Giralt: Kolejną ofiarą będzie Eto'o
Oriol Giralt, promotor niedawnego ruchu związanego z wotum nieufności dla Joana Laporty, ponownie zabrał głos, tym razem stwierdzając, iż Barcelona chce "zniszczyć" Samuela Eto'o za to, że Kameruńczyk przyjaźni się z byłym dyrektorem klubu, Alejandro Echevarríą.
Na łamach programu "Ona Esportiva" emitowanego na antenie Onda Cero Cataluña, Giralt z przekonaniem stwierdził, iż "kolejną ofiarą będzie Eto'o". "Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jesteśmy świadkami czystki w dwóch obozach: Echevarríi i Ferrana Soriano. Może się mylę, ale jestem przekonany, że czystka dotrze również do szatni i kolejną jej ofiarą będzie Eto'o", stwierdził.
Zdaniem promotora niedawnej akcji, trzy dni wolnego jakie Kameruńczyk otrzymał od klubu w tym tygodniu, to początek jego końca na Camp Nou. "Trwają przygotowania. Lina, którą mu podano, może się rozciągnąć i go udusić", komentował.
Giralt skomentował również liczne dymisje jakie miały ostatnio miejsce we władzach Barcelony. "W klubie pojawił się strach i nikt nie chce zostawić żadnych śladów. Wszystko teraz będzie zależeć od liczby przyjaciół z dzieciństwa Laporty, którzy go poprą", zakończył.
[źródło: Mundo Deportivo]
Na łamach programu "Ona Esportiva" emitowanego na antenie Onda Cero Cataluña, Giralt z przekonaniem stwierdził, iż "kolejną ofiarą będzie Eto'o". "Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jesteśmy świadkami czystki w dwóch obozach: Echevarríi i Ferrana Soriano. Może się mylę, ale jestem przekonany, że czystka dotrze również do szatni i kolejną jej ofiarą będzie Eto'o", stwierdził.
Zdaniem promotora niedawnej akcji, trzy dni wolnego jakie Kameruńczyk otrzymał od klubu w tym tygodniu, to początek jego końca na Camp Nou. "Trwają przygotowania. Lina, którą mu podano, może się rozciągnąć i go udusić", komentował.
Giralt skomentował również liczne dymisje jakie miały ostatnio miejsce we władzach Barcelony. "W klubie pojawił się strach i nikt nie chce zostawić żadnych śladów. Wszystko teraz będzie zależeć od liczby przyjaciół z dzieciństwa Laporty, którzy go poprą", zakończył.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (28)