Ryzyko jest najbezpieczniejszą opcją

Michał Gajdek

23 października 2024, 08:30

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Jak mawiał klasyk - nadszedł dzień dzisiejszy. Barcelona wieczorem podejmie Bayern Monachium, zaś w sobotę w Madrycie zmierzy się z Realem. Przed tymi meczami pojawia się wiele pytań, a jednym z najczęściej powracających jest: czy Barça powinna zagrać tak odważnie, jak widzimy to na co dzień w tym sezonie?

Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście kwestia wysoko ustawionej linii obrony. Pytanie o nią otrzymał także Hansi Flick na przedmeczowej konferencji prasowej – Niemiec nie chciał jednak zdradzić odpowiedzi, by nie odkryć wszystkich kart przed meczem. Spróbujmy więc udzielić jej za niego.

Nie ma się co dziwić, że kwestia ta budzi spore emocje. Barcelona jest obecnie jednym z zespołów, w których defensorzy z reguły przebywają najdalej od własnej bramki. To głównie dlatego podopieczni Hansiego Flicka biją w tym sezonie rekordy udanych pułapek offside’owych. Równie imponująca co ich liczba, jest różnorodność miejsc, w których piłkarze rywali mogą znaleźć się na pozycji spalonej. Czasami, jak w ostatnim meczu z Sevillą, dzieje się to ledwo kilka metrów za linią środkową boiska.

Nie trzeba być wytrawnym taktykiem, żeby zdać sobie sprawę, że tak wysoko ustawiona linia obrony może okazać się nie tylko błogosławieństwem, ale i przekleństwem. Przeciwnik posiadający zawodników wysokiej klasy, umiejących wybiec idealnie w tempo, może stanąć przed otwartą drogą do bramki Barçy. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia zwiększa się, gdy atakujący jest obdarzony świetnym startem do piłki i dużą szybkością. 

Ten opis wręcz idealnie charakteryzuje najbliższych dwóch przeciwników Barçy. Michael Olise, Serge Gnabry, Kinglesy Coman, Leroy Sane, Kylian Mbappe, Vinícius, Rodrygo, Endrick… jeżeli defensorzy Barçy ujrzą ich plecy, to trudno oczekiwać, żeby byli jeszcze w stanie czysto interweniować w danej akcji.

To wszystko spowodowało pytanie: czy FC Barcelona będzie potrafić zagrać wysoko ustawioną linią obrony przeciwko Bayernowi oraz Realowi?

Ja jednak pozwolę sobie je odwrócić: czy FC Barcelona będzie potrafiła nie zagrać w ten sposób?

Przyjrzyjmy się przez chwilę tej alternatywie. Wyobraźmy sobie, że Barça porzuca swój pomysł na grę i rzeczywiście przechodzi do obrony ustawionej w niskim bloku. Jakie efekty by to spowodowało? Uważam, że takie rozwiązanie jest złe na poziomie czysto sportowym, z kilku powodów wynikających z jednej wspólnej przesłanki – Barcelona nie zwykła grać w ten sposób.

Spójrzmy na to najpierw od strony mentalnej. Jeżeli drużyna gra z wysoko ustawioną linią obrony od początku pracy Hansiego Flicka, to możemy bezpiecznie założyć, że to właśnie te warianty są z reguły ćwiczone na treningach. Pojawiają się słynne już automatyzmy, a piłkarze intuicyjnie wręcz wiedzą, jak się zachować w danej sytuacji i w którym miejscu powinni się znaleźć w danym momencie. Komunikat o zmianie nastawienia na najbliższe starcia o 180 stopni musiałby zatem brzmieć w istocie: „Panowie, zapomnijcie o wszystkim, nad czym pracowaliśmy przez ostatnie miesiące – dziś zagramy dokładnie odwrotnie”. Czy taka wiadomość wyśle do drużyny pozytywny sygnał, czy raczej będzie podszyta niepewnością trenera („jesteście wystarczająco dobrzy, by tak grać ze słabszymi rywalami, ale na topowych zabraknie wam jakości”), która, jak wiemy z doświadczenia, może być zaraźliwa dla zawodników? 

