Zaczęło się leniwie. Barcelona powoli dokładnie rozgrywała atak pozycyjny, spokojnie sondując przeciwnika. Z kolei Bayern starał się być uważny w obronie i stopować szybkie wymiany piłek pomiędzy zawodnikami bordowo-granatowych. Uwagi i koncentracji wystarczyło gościom tylko na pięć minut. W 6. przed polem karnym Iniesta zdołał zagrać prostopadle do Henry'ego i ten znalazł się oko w oko z bramkarzem. Francuz nie strzelił jednak gola.
W 9. minucie piłkę w głębi pola przejął Iniesta. Podprowadził ją pod pole karne, gdzie szybko wymienił podanie z Henrym. Później futbolówka trafiła do Eto'o stojącego w środku, a stamtąd do nie pilnowanego Messiego. Argentyńczyk nie miał problemów z trafieniem do bramki.
Piłkarze zamienili się miejscami w 12. minucie. Właśnie wtedy Messi prostopadłym podaniem "uruchomił" Kameruńczyka. Akcja ta, niemal identyczna z sytuacją Henry'ego nieco wcześniej, tym razem przyniosła efekt. Samuel Eto'o kopnął piłkę pomiędzy nogami Butta i było już 2:0.
Zirytowanym takim obrotem spraw gościom zaczęły puszczać nerwy. W 17. minucie Howard Webb nie podyktował ewidentnego karnego po faulu na Leo Messim. Argentyńczyk dostał żółtą kartkę za dyskusje, oberwało się także Josepowi Guardioli, który nie umiał utrzymać nerwów na wodzy.
Po chwili Thierry Henry omal nie zabił bramkarza Bayernu bardzo niebezpiecznym, acz niecelowym, wejściem nogami w głowę. Henry był w stuprocentowej sytuacji do zdobycia bramki, jednak jej nie wykorzystał. Sunący z impetem po śliskiej murawie Francuz, w ostatniej chwili próbował jeszcze podnieść nogi. Niestety, olbrzymie stopy Henry'ego, uzbrojone w kilka par sterczących groźnie korków, wylądowały w samym środku twarzy Butta. Nie obyło się bez krwi i zszywania rozciętej skóry. Ostatecznie bramkarz Bawarczyków zdołał dotrwać do końca spotkania, jednak jego opuchnięte oblicze przedstawiało żałosny widok.
Niedoszły zabójca był bohaterem całego Camp Nou w 37. minucie. Po błyskotliwym rajdzie lewą stroną, Francuz wymanewrował kilku obrońców rywali, po czym mocno wstrzelił piłkę w pole bramkowe, gdzie już nadbiegał Messi. Mimo asysty trzech graczy Bayernu (Butt plus dwóch obrońców), Argentyńczyk zdołał skierować futbolówkę do siatki i było już 3-0.
Przed przerwą Messi jeszcze kilka razy dawał znać o sobie. W 42. minucie, przeprowadził charakterystyczny dla siebie rajd wzdłuż poprzecznej linii pola karnego. W pewnym momencie został brutalnie sfaulowany przez Van Bommela. Piłka, w zamieszaniu, została tak niefortunnie wybita przez Holendra, iż trafiła do czyhającego na lewej stronie Henry'ego. Francuz dowiódł, że nie myli się w takich sytuacjach. Do szatni Bawarczycy schodzili więc z czterobramkowym "garbem" i nikłymi nadziejami na poprawę swojego położenia.
Obawy te okazały się płonne, bo Barça w drugiej połowie nie zdołała już podwyższyć wyniku. W dalszym ciągu potwierdziła swoje absolutne panowanie w każdej strefie boiska, a jednak bramki nie padały. Gra kombinacyjna przedstawiała się czasami fantastyczne; wymiany po 8-10 podań bez straty oraz błyskawiczne rozgrywanie piłki na małej przestrzeni.
W 59. minucie Leo Messi spróbował pokonać Butta z ok. 25 metrów. Bramkarzowi udało się sparować na poprzeczkę ten kąśliwy strzał. Argentyńczyk próbował swoich sił także przy stałych fragmentach. W 70. minucie sędzia odgwizdał rzut wolny blisko narożnika pola karnego. Dośrodkowanie Messiego na głowę Pique przeciął w ostatniej chwili jeden z obrońców rywala.
Dużą zmianę jakościową przyniosło zdjęcie z boiska zmęczonego Henry'ego i przesunięcie na lewą stronę Iniesty. Hiszpan zabłysnął w kilku akcjach, czym zasłużył sobie na owacje ze strony kibiców.
Nie ma sensu wymieniać wszystkich szans na podwyższenie wyniku, jakie Barça miała w drugiej połowie. Wystarczy, gdy napiszemy, że było ich bardzo wiele, a z każda minutą, wraz z nadciągającym zmęczeniem, pomysły na akcje stawały się coraz oryginalniejsze. Przeważała luźna wymiana piłek i zabawowy, chwilami radosny, aż do przesady futbol. Bayern odetchnął z ulgą, kiedy sędzia Howard Webb w końcu zakończył to upokarzające widowisko.
Jak już napisano, FC Barcelona zagrała dziś fenomenalny mecz. Sprowadziła Bawarczyków do roli statystów, patrzących jak bordowo-granatowa primabalerina kreśli kolejne piruety w powietrzu. Sprawa awansu jest już praktycznie przesądzona, ale drużyna musi uważać, gdyż jak wiadomo "licho nie śpi".
Warto wspomnieć, że w meczu naszych potencjalnych rywali w 1/2 finału górą okazała się Chelsea, która pokonała Liverpool na Anfield Road aż 3-1.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Márquez, Puyol; Xavi, Touré (Sergio Busquets, min.81), Iniesta; Messi, Eto'o (Bojan, min.90) i Henry (Keita, min.74).
Bayern Monachium: Butt; Oddo, Demichelis, Breno, Lell; Altintop (Ottl, min.46), Van Bommel, Zé Roberto (Sosa, min.77); Schweinsteiger, Ribery i Toni.
Gole: 1-0, min.9: Messi. 2-0, mi.13: Eto'o. 3-0, min.38: Messi. 4-0, min.42: Henry.
Sędzia: Howard Webb (Anglia).
Widzów: 93 000
FC Barcelona - Bayern Monachium
68,7% Posiadanie piłki 31,3%
19 Strzały 5
6 Strzały na bramkę 1
12 Rzuty rożne 1
21 Faule 11
1 Spalone 3
2 Żółte kartki 2
546 Podania celne 218
Komentarze (238)