rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
"...zagramy lepiej niż kiedykolwiek" - piękne słowa naszego kapitana. Puchar Króla jest "najmniej" ważnym z pucharów, ale teraz, po decyzji Pepa, trzeba to zweryfikować. Pięknie byłoby zdobyć to trofeum. Dla i na pożegnanie jednego z najlepszych trenerów w historii naszego klubu.
0
Smutna wiadomość, która kończy pewny etap w historii naszego klubu. Najpiękniejszy z możliwych rozdziałów. Ten moment musiał kiedyś nadejść, ale nie wiedziałem, że to nastąpi tak szybko. Zawsze byłoby "za szybko". Jest mi smutno. Podobnie jak większości z was. Wielkie podziękowania dla Pepa. Nie ma nawet sensu wymieniać Jego zasług. Skończyłoby się to gargantuicznym esejem. Guardiola był wspaniałym trenerem, który na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Może kiedyś wróci?... Trzymam kciuki za Tito. To dobry wybór. Pewna ciągłość "myśli", która doprowadziła nasz zespół na nieosiągalny dla innych zespołów szczyt.
0
Zawód trenera nikczemnym jest. W przypadku porażki zarzucą cię stertą wątpliwości oraz pytań nijakich. Każdy ułoży swój własny skład a po meczu powie: "a nie mówiłem". Przegraliśmy, ponieważ Real był wczoraj lepszym zespołem. Zgadza się? - a jakże. Czy dramatyzuję? - rzadko mi się to zdarza. Za rok i tak wyrwiemy mistrzostwo z rąk Realu. Kilka kamyków wrzuconych do artykułu. Cesc nie zagrał ponieważ jest bez formy. Jedno mistyczne podanie? - w naszym klubie takich graczy jest kilku. Thiago też mógł jednym zagraniem odmienić losy meczu. Nie uczynił tego - trudno. Zagrałby Fabs, nie zrobiłby nic - z miejsca pojawiłby się komentarz: "dlaczego zagrał Cesc skoro jest bez formy". Taka sama sytuacja związana jest z Pique. Wszystkim nie dogodzisz. Tyle kamyków - na budowę zamku nie wystarczy.
Kilka cierpkich słów skierowanych pod adresem zawodnika co się Tello zowie. Miesiąc temu pisałem, iż jednym zagraniem świata się nie zwojuje. Minęło kilka meczów i młody gracz Barcy poszerzył wachlarz zagrań o... zero elementów. Szybkość to nie wszystko. Śmiać mi się wczoraj chciało jak bez przerwy "wylatywał" za linię końcową. Jak Tom Hanks w "Gumpie". Szkoda, że nie zagrał od początku Sanchez, ale prawdziwych powodów tej decyzji nie znam.
Liga jest już raczej przegrana. Mówi się trudno, gra się dalej. Za rok powalczymy o odzyskanie tronu na krajowym podwórku. Z Guardiolą na ławce. Ten sezon wciąż może być jednak historyczny. Wystarczą dwie wygrane na europejskich boiskach. Tylko dwie... to nie jest dużo.
0
Nie ma znaczenia jakim gramy składem. Najważniejsze są trzy punkty. Zapowiada się pasjonujące widowisko - pełne krwi i potu. Byle bez łez. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Nie wytrzymam. Wieki temu pisałem "magisterkę" z prasoznawstwa na temat języka propagandy. Wybaczcie to prywatne wtrącenie, ale...
Do meczu z Realem o "być albo nie być" na krajowym podwórku zostało już tylko kilka godzin. Redaktorzy tej zacnej strony wykonują kawał dobrej roboty i nigdy nie usłyszeli (zobaczyli) ode mnie słów krytyki. Dzisiaj jednak pojawia się - ale...
Wczoraj ukazał się artykuł o rzekomym konflikcie Pepa z Pique. Dzisiaj przytoczona została wypowiedź Xaviego, który pracę Rijkaarda określił słowem "nowotwór". Minęło kilka godzin i bach - Guardiola, w oczach Hleba, jest kiepskim trenerem. Wszystkie artykuły ukazały się w ciągu dwóch ostatnich dni oraz przed spotkaniem z Realem. Chcę być dobrze zrozumianym. Gdybym był na tej stronie od "wczoraj", pomyślałbym, że te trzy artykuły zostały zamieszczone przez osoby stanowiące "piątą kolumnę". Propaganda skierowana przeciwko Barcy jak się patrzy. Z drugiej strony jestem tutaj troszkę dłużej niż od "wczoraj" i wiem, iż redaktorzy są z tym klubem na dobre i na złe. Podsumowując. Nie mam nic przeciwko artykułom, które w złym świetle przedstawiają nasz klub (jeśli są wiarygodne). Same "dobre" doprowadziłyby nas wszystkich do wymiotów. To jednak nie jest, moim zdaniem, dobry moment na wywlekanie takich spraw. Nie mówię tutaj o zamiataniu wszystkiego pod dywan. Teraz redakcja powinna jednak "odpuścić". Czeka nas mecz z Realem. Potem rewanż z Chelsea. To jest teraz najważniejsze.
0
Jeśli wszystko zostało należycie przetłumaczone, bez dodatkowych wstawek dziennikarskich, to delikatnie rzecz ujmując jestem w lekkim szoku. Wczoraj zamieszczony był artykuł o rzekomym konflikcie Pepa z Pique, dzisiaj taka informacja. Za chwilę kolejny pojedynek sezonu z Madrytem i chyba na tym powinna skupić się redakcja.
Rijkaard podniósł nasz klub z kolan i za to należy mu się szacunek. Jest to, rzecz jasna, moje zdanie. Nie wiem i nikt z nas nie wie jak to było naprawdę. Z perspektywy kibica wyglądało to inaczej. Drugi Puchar Europy, zwycięstwa na krajowym podwórku, czas Ronaldinho, Deco i Eto'o. Potem pojawienie się Messiego. Piękne chwile. Jak widać patrzenie z perspektywy kibica jest zupełnie inne od tej - z szatni.
0
Zupełnie niepotrzebny artykuł. Takie domysły, mające za cel destabilizację zespołu, mogą sobie snuć przeciwnicy Barcelony. Nie za bardzo rozumiem po co zamieszczają to redaktorzy tej zacnej strony. Dzień przed spotkaniem z Madrytem... szkoda.
0
Takie zdjęcie powinno ukazać się po meczu z Chelsea. Niestety, dwaj bohaterowie artykułu zmarnowali kilka znamienitych okazji i... zresztą teraz to już jest mniej istotne. Mam nadzieję, że w meczu z Realem znajdą drogę do bramki i doprowadzą wszystkich kibiców Barcy do euforii. Bardzo na nich liczę. Nie tylko zresztą na nich.
0
Rewanżowe spotkanie będzie się odbywało na tej samej zasadzie. Zamkniemy rywala na jego polu karnym i będziemy próbować coś ustrzelić. Mam nadzieję, że poprawimy skuteczność bo wczoraj nie wyglądało to, delikatnie mówiąc, najlepiej. Wszystko wyglądało dobrze... tylko (aż) brakowało bramek. The Blues poszli z kontrą i mamy wynik jaki mamy. Przegraliśmy na własne życzenie, ale nie ma co załamywać rąk. Zapraszamy do naszej twierdzy. Tam się wszystko rozstrzygnie. Teraz skupiamy się na kolejnym decydującym starciu. Madrycie - czekamy już na was.
0
Monachium jest na wyciągnięcie ręki. Weźcie to!!!
Skład bardzo dobry. Ofensywnie i z "przytupem". Zapowiada się ciężki mecz, piękna atmosfera na trybunach i, mam nadzieję, dobry końcowy wynik. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Niech pan Abramowicz pomyśli lepiej o szkółce Chelsea. Rozumiem jednak, iż jest to zbyt długi "termin oczekiwania" a właściciel The Blues nie ma na to czasu i zapewne ochoty. Zawodnicy ze zdjęcia będą (prawdopodobnie) w niedalekiej przyszłości tworzyć trzon naszego zespołu. Takich brylancików nie powinno (nie wolno) się pozbywać. Sprawa z El Guaje , niestety, może wyglądać inaczej. Zobaczymy.
P.S. Wybaczcie prywatę, ale radość mnie dzisiaj ogarnia wielka. Dowiedzieliśmy się z żoną, że będziemy mieć SYNA. Córkę już mam więc syn był mile widziany :) Sprawdziło się!!! Jeszcze raz wybaczcie prywatę.
0
Nareszcie mamy szeroką kadrę. Nie ma, niestety, na liście wszystkich zawodników, ale i tak wygląda to lepiej niż kilka tygodni temu. Występ Afellaya w jutrzejszym meczu jest raczej niemożliwy, ale Keita zapewne dostanie kilka minut od Pepa. Zawodnicy The Blues są bowiem niebywale groźni przy stałych fragmentach gry więc Malijczyk z pewnością się przyda. Nieważne jednak kto zagra, ważne jest zwycięstwo. Będzie niesłychanie ciężko, ale powinniśmy wywieźć dobry rezultat z Londynu. Chelsea nie jest chyba taka groźna jak kilka sezonów wstecz... choć to zawsze Chelsea.
0
Szanowny Panie Valdo. Gdybyś miał choć trochę odwagi, powiedziałbyś tak: "Drodzy kibice. Przepraszamy. Graliśmy u siebie a przez cały mecz siedzieliśmy w autobusie, który za nic nie chciał się ruszyć z własnego pola karnego. Z tak słabą grą możecie zapomnieć o przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Jest nam wstyd"... i tak dalej i tak dalej.
Kolejny gracz, który "rości" sobie, przy fatalnej grze, prawo do zwycięstw. Nikt nie przeszkadza mu ponadto w byciu wielkim.
0
Jeśli chodzi o zawodników Chelsea to wielu z nich pozostało, ale nie prezentują już chyba takiej formy jak przed trzema laty. Wtedy bałem się ich okrutnie. Zwłaszcza przy stałych fragmentach gry (Terry, Drogba, Lampard lub też Ballack). Drogby bałem się najbardziej. Kapitalne zawody rozgrywał wtedy również Essien. To była bardzo dobra drużyna. Patrząc na aktualne wyniki The Blues wydaje się, iż nie powinni być aż tak groźni. Z drugiej jednak strony jest to półfinał, gdzie "kelnerzy" raczej nie grają. To po pierwsze. Po drugie jest to ekipa z Anglii, a te drużyny zawsze grają do końca i nigdy nie rzucają ręcznika na murawę. Zapowiadają się dwa niezapomniane wieczory. Na końcu tej drogi czeka Monachium. Mam nadzieję, że nasze chłopaki się tam znajdą. Będzie ciężko, ale jestem - jak zwykle - optymistą.
0
Najlepsze: cenne zwycięstwo odniesione na trudnym terenie z bardzo wymagającym przeciwnikiem oraz brak kartek dla Sancheza i Valdesa.
Najgorsze (troszkę z innej beczki): stojące na niskim poziomie komentarze niektórych użytkowników tej zacnej strony. Po pierwszej połowie żądano dymisji Pepa, sprzedania połowy zawodników itp, itd. Wszystko to zakrapiane rynsztokowymi epitetami. Przyłączam się zatem do próśb prawdziwych kibiców: drodzy administratorzy. Zablokujcie wpisywanie komentarzy w trakcie meczu. To i tak niewiele wnosi do dyskusji. Powymieniajmy się uwagami, ale po meczu. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
0
Zostało jeszcze 45 minut. Mnóstwo czasu. Niektórzy jednak nie wierzą. Szkoda...
0
Nie pozostaje nam nic innego jak wygrać to spotkanie. Będzie ciężko, ale przy maksymalnym zaangażowaniu powinniśmy przywieźć komplet punktów do domu. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Współczesny futbol, niestety, potrzebuje takich "szarych eminencji". Użyłem słowa "niestety", gdyż coraz częściej agenci, na plecach zawodników, chcą się wspinać na szczyty swoich zawodowych karier. Czy zależy im na "swoich" graczach? - pytanie, jak dla mnie retoryczne. Troszkę mi to przypomina kupowanie niewolników i tworzenie z nich dumnych gladiatorów. Kupić, a potem sprzedać z zyskiem. Jak się nie uda - pozbyć się bez cienia żalu. Trzecia możliwość i najrzadziej spotykana - zrobić z nich herosów aren wszelakich. Niedawno czytaliśmy potężny felieton na temat Toure. Pierwsze o czym (kim) myślę w kontekście jego transferu do Manchesteru City to osoba niejakiego pana Seluka. Jakie on musiał zrobić, za przeproszeniem, pranie mózgu naszemu graczowi, że ten odszedł (wiem. Nie był to główny powód, ale jeden z ważniejszych). Dlaczego to zrobił? Był zmartwiony tym, że jego gracz dostaje mało minut od Pepa? - nie żartujmy sobie. Zależało mu na osobie Toure? - nie róbmy przysłowiowych "jaj". Pan Seluk dbał tylko i wyłącznie o swoje interesy i... interesy finansowe gracza. Zaznaczam: finansowe. To było to pranie mózgu. Dzisiejsi piłkarze, ci naprawdę najwięksi, są już w pewnym sensie instytucjami. Te z kolei potrzebują opiekunów. Wilki się budzą i wychodzą na żer. Szkoda. Kiedyś tak nie było. Przynajmniej nie na taką skalę.
Challenger - artykuł, jak dla mnie, jak najbardziej potrzebny. To jest właśnie typowe "W ciszy stadionu". Nie, za przeproszeniem, minuta po minucie i kto podał do kogo, tylko coś - co dotyka ważnych problemów pozaboiskowych. Pozdrawiam.
0
Bardzo mądre posunięcie ze strony sztabu trenerskiego i zarządu. Ja wiem, że "pecunia non olet", ale takie wyjazdy do Azji lub Stanów Zjednoczonych są po prostu zabójcze. Długie podróże, aklimatyzacja itp, itd. Mam nadzieję, że Mistrzostwa Europy i Londyn przejdziemy "bezboleśnie" i wszyscy wrócą z tych zacnych imprez zdrowi. To jest jednak na razie melodia przyszłości. Teraz czekamy na Levante. Trudny mecz się zapowiada.
0
W tym sezonie dostanie zapewne tylko kilkanaście minut od Pepa. Po takich ciężkich kontuzjach najważniejszy jest bowiem spokój i cierpliwość. Dotyczy to zarówno gracza, jak i trenera. Lubię Holendra i doceniam jego umiejętności. Mam nadzieję, że solidnie oraz w pełni zdrowia przepracuje okres przygotowawczy i w przyszłym sezonie stanie się ważnym ogniwem w drużynie Guardioli. Teraz niech spokojnie i powoli "wchodzi" w grę. Powodzenia Ibi.
0
Kolejny mecz o wszystko. Na szczęście gramy na swoim boisku więc teoretycznie powinno być łatwiej. Nie przekreślam z góry Getafe, ale w dzisiejszym spotkaniu jesteśmy zdecydowanymi faworytami. To co jeszcze do niedawna wydawało się nierealne, teraz staje się możliwym. W przypadku zwycięstwa stratę do Realu zmniejszymy do minimum, wywierając na nich jeszcze większą presję. Liczę na dobre widowisko i komplet punktów. Jaką różnicą bramek? - mam to gdzieś. Kto strzeli? - podobnie. Najważniejsze są trzy punkty. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Constantine16
Pytanie nie było skierowane do mnie, ale pozwolę sobie odpowiedzieć. Tak. Denerwuje mnie Madryt oraz ludzie, którzy... zrobili z tego klubu swój prywatny folwark nienawiści. Kiedyś szanowałem ten klub. Na swój sposób. Chyliłem i wciąż chylę głowę przed Raulem, zazdrościłem im Redondo. Puyol ramię w ramię z Raulem - tego oczekiwałem. Wychodzili na boisko i grali. Raz my byliśmy górą, raz oni. Mecz się kończył - pozytywna atmosfera pozostawała na długo. Liczył się futbol i, patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, niewinne dogryzania. Wszystko się zmieniło gdy do Madrytu przybył cynik z Portugalii. Misję miał konkretną i wyjątkowo trudną. Pokonać jedną z najlepszych drużyn w historii futbolu. Za wszelką cenę. Nie patrząc nawet na wizerunek klubu. Jak mu to wychodzi? - ku naszej radości, kiepsko. Jeden "zgubiony" pod autobusem puchar to chyba za mało. Na pewno za mało. Resztę zgarnia ekipa Guardioli. Jadu u Pana Mourinho przybywa coraz więcej. Jest go tak dużo, że chętnie rozdaje go swoim "żołnierzom" - Pepe, Ramosowi i innym. To wciąż jednak za mało. Guardiola z kolei czeka cierpliwie i, kiedy dochodzi do bezpośredniej konfrontacji, nokautuje rywala. Tak jak pisałem wcześniej. Prezes Realu zebrał już wszystko co najlepsze. Ma "swojego" trenera oraz piłkarza numer dwa na świecie. Co się stanie jak to nie wypali? To już jednak problem drużyny z Madrytu. Czy chcę powrotu do normalności? - a jakże. Dla dobra piłki. Piłki, Panie Mourinho. Tylko to się liczy. Kiedy Ty to wreszcie zrozumiesz cyniku z Portugalii?
Serdecznie pozdrawiam.
0
Wyjątkowo cenne trzy punkty wywalczone przez naszych chłopaków. Wynik jest mylący - był to bardzo ciężki mecz. Gra nie układała się po naszej myśli, musieliśmy gonić wynik. Gdyby nie obrona rzutu karnego pościg mógłby zakończyć się niepowodzeniem. Przy wyniku 0:2 mogłoby być ciężko. Skończyło się jednak dobrze i wciąż jesteśmy w grze o tytuł mistrzowski. Dyplom uznania trafia w ręce Alexisa. Chilijczyk harował za dwóch, a nawet za trzech graczy. Był wszędzie. Znakomite zawody w jego wykonaniu. Messi - jak to Messi. Dwie bramki i asysta na ukojenie nerwów Pedro. Teraz chwilka odpoczynku i mecz z Getafe.
0
Mascherano w tym sezonie nikogo nie "zastępuje". Zazwyczaj to do Argentyńczyka dobierany jest drugi stoper. Skład dobry choć lekko eksperymentalny. Liczę na zwycięstwo. Nie będzie łatwo, ale myślę, że zabierzemy do domu komplet punktów. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Prezes Realu postawił wszystko na jedną kartę i tak jak w greckiej tragedii - co nie zrobi będzie źle. Daję sobie rękę uciąć, że jeśli Real wygra ligę to i tak na całym świecie powiedzą, że to Barcelona była lepsza. XXI wiek naznaczony jest w pewnym sensie stereotypem - Barcelona gra najładniej i jest najlepszym klubem w historii futbolu. Mnie ten stereotyp jak najbardziej odpowiada. Pamiętam czasy jak nasz klub, pełen Brazylijczyków drugiego sortu oraz pomarańczowej kolonii, tułał się gdzieś w środku tabeli. Potem nastały czasy Rijkaarda i opus magnum Guardioli. Zrozpaczony, a zarazem najbardziej utytułowany klub XX wieku, musiał coś z tym zrobić. Próbował czysto piłkarsko - nie wyszło. Zatrudnił więc cerbera z Portugalii. Człowiek z wieczną nienawiścią skierowaną na swój były (sic!) klub miał odwrócić losy potyczek pomiędzy Madrytem a Barceloną. Jak mu to wychodzi? - wszyscy wiemy. Udało się im "skraść" jeden puchar, którego i tak już nie obronią. Poziom toksyn w jadzie Portugalczyka zatem narasta. Jako jedyny na świecie jest pewny, że Barca bez problemu wyeliminuje The Blues z Ligi Mistrzów. Dziwne? - a skąd. To norma. Guardiola natomiast nie musi panikować. Nie atakuje sędziów, pogody, UEFA. Nie zakazuje innym strzelania bramek ze stałych fragmentów gry. Powoli robi swoje. Mecz za meczem, punkt po punkcie. To dawało i, mam nadzieję, znów da efekt w postaci kolejnych pucharów. Co wtedy Prezesie? Masz już swojego ulubieńca na ławce trenerskiej oraz drugiego piłkarza świata. Więcej mieć nie będziesz. Trudne chwile przed Tobą... jak w greckiej tragedii.
0
Mam nadzieję, że do spotkań z Chelsea przystąpimy bez żadnych "nowych" kontuzji. Tego samego życzę przeciwnikowi. Chciałbym, aby Terry wyzdrowiał a drużyna z Londynu grała w najsilniejszym składzie. Nie będzie wtedy tłumaczeń i wymówek. Biorąc pod uwagę, że jest to dwumecz - jesteśmy zdecydowanymi faworytami. Drużyny z Londynu bałem się kilka sezonów temu. Zwłaszcza Drogby. Teraz The Blues grają, moim zdaniem, znacznie gorzej. Nie oznacza to wcale, że jestem pewny awansu Barcy do finału. Tego pewny jest jedynie pan Mourinho. No i biała inkwizycja wietrząca na każdym kroku spiski dziejowe. Musimy zagrać swoją piłkę oraz uważać na stałe fragmenty gry (Terry). Monachium jest na wyciągnięcie ręki. Weźcie to!!!
0
Konkretna i szczera wypowiedź. Cały ten zgiełk spowodowany dwoma karnymi spowodował, iż sedno futbolu zostało zepchnięte w cień. Zdarza się to coraz częściej, na wszystkich boiskach świata. Jakim prawem zawodnicy z Mediolanu, którzy oddali jeden celny/celny strzał w całym spotkaniu roszczą sobie prawo do awansu. Kolejni nacechowani zbytnią martyrologią? Gdzie byli ci wszyscy 'krzykacze" kiedy faulowany był w pierwszym meczu Sanchez? Gwizdek wtedy milczał. Przeszliśmy do porządku dziennego. Zdominowaliśmy pierwszy mecz. W drugim było podobnie. Wiem, że futbol nie jest jazdą figurową na lodzie. Za styl punktów/awansów nie dają, ale na litość boską na jakiej podstawie ludzie uważają, że to Milan powinien awansować. Szanuję ten zespół. Chylę czoła przed Seedorfem za starą i poetycką szkołę gry. Chylę czoła przed Nestą (jeden z dwóch piłkarzy, obok Batistuty, których chciałbym widzieć w naszym klubie - a których już nie zobaczę). Nie potrafię jednak zrozumieć faktu, iż czują się oszukani. Mam nadzieję, że skończą się w końcu dyskusje na temat sędziów. Zwłaszcza wśród kibiców. Nie wiem czemu fani Realu tak żywo komentowali wczorajszy mecz. Ja oglądam tylko mecze Barcy. Pozostałe drużyny mało mnie interesują. Nie mam na to czasu. Cieszmy się z awansu i nie zaprzątajmy sobie głowy wypowiedziami innych.
0
My też jesteśmy gotowi. Zagrajmy swoje i wywalczmy ten półfinał. Nic więcej nie chcę... póki co.
0
Na ten transfer czekałem bardzo długo. Nasza drużyna potrzebowała bowiem takiego gracza, który nigdy nie cofnie nogi. Zupełnie jak Edgar Davids - zawodnik, który nie grał u nas długo, ale zawsze będzie tu mile wspominany. Argentyńczyk natomiast w każdym meczu zostawia na murawie cząstkę samego siebie. Jest nieustępliwy a jego zdjęcie powinno pojawić się w encyklopedii pod hasłem "wślizgi". Pamiętacie jego udaną interwencję w meczu z Arsenalem? Tę akcję zapamiętam na długo, stawiając ją niemal na równi z golem Iniesty na Stamford Bridge. Pep wykazał się nie lada intuicją sprowadzając Javiera do Barcy. Intuicja nie zawiodła również naszego trenera przy wyborze pozycji dla Mascherano. Przesunięcie Argentyńczyka na środek obrony to strzał w przysłowiową "dychę". Wielki gracz, który powinien grać u nas as long as possible.
0
Nasi stoperzy rozegrali wczoraj gargantuiczne zawody. Świetni w defensywie oraz w wyprowadzaniu piłki. Dobrze, po przebytej kontuzji, wypadł również Adriano. Śmiało i z przytupem. Rozczarował mnie tello (zaraz spalicie mnie na stosie). Ten perspektywiczny gracz musi rozwinąć swój wachlarz zagrań. Identyczne rajdy szybko zostaną rozszyfrowane przez obrońców drużyn przeciwnych. Już zostały rozszyfrowane. Pisałem o tym dawno i moje obawy zaczynają się chyba sprawdzać. Obym się mylił. Cieszy zwycięstwo z trudnym rywalem jakim niewątpliwie jest drużyna z Bilbao. Ta drużyna ma charakter i charyzmatycznego trenera. Finał Pucharu Króla zapowiada się zatem pysznie. Teraz czas na Milan. Będzie się działo.