rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
W meczach pomiędzy tymi drużynami zawsze coś się dzieje. Na nudę nie mamy co narzekać. Pada mnóstwo bramek, oglądamy wiele sytuacji podbramkowych. Dzisiejsze spotkanie zapowiada się podobnie. Mieliśmy, po raz pierwszy od stuleci, tydzień przerwy więc wszystkie drobne urazy powinny być już zaleczone. Liczę na zwycięstwo oraz zero kontuzji. Nie będzie łatwo bo Atletico jest silną drużyną. My mamy z kolei Messiego, który wyjątkowo lubi dziurawić siatkę bramkarzom Atletico. Zagrajmy swoje, a wygramy. Reszta nie jest ważna. Mam gdzieś wyniki Realu oraz pomoc ze strony sędziów. Prawda wychodzi i wyjdzie w bezpośrednich meczach. Już się nie mogę doczekać konfrontacji w lidze oraz - jeśli drabinka pozwoli - w finale Ligi Mistrzów. Dzisiaj jest jednak mecz z Atletico. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Tak. To było to. Biorąc pod uwagę ostatnie mecze naszej drużyny, wczorajsze spotkanie śmiało można określić prawdziwym opus magnum. Wspaniałe widowisko, w którym główną rolę odegrali wszyscy zawodnicy Barcy. Nawet nie będę, jak mam to w zwyczaju, przyznawać indywidualnych laurek. Grał zespół, wygrał zespół. Jeśli utrzymamy taką formę to drżyjcie narody. Mam, za przeproszeniem, w nosie stratę 10 punktów do Realu. Chcę jedynie oglądać tak grającą Barcę jak wczoraj. Zbliżają się najważniejsze mecze sezonu. Spotkanie z Nietoperzami, a wcześniej z Aptekarzami pozwala nam z wielkim optymizmem patrzeć w przyszłość. Villa jako pierwszy wznoszący Puchar Europy na stadionie w Monachium? - czemu nie. Puyol odbierający na stadionie XYZ Puchar Króla? - a jakże. Impossible is nothing - zwłaszcza dla naszych chłopaków. Może pokuszą się jeszcze o tryplet - kto wie...
0
Skład bardzo dobry. Mam nadzieję, że tym razem wszyscy zejdą z boiska zdrowi. Liczę na dobre widowisko oraz na komplet punktów. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Szkoda tych młodych chłopaków widniejących na zdjęciu. Tak wdeptuje się ich marzenia głęboko w glebę. Wkopać, zasypać i zapomnieć. Tylko później będzie płacz i sięganie po graczy znikąd, którzy podobno mieli dziada - pradziada Polaka. Urzędnicy zasiadający w swoich wygodnych fotelach coś podpiszą, przypieczętują i są szczęśliwi. Młodzi ludzie cierpią. Może kilku z nich wyrosłoby na graczy światowego formatu. Nikogo to nie interesuje? Mają trenować w polskich szkółkach i biegać po górach z ciężarami na grzbiecie? Potem przyjadą trenerzy z Europy i znowu będą łapać się za głowy. Tu nawet nie chodzi o szkółkę Barcelony. Chętnie zobaczyłbym jak wyrastają w Polsce kolejne szkółki: Ajaxu, Feyenoordu i wielu wielu innych. Zamkną szkółkę Barcy i już nawet pies z kulawą nogą nie przyjedzie.
Osoby, którym zależy na istnieniu szkółki powinny pisać wnioski do Unii Europejskiej z prośbą o dofinansowanie takiego przedsięwzięcia. Wkład własny będzie niewielki. Satysfakcja ogromna.
0
Bardzo dobra wypowiedź naszego portero. Takim zachowaniem okażemy szacunek naszemu odwiecznemu rywalowi. Nie ma znaczenia jacy oni byli w stosunku do nas. My musimy być ponad tym. Jeśli nie obronimy tytułu mistrzowskiego - trudno. Wydrzemy go Realowi za rok. Tymczasem zbliżają się najważniejsze tygodnie w tym sezonie. Nie tylko czysto piłkarskie. Kontrakt Guardioli. Nie ma sensu pisać o tym kim jest nasz trener dla tego klubu i co dla niego zrobił. Wyszedłby z tego potężny felieton tudzież esej. Wszyscy chcemy jednego (no może nie wszyscy - patrz: mecz z Osasuną). Pragniemy, aby Pep chwycił pióro w dłoń i złożył autograf pod umową. Gdzie mu będzie lepiej? - nigdzie. On ma tu wciąż tyle do zrobienia. Niech sobie mówią, że powinien się sprawdzić w innym zespole. Tylko tak naprawdę prawdziwym wyzwaniem jest utrzymanie jednego klubu na wysokim poziomie przez kilka, a nawet kilkanaście lat. Nikomu to się jeszcze nie udało. Ikona wśród trenerów czyli Sir Alex Ferguson również przeżywał ze swoim Manchesterem wzloty i upadki. Trudno nawet wyobrazić sobie następcę Pepa. Może Tito, może charyzmatyczny trener Valencii Unai Emery. Ewentualnych kandydatur będzie prawdopodobnie kilkanaście. My jednak chcemy Pepa. Przeżyłem już kilku trenerów Barcy. Był Cruyff i jego Dream Team, był pan z notesikiem i wielu wielu innych. To jednak Guardiola dał nam najwięcej radości tworząc swój dream team - najlepszy w historii Barcy. Być może nawet w historii futbolu. Chcemy tego więcej. Nigdy nie przestaniemy być zachłanni. Gdy coś pójdzie nie tak - będziemy cierpliwi. Chcemy jednak Pepa.
0
Na wczorajszy mecz patrzę tylko i wyłącznie przez różowe okulary. Wiem, że nie do takiej gry przyzwyczaiła nas ekipa Pepa. Zdaję sobie również sprawę, że do apogeum formy nam jeszcze dużo brakuje. Mnie cieszy przede wszystkim pewne i zasłużone zwycięstwo. Zwłaszcza po ostatnich wpadkach podsyconych mocno przeciętną grą. Nasz niepowtarzalny styl jeszcze w tym sezonie wróci. Znów będziemy czarować przeciwników swoją grą. Wczoraj najważniejsze było jednak zwycięstwo. Przełamanie się. Wydarcie wygranej. Niezależnie w jaki sposób. To zrobiliśmy. Mamy spokój przed rewanżem więc możemy popracować bezstresowo nad powrotem do naszej gry. Autorskiej i nie do skopiowania dla innych drużyn. Nikogo nie będę ganił za mecz z Aptekarzami. Wygrał zespół. Przełamał się. Gole Sancheza i Messiego, ściana nie do przejścia co się Mascherano zowie. To wszystko są wisienki na torcie. Wygraliśmy i to się liczy. Kolejny krok w stronę obrony tytułu i kilka następnych złotych głosek w kronikach - wszystko to zostało zrobione i zapisane. Dużo powie nam kolejny ligowy mecz. Zobaczymy jak wygląda motywacja u naszych chłopaków. Czy wierzą jeszcze w tryplet, czy skupią się na Lidze Mistrzów i finale z Bilbao w Pucharze Króla.
0
Brak naszego Generała martwi najbardziej. Reszta składu wygląda bardzo dobrze. Cieszą powroty Iniesty i Sergio. Liczę na dobre widowisko zakończone naszym zwycięstwem. Liga Mistrzów to przecież inna bajka niż liga. Nie powiem, że lepsza - po prostu inna. Miłego meczu Panie i Panowie.
P.S. Szkoda, że nie ma tego. Szkoda, że nie ma tamtego. Szkoda że jest ten i szkoda, że jest tamten. Nie możecie poczekać z osądami po meczu?
0
Nareszcie wracają najbardziej elitarne rozgrywki piłkarskie. Dzisiejszy mecz z pewnością nie będzie należał do najłatwiejszych. Drużyny z Niemiec zawsze grają dobrą piłkę. Co prawda Aptekarze nie prezentują się w tym sezonie tak dobrze jak Bayern czy też Borussia, ale Niemcy... to Niemcy. Drużyna z Leverkusen gra również bez jakiejkolwiek presji. Odpadną - nikt pretensji mieć nie będzie. Wyeliminować wielką Barcę - już przechodzisz do historii. Naszą mocną stroną są za to dwumecze. Ewentualną stratę możemy obronić w twierdzy co się Camp Nou zowie. W lidze jest to niemożliwe i stąd te straty do graczy z Madrytu. Inna też będzie zapewne motywacja naszych chłopaków. Obronić Puchar Mistrzów jako pierwsza drużyna w historii - bezcenne. Impossible is nothing - zwłaszcza dla podopiecznych Pepa. Liczę dzisiaj na wspaniałe widowisko (jeśli pogoda będzie łaskawa). Jestem przekonany, iż zagramy na zupełnie innym poziomie piłkarskim niż w lidze. Czy wygramy dzisiaj? - nie wiem. Czy okażemy się lepsi w dwumeczu? - tutaj jestem spokojny.
0
Komplementy z ust takiego autorytetu smakują podwójnie. Sir Alexa Fergusona - jednego z największych trenerów w historii futbolu darzę ogromnym szacunkiem. Pamiętacie jego wypowiedzi po dwóch przegranych finałach z Barcą? Tam nie było zrzucania winy na sędziego, zły stan nawierzchni, szczęście, czy też stałe fragmenty gry (brzmi znajomo?). Przegrali bo byli gorsi. Zdecydowanie gorsi. Szkoda, że nie ma już drużyny z Manchesteru w Lidze Mistrzów. Chętnie obejrzałbym po raz kolejny finał Manchester - Barca. Co do roli faworyta. Wciąż jesteśmy numerem jeden w tych rozgrywkach. Liga Mistrzów to troszeczkę inna bajka niż rozgrywki na ligowych boiskach. Nie powiem, że LM jest ważniejsza. Jest po prostu inna. Mecz i rewanż. To nam w tym sezonie wychodzi doskonale. To co możemy ewentualnie stracić na wyjeździe odrobimy później w twierdzy co się Camp Nou zowie. W lidze takie odrabianie po prostu nie istnieje. Mobilizacja zawodników też jest troszeczkę inna. Nie wiem co siedzi naszym chłopakom w głowach po ostatniej porażce z Osasuną, ale może być tak, iż faktycznie wszystko oddane zostanie sprawie zwanej Ligą Mistrzów. Do tego dojdzie jeszcze jeden, finałowy mecz z Bilbao w Pucharze Króla. Jeśli jutro nie przegramy z pogodą i nawierzchnią to powinniśmy wywieźć z Leverkusen dobry rezultat. Na swoich śmieciach dopełnimy zapewne formalności. Co dalej? Zobaczymy. Finał marzeń? Może z Bayernem. Jeśli jednak drabinka ułoży się inaczej finał będzie wewnętrzną sprawą drużyn z Hiszpanii. Może to będzie najlepsze rozwiązanie...
0
We wczorajszym meczu zabrakło pasji, zaangażowania i tej naszej magii. Przegraliśmy, ale jeszcze nie raz będziemy schodzić z boiska pokonani. Nie wiem na co liczy większość kibiców (zwłaszcza tych, którzy są z nami od momentu sukcesów Guardioli). Sądzicie, iż ta drużyna ma patent na wygrywanie? Wszystkiego i wszędzie. Żeby było lepiej musi coś się kiedyś nie udać. Tytuł mistrzowski nie jest nawet jeszcze przegrany. Będzie ciężko odrobić straty do Realu, ale w futbolu wszystko jest możliwe. Co będzie jeśli jednak nie damy rady? - nic. Gramy w finale Pucharu Króla i wciąż jesteśmy głównymi faworytami do zdobycia Pucharu Mistrzów. Liga? - nie teraz, to za rok. Guardiola będzie miał nowe wyzwanie. Wyrwanie trofeum z rąk Madrytu. Brzmi znajomo? - a jakże. Tegoroczne rozgrywki o Puchar Króla. Dużo jeszcze spotkań przed nami i wiele się może wydarzyć. Nie zostawiajcie jednak klubu w potrzebie. Mało dał wam on radości? Pamiętam sezony w których tułaliśmy się w środku tabeli. Marzenia sprzed chociażby 15 lat o wygraniu Ligi Mistrzów były tylko utopią. Czasy piłkarzy typu Bonano, Rochemback. Pomarańczowa kadra. Łomoty od drużyn typu Dynamo Kijów. Kto się mógł spodziewać późniejszej dominacji na świecie. Teraz natomiast wciąż mamy szansę na tryplet. Nazywanie Guardioli idiotą, sprzedawanie połowy drużyny, zrzucanie winy na Villę, itp. - kpiny sobie robicie? Na jakich forach będziecie się pojawiać jeśli przegramy wszystko? Źle się czyta takie wypowiedzi jak wczoraj. Zero merytoryki. Dużo chamstwa. Szkoda.
0
Eksperymentów ciąg dalszy. Bardzo dobrze. Jednym składem nic się nie wygra. Trzech muszkieterów szykuje się na Leverkusen. Szansę otrzymają inni. Po meczu ocenimy czy im się udało. Tym, którzy piszą, iż Guardiola odpuścił ligę - zastanówcie się troszkę. "Normalnym" życzę miłego meczu.
0
Pitinho#10
Błędy w każdej informacji? Nie przesadzajmy. Nie bawmy się w krytyków. Ja pisaniem również zajmuję się zawodowo, ale nie mam zamiaru nikogo tutaj oceniać. Chłopaki, pisząc artykuły z pasji i z pasją, wykonują naprawdę kawał dobrej roboty. Ze świecą szukać lepszej strony związanej z naszym klubem. Zdarzają się błędy? Każdemu takie mogą się przytrafić. Też zaliczyłem jedną tudzież dwie wpadki. Naczelny nie zauważył i poszło. Mówi się trudno - pisze się dalej. Osoby krytykujące niech chwycą za pióra tudzież klawiatury i niech napiszą coś na temat Barcy. IceMan kiedyś napisał, iż chętnie zamieści taki artykuł - for example podsumowanie meczu. Pozdrawiam.
0
Numer jeden jeśli chodzi o wprawianie nas w stan przedzawałowy. Przy każdym kontakcie z piłką wielu z nas zapewne zamyka oczy. Robi to jednak z taką dziwną "gracją', że wybaczam mu nawet te poważne błędy. Powiedzieć, że jest to słaby bramkarz byłoby grzechem. Nieudane zagrania przeplata bowiem wspaniałymi paradami. Poza tym jest niezwykle silny psychicznie. Siedzi na ławie praktycznie cały sezon, ale gdyby zaszła taka potrzeba zagrałby i to na całkiem niezłym poziomie. Zawsze jest na taką ewentualność przygotowany. Profesjonalista i dobra dusza zespołu. Mentor dla wielu młodych piłkarzy. Tacy zawodnicy są potrzebni i my takiego mamy. Całe szczęście.
0
JWRJWR
Ignorantami? nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi. To nie my jesteśmy od dawania pieniędzy na szkółkę. Od takich rzeczy jest państwo. Pracując w instytucji kultury (i to tej traktowanej najgorzej - muzeum), mając dziecko i drugie "w drodze" nie dam na szkółkę bo nie mam za co. Inni piszący na tej zacnej stronie też mają swoje życie. Pomaganiem powinno zająć się państwo. Nawet nie rodzice których dzieci uczęszczają do takiej szkółki. Wystarczy odrobina chęci. Można, for example, złożyć wniosek do Unii Europejskiej z prośbą o dofinansowanie takiej szkółki. 10 czy też 20% wkładu własnego nie jest jakąś zatrważającą sumą. Resztę, przy dobrze napisanym wniosku, dołoży Unia. Wystarczy tylko chcieć i spróbować. Jak nie dadzą to można składać do innych instytucji. Nie, lepiej nic nie robić. Tylko powiedz mi ilu znanych polskich piłkarzy opuściło ostatnimi laty polskie szkółki? Znanych i naprawdę dobrych. Jeden, dwóch? That's all folks. Powstanie tej szkółki mogłoby się zakończyć sukcesem. Może nie - nie wiemy. Warto jednak spróbować? Niektórzy uważają, że nie warto. Sad but true. Pozdrawiam.
0
Polskie piekiełko ponownie daje o sobie znać. Szkoda dzieciaków oraz ludzi, którzy przyjeżdżają do nas z "innego świata". Patrzą, słyszą i zapewne kręcą głową z niedowierzaniem. Zmarnować taki potencjał, zdeptać taką szansę - cóż czynisz stolico jednego z największych krajów w Europie. Jeśli uważacie, drodzy politycy oraz wy - leśne ludki z PZPN-u, że lepiej jest ganiać się po wrocławskich sądach, chować pieniądze w bagażnikach samochodów, ustawiać mecze, zabierać nam największy symbol - orła to lepiej już teraz zakopcie się głęboko pod ziemią. Kto wie - może za kilka lat wyjdą z takiej szkółki piłkarze pokroju Messiego, Xaviego, Iniesty, Valdesa i wielu wielu innych. Nie, zdaniem tej wesołej gromadki, lepiej utrącić łeb hydrze już na starcie. Potem natomiast będzie lament i zgrzytanie zębami. W sumie po posiłki możemy zgłaszać się do innych krajów. Zawsze znajdzie się jakiś piłkarz, którego dziad - pradziad był Polakiem. "Ja niewiele mówić po polskiemu, ale ja chcieć grać w wasza reprezentacja" - czy o to chodzi politykom?. Szkółka Barcy w naszym kraju. Myślałem, że byka złapaliśmy za rogi. Taka szansa. Powoli tonie. Jak wszystko w tym kraju związane z piłką nożną. Nie widać nawet nikogo z brzytwą. Brawa dla Was politycy. Możecie spokojnie zamknąć się w domach i zjadać, for example, prezydencką bezę. Młodzież ze szkółki Barcelony, kiedy ta wyniesie się z Polski, wróci z nudów do picia piwa i wszczynania awantur. Tego chcesz Warszawo?
0
Sól futbolu. Takie słowa cisną mi się na klawiaturę po wczorajszym meczu. Widzieliśmy praktycznie wszystko. Piękne akcje z obydwu stron, szkolne błędy, podręcznikowe parady bramkarzy oraz - co już jest smutną normą - próbę wyjścia przed szereg pana z gwizdkiem. Jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Valencia nie mogła się poddać i tego nie uczyniła Czapki z głów przed nimi. Wracają do domu na tarczy, ale lepsze to niż bez tarczy. Camp nou po raz kolejny nie zawiodło. Magia stadionu ponownie podziałała na naszych chłopaków, którzy na własnych śmieciach są diabelsko skuteczni. Wygraliśmy zasłużenie i to my zagramy w finale. Ten zapowiada się pysznie. Gramy w Madrycie a na dodatek z zasłużoną dla hiszpańskiej piłki drużyną z Bilbao. Zapowiada się piękny finał. Tradycyjnie pora na laurki. Powinna być jedna - grupowa. To by było jednak za proste. Pierwsza zatem wędruje do Thiago. Dla mnie cichy bohater tego spotkania. Gargantuiczna praca w defensywie ( ten sezon to potężny postęp Alcantary w tej dziedzinie), lekkość konstruowania akcji i garść podań z pogranicza mistycyzmu. Druga laurka w ręce Cesca. Ten chłopak "bezczelnie" chce być liderem zespołu. Już teraz. W pierwszym sezonie. To cieszy. Ma chłopak charakter - każdy szanujący się kibic Barcy zna je na pamięć. Kolejne wyróżnienie dla Puyola. Formę ma ostatnio wyborną. Jest wszędzie siejąc zamęt w szeregach rywali. Która to już młodość? Mam nadzieję, że nie ostatnia. Dyplom dla Pinto. Za kolejną dawkę przedzawałową, ale również za kilka naprawdę zacnych parad.
Cieszy powrót Iniesty. Czekamy teraz na Pedro, Sergio i Keitę. Na koniec praca sędziego. Szkoda, że dał czerwoną kartkę graczowi z Valencii. Popsuł tym widowisko. Cieszy awans oraz brak kontuzji. Pierwszy puchar wkroczył na ostatnią prostą. Jeszcze tylko jeden mecz.
0
Brak Daniego największą niespodzianką. Mam nadzieję, że nic mu nie dolega. Cieszy powrót Generała oraz zielone światło dla Iniesty. Spodziewam się wielkiego widowiska zakończonego awansem naszego zespołu. Miłego meczu Panie i Panowie. Batalię o finał czas zacząć.
0
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż będziemy dzisiaj świadkami wspaniałego widowiska. Wynik z pierwszego meczu sprawia, iż obie drużyny mają szansę awansować do wielkiego finału. Valencia się raczej nie cofnie. Po pierwsze muszą gonić wynik a po drugie potrafią grać otwarty i widowiskowy futbol. My gramy u siebie a twierdza co się Camp Nou zowie jest w tym sezonie nie do zdobycia. To duży plus dla nas. Na tę chwilę nie jesteśmy w najlepszej dyspozycji, ale potrafimy się przełamywać (jak chyba żadna inna drużyna na świecie) w meczach o stawkę. Dlatego jestem, mimo wszystko, spokojny o dzisiejszy awans. Będzie ciężko... i dobrze dla widowiska, ale myślę, że to my zagramy w Madrycie. Musimy zagrać po prostu swoją piłkę. Powinno wystarczyć i wystarczy.
0
Kontuzji nie życzę żadnemu zawodnikowi. Niezależnie w jakim klubie występuje. Lubię kiedy w meczu mogą grać wszyscy najlepsi gracze. Jeśli w obu zespołach będzie szpital ucierpi na tym widowisko a w dalszej kolejności my - kibice. Liga Mistrzów zbliża się wielkimi krokami. To dobra wiadomość. Są to rozgrywki które skupiają na sobie uwagę wszystkich kibiców na całym świecie. W tym roku mamy szansę przejść do historii (który to już raz?) i jako pierwsi obronić zdobyty przed rokiem puchar. Jest to spore wyzwanie, ale szanse są ogromne. Nie ma drużyn z Manchesteru a ekipy z Włoch nie wydają się jakoś przesadnie silne. W końcowym sukcesie przeszkodzić nam może - teoretycznie - zapewne tylko jedna drużyna. Wszyscy wiemy jaka. Bayer z kolei to dobra drużyna, ale to my jesteśmy zdecydowanymi faworytami tego dwumeczu. Najważniejsze jest to, że nie trzeba będzie jechać na Rosji.
0
Kolejne cudowne dziecko najlepszej z piłkarskich matek - La Masii. Na razie wszyscy zachłysnęliśmy się grą Tello. Chłopak jest zadziorny, przebojowy i gra do przodu bez jakichkolwiek zahamowań. Podoba mi się również jego pozytywna boiskowa "bezczelność". To na dzień dzisiejszy. Co będzie za kilka spotkań kiedy nie będzie już anonimowym graczem dla obrońców drużyn przeciwnych. Tego nie wiemy. Pożyjemy - zobaczymy. Cuenca też lepiej grał w pierwszych meczach niż teraz kiedy przeciwnicy wiedzą who is who. Bez wątpienia mamy jednak do czynienia z kolejnym piłkarskim diamentem. Na takich zawodników trzeba dmuchać i chuchać powoli wprowadzając w świat wielkiej piłki. Pep umie to robić. Nie jest to dla niego nowość. Nie będę oryginalnym w swoich spostrzeżeniach, ale o przyszłość nie musimy się martwić. Tylu młodych,a przy okazji tak szybko nabierających boiskowego doświadczenia piłkarzy może zapewnić klubowi kolejne sukcesy przez kilkanaście następnych lat. Z kolei nam kibicom - kolejne lata oglądania wspaniałych meczów.
0
Wczoraj byłem pod ogromnym wrażeniem gry naszych stoperów. Mascherano oraz Puyol zagrali kapitalne zawody. Argentyńczyk popełnił jeden poważny błąd w drugiej połowie, ale patrząc całościowo był po raz kolejny nie do przejścia. Nasz kapitan z kolei chciał być wczoraj wszędzie. Znakomite zawody w destrukcji a na dodatek częste podłączanie się w akcje ofensywne. Po meczu na murawie Camp Nou po raz kolejny pozostało troszkę serca Puyola. Z dużą radością oglądałem również grę chłopaków z Sociedad. Nie postawili zasieków przed polem karnym tylko zagrali (na ile pozwoliły umiejętności) całkiem otwarty futbol. To cieszy. Na temat kolejnego cudownego dziecka matki La Masii - Tello powiedzieliście już wszystko. Ma chłopak rakiety w nogach. Gra śmiało i do przodu. Wzbogaci repertuar o kilka dodatkowych zagrań i mamy wielkiego gracza na lata. Kolejna laurka wędruje do Fabregasa. Wczoraj widziałem w nim prawdziwego lidera z krwi i kości. Trudno to wyjaśnić, ale poczułem to gdzieś w podświadomości. Cesc i Thiago to nasza przyszłość, która już teraz wygląda zacnie. Najlepsza wiadomość to rzecz jasna niegroźny uraz Sergio. Wszyscy zamarliśmy a w głowach czaiła się groźba koszmarów nocnych. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i założone zostaną "tylko" szwy. Martwi skuteczność, ale to da się naprawić. Po wczorajszym meczu nie ma chyba jednak sensu pisać o "najgorszym". Mamy kłopoty kadrowe, jesteśmy deczko pod formą. Wygraliśmy, Sergio jest zdrowy. To jest najważniejsze. Najgorsze nie istnieje. Nie po wczorajszym meczu. Czekamy teraz na rewanż z Nietoperzami oraz na powroty Pedro, Iniesty oraz Keity. Bardzo ich teraz brakuje.
