Rozłam w zarządzie Barcelony

Looky

8 lipca 2008, 11:36

Brak komentarzy
Wotum nieufności dla Joana Laporty nie będzie, to pewne. Zgodnie ze statutem klubu, obecny prezydent po czterech latach może zakończyć kadencję, którą rozpoczął 22 sierpnia 2006 roku.

Ale problem istnieje, bo zarząd nie może ukryć faktu, iż prawie 24 tysiące socios zagłosowało za odwołaniem obecnych władz. Wyniki referendum na pewno nie zakończyły instytucjonalnego kryzysu w klubie, wprowadziły natomiast zaniepokojenie i podział wśród osób zasiadających w zarządzie. Wszyscy członkowie zdają sobie sprawę, że Laporta stracił wiarygodność i musi ciężko pracować na odzyskanie autorytetu.

W poniedziałek blisko połowa ludzi zasiadających w zarządzie Barçy, była wyraźnie dotknięta i zaniepokojona wynikami głosowania. Tymczasem w samo południe, w jednej z popularnych barcelońskich restauracji, Laporta zjadł obiad w towarzystwie najbliższych sobie współpracowników, Joana Franquesy, Joana Boix, Rafaela Yuste i Alberta Perrín.

Grupa wspomnianych wyżej menedżerów udzieliła wsparcia prezydentowi, ale problem istnieje, bowiem innego zdania jest wielu innych dyrektorów. Niektórzy z nich twierdzą, że po spotkaniu, które ma odbyć się w czwartek, jeśli liczba udzielonych nagan byłaby znacząca, najlepszą rzeczą byłoby podanie się Laporty do dymisji i rozpisanie przedterminowych wyborów prezydenckich. Dla owych członków to jedyne rozwiązanie aby zażegnać instytucjonalny kryzys w Barcelonie. Nie jest wykluczone, że po czwartkowym spotkaniu niektórzy z nich również złożą rezygnację.

Jeśli do tego dojdzie, nie będą to pierwsze dymisje (nie licząc tych z 2005 roku) wśród obecnych władz. Przed głosowaniem nad wotum nieufności Albert Vicens zakomunikował już bowiem, iż zamierza ustąpić z zajmowanego stanowiska. Ponieważ wydarzenie to nie zostało ogłoszone oficjalnie, nikt nie łączył go z referendum, które odbyło się w niedzielę. Vicens chce zrezygnować z powodów osobistych i w związku z nieporozumieniem w wielu aspektach z Laportą. Jeśli nie ustąpi prezydent, jego dymisja stanie się faktem.

W czwartek całe barcelonismo będzie więc świadkiem ważnych dla klubu wydarzeń. Chociaż obecny prezydent będzie starał się bez wątpienia zjednoczyć wszystkich swoich współpracowników i wyznaczyć zarządowi kolejne cele, nieuniknione jest odejście kilku członków, bo Laporta chce dokonać zmian na wielu płaszczyznach. Najbliższa przyszłość FC Barcelona zależeć będzie więc od tego do jakich zmian dojdzie wśród obecnych władz. Jeśli okaże się, że kilku kluczowych menedżerów poda się do dymisji, prezydent będzie musiał zastanowić się czy warto kontynuować swój projekt czy też nie. Jeśli do tego dojdzie, cios będzie dla Laporty znacznie bardziej bolesny niż 60% niezadowolonych z jego pracy socios.

Rozważając przeciwny scenariusz i zakładając, że prezydentowi uda się zjednoczyć większość współpracowników we wspólnych założeniach i celach, jego obowiązkiem wciąż będzie podjęcie odpowiednich działań i przedstawienie opinii publicznej argumentów przemawiających za tym, że błędy przeszłości nie zostaną powielone.

Wewnętrzny kryzys w klubie jest bliski i w czwartek okaże się jakie decyzje zapadły, aby do niego nie dopuścić.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze