jak kto, ale ten człowiek nikomu nic nie musi udowadniać. I to świadczy o jego klasie. Zna swoją wartość i nie musi się dowartościowywać udowadniając komuś coś za wszelką cenę. Podjął decyzję, jaką uważał za słuszną.
A o tym, że nie musi nic udowadniać niech świadczy fakt, jak mógł przebierać w ofertach pracy.

0

Panie Kidawa - czapki z głów. Brawo! :)

0

Co Wy opowiadacie, że w Barcelonie nie gra się dla pieniędzy. Gra się. Tak samo jak wszędzie. To są piłkarze i to jest ich zawód. To co zarobią w trakcie kariery bardzo często ma być ich źródłem utrzymania do końca życia. Oczywiście czasem pensje dochodzą do takiego poziomu, że "milion w te czy we wte" nie robi różnicy.
To co mówicie, to spore nadużycie i zbytnie idealizowanie. W Barcelonie piłkarze też grają dla pieniędzy... i to dużych. Pamiętajcie, że w dalszym ciągu Barcelona jest klubem, który jest w czołówce klubów najlepiej opłacających swoich zawodników.
To, że zawodnicy świetnie się tu czują i często bardzo głęboko się identyfikują z klubem, to miły dodatek. Jednak bez wysokich pensji w życiu nie utrzymalibyśmy w klubie tych piłkarzy, których teraz mamy i mimo miłości do klubu graliby u naszych rywali.

0

Ja go uważam za hiszpańskiego Radka Majdana :)
Potrafi wybronić niesamowite strzały, wydawałoby się niemożliwe do obrony. Jednak zdarzają mu się też bardzo przykre kiksy, najczęściej wynikające z rozkojarzenia albo nonszalancji i nie docenienia przeciwnika. Niestety te kiksy kibice częściej zapamiętują. Taka już dola bramkarzy.
Przypomnijmy sobie ostatni dwumecz o Superpuchar Hiszpanii z Realem. W Madrycie już po pół godzinie mogło być po sprawie i mogliśmy być rozgromieni. Wtedy VV stanął na wysokości zadania. Jednak trudno mu zapomnieć, jak podarował bramkę Królewskim w pierwszym meczu, który to my powinniśmy wysoko wygrać.
Piękne i efektowne parady tracą cały blask przy prostych błędach.

0

Pięknie powiedziane.

0

A czy ktoś orientuje się gdzie (i czy w ogóle) można kupić koszulki z poprzednich sezonów? Chodzi mi o nowe repliki starych koszulek, a nie używki z Allegro. Będę wdzięczny za pomoc. :)

0

Arturekker, też się nad tym zastanawiałem.
Coś tu jest nie tak.

0

Ojej... Który to już nowy Messi. W tym tygodniu czytałem już o co najmniej pięciu.

0

Wg Mundo Deportivo nawrót choroby u Tito... Straszne. Mam nadzieję, że to tylko bardzo głupia i nieprawdziwa plotka.

0

Podobno ma zostać przekazana jakaś "ważna wiadomość". Ciekawe co tam znowu uknuli?

0

Strasznie smutno się robiło, jak się oglądało Villę w tym meczu... Bardzo nieporadny, proste błędy, piłka odskakiwała mu od nóg, brak przyjęcia. Szkoda. Tak wielki piłkarz. Pocieszenie - może być tylko lepiej, bo gorzej się nie da. Moim zdaniem to był najsłabszy zawodnik meczu. Pedro był niewiele, ale jednak lepszy. Jego straty wynikały z faktu, że próbował częściej dryblować. Villa niestety nie potrafił przyjąć piłki. Wyglądał na bardzo zniechęconego. Mało zaangażowanego. Dlatego ja bym zamienił noty tym Panom - Pedro: 3,5, a Villa: 3. Choć to tak naprawdę nic nie zmienia. Żenująco niskie noty, jak na tak wielkich piłkarzy. Czekam z niecierpliwością aż obaj zamkną usta krytykom takim jak ja i pokażą mi że to tylko chwilowa słabostka.

0

@Hen
Oczywiście, grywał. Jednak to było w ramach słynnego eksperymentu 3-4-3. Wówczas zarówno jeden jak i drugi grali w drugiej linii. Wtedy Adriano mimo wszystko obarczony był asekuracją i pewnymi zadaniami defensywnymi i grał przed napastnikami. Mi chodzi o to by dać mu szansę występu jako napastnik.

0

A ja od jakiegoś czasu zastanawiam się nad małym eksperymentem. Mianowicie chciałbym zobaczyć w jakimś meczu ze słabszym przeciwnikiem (bo jak eksperymentować to tylko wtedy), jak Tito wystawia Adriano w ataku na którymś skrzydle. Zamiast Pedro albo Alexisa. Wydaje mi się, że to by mogło się udać. Jak obserwuję grę Adriano, to on ma potencjał by być dobrym napastnikiem. Historia przecież zna takie przypadki. Choćby Łukasz PIszczek. Z marnego napastnika przeistoczył się w dobrego obrońcy.

Ot taki luźny pomysł :)
Myślę, że to by było ciekawe. Na pewno zaskakujące ;)

0

Miałem przyjemność obserwować ten turniej na żywo. Ogólnie poziom wysoki i dosyć wyrównany. Borussia w meczu grupowym strzeliła nam piękne bramki. Niestety patrząc z naszego polskiego punktu widzenia, różnice w umiejętnościach widać już na tym etapie rozwoju... To była przepaść między pozostałymi zespołami a Lechem. Jeszcze jest dużo do nadrobienia, a takie turnieje to krok w dobrą stronę. Dla tych chłopców to niesamowita sprawa zmierzyć się z rówieśnikami z czołowych europejskich drużyn. Jeśli chodzi o Barcelonę uwagę szczególnie przykuwali: MARC CARMONA TORMO i ROGER VEGAS MIRA.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?