Zerknijmy też na kwestie czysto piłkarskie. Głównym argumentem za tym, żeby linię obrony ustawić bliżej własnej bramki jest fakt, że Iñigo Martínez oraz Pau Cubarsí mają wiele zalet, ale niekoniecznie należy do nich szybkość. To oczywiście prawda. Znów odwracając jednak pytanie – czy zaletą Pau Cubarsíego jest obrona w niskim bloku, ustawionym blisko własnego pola karnego? Wychowanek Barçy właściwie całe swoje piłkarskie życie (nie tylko to krótkie w profesjonalnej piłce, ale wszystkie lata spędzone w La Masii) uczył się przecież czegoś zupełnie innego. Skąd zatem założenie, że teraz z marszu zostanie królem własnego pola karnego, a Harry Kane czy Kylian Mbappe nie będą mieli szans wygrać z nim żadnego pojedynku? 

Oczywiście, celowo nieco przesadzam. Wydaje mi się jednak, że w dyskusji o linii obrony zapominamy, że nie stanowi ona istniejącej samoistnie całości, a jedynie część większego, piłkarskiego ekosystemu. Przesunięcie linii obrony niżej oznacza w praktyce brak możliwości skorzystania z kolejnej wielkiej zalety wypracowanej przez Hansiego Flicka – wysokiego pressingu. Nie wyobrażamy sobie przecież bowiem, że napastnicy będą atakować rywali tak wysoko, jak dotychczas, a obrońcy cofną się nisko. Wówczas i tak powstanie przecież to, czego się obawiamy przy wysoko ustawionych defensorach – gigantyczna luka. Tylko, że w środku boiska, a nie pod samą bramką. 

Rzecz jasna trzeba też zerknąć nie tylko przed obronę, ale i za nią. Cóż, chyba nikt nie będzie się czuł spokojnie z Iñakim Peñą między słupkami. Znów jednak - czy decyzja Hansiego Flicka o postawieniu na Hiszpana wynika z wiary w jego przewagę nad Wojciechem Szczęsnym na linii, czy chodzi właśnie o konieczność zabezpieczania wysoko ustawionych stoperów? Wszyscy widzimy, jak wygląda to w praktyce, ale jak zwrócił uwagę Michał Zachodny w Meczykach: Peña jest bardziej przyzwyczajony przynajmniej do prób asekuracji obrony. Jeżeli gdziekolwiek szukać uzasadnienia w postawieniu dziś na niego, to właśnie tutaj.

 

Z tych względów, moim zdaniem Barça wyjdzie na najbliższe spotkania z nastawieniem dokładnie takim, jak dotychczas w tym sezonie – i będzie to decyzja słuszna. Nie dlatego jednak, żeby nie zdradzić mitycznego DNA klubu i żeby Johann Cruyff nie przewracał się w grobie. Wybór ten powinien być podyktowany kwestią równie pragmatyczną, co prozaiczną – Barcelona obecnie najlepiej prezentuje się, grając w ten właśnie sposób. Paradoksalnie, podjęcie ryzyka jest obecnie najbezpieczniejszą dla Barçy opcją.

Oczywiście zdaję sobie w pełni sprawę z zagrożeń, które to przynosi. Widzieliśmy już w tym sezonie mecze, w których rywale stwarzali sobie mnóstwo sytuacji. Czasami niekoniecznie znajdowało to odzwierciedlenie w wyniku (starcie z Villarrealem) ale przytrafiła się również dotkliwa porażka z Osasuną. W pełni możliwe jest, że Bayern tuż po starcie meczu przeprowadzi dwa udane, błyskawiczne ataki, a na tablicy wyników szybko pojawi się wynik 0:2. Moim jednak zdaniem, takie ryzyko jest warte podjęcia, z tego samego powodu, z którego Winston Churchill doceniał demokrację: jest to może i najgorsze możliwe podejście do kluczowych póki co starć w sezonie, ale nie wymyślono żadnego lepszego. A jeśli się nie uda? Cóż, będziemy mieli materiał, żeby wrócić do tych dyskusji – oby – w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, gdy jeden niewłaściwy wybór będzie mógł zaważyć na losach całego sezonu. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze