Najgorszy moment ery Guardioli
Drużyna Pepa Guardioli doświadcza ostatnio znamion kryzysu formy. Ostatnie słabsze występy pokazują, że nie wszystko idzie po myśli sympatyków Barcelony i nie pozostawiają one wątpliwości, że klub musi zareagować na to jak najszybciej.
Blaugrana zawsze umiała szybko podnieść się po zaliczeniu słabszego występu. W obecnej sytuacji można się jednak obawiać, że piłkarzom trudniej niż zwykle będzie pozbierać się i wrócić do wyścigu o koronę La Liga. Pierwszy raz w sezonie, w czterech kolejnych meczach, Katalończycy nie odnieśli ani jednej wygranej. Ostatnia słaba seria miała miejsce na samym początku rozgrywek, kiedy Barcelona nie wygrała w trzech kolejnych pojedynkach o punkty (z Wisłą w Lidze Mistrzów oraz Numancią i Racingiem w La Liga).
Jednym z kluczy do wspaniałych wyników osiąganych przez Dumę Katalonii była silna, zgrana defensywa. Ten atut z meczu na mecz traci jednak "moc". Przykładem słabszej dyspozycji defensorów może być wczorajsza porażka z Atletico, kiedy to Barcelona po raz pierwszy pod wodzą Guardioli dała sobie wbić aż cztery bramki. Wcześniej jedynym spotkaniem, w którym straciliśmy więcej niż 2 gole, był nieistotny mecz z Szachtarem w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Blaugrana zagrała wówczas z eksperymentalnie zestawioną linią obrony, a między słupkami stanął Jorquera. Wczoraj obrońcy również się nie popisali i zagrali zdecydowanie najsłabiej od początku sezonu.
Niepewność defensywy spowodowała, że ciężar gry przejęli na siebie napastnicy. Piłkarze Barcelony łatwo wchodzili w pole karne przeciwników, udało im się strzelić 3 bramki, w dodatku na wyjeździe, co zwykle oznaczałoby łatwe zwycięstwo. Duma Katalonii nie zdołała jednak utrzymać korzystnego wyniku, mimo że culés zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Do tej pory nigdy nie przegrali, prowadząc 2:0. Nawet z meczu z Bestiem, kiedy przeciwnik przegrywając 0:2 zdołał wyrównać, ostatecznie drużyna Guardioli wyszła zwycięsko.
Trener wciąż twierdzi, ze zespół szybko podniesie się i zacznie grać jak dawniej. Nie zapominajmy jednak, że do tej pory nie byliśmy w sytuacji, kiedy w dwóch ostatnich meczach La Liga doznaliśmy porażek. Po przegranych zawsze przychodził co najmniej remis, albo pewne zwycięstwo. Tym razem, w dwóch meczach nie udało się zdobyć ani punktu, dlatego przewaga lidera nad Realem stopniała przez to do 4 punktów. Na szczęście od Barça zdążyła uciec innym drużynom na tyle, aby dziś, wykorzystując przewagę, móc pozwolić sobie na regres formy. Limit błędów został już jednak wyczerpany. Teraz trzeba gromadzić punkty, aby móc sięgnąć po mistrzowski tytuł La Liga.
[źródło: Sport]
Blaugrana zawsze umiała szybko podnieść się po zaliczeniu słabszego występu. W obecnej sytuacji można się jednak obawiać, że piłkarzom trudniej niż zwykle będzie pozbierać się i wrócić do wyścigu o koronę La Liga. Pierwszy raz w sezonie, w czterech kolejnych meczach, Katalończycy nie odnieśli ani jednej wygranej. Ostatnia słaba seria miała miejsce na samym początku rozgrywek, kiedy Barcelona nie wygrała w trzech kolejnych pojedynkach o punkty (z Wisłą w Lidze Mistrzów oraz Numancią i Racingiem w La Liga).
Jednym z kluczy do wspaniałych wyników osiąganych przez Dumę Katalonii była silna, zgrana defensywa. Ten atut z meczu na mecz traci jednak "moc". Przykładem słabszej dyspozycji defensorów może być wczorajsza porażka z Atletico, kiedy to Barcelona po raz pierwszy pod wodzą Guardioli dała sobie wbić aż cztery bramki. Wcześniej jedynym spotkaniem, w którym straciliśmy więcej niż 2 gole, był nieistotny mecz z Szachtarem w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Blaugrana zagrała wówczas z eksperymentalnie zestawioną linią obrony, a między słupkami stanął Jorquera. Wczoraj obrońcy również się nie popisali i zagrali zdecydowanie najsłabiej od początku sezonu.
Niepewność defensywy spowodowała, że ciężar gry przejęli na siebie napastnicy. Piłkarze Barcelony łatwo wchodzili w pole karne przeciwników, udało im się strzelić 3 bramki, w dodatku na wyjeździe, co zwykle oznaczałoby łatwe zwycięstwo. Duma Katalonii nie zdołała jednak utrzymać korzystnego wyniku, mimo że culés zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Do tej pory nigdy nie przegrali, prowadząc 2:0. Nawet z meczu z Bestiem, kiedy przeciwnik przegrywając 0:2 zdołał wyrównać, ostatecznie drużyna Guardioli wyszła zwycięsko.
Trener wciąż twierdzi, ze zespół szybko podniesie się i zacznie grać jak dawniej. Nie zapominajmy jednak, że do tej pory nie byliśmy w sytuacji, kiedy w dwóch ostatnich meczach La Liga doznaliśmy porażek. Po przegranych zawsze przychodził co najmniej remis, albo pewne zwycięstwo. Tym razem, w dwóch meczach nie udało się zdobyć ani punktu, dlatego przewaga lidera nad Realem stopniała przez to do 4 punktów. Na szczęście od Barça zdążyła uciec innym drużynom na tyle, aby dziś, wykorzystując przewagę, móc pozwolić sobie na regres formy. Limit błędów został już jednak wyczerpany. Teraz trzeba gromadzić punkty, aby móc sięgnąć po mistrzowski tytuł La Liga.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (22)