Belletti: Kocham Barcelonę - wywiad

Blazeq

28 kwietnia 2009, 11:46

16 komentarzy
Juliano Belletti dołączył do Chelsea latem 2007 roku, po trzech wspaniałych sezonach spędzonych w Barcelonie. Od tego czasu nie było mu dane powrócić na Camp Nou, ale teraz jego poprzedni i obecny klub spotkają się w Lidze Mistrzów. W swoim mieszkaniu w Londynie, Brazylijczyk udzielił wywiadu dla Barça TV i www.fcbarcelona.cat. Opowiadał on o swojej przeszłości, obecnym okresie kariery, a także przyszłości. Nie mogło zabraknąć pytania o bramkę strzeloną w finale Ligi Mistrzów.

Jak się czujesz w Londynie, w Chelsea? Czy już w pełni przyzwyczaiłeś się do nowej sytuacji?

Nie było to trudne, ponieważ Londyn to niezwykłe miasto. Poza tym w zespole są inni Brazylijczycy, a także Portugalczycy. Wszyscy w Chelsea starali się, abym poczuł się jak w domu. To jest wielki klub z wielkimi piłkarzami. Jestem szczęśliwy, że mogę na koniec swojej kariery grać w tak znakomitym klubie i mieszkać w tak niesamowitym mieście.

A twoja rodzina? Dobrze zniosła zmianę klubu i kraju?

Tak. Tutaj urodziło się nasze drugie dziecko, a moja żona mieszkała w Londynie podczas studiów. Teraz jest ona instruktorką Pilates. Nasz dwuletni syn bardzo szybko się uczy, co według mnie jest zasługą Brytyjczyków, którzy starają się, aby wszyscy czuli się tutaj jak w domu. Widuję w Anglii ludzi z różnych zakątków świata i wszyscy sprawiają wrażenie bardzo szczęśliwych.

Jakie to uczucie przejść z Barçy do zespołu jej wielkiego rywala?

Ludzie szanują mnie za to, co osiągnąłem z Barceloną. Jednym z najważniejszych spotkań Chelsea była wygrana 4:2 z Barçą, kilka lat temu w Lidze Mistrzów. Anglicy doceniają Barcelonę i jej piłkarzy. Zawodnicy czy kibice - wszyscy mają bardzo dobre zdanie na temat Barçy i jej stylu gry. Dobrze wiemy, jak znakomitym jest zespołem.

Jak zmieniło się twoje życie odkąd opuściłeś Barcelonę?

Na pewno wiele się zmieniło, choćby dlatego, że w Katalonii nie miałem przy sobie dzieci, a teraz mieszkają ze mną dwaj synowie. Obiekty treningowe Chelsea mieszczą się około 30 minut drogi od centrum, na obrzeżach miasta. Niemal zawsze trenujemy rano. W Anglii futbol jest bardziej intensywny, gra jest bardziej fizyczna. Wymiary boisk są trochę mniejsze, zawodnicy często szukają swojej szansy w pojedynkach jeden na jeden, wykonują wiele dośrodkowań. To wszystko sprawia, że gra się trudniej, ale taki futbol jest również atrakcyjny. Kibice w Anglii są wyjątkowi, ponieważ bardzo żywiołowo wspierają swoje zespoły, bez względu na to czy grają one w pierwszej, czy trzeciej lidze. Tak fanatycznych kibiców nigdy wcześniej nie spotkałem, nawet w Brazylii.

Zmieniła się także pozycja, na której występujesz. Jak sobie radzisz?

To prawda. Scolari postanowił, że będę bardziej przydatny w linii środkowej. Teraz znów gram jako pomocnik, podobnie jak to miało miejsce, kiedy rozpoczynałem swoją karierę w Brazylii. Grając na tej pozycji strzeliłem już sporo bramek, ale kiedy się ma takich partnerów, jakich ja mam w Chelsea, to zdobywanie goli przychodzi dużo łatwiej. Nie wiem kiedy wrócę na pozycję prawego obrońcy, póki co jestem szczęśliwy grając jako pomocnik.

Co oznacza dla ciebie gra przeciwko swojemu byłemu klubowi?

Szczerze mówiąc nie wiem. Czasem myślę o powrocie na Camp Nou, ale trudno jest mi nazwać to co wtedy czuję, może napięcie, a może bardziej ciekawość związana z tym, jak zostanę przyjęty. W końcu chcę pokonać wielką Barçę... To dziwne uczucie. Wszyscy mówią, że chcą grać dla Barcelony, a ja występowałem w tym zespole przez trzy lata i wygrałem Ligę oraz Puchar Mistrzów. Zdobyłem trofea, o których wielu wielkich zawodników tylko marzy. Kocham ten klub, to miasto i kiedy tylko mogę wracam do Barcelony. Chcę zobaczyć co się tam dzieje, ale będę musiał jeszcze trochę poczekać, zanim wrócę na Camp Nou.

