0

Na przestrzeni piłkarskich dziejów wielu piłkarskich geniuszy nie wykorzystywało rzutów karnych. Maradona, Platini, Baggio... lista jest naprawdę długa. Karne to loteria więc Messi nie ma się czym przejmować.
Najważniejsze, że zrewanżowali się Niemcom za dotkliwą porażkę podczas Mistrzostw Świata.
Wybaczcie mi teraz prywatę. Dzisiaj o godzinie 9.30 na świat przyszedł mój syn.

0

Buzinga
Rozczarowań było wówczas sporo. Począwszy od zarządu, poprzez trenera a skończywszy na kadrze - wszystko szło nie tak. Młodsi fani Barcelony mogą się spierać, który prezes jest lepszy - Laporta czy Sandro. Obaj jednak na głowę biją Gasparta, który stanowił niejako piątą kolumnę dla naszego klubu. Petit również mnie nie przekonywał, liczba Holendrów w klubie doprowadzała mnie do rozpaczy. Piszesz, że Holendrzy nie udźwignęli ciężaru spotkania z Włochami. Cała Holandia. Kraj pełen talentów, którzy nie potrafili i nie potrafią postawić w najważniejszych momentach kropki nad "i". Era Cruyffa, Neeskensa - rewolucja w futbolu, gra totalna i... nic. Pokolenie trzech tulipanów - brak sukcesów na Mistrzostwach Świata (w Milanie sami potrafili zdobywać tytuły). Zwycięstwo na EURO'88 to jednak trochę mało. Po stronie zwycięstw na Mistrzostwach Świata wciąż widnieje cyfra 0. Holendrzy, nie wiedzieć czemu, mieli poprowadzić Barcelonę do sukcesów. Zawiedli tak jak w reprezentacji. Długo musieliśmy czekać na powierzenie odpowiedzialności za sukcesy na wychowanków. Warto jednak było czekać. Odejście Figo? - wszystko zostało już powiedziane. Takich transferów na linii Barcelona - Real, Real - Barcelona było kilka. Żaden jednak nie wywołał takiej burzy. Spójrz na tamten okres i na zawodników. Ilu z nich oddałoby "życie" za Barcelonę? - niewielu. Nie było takiej tożsamości z klubem, co również przełożyło się na wyniki. Zupełnie inaczej niż dzisiaj. Obecnie praktycznie każdy zawodnik ma "wytatuowaną" Barcelonę na czole. Jak przekłada się to na wyniki? - każdy doskonale wie.
Pozdrawiam serdecznie.

0

Kilka lat posuchy, które nauczyły mnie pokory. Takie trudne chwile warte są jednak zapamiętania. Późniejsze zwycięstwa "smakują" bowiem bardziej. Kadrowo byliśmy wówczas słabi. Bardzo słabi. Bramkarze pokroju Hespa, Bonano lub Rustu nie nadawali się do gry w tak słynnym klubie. Obrońcy myśleli tylko o atakowaniu, zapominając całkowicie o swoich obowiązkach w defensywie. Druga linia i atak trzymały w jakimś sensie "fason", ale wszyscy wiemy, iż ofensywa wygrywa mecze a defensywa zdobywa mistrzostwo. Spójrzcie na graczy umieszczonych w artykule pod hasłem "odeszli". Bez urazy, ale te nazwiska nie zapisały się szczególnie w kartach historii futbolu. Pan z notesikiem również nie przypadł mi do gustu. Notoryczne rozrysowywanie schematów zagrań może jest i dobre, ale Barcelona jest klubem, który "łaknie" improwizacji. Tak jak napisałem wcześniej. Lata posuchy też są potrzebne. Ku przestrodze.

