W ostatnich tygodniach pojawia się coraz więcej informacji na temat rzekomego zainteresowania Barçy Rafaelem Leão. Jego drużyna pokonała Real Madryt we wtorek, na Santiago Bernabéu, 3:1, a Portugalczyk pokazał się z dobrej strony. Można być pewnym, że jego występ został zauważony również w biurach dyrekcji sportowej w stolicy Katalonii.
Mamy to. Kolejna telenowela, która będzie pożywką dla dziennikarzy przynajmniej do następnego okienka, a może i do lata. Wszystko się tu zgadza. Joan Laporta będzie chciał transferu gwiazdy na otwarcie nowego Camp Nou. Leão ma powiązania z Jorge Mendesem, który jest „przyjacielem” prezydenta Barçy. Rzekomy konflikt z obecnym trenerem, oddala skrzydłowego od przyszłości w Milanie. Zatem nie może dziwić, że dziś po raz kolejny możemy przeczytać o jego potencjalnym transferze do Hiszpanii. Przypominamy jednak, że niektórzy podejrzewają, że to właśnie Mendes jest odpowiedzialny za rozsiewanie plotek, które nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą.
Tym razem, to Toni Juanmarti ze Sportu informuje o marzeniach Leão, w których ma się pojawiać właśnie klub z Katalonii. Gdyby nie wspomniany konflikt, to ciężko by było sobie wyobrazić negocjacje z Milanem. W końcu nie tak dawno Portugalczyk podpisał nowy kontrakt do 2028 roku, w którym znajduje się klauzula odejścia opiewająca na 175 milionów euro. Według dziennikarza, włoski klub byłby skłonny obniżyć cenę do 80-90 milionów, gdyż sam znajduje się w trudnej sytuacji finansowej i chcą, żeby trener Paulo Fonseca pozostał na swoim stanowisku. W obliczu napiętych relacji z Leão, któryś z nich będzie musiał pójść na kompromis lub… odejść z Milanu.
Juanmarti zaznacza, że obecnie nawet ta obniżona suma jest ceną zaporową dla Barçy, ale w klubie liczą, że do następnego lata sytuacja finansowa będzie na tyle dobra, żeby móc zaoferować takie pieniądze Rossoneri. Jednak po eksplozji formy Raphinhi i Lamine’a, dyrekcja sportowa Blaugrany musi sobie zadać pytanie, czy to skrzydłowy powinien być kolejną wielką inwestycją klubu. Bo ktoś z wymienionej dwójki musiałby wtedy usiąść na ławce, gdyż jasnym jest, że zawodnik pokroju Leão nie przyjdzie, żeby być rezerwowym. Zatem czy nie lepiej będzie skupić się na sprowadzeniu klasowego napastnika, myśląc już o zastąpieniu Lewandowskiego w niedalekiej przyszłości?
Komentarze (38)