Mecz z Atlético oznaczał powrót na Camp Nou nie tylko Daniego Alvesa, ale też Adamy Traoré, którego dotychczasowa kariera w Barcelonie nie była jednak tak okazała jak w przypadku Brazylijczyka. Mimo to skrzydłowy szybko zdołał zyskać uznanie kibiców Blaugrany. Xavi od razu po przybyciu Traoré rzucił go na głęboką wodę w starciu z obrońcami tytułu, ale 26-latek sprostał wadze rywalizacji.
Skrzydłowy był bardzo aktywny od początku spotkania. Rozszerzał grę i w pełni odpowiadała mu taktyka Xaviego. Traoré dawał się we znaki Mario Hermoso, a jego akcja z Pedrim przyniosła strzał Ferrana Torresa. Miał swój udział w wyrównującym golu Barcelony, gdy jego pressing zapewnił odbiór piłki, a po zagraniu Daniego Alvesa Jordi Alba wpakował piłkę do siatki. Traoré miał też bezpośredni wpływ na zdobycie drugiej bramki. Z łatwością ograł rywala na skrzydle i precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a akcję wykończył Gavi. Szybkość i drybling 26-latka nigdy nie były kwestionowane, ale teraz zaimponował również umiejętną finalizacją swoich poczynań.
Traoré nie tylko zaskoczył dobrym ostatnim podaniem (to dopiero jego pierwsza asysta w tym sezonie), ale też inteligencją w grze. Skrzydłowy wcale nie musiał w każdej akcji ruszać na rywala. Gdy widział, że lepiej będzie wycofać futbolówkę, umiejętnie się zastawiał, odgrywał koledze i brał udział w budowaniu ataku pozycyjnego. Jak na pierwszy występ Traoré dobrze współpracował z partnerami, miał najwięcej dryblingów w zespole i pięć razy dośrodkowywał. Dziewięć strat nie jest wygórowanym wynikiem jak na taką wydajność, zwłaszcza że zaliczył też dwa odbiory.
W drugiej połowie 26-latek nieco przygasł i zaliczył jedną poważną stratę, ale jego występ trzeba uznać za udany. Rozgłośnia RAC1 wybrała wręcz Traoré na najlepszego piłkarza meczu, a Camp Nou pożegnało go owacją na stojąco. Skrzydłowy musi potwierdzić swoją wartość w kolejnych spotkaniach, ale bez wątpienia dobrze zaczął swoje drugie podejście do walki o miejsce w Barcelonie.
Komentarze (29)