Czy Barcelona dalej potrzebuje nowego lewego skrzydłowego?

Dawid Lampa

25 grudnia 2024, 16:30

64 komentarze

Fot. Getty Images

Letnie okienko transferowe w Barcelonie było naznaczone sagą związaną z Nico Williamsem. Po udanych mistrzostwach Europy lewy skrzydłowy Athleticu był wręcz "pchany" do Katalonii. Ostatecznie został w Bilbao, a Barça w żaden sposób nie wzmocniła lewej flanki. Ten transfer jednak nadal wydaje się priorytetem.

Brakujący element

Robert Lewandowski z dziewiątką na plecach miał na ten sezon praktycznie zapewnione miejsce w pierwszej jedenastce u Hansiego Flicka. W formacji 4-2-3-1 niemieckiego trenera zostały więc jeszcze trzy role ofensywne do obsadzenia. Logicznym było postawienie na Lamine Yamala po prawej stronie boiska. Niewykorzystywanie talentu 17-latka byłoby dziwnym posunięciem, choć można mieć pewne zastrzeżenia do tego, jak zarządza się minutami tego piłkarza. Największą polemikę wywołało pozostawienie młodej gwiazdy na boisku w meczu z Leganés (15 grudnia) po faulu w pierwszej połowie, co, być może, pogłębiło jego kontuzję kostki

Naturalnie kolejnym zawodnikiem włączonym do podstawowego kwartetu ofensywnego powinien być Raphinha. Na przestrzeni sezonu stał się sercem i płucami zespołu Barçy. Okazało się jednak, że najlepiej wygląda w środku, jako wolny elektron, kiedy ma pozostawioną dowolność poruszania się w różnych przestrzeniach. Na tę pozycję ściągano prawdopodobnie Daniego Olmo, ale po pierwszym półroczu można powiedzieć, że dzieje się to, czego można się było spodziewać. Hiszpan nie może wskoczyć na swój najwyższy poziom na dłużej niż jeden, czy dwa mecze, gdyż ma problemy zdrowotne. 

Cała ta sytuacja sprawia, że lewe skrzydło jest miejscem na boisku, w którym Barcelonie brakuje jakościowego zawodnika pierwszej jedenastki. Nikt z aktualnej kadry zespołu nie jest piłkarzem, którego charakterystyka odpowiadałaby zadaniom, jakie ma się na tej pozycji - zwłaszcza w systemie Hansiego Flicka. Sprawia to, że tercetowi Raphinha - Robert Lewandowski - Lamine Yamal brakuje jednego kolegi na boisku, który zapewniłby ten przysłowiowy wiatr z lewej strony. Bo czasem tak naprawdę tylko tego potrzeba.

Jak to rozwiązywano?

W różny sposób. Zdarzało się, że po lewej stronie grywał Raphinha, ale okazało się, że nie jest to miejsce na boisku, w którym można z niego wyciągnąć najwięcej jakości. Brazylijczyk grywał już tam, kiedy trenerem Barçy był Xavi i z jego występów można było wyciągać podobne wnioski. Po prostu tam nie pasował. Nawet jeśli zdarzało mu się, że wyglądał dobrze, to nie było to dzięki grze na tej pozycji, a pomimo niej.

Innymi opcjami byli Ferran Torres, czy Ansu Fati, ale w przypadku tych zawodników można powiedzieć, że nie tyle nie odpowiadała im ta pozycja, a bardziej chodziło tu o braki jakościowe. Fati od dłuższego czasu nie potrafi pokazać zadowalającego poziomu, a Torres stał się użyteczny jedynie jako zmiennik Roberta Lewandowskiego (i to nie zawsze). 

Hansi Flick próbował również, co oczywiste, ustawiania tam środkowych pomocników, których charakterystyka zdecydowanie odbiega od tego, czego potrzeba na skrzydle. Fermín López nie potrafił zrobić żadnej różnicy na lewej flance. Jednym z powodów jest jego nie najlepsza forma w pierwszej części sezonu, ale innym zdecydowanie brak przystosowania do występów na skrzydle. Próbowano również Daniego Olmo, czy nawet Gaviego jako fałszywego skrzydłowego, ale nie zdało to rezultatu

Co robić na już?

W obliczu przedłużających się problemów z rejestracją Daniego Olmo i Pau Víctora ciężko oczekiwać, że Barcelona w jakikolwiek sposób będzie w stanie przeprowadzić wielki transfer. Crack na lewe skrzydło potrzebny jest na już, ale z walki o takich zawodników jak Rafael Leão, Nico Williams, czy Chwicza Kwaracchelia Barça może odpaść już w przedbiegach. Choć nigdy nie wiadomo, kiedy Joan Laporta wyciągnie jakiegoś asa z rękawa.

Postawienie na La Masię byłoby logicznym posunięciem, ale czy powinno się po raz kolejny liczyć na eksplozję jakiegoś talentu ze szkółki? Tacy zawodnicy wchodzą do drużyny naturalnie i dopiero wtedy, kiedy mają wystarczający poziom, by utrzymać się w seniorskim futbolu. Nagłe postawienie na kogokolwiek, kto nie jest generacyjnym talentem, jak Lamine Yamal, nie skończy się dobrze ani dla samego piłkarza, ani dla zespołu.

Hansi Flick jest jednak na tyle mądrym trenerem, że nie jest wykluczone, iż w drugiej części sezonu wymyśli jakieś systemowe rozwiązanie dla tego problemu. Nie pomaga mu w tym słaba forma Alejandro Balde, który mógłby uskrzydlać tę flankę, ale - wyolbrzymiając - poza dośrodkowaniem na głowę Roberta Lewandowskiego w El Clásico ciężko przypomnieć sobie jego inne dobre zagrania w ostatnim półroczu. Przy Balde w formie zawodnik grający na papierze po lewej stronie mógłby być tym "fałszywym skrzydłowym" schodzącym do środka, gdzie czuje się lepiej. A tak mogą grać Dani Olmo, czy Fermín López.

Czy potrzeba transferu?

Tak. Najlepsze zespoły często charakteryzują się, jeśli nie geniuszami, to zawodnikami robiącymi różnicę na skrzydle. Po prawej stronie odpowiedzialność za takie ruchy spada na Lamine Yamala, a po lewej na... nikogo. Pierwsza część sezonu 2024/25 pokazała, że ktoś o profilu Nico Williamsa byłby bezcenny. Wydaje się, że można już oceniać postawienie na transfer Daniego Olmo zamiast skrzydłowego Athleticu i z pewnością nie byłby to werdykt pozytywny dla zarządu Barcelony. 

Słaby w wykonaniu Barcelony listopad i grudzień zbiegły się z brakiem i trochę gorszą formą Lamine Yamala. To pokazało, że brak choćby jednego zawodnika wprowadzającego chaos w szeregach obrony rywali jest dla Barcelony wręcz samobójczy. Gdy 17-latek jest w dobrej formie, nie odczuwa się aż tak braku tego typu piłkarza po drugiej stronie. Gdy nie - zaczynają się ofensywne problemy. Na przykładzie Hiszpanii na tegorocznych mistrzostwach Europy można zobaczyć, jak dobrze może funkcjonować Lamine Yamal wraz z równoważącym go, dynamicznym Nico Williamsem po drugiej stronie. Wtedy na boisku dzieje się magia.

Na przestrzeni tego tekstu można było pośrednio wywnioskować, że autor byłby za pozyskaniem Nico Williamsa. Pozwalając sobie na wtrącenie swojego zdania, napiszę, że mimo ostatecznego porzucenia transferu przez samego zawodnika latem, potrzebna jest dalsza walka o jego zakontraktowanie. Lewy skrzydłowy Athleticu jest piłkarzem, którego charakterystyki brakuje w kadrze Barcelony, a do tego ma na tyle jakości w swojej grze, że byłby idealnym dopełnieniem Lamine Yamala i Raphinhi za plecami napastnika. Nieważne, kto grałby przed takim tercetem, miałby zapewniony serwis lepszy niż w restauracjach z gwiazdką Míchelin.

A Wy - jak uważacie? Czy Barcelona dalej potrzebuje transferu na tę pozycję? Czy lewy skrzydłowy powinien być priorytetem? Dajcie znać w komentarzach.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (64)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze