Barça na tropie nowego Romario
Keirrison de Souza lub prościej "K9", okrzyknięty już został przez brazylijską prasę wielkim talentem tamtejszego futbolu. Ten 19-letni napastnik Coritiby już teraz nazywany jest nowym Romario, co wkrótce może spowodować, iż będzie chciał spróbować swoich sił w Europie.
W Kurytybie ludzie przekonani są, że Keirrison za 2 lub 3 lata stanie się podstawowym zawodnikiem reprezentacji Brazylii, a jego talent porównywany jest do Careki, Romario czy Ronaldo, trio '9', które stanowiły o sile ataku 'Canarinhos' w ostatnich 25 latach. W swoim najlepszym sezonie swojej krótkiej kariery, od stycznia "K9" zdobył już 36 bramek: 16 w lidze, która nadal trwa, 18 w Campeonato Paranaense i dwa w Pucharze Brazylii.
To co czyni tego zawodnika łakomym kąskiem dla europejskich klubów to fakt, iż nie kosztowałby on praktycznie nic, bowiem jego kontrakt wygasa w kwietniu przyszłego roku. Tylko 20% praw do karty zawodniczej Keirrisona posiada klub, reszta jest własnością firmy Mais Sports, braci Naora i Marquinhosa Malaquíasa, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Henrique, który latem trafił do Barcelony.
Ostatnie miesiące pokazały, że 'Duma Katalonii' uważnie śledzi brazylijski rynek. Oprócz wspomnianego Henrique, Barça starała się jeszcze o Hernanesa (Sao Paulo), oferując za niego 12 mln euro. Na liście życzeń byli również Thiago Neves (poprzednio Fluminense) i Alex Silva (wcześniej Sao Paulo), którzy ostatecznie trafili do Hamburga. W związku z tym pewne jest, że "K9" nie uszedł uwadze sztabu technicznego Barçy, choć konkurencja do podpisania z nim kontraktu jest bardzo duża.
Marquinhos Malaquías powiedział dla katalońskiego "Sportu", że póki co nie otrzymał żadnego sygnału od Txikiego Begiristaina. "Gruszek w popiele nie zasypia" natomiast Fernando Gómez, wiceprezydent Valencii, który już podjął rozmowy w sprawie utalentowanego napastnika.
Keirrison gotów jest do zmiany klubowych barw i już w styczniu chciałby dołączyć do jednego z wielkich brazylijskich klubów (np. prowadzonego przez Vanderleia Luxemburgo Palmeiras). Stąd droga do kariery w Europie stałaby niemal otworem. Strategia działania miałaby tu być dokładnie taka sama jak w przypadku Henrique, który zimą 2008 roku z Coritiby trafił do Palmeiras za 2,5 mln euro, by po pół roku przenieść się do Barcelony za 8 mln.
"Obecnie analizujemy wszystkie możliwości, do listopada jednak nie podejmiemy w tej sprawie żadnej decyzji. Wówczas pozostanie tylko 6 miesięcy to wygaśnięcia jego kontraktu, dlatego gracz będzie miał już prawo do zawarcia umowy z innym klubem", powiedział agent piłkarza. Podobnego zdania jest prezes Coritiby, Jair Cirino: "Prawdą jest, że Kerrison nie będzie grał w Brazylii w przyszłym sezonie. Ale póki co nie ma żadnych konkretów".
Zobacz jak gra Keirrison:
[źródło: Sport]
W Kurytybie ludzie przekonani są, że Keirrison za 2 lub 3 lata stanie się podstawowym zawodnikiem reprezentacji Brazylii, a jego talent porównywany jest do Careki, Romario czy Ronaldo, trio '9', które stanowiły o sile ataku 'Canarinhos' w ostatnich 25 latach. W swoim najlepszym sezonie swojej krótkiej kariery, od stycznia "K9" zdobył już 36 bramek: 16 w lidze, która nadal trwa, 18 w Campeonato Paranaense i dwa w Pucharze Brazylii.
To co czyni tego zawodnika łakomym kąskiem dla europejskich klubów to fakt, iż nie kosztowałby on praktycznie nic, bowiem jego kontrakt wygasa w kwietniu przyszłego roku. Tylko 20% praw do karty zawodniczej Keirrisona posiada klub, reszta jest własnością firmy Mais Sports, braci Naora i Marquinhosa Malaquíasa, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Henrique, który latem trafił do Barcelony.
Ostatnie miesiące pokazały, że 'Duma Katalonii' uważnie śledzi brazylijski rynek. Oprócz wspomnianego Henrique, Barça starała się jeszcze o Hernanesa (Sao Paulo), oferując za niego 12 mln euro. Na liście życzeń byli również Thiago Neves (poprzednio Fluminense) i Alex Silva (wcześniej Sao Paulo), którzy ostatecznie trafili do Hamburga. W związku z tym pewne jest, że "K9" nie uszedł uwadze sztabu technicznego Barçy, choć konkurencja do podpisania z nim kontraktu jest bardzo duża.
Marquinhos Malaquías powiedział dla katalońskiego "Sportu", że póki co nie otrzymał żadnego sygnału od Txikiego Begiristaina. "Gruszek w popiele nie zasypia" natomiast Fernando Gómez, wiceprezydent Valencii, który już podjął rozmowy w sprawie utalentowanego napastnika.
Keirrison gotów jest do zmiany klubowych barw i już w styczniu chciałby dołączyć do jednego z wielkich brazylijskich klubów (np. prowadzonego przez Vanderleia Luxemburgo Palmeiras). Stąd droga do kariery w Europie stałaby niemal otworem. Strategia działania miałaby tu być dokładnie taka sama jak w przypadku Henrique, który zimą 2008 roku z Coritiby trafił do Palmeiras za 2,5 mln euro, by po pół roku przenieść się do Barcelony za 8 mln.
"Obecnie analizujemy wszystkie możliwości, do listopada jednak nie podejmiemy w tej sprawie żadnej decyzji. Wówczas pozostanie tylko 6 miesięcy to wygaśnięcia jego kontraktu, dlatego gracz będzie miał już prawo do zawarcia umowy z innym klubem", powiedział agent piłkarza. Podobnego zdania jest prezes Coritiby, Jair Cirino: "Prawdą jest, że Kerrison nie będzie grał w Brazylii w przyszłym sezonie. Ale póki co nie ma żadnych konkretów".
Zobacz jak gra Keirrison:
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (17)