0

Zaczęło się od (o zgrozo) zdjęć robionych w szatni. Potem przyszedł szok spowodowany możliwością wspólnych występów z Xavim, Iniestą, Messim i innymi graczami Barcy (w jej najlepszym okresie w historii). To wszystko, moim zdaniem, przerosło i wciąż przerasta Afellaya. Do tego doszła ta potworna kontuzja, która wyłączyła Ibiego z gry na długi okres czasu. W pomarańczowej koszulce Holender prezentuje się bardzo dobrze. Na boiskach Ukrainy Afellay potrafił przyjąć piłkę, ruszyć z nią do przodu i, za przeproszeniem, przypieprzyć na bramkę rywala. To samo robił w lidze holenderskiej. W Barcelonie natomiast piłka go "parzy" (jedna mistyczna asysta do Messiego w meczu z Realem to trochę mało). Coś na zasadzie: "nie podejmę się rozegrania akcji lub oddania strzału bo coś mi nie wyjdzie i dostanę ochrzan od słynniejszego kolegi". W oczach Holendra widzę przez cały czas strach. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Sezon przygotowawczy? - nie było mistrzów Europy. Afellay miał szansę i... mizernie to wyszło. Taką miał okazję. Nie ma Xaviego, Iniesty, Fabsa. Thiago z kontuzją. Można się zatem pokazać. Lepszej okazji może już nie być. Ibi tego nie wykorzystał. Ponownie nie wiem dlaczego...
Mimo wszystko mam nadzieję, że Ibi będzie jeszcze długo grał w Barcelonie. Musi tylko popracować... nad głową. Niech zacznie być bezczelny w swojej grze. Masz piłkę - przeprowadź rajd i uderz. Nie wyjdzie - trudno. Nikt Cię nie ochrzani. Następnym razem wyjdzie. Uwierz w siebie Ibi!!!

0

Niezwykle inteligentny zawodnik. Przez całą piłkarską karierę piłka z chęcią szukała go na boisku. Z powodzeniem. Niezliczona ilość bramek oraz... mistyczne asysty do Eto'o i Bellettiego w finale Ligi Mistrzów z Arsenalem. Szweda podziwiam również za wiarę w powrót na boisko po odniesieniu potwornej kontuzji.

0

Redaktor Makaj w artykule znajdującym się kilka pięter niżej zacnie wyliczył ile kilometrów muszą przebyć piłkarze, aby zagrać z potęgą światowego futbolu - reprezentacją Portoryko. Nie wiem kto wpadł na tak szalony pomysł, ale o piątej kolumnie chyba wszyscy słyszeli. Na koniec jednak będzie płacz i zgrzytanie zębami, iż reprezentanci kraju są zmęczeni sezonem. Idiotyczny pomysł, strzał w stopę, fastryga, chryzantemy i żal... a potem powrót na ligowe boiska i, tfu tfu, kontuzje spowodowane przemęczeniem organizmu.

0

Gra młodego piłkarza Barcelony nigdy mnie nie przekonywała. W ubiegłym sezonie Tello próbował grać (sic!) jedną zagrywką, tzn: wypuszczenie piłki i szaleńczy wyścig z obrońcą "na plecach". Na początku jeszcze to jakoś wychodziło, ale później, gdy obrońcy drużyn przeciwnych rozpracowali tę zagrywkę, Tello po prostu "siadł". Obawiam się, iż w nadchodzącym sezonie będzie podobnie. Szczerze mówiąc wyżej oceniam umiejętności Cuenci, który ma zdecydowanie szerszy "wachlarz" zagrań (pomijam kilka "nurkowań"). Dobrą opcją byłoby zatem wypożyczenie Tello na jeden sezon. Nie mówię, że do Arsenalu. Lepszym rozwiązaniem byłaby liga hiszpańska. Opcja ze sprzedażą nie wchodzi w grę. Ten chłopak potrzebuje po prostu więcej minut. Barcelona mu tego nie zapewni.

0

Dzisiaj mecz o przysłowiową pietruszkę, ale chciałbym zobaczyć takie spotkanie w przyszłym roku - na Wembley. Finał Ligi Mistrzów na szczęśliwym dla naszego zespołu stadionie oraz Manchester United z którym wygraliśmy dwa finały. Tymczasem miłego meczu Panie i Panowie.

0

Szczęśliwy dla nas stadion Wembley i potężne uderzenie Holendra dające Barcelonie pierwszy Puchar Europy. Pamiętam tamto spotkanie. Sampdoria grała wtedy bardzo dobrą piłkę (najbardziej obawiałem się w ich zespole Attilio Lombardo). Na szczęście strzał Koemana zapewnił nam zwycięstwo. Pierwsze radości, pełne wiadro szczęścia... i tak do dzisiaj.

