Jordi Masip to bramkarz wychowany przez Barcelonę, który większość swojej kariery spędził w Barçy Atlétic i Realu Valladolid. 36-latek niedawno zawiesił buty na kołku, chociaż jak sam podkreśla nie z własnej woli. Jego pracodawca nie zaoferował mu nowego kontraktu, a Barça w obliczu kontuzji Ter Stegena zdecydowała się pójść po Wojciecha Szczęsnego, zamiast sięgnąć po swojego wychowanka. Zapraszamy na fragmenty wywiadu Relevo z Jordim Masipem.
Relevo: Valladolid nie przedłużyło z tobą umowy latem, ale długo nie potrafiłeś podjąć decyzji o emeryturze.
Jordi Masip: Oceniłem sytuację latem. Valladolid długo zeszło z powiedzeniem mi, czy mnie potrzebują czy nie, a ja już trenowałem. Otrzymałem kilka ofert, które odrzuciłem bo timing nie był dobry. Musiałem poczekać na Real Valladolid ponieważ awansowałem z nimi do Primera División.
Barça do ciebie dzwoniła po kontuzji Ter Stegena?
Osobiście nie rozmawiałem z nikim z Barcelony. Mój przedstawiciel zna kogoś z klubu i pytali o moją sytuację. Byłem w 100% gotowy dla Barçy, jeśli bym tam miał iść to nie byłoby z tym żadnego problemu, ale rozumiałem że chcieli bramkarza z doświadczeniem w Europie, którego ja nie miałem. To prawda, że byłem w domu, byłem tam wiele lat, znają mnie tam a ja znam swój dom, ale zdecydowali się na Szczęsnego, który gra bardzo dobrze.
A chciałbyś wrócić do Barçy?
Bardzo bym chciał. To byłby najlepszy sposób na domknięcie cyklu, zakończenie kariery tam, gdzie ją zacząłem, to byłoby perfekcyjne. Ale cóż, rozumiem powody dla których to byłoby skomplikowane.
Iñaki Peña znajduje się w delikatnej sytuacji...
To trudna sytuacja, bo grał dobrze, miał odpowiedni poziom, myślę że trenerowi chodziło o słabe wyniki osiągane z nim na bramce. My bramkarze jesteśmy na to narażeni. Wyniki o wszystkim decydują, a kiedy masz kolegę, który dobrze sobie radzi na treningach i ma doświadczenie, to trener chce wypróbować różne opcje. Ostatnio takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.
Zagrałeś cztery mecze w Barçy w ciągu trzech sezonów. Czego zabrakło?
Szansy. Cóż, miałem niesamowitą konkurencję w postaci Ter Stegena, który grał w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów, oraz Claudio Bravo, któremu przypadła LaLiga. Wygraliśmy tryplet, a dla mnie nie zostały nawet okruszki. To było trudne, ale dobrze mnie traktowali, nasza rywalizacja była zdrowa, wiele mnie nauczyli. Rozwijaliśmy się razem, to były lata zbierania doświadczenia, nauki i zbierania tytułów, a wielu piłkarzy w lidze nigdy tego nie doświadczy.
Komentarze (3)