Były perspektywy na zrobienie kariery w Barcelonie, ale plan ten pokrzyżowały... pieniądze. Wysokie wynagrodzenie, które chciał Moriba, a którego Blaugrana nie mogła zapewnić. Z tego powodu drogi się rozeszły, a piłkarz, po zwiedzeniu kilku klubów, może znów wrócić do Hiszpanii z podkulonym ogonem. Mateo Moretto informuje, że prowadzi zaawansowane negocjacje z Getafe.
Ilaix Moriba zadebiutował w Barcelonie w sezonie 2020/21, kiedy Ronald Koeman wciągnął go do pierwszego zespołu. Wydawało się, że może on tam zagościć na dłużej. Jego profil był dość niespotykany jak na zawodnika środka pola w Barcelonie. Silny, szybki, a w dodatku pewny z piłką przy nodze - takiego kogoś potrzebowała Barça. W pamięci kibiców pozostaje poprzeczka w ostatnich minutach, która mogła dać remis w deszczowym El Clásico na Estadio Alfredo Di Stéfano. Ostatecznie Barcelona przegrała tamten mecz 1:2.
Późniejszą historię Ilaixa wszyscy znamy. Wraz z agentem połasili się na pieniądze, których klub nie mógł im zapewnić. Piłkarzem zainteresował się RB Lipsk, gdzie ostatecznie trafił. Przez 2,5 sezonu pobytu w klubie z Niemiec na boiskach Bundesligi wystąpił dwa razy. Zaliczył także dwukrotne wypożyczenie do Valencii, gdzie nie pokazywał się z wybitnej strony. W tym czasie, w lidze hiszpańskiej zdążył zagrać 38 meczów i dostać 15 żółtych kartek oraz 3 czerwone.
Temat Getafe w zimowym okienku transferowym nie wziął się znikąd. Ilaix przeciął się na ścieżce swojej kariery z José Bordalasem w Valencii. Hiszpański szkoleniowiec ceni sobie siłę i pracowitość tego zawodnika, przez co otworzyła się dla niego furtka do powrotu do LaLigi. Moriba w tym sezonie osiągnął w Lipsku zawrotne zero minut (nie licząc spotkań w presezonie). Miał okazję grać jedynie dla reprezentacji Gwinei w zaledwie trzech meczach. RB Lipsk jest już w zaawansowanych negocjacjach z Getafe i wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze, by Moriba najbliższy czas spędził właśnie w drużynie Los Azulones.
Komentarze (18)