0

Moim skromnym zdaniem ten mecz będzie szczególnie ważny dla Afellaya. Holender musi w końcu pokazać na co go stać. Miłego meczu Panie i Panowie.

0

michal26
Wśród osób średnio zorientowanych w temacie wciąż krąży fałszywy stereotyp, iż obrona jest najsłabszą formacją Barcelony. Kiedyś z pewnością tak było. W bramce stawały takie "tuzy" jak Bonano lub Rustu. Linię defensywną tworzyli z kolei mocno przeciętni gracze, którzy z całą pewnością woleli biegać do przodu, zapominając kompletnie o bronieniu dostępu do własnej bramki. Zarząd też wychodził z założenia, iż: "najwyżej będziemy wygrywać 6:4". Efekt? - zaledwie jeden Puchar Europy zdobyty na stadionie Wembley w meczu z Sampdorią. Jak sam doskonale wiesz - atak wygrywa mecze, a defensywa wygrywa mistrzostwo. Zbalansowanie formacji obronnej z atakiem doprowadziło nasz klub do trzech Pucharów Europy i tytułu jednej z najlepszych drużyn w historii klubowej piłki. W ubiegłym sezonie ponownie mieliśmy sporo problemów z defensywą. Pique nie był sobą, Tarzan łapał kontuzje, Abidal - wszyscy wiemy. Na szczęście mamy Mascherano, który w ubiegłym sezonie ocierał się swoją grą o perfekcję. Jeśli blok defensywny powróci do gry na bardzo wysokim poziomie (przesłanki ku temu są duże, chociażby bardzo dobre występy Gerarda podczas Euro 2012, powrót do zdrowia Puyola oraz transfer Alby) to wtedy ponownie zawojujemy całą Europę.
P.S. Zobacz w jakiej trudnej sytuacji znajduje się nasz portero. Nie wiem jakich czynów musi dokonać by ludzie docenili jego wysokie umiejętności. W przypadku Valdesa mamy do czynienia z krzywdzącym stereotypem, iż jest to słaby bramkarz. Zbyt słaby na nasz klub. Za przeproszeniem - gówno prawda.
Pozdrawiam.

0

Smutne nadeszły czasy. Kryzys ekonomiczny rozprzestrzenia się po całym świecie w błyskawicznym tempie. Efektem tego jest coraz gorsza sytuacja finansowa w klubach. Pamiętam lata '90 i sytuację w lidze włoskiej. "Banda siedmiorga" kupowała wtedy najlepszych zawodników na świecie. Za horendalne wówczas pieniądze (głos w tej sprawie zabrał nawet Watykan, który potępił "obracanie" takimi kwotami i "handel" żywymi ludźmi). Podobna sytuacja miała i wciąż ma miejsce w lidze angielskiej. Gigantyczne "tygodniówki" i wewnętrzne transfery za spore sumy pieniędzy. Dzisiaj większość klubów (w tym również Barcelona) już tak nie "szasta" pieniędzmi (bez przytyków związanych z transferem Zlatana, please). Jak widać kryzys dosięgnął również ekipę z Santosu. Ratując budżet muszą sprzedać swojego asa - Neymara. Gracz to nieprzeciętny, który - mam nadzieję - będzie prezentował podobny poziom piłkarski na boiskach Europy. Czy będzie grał w Barcelonie? - prawdopodobnie tak. Czy chciałbym go zobaczyć w naszym klubie? - tak.

0

Strasznie butny facet. Jak on w ogóle może się tak wypowiadać o przeciwniku. Espanyol nie jest żadnym rywalem dla Barcelony? - chamstwo i prostactwo.

0

Chudini
Jeśli chodzi o Dino Zoffa to proponuję obejrzeć spotkanie Polska - Włochy na mundialu '74. Przepiękne bramki Andrzeja Szarmacha i ś.p. Kazimierza Deyny. Dawnych wspomnień czar.

0

Nie ma w języku elfów, entów, krasnoludów ani ludzi takiego określenia, które definiuje to, co Pep Guardiola zrobił dla naszego klubu.

0

Znakomita wiadomość. Javier, obok Messiego, był najlepszym graczem Barcelony w ubiegłym sezonie. Na temat zalet Mascherano nie będę się wypowiadał, ponieważ pisałem o nich wielokrotnie. Powiem tylko tyle: klauzula klauzulą - Argentyńczyk i tak jest dla nas bezcenny.

0

Takie niestety nastały czasy. Bogaci szejkowie - może z nudów, może pod wpływem chwili lub też zatrzymując nagle palec na globusie przejmują jakiś zespół i ładują w niego "litry" pieniędzy. Jednym się to podoba (zwłaszcza kupionym), ale większość jest temu przeciwna. Arabscy sponsorzy, depcząc niejako tradycje danego klubu, z miejsca chcą zbudować potężny team. Chrzanić wychowanków, zapomnijmy o młodych i obiecujących talentach. My dajemy pieniądze - wy musicie obrócić to w sukces. Bezdusznie i szybko. Najpierw Manchester City, a teraz ekipa z Paryża. Bardzo żałowałem, że najlepszą drużyną w Anglii nie została drużyna prowadzona przez Sir Alexa Fergusona. Nie darzę tego zespołu sympatią, ale drużyna z Old Trafford krok po kroku, stopień po stopniu dochodziła do bycia wielkim i uznanym zespołem. Sąsiedzi zza miedzy od razu wsiedli do windy i przeskoczyli kilka poziomów. To się kiedyś zemści. Tak jak napisał Zoltan w swoim artykule. Klub buduje się na pewnych wartościach oraz pamięci o przeszłości. Pieniądze nie są wtedy najważniejsze.

0

Javier, obok Messiego, był najlepszym zawodnikiem Barcelony w ubiegłym sezonie. Transfer Argentyńczyka był przysłowiowym strzałem w dychę. Po pechowym początku (szybko łapane kartki oraz kilka wpadek drużyny) Pep wpadł na szalony pomysł przesunięcia Mascherano do linii obrony. Kolejna wypuszczona strzała trafiła w środek tarczy. Javier z miejsca stał się ostoją defensywy, murem nie do przejścia dla graczy innych zespołów. Nasz były trener przy ustalaniu formacji defensywnej zaczynał właśnie od Argentyńczyka. Ten odwdzięczał się grą ocierającą się o perfekcję. Doskonały w odbiorze piłki, wyborny we wślizgach. Od pozytywnej agresji na boisku aż kipiało. Znakomity gracz, wielki transfer. Podpisanie umowy na kolejne lata jest dowodem na to, iż Mascherano zaskarbił sobie szacunek u wszystkich. Począwszy od zarządu, kolegach z szatni, a skończywszy na nas - kibicach Barcelony.

0

Takie zacne artykuły powinny być zamieszczane tutaj jak najczęściej. Od plotek, ploteczek i domysłów transferowych robi mi się już po prostu niedobrze. Szanowny redaktor piórem lekkim i po głębokiej kwerendzie przedstawił nasz klub, jego tożsamość i przywiązanie do tradycji. Wszytko wygląda pięknie i przejrzyście. „Més que un club” - hasło, z którym każdy kibic Barcelony bezapelacyjnie się utożsamia. Czas jednak na kamyczek wrzucony do ogródka. Co z takimi zespołami jak chociażby Ajax (z Cruyffem na czele) lub drużyną z Bilbao? Tam od własnej tożsamości aż kipi (Bilbao), troskę o wychowanków widać na każdym kroku (Ajax kuźnią talentów był i jest niebywałą). Takich klubów jest zresztą więcej. Monopolu na tożsamość "jak nikt inny" nie mamy. Konrado6 słuszny przytoczył cytat. Co do niego również mam kilka wątpliwości. My mamy swoją historię, bogatą w sukcesy, a także "skrwawioną" w dawnych czasach reżimem władz. Inne kluby też zapracowały sobie na swoją tożsamość. Historią, kontaktami ze światem pozasportowym. Nie mnie jednak oceniać, kto w tym wyścigu zajmuje pierwsze miejsce. Subiektywnie oceniając na pierwszym miejscu stawiam na klub, z którym jestem od 20 lat. Subiektywizm jest jednak lekko niebezpiecznym orężem.

0

Pamiętny finał na stadionie Camp Nou. Zabrakło naprawdę niewiele do wywalczenia przez naszą reprezentację złotego medalu. Duet Juskowiak - Kowalczyk był w stanie "rozmontować" każdą obronę drużyny przeciwnej. Srebrny medal był, po latach strasznej posuchy, sporym osiągnięciem. Niestety, drużyna Janusza Wójcika nie potrafiła się potem "odnaleźć" w seniorskiej piłce. Zbyt dużo było chyba ojców sukcesu. Z samolotu wychodzili: jeden piłkarz, jeden prezes, jeden piłkarz, jeden prezes... i tak dalej i tak dalej. Szkoda.

0

Niech młodzież walczy o pierwszy skład. Miłego meczu Panie i Panowie.

0

Z każdym dniem na treningach pojawia się coraz więcej "nowych" twarzy. Powrót naszego kapitana do zajęć jest świetną wiadomością. Z pewnością morale zespołu wzrośnie. Gratulacje dla Pinto. Ja muszę jeszcze poczekać miesiąc i będę miał syna (czteroletnia córka już kibicuje naszemu zespołowi). Wybaczcie ten prywatny wtręt.
Dużo zdrowia Carles!!! Będziesz nam, jak zawsze zresztą, bardzo potrzebny w zbliżającym się sezonie.

0

Holender, chcąc dalej grać w Barcelonie, musi zwyciężyć... sam ze sobą. Afellay to talent nieprzeciętny. Temu nie zaprzeczę. Po tak długiej kontuzji zaprezentował się naprawdę przyzwoicie na boiskach Ukrainy. To powinno cieszyć, ale... presji i wielkości naszego klubu chyba nie wytrzyma. Chcę być dobrze zrozumianym. Zaczęło się od robienia zdjęć w szatni (litości). Na boisku z kolei widziałem, w większości przypadków, strach w jego oczach. Dostawał piłkę i momentalnie oddawał ją słynniejszym kolegom. Pojedyncze rajdy, dośrodkowania (w tym mistyczna asysta do Messiego z Realem - dzięki Ibi) to troszkę za mało. Holender musi stać się "bezczelny" w swojej grze. Wtedy odniesie sukces. Dostaje piłkę - niech zrobi rajd zakończony potężnym strzałem. On to potrafi i robi to cholernie dobrze. Niech zrobi to w końcu i dla nas. Camp Nou, stutysięczna widownia oraz najlepsi gracze świata wokół niego - jak na razie jest to za duży bagaż w głowie Afellaya. Nie chcę, żeby odchodził. W Ibim drzemie ogromny potencjał. Pokazał to w kadrze oraz w lidze holenderskiej. Mam nadzieję, że jego umiejętności ujrzą światło dzienne również i w naszym klubie. Trzeba jedynie przezwyciężyć strach i wziąć większą odpowiedzialność na siebie. Jeśli tego nie uczyni, Tito może podjąć decyzję o sprzedaży bohatera artykułu. Może już podjął... zobaczymy jednak jak Ibi zaprezentuje się w meczach sparingowych. W meczu z Hamburgerem nie zagrają mistrzowie Europy. Holender musi zatem wziąć na siebie większą piłkarską odpowiedzialność. Jeśli nie podoła wyzwaniu - pewnie odejdzie.

0

Dawnych wspomnień czar, czyli występy Ronaldo w trykocie naszego klubu. Bohater artykułu, zmieniając lekko tekst Gombrowicza, wielkim piłkarzem był. Grając dla Barcelony, Realu i reprezentacji Brazylii zaskarbił sobie sympatię setek tysięcy kibiców. Niesamowite rajdy i ten głód zdobywania kolejnych bramek - to zapamiętam na zawsze.
Toczenie dysput na temat tego kto jest lepszy: Messi lub Ronaldo trwać będzie jeszcze przez wieki. Wyszukiwanie kolejnych argumentów z naszej strony oraz ze strony kibiców Realu i tak spełznie na niczym. My nie przekonamy ich, oni nie przekonają nas.
cans
Trudno się z Tobą nie zgodzić.
Pozdrawiam.

0

Constantine16
Jak zwykle szczerze, z przytupem i prosto z mostu. To się ceni.
Pozdrawiam serdecznie.
Tito może być równie dobrym trenerem co Guardiola. Może być nawet lepszym trenerem. Mając takich zawodników wszystko jest możliwe. W tegoroczny sezon piłkarze Barcy wejdą "podrażnieni" ubiegłorocznymi niepowodzeniami w lidze i Lidze Mistrzów. Przegrać na krajowych boiskach zawsze można. Być jednak za plecami Realu - to boli bardziej. Pierwsza drzazga. Przegrać w półfinale europejskiego pucharu - żaden wstyd. Odpaść jednak na własne życzenie, a co najważniejsze przy niewielkim udziale zwycięzców - pojawia się druga wyrwa w sercu. Przed nowym trenerem jest zatem sporo wyzwań. Tito przejmuje stery z przeświadczeniem, iż zespół potrafi również przegrywać. Dla niego to dobrze. Nie będzie miejsca na "rozpasanie" i zgubną pewność siebie. Czuję, że podczas tegorocznego sezonu przygotowawczego wśród zawodników aż kipi od chęci rewanżu. Do tego powrócili piłkarze, którzy w poprzednim sezonie kurowali się przez dłuższy czas u medyków wszelakich. Oni gotowi są wygryźć każdy skrawek trawy. Niedługo powrócą do treningów zwycięzcy EURO 2012. Morale tych zawodników osiągnęły zapewne gargantuiczne rozmiary. Zbierając wszystko w całość z niecierpliwością oczekuję rozpoczęcia nowego sezonu. Mamy trochę rachunków do wyrównania. Z nowym trenerem za sterami i piłkarzami, którzy wyjątkowo nie lubią przegrywać.

0

Wszystko zaczyna się od nowa. Lepiej nie można tego określić. Poprzedni sezon został już wpisany przez skrybów do kart futbolowej historii. Było - minęło. Teraz nadszedł czas na nowe rozdanie kart i kolejne wyzwania. Dużo się zmieniło w stosunku do poprzedniego sezonu.Przede wszystkim mamy nowego trenera, za którego mocno ściskam kciuki. Doszedł Jordi Alba, po kilku miesiącach absencji wrócili nareszcie kontuzjowani Villa i Afellay. Nie wiemy również, niestety, jaka piłkarska przyszłość czeka Abidala. Ponadto czeka nas gargantuiczna walka o odzyskanie tytułu najlepszej drużyny w Hiszpanii oraz wiele emocjonujących batalii o wyjazd na szczęśliwy dla Barcelony stadion Wembley. Jeśli naszych zawodników ominą kontuzje to wierzę, że zdobędziemy wiele pucharów. W ubiegłym sezonie bohater artykułu po raz kolejny zadziwiał nas pobitymi rekordami. Przy długotrwałej kontuzji Davida, częstych urazach Sancheza i obniżce formy Pedro, Messi wziął na siebie całą odpowiedzialność za zdobywanie bramek. Wywiązał się z tego wzorowo. W tym sezonie liczę jednak na zdjęcie ciężaru odpowiedzialności z Leo i rozłożenie go na innych graczy. Jeśli wszyscy będą zdrowi o efekt końcowy jestem spokojny. To będzie kluczowy element zbliżających się rozgrywek.

0

Transfer Argentyńczyka do naszego klubu był strzałem w przysłowiową "dychę". Owszem, początek miał pechowy - zespół dopiero nabierał tempa, zaliczając po drodze kilka wpadek. Na dodatek Javier szybko łapał kartki przyzwyczajony zapewne do brytyjskiego stylu gry. Potem Guardiola wpadł na pomysł, z początku szalony, przesunięcia Mascherano na pozycję stopera. Znowu ustrzelono środek tarczy. Javier z miejsca poczuł klimat bycia stoperem. Wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce, prezentując futbol ocierający się o perfekcję. Mascherano jest graczem gargantiucznie ambitnym, walczącym o każdy skrawek murawy. Odbiór piłki? - maestria. Wślizgi? - powinny być pokazywane innym graczom jako wzór do naśladowania. Genialny zawodnik, wielki transfer Barcy. Patrząc na ubiegłoroczny sezon Javier, moim zdaniem, znalazł się na drugim miejscu wśród najlepszych graczy Barcelony. Zaraz za Messim.

