Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Marcin Włodarczyk (@Peciak)
Ocena trenera: Hansi Flick - 7
Długo wydawać by się mogło, że trzeci mecz z Atlético w tym sezonie znów zakończy się bez zwycięstwa, że znów trener nie wyciągnął odpowiednich wniosków, a dobra gra nie przyniesie udanego rezultatu. Ostatecznie piłkarze stanęli na wysokości zadania, strzelili ponownie 4 bramki jednej z najlepszych defensyw na świecie w nieco ponad 20 minut i zgarnęli 3 punkty. Spora w tym rola trenera, który pomógł ekipie z ławki odpowiednimi zmianami oraz przestawieniem Raphinhi bliżej prawego skrzydła.
Siłą Barcelony był spokój, który został zachwiany przez duży błąd sędziego, który nie zauważył ewidentnego zagrania ręką przed drugą bramką Los Colchoneros. VAR nie mógł interweniować, Pedri i Iñigo byli wściekli. To był jednak moment, w którym drużyna uderzyła pięścią w stół i po prostu zmiotła w końcówce rywali. Pomogło szczęście i rykoszet przy bramce Lamine Yamala, ale z reguły szczęście sprzyja lepszym, a w tym meczu lepsza była Barcelona i zasłużenie wygrała. Martwiące po tym spotkaniu są znów bliźniaczo łatwo tracone gole, gdzie nasi obrońcy nie pilnują odpowiednio wysokiej linii spalonego. Ostatecznie Katalończycy zgarniają pełną pulę i przed przerwą na reprezentacje zachowują pozycję lidera z jednym pojedynkiem rozergranym mniej.
Ocena sędziego: Ricardo de Burgos Bengoetxea - 5
Przyznam, że jest to jeden z moich ulubionych sędziów La Ligi, niestety, lecz w tym meczu się nie popisał. Warto zacząć od plusów jego występu, bo takowe też się znalazły. Podobać się mogła konsekwencja, z jaką rozstrzygał boiskowe wydarzenia. Zawodnicy obu drużyn grali na pograniczu faulu, a arbiter rzadko sięgał po gwizdek. Nie dawał się nabierać na kilka przesadzonych upadków czy to Lamine Yamala czy Simeone. Dla fanów hiszpańskiej piłki dziwić mogła tak mała liczba żółtych kartek, bo śmiało można było ich pokazać o kilka więcej. Sędzia postawił sobie wysoko poprzeczkę przewinień i trzymał się jej do końca. Nie można było mu zarzucić stronniczości. Co do minusów, to niestety było ich więcej...
Największą kontrowersją jest oczywiście uznanie drugiej bramki Atlético po ewidentnym zagraniu piłki ręką przez De Paula. Sędzia skomplikował sobie decyzję w tej akcji zbyt głębokim ustawieniem. Gdyby został z boku akcji lub za Pedrim, dałby sobie idealne warunki do oceny tej sytuacji. Niestety, z zajmowanej pozycji nie mógł tego zrobić, a przez to, że Barcelona na chwilę piłkę przejęła, a Eric miał ją pod kontrolą, VAR nie mógł wrócić do tego wydarzenia. Pochwalę sędziego, bo wydaje się, że od razu wytłumaczył tę decyzję Pedriemu i Iñigo, zdając sobie sprawę z popełnionej gafy. Ostatecznie jest to jednak poważny błąd, który trzeba odnotować.
Kolejnym ważnym momentem meczu było starcie Koundé z Simeone. Wydaje się, że tylko i wyłącznie przez postawę arbitra od początku meczu (mam na myśli powściągliwość w rozdawaniu kartek) Francuz uniknął opuszczenia boiska. Przepisy jasno mówią, że uderzenia w twarz skutkują wykluczeniem, chyba że siła była minimalna wówczas należy się napomnienie, w obu przypadkach dla Koundé skończyłoby się to źle. Sędzia nie zdecydował się na to, postanowił “zarządzić” tą sytuacją i porozmawiać z oboma zawodnikami. Moim zdaniem równie dobrze mógł obu pokazać po kartce i nikt nie mógłby mieć do niego pretensji. Barcelona miała szczęście.
Jeżeli chodzi o napomnienia, to wszystkie pokazane kartki były prawidłowe, mogło ich być jednak więcej. Na takowe zasłużył Griezmann za wejście w Casadó oraz Gimenez za stempel na Raphie (tego sędzia w ogóle nie zauważył). Można też wrócić do drugiej sytuacji z Koundé, kiedy wylądował korkiem na kolanie rywala po starciu przy linii bocznej, kolejna żółta kartka nikogo by nie zdziwiła.
Ostatecznie ocena sędziego nie może być dobra, popełnił zbyt wiele kosztownych decyzji dla obu drużyn, a plusy wynikające z konsekwencji i nie nabierania się na lekkie kontakty to zdecydowanie zbyt mało.
Ocena Archivo VAR: 4.0
Komentarze (33)