Márquez ma pretensje do klubowych lekarzy
Jednym z piłkarzy Barcelony, którzy w ostatnich tygodniach znajdowali się w centrum uwagi mediów, był Rafa Márquez. Hiszpańska prasa pisała, iż leczący uraz zawodnik pojawia się w różnych miejscach Hiszpanii, wczoraj jednak on sam dał odpowiedź na te zarzuty w programie "Els millors anys de la nostra vida" na łamach Catalunya Radio. Meksykanin powiedział, że nie jest zadowolony ze sztabu medycznego, który jego zdaniem nie dążył do tego, aby sprostować wszelkie informacje na jego temat.
"To była bolesna kwestia, bowiem to moja prawa stopa, to moje narzędzie pracy. Odczuwałem dyskomfort, a lekarze dokładnie nie wyjaśnili na czym rzecz polega. To jest problem, który dotyka nas w klubie od kilku sezonów" - mówił. Márquez dodał, że czuje się podobnie jak wielcy Brazylijczycy, Romario, Rivaldo i Ronaldo, którzy "kiedyś byli bogami, a później uważani są za najgorszych" w związku z czym wypuszcza się ich tylnymi drzwiami. "Uważam, że Ronaldinho nie zasłużył na takie traktowanie" - dodał.
W programie nawiązano do niedawnej podróży zawodnika do Madrytu, gdzie kontuzjowany Márquez widziany był w towarzystwie swojej życiowej partnerki. "To moje życie i nie zamierzam nikomu niczego wyjaśniać. Robię z nim to co uważam za słuszne, a tłumaczyć muszę się tylko przed klubem. Na treningach daję z siebie 100 procent, a poza obowiązkami, robię to co chcę" - komentował.
Meksykanin skarżył się także na "brak wsparcia fanów" i "niesprawiedliwe traktowanie" przez nich zespołu, który dał im tyle radości w ostatnich sezonach.
[źródło: Marca/Sport]
"To była bolesna kwestia, bowiem to moja prawa stopa, to moje narzędzie pracy. Odczuwałem dyskomfort, a lekarze dokładnie nie wyjaśnili na czym rzecz polega. To jest problem, który dotyka nas w klubie od kilku sezonów" - mówił. Márquez dodał, że czuje się podobnie jak wielcy Brazylijczycy, Romario, Rivaldo i Ronaldo, którzy "kiedyś byli bogami, a później uważani są za najgorszych" w związku z czym wypuszcza się ich tylnymi drzwiami. "Uważam, że Ronaldinho nie zasłużył na takie traktowanie" - dodał.
W programie nawiązano do niedawnej podróży zawodnika do Madrytu, gdzie kontuzjowany Márquez widziany był w towarzystwie swojej życiowej partnerki. "To moje życie i nie zamierzam nikomu niczego wyjaśniać. Robię z nim to co uważam za słuszne, a tłumaczyć muszę się tylko przed klubem. Na treningach daję z siebie 100 procent, a poza obowiązkami, robię to co chcę" - komentował.
Meksykanin skarżył się także na "brak wsparcia fanów" i "niesprawiedliwe traktowanie" przez nich zespołu, który dał im tyle radości w ostatnich sezonach.
[źródło: Marca/Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)