0

Zdobywając trzy tytuły mistrzowskie z rzędu na najważniejszych piłkarskich imprezach reprezentacja Hiszpanii na stałe wpisała się w karty historii. To powinno być wzięte pod uwagę podczas wyboru najlepszego piłkarza globu. Owszem, Messi miał bajeczny (nuda, ale chcę się tak nudzić do końca jego kariery) sezon strzelając bramkę za bramką, ale... tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu o czymś świadczy. Moim zdaniem Złota Piłka powinna trafić do rąk Iniesty. Zasłużył sobie na nią mistyczną grą na boiskach Polski i Ukrainy. Pełen dzban magii pozostał również po rozgrywkach klubowych sezonu 2011/2012. Nie ma sensu wymieniać wszystkich zalet Andresa. Nie czas na opasłe teksty. Wszyscy kibice Barcy znają przecież doskonale umiejętności Iniesty. Dlaczego nie Xavi? - za całokształt Złotej Piłki nie przyznają. Bywały sezony gdzie Generał prezentował się dużo lepiej.
P.S. Dobrze, że Mistrzostw Europy nie wygrała reprezentacja Portugalii. Wtedy byłoby, niestety, już wszystko jasne...

0

Diabeł tasmański jest jednym z najlepszych bocznych obrońców na świecie. Może nawet najlepszym. Wchodzący do pierwszej drużyny Martin Montoya będzie miał zatem okazję uczyć się od mistrza. Młody zawodnik Barcelony już teraz prezentuje przyzwoity poziom. Potrzebuje jeszcze złapać trochę doświadczenia. Dani go tego nauczy... z korzyścią dla siebie. Nic tak nie podnosi bowiem poziomu gry zawodnika jak zdrowa konkurencja w zespole. Para Alves - Montoya zapewnia nam spokój duszy na kilka kolejnych lat. Z podobnym przypadkiem mamy do czynienia po drugiej stronie boiska (Alba - Adriano). Nic tylko się cieszyć.

0

Na tę wiadomość czekaliśmy bardzo długo. Za długo... Jestem przekonany, iż powrót El Guaje do treningów podniesie morale całego zespołu. Brak Davida, przy obniżce formy Pedro i częstych kontuzjach Sancheza, spowodował, iż praktycznie całą odpowiedzialność za zdobywanie bramek wziął na siebie Messi. Teraz wygląda to znacznie lepiej. Villa jest gotowy i głodny gry, formę odzyskał Pedro. Z kolei młode wilki - Tello i Cuenca będą coraz częściej zrzucać z siebie skórę niedoświadczenia. Pozostaje Alexis. Jeśli Chilijczyka ominą kontuzje - drżyjcie narody. W ubiegłym roku Sanchez zachwycił mnie wielokrotnie. Pasją, zaangażowaniem, walką o każdy skrawek murawy. Do mojego osobistego worka "ochów" i "achów" dorzucił jeszcze kilkanaście bramek. Ważnych bramek. Mam nadzieję, że jego nazwisko nie pojawi się już więcej w rubryce obok, pod hasłem "kontuzjowani". Wtedy będzie siła i moc. Na rozpoczęcie sezonu czekamy wszyscy z niecierpliwością. Do zdrowia wracają kolejni piłkarze, za sterem stanie nowy trener, mamy Jordiego Albę i ... kilka trofeów do "odbicia". Wyrwanie z rąk Realu mistrzostwa kraju oraz ponowna wizyta na szczęśliwym dla naszego klubu stadionie Wembley. To są priorytety na zbliżający się wielkimi krokami kolejny sezon. Jeśli wszyscy będą zdrowi to kto wie - powtórka z debiutanckiego sezonu Pepa Guardioli będzie jak najbardziej możliwa.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?