0
Jestem pod ogromnym wrażeniem gry naszych stoperów. Puyol i Mascherano rozgrywają dzisiaj kapitalne zawody. Mecz bardzo fajny. Chłopaki z Sociedad nie murują za wszelką cenę bramki i chwała im za to. Nic nie jest przesądzone, ale chyba jednak komplet punktów zostanie u nas.
0
Po raz kolejny możemy jednie powróżyć sobie z fusów. Jak znam życie to zarząd klubu po przeczytaniu tej informacji zaśmiał się gorzko i wrócił do codziennych obowiązków. Takie artykuły będą się pojawiały coraz częściej. Z innymi nazwiskami rzecz jasna. Dopóki nie zobaczę jakiegoś zawodnika podczas oficjalnej prezentacji nie uwierzę w żaden transfer. Kogo chciałbym zobaczyć w koszulce Barcy na boisku?... Villę, Afellaya i innych kontuzjowanych. Te "transfery" są nam jak najszybciej potrzebne. Mało tego. Są one najbardziej prawdopodobne.
0
Inny rezultat niż nasze zwycięstwo po prostu nie wchodzi w grę. Limit błędów zmalał do zera i teraz musimy wszystko wygrywać. Zadanie to trudne, ale w przypadku Guardioli i jego chłopaków - impossible is nothing. Dzisiejsze spotkanie gramy u siebie więc teoretycznie powinno być dużo łatwiej. Mam nadzieję, że tak będzie. Liczę na komplet punktów po widowiskowej grze i zero kontuzji. Tych drugich mam już serdecznie dosyć.
0
Słuszna decyzja. Finał w stolicy to jednak finał w stolicy. Do tego dochodzi sporo "smaczków" i podtekstów. Najważniejszą rzeczą jest jednak wygranie rewanżowego spotkania z Valencią. Przejdziemy "Nietoperze" - pomyślimy o meczu w Madrycie. Barca:Bilbao? - czemu nie. Byłby to piękny finał.
0
Śmieszą mnie takie rankingi. Nie za bardzo się nawet orientuję jaki jest klucz do ich tworzenia. Pierwsze miejsce - rozumiem. Drugie - również. W pierwszej dziesiątce dwa kluby z Chile? - litości. Coś mi się wydaje, iż nawet ci co układają takie rankingi nie potrafiliby ich rzeczowo uzasadnić (żartuję rzecz jasna... chociaż).
0
Kilka rewolucji w składzie. Z pewnością jednak potrzebnych. Xaviemu przyda się odpoczynek bowiem ostatnio jest troszkę bez formy. Alves też powinien odpocząć. Zapowiada się niezwykle pasjonujące spotkanie. Valencia - wiedząc, iż rewanż jest u nas - zagra dzisiaj na 100% swoich możliwości. Dla widowiska to lepiej. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Wiara i nadzieja umierają ostatnie. Jeśli na dwie kolejki przed końcem zachowane zostanie punktowe status quo z chwili obecnej to wtedy dopiero uznam ligową wyższość Realu nad nami. Nigdy wcześniej. Jest jeszcze tyle spotkań do końca, tyle może się wydarzyć (a wydarzy się z pewnością), że wywieszanie przez wielu kibiców białych flag jest po prostu niestosowne. Sytuacja jest trudna - tutaj zgadzamy się wszyscy. Nie jest jednak beznadziejna. Pamiętacie Manchester w meczu z Bayernem czy też Liverpool z Milanem? Tam też już wszystko było "pozamiatane". Jak się skończyło? - wszyscy pamiętamy. Takich przykładów są setki. Wiem, że są to pojedyncze mecze, ale właśnie takie składają się na efekt końcowy. Margines błędu w przypadku Barcelony zmalał jednak do minimum. Na szczęście Władcy Pucharów wielokrotnie nas zaskakiwali i wciąż będą to robić. In plus of course. Na własnych śmieciach jesteśmy nie do ruszenia. Mecze na Camp Nou = komplet punktów. Tutaj możemy spać spokojnie. Koszmary nadchodzą w przypadku meczów wyjazdowych. Cierpimy w nich okrutnie. Pep musi jak najszybciej znaleźć jakieś cudowne lekarstwo na wyjazdową niemoc. Czy znajdzie? - wierzę, że tak. Musi je znaleźć i wszczepić swoim zawodnikom prosto w żyły. Kiedy zadziała - fotel lidera będzie coraz bardziej na wyciągnięcie ręki. Real przecież też musi gdzieś zgubić punkty. Musi i zgubi. Może w meczu z nami, może z kimś innym. Jeśli nie...wiara i nadzieja umierają ostatnie.
0
Gdzie Real może stracić punkty? - odpowiedź jest prosta. W każdym meczu. Futbol jest taką bezduszną i brutalną konkurencją sportową że każdy mecz może nieść za sobą jakąś niespodziankę. Przykłady można wymieniać bez końca. Chociażby mecz na Camp Nou z udziałem Bayernu i Manchesteru. Wszystko było już rozstrzygnięte a tu bach i mamy innego zwycięzcę. Najważniejsze to nie oglądać się na innych tylko grać swoje. Nie z takich opresji wychodziliśmy. W końcowy sukces wierzą piłkarze, wierzmy i my. Jeśli zajmiemy drugie miejsce to w przyszłym roku Guardiola i jego podopieczni będą mieć kolejny cel. Wyrwanie tytułu z rąk Madrytu. Brzmi znajomo? - a jakże. Tegoroczny Puchar Króla. Wiara, wiara i jeszcze raz wiara.
0
Ewentualna porażka w lidze nie oznacza jeszcze końca świata. Przeżywaliśmy to niejednokrotnie i jeszcze nie raz to przeżyjemy. Każda hegemonia kiedyś musi się skończyć. Jak nie teraz to za rok, dwa...oby jak najpóźniej. Strata siedmiu punktów, przy tylu meczach do końca rozgrywek, nie jest dużą stratą. Impossible is nothing - zwłaszcza dla drużyny Guardioli. Jedyne co musimy poprawić to gra na wyjazdach. Na obcym terenie cierpimy. Zbyt często i w głupi sposób tracimy punkty a zwycięstwa przychodzą nam z trudem. Rzadziej też widzimy ten błysk w oczach piłkarzy. W twierdzy co się Camp Nou zowie jesteśmy natomiast niepokonani. To może jednak nie wystarczyć. Na pewno nie wystarczy. Nie w rozgrywkach ligowych. W Pucharze Króla i w Lidze Mistrzów wciąż jesteśmy głównymi faworytami do ostatecznego zwycięstwa. Liga jest inna. Niezależnie od końcowych wyników i tak będę wdzięczny Guardioli i jego drużynie. Za wszystko. Za lata kiedy ze wszystkich frontów wracali z tarczą. Za piękno futbolu i styl, który już teraz uznawany jest za najlepszy w historii. Kibicując Barcelonie w czasach gdy tułaliśmy się gdzieś w środku tabeli marzyłem o takich czasach. Zbyt długo nie musiałem czekać. Kilka lat oblewania miodem naszych serc. W tym sezonie też coś zyskamy. Jeśli nie puchary to radość z oglądania naszych podopiecznych. Takie mecze jak wczoraj zdarzają się bowiem niezwykle rzadko. Jeśli jednak przezwyciężymy lęk przed meczami na wyjazdach to znowu zgarniemy wszystko. Dużo jest jeszcze tarcz do przywiezienia...a my staliśmy się cholernie rozkapryszeni. Cierpliwi, ale i rozkapryszeni. Taka ironia...