Co pomyślałeś, kiedy Chelsea wylosowała Barçę?

Nie mogłem w to uwierzyć. Opuściłem klub, w którym byłem bardzo dobrze traktowany. Zarówno kibicie, jak i wszyscy ludzie związani z Barçą byli dla mnie wspaniali, dlatego gra przeciwko nim będzie bardzo dziwnym przeżyciem. Nie wiem, zobaczymy. Jestem bardzo ciekawy, jak się wszystko potoczy.

Często wspominasz bramkę strzeloną w Paryżu?

(Roześmiał się. Później zamilkł na chwilę, prawdopodobnie wspominał historyczną bramkę.) awniej wspominałem ją częściej. Kiedy wracam do Barcelony, myślę o tym golu codziennie. Teraz staram się żyć dniem dzisiejszym. Rok po zdobyciu Pucharu Mistrzów, bardzo często wspominałem tę bramkę, ale z czasem rzadziej wracałem do tych wydarzeń. Nawet teraz są jednak chwile, w których wspomnienia wracają, dzięki kolegom z drużyny lub telewizji. Kiedy jestem w Barcelonie i robię zakupy w aptece czy supermarkecie, to fani dziękują mi za tę bramkę. To co pamiętam najlepiej i wręcz słyszę do dziś, to radość ludzi dzień po meczu. To coś niezapomnianego dla Barçy i dla mnie. Boczni obrońcy nie strzelają zbyt wielu bramek, a tym bardziej takich, które dają zwycięstwo w wielkim finale. Te wspomnienia będą mi towarzyszyć do końca życia.

Jak twoim zdaniem przywitają cię fani?

Nie mam pojęcia. Wiele razy widziałem piłkarzy przeżywających coś podobnego, najczęściej nie byli ciepło witani przez kibiców. Nielicznym zawodnikom udało się zachować przychylność fanów, po opuszczeniu ich ukochanego klubu. W moim przypadku wszystko wyjaśni się w dniu meczu. Dostałem wiadomości od przyjaciół, którzy robili sobie żarty na temat mojego powrotu na Camp Nou. Wierzę, że nie będzie żadnych problemów.

Utrzymujesz kontakt z dawnymi kolegami z drużyny?

Nie tak dobry, jak wcześniej. Jesteśmy bardzo rozproszeni: Ronaldinho w Mediolanie, Thiago Motta również we Włoszech, w Genui. Wymieniam wiadomości z tymi, którzy pozostali w klubie, a także z Brazylijczykami, którzy opuścili zespół. Odszedłem, ale kiedy tylko mamy trochę wolnego czasu w Londynie, to wracamy do Barcelony. Wakacje również spędzamy w stolicy Katalonii, to wspaniałe miasto i uwielbiam w nim przebywać.

Jaką wiadomość chciałbyś wysłać do swoich byłych kolegów z drużyny, a zarazem przyszłych rywali w Lidze Mistrzów?

Chciałbym powiedzieć im, że gra dla Barçy jest marzeniem każdego piłkarza, ponieważ to wielki klub, grający wspaniałą piłkę. Grałem w tej drużynie i starałem się maksymalnie wykorzystać ten wspaniały okres. Zdobyłem tytuły, współpracowałem z najlepszymi, w pewnym stopniu stworzyłem historię... Tęsknię za tym wszystkim. To normalne. Myślę, że piłkarze grający dla Barcelony powinni również, w jak największym stopniu wykorzystać ten czas, ponieważ być częścią Barçy, to coś wyjątkowego i trzeba się tym cieszyć. Oczywiście jest to ogromna odpowiedzialność, presja, ale ponad wszystko należy czerpać z tego radość.

A do fanów?

Gol strzelony w Paryżu zmienił moje relacje z kibicami, ponieważ teraz postrzegają mnie jako niezapomnianego zawodnika, a ja w ten sposób patrzę na nich. Grałem dla Barçy przez trzy sezony, a kibice zawsze mnie szanowali i otwarcie mówili, co czują. Tęsknię za grą na Camp Nou, a zwłaszcza za kibicami. Grałem na boku obrony, dzięki czemu zawsze byli blisko mnie. Mam nadzieję, że rozumieją to, że teraz jestem zawodnikiem Chelsea i chcę, żeby moja drużyna wygrała, dlatego na 180 minut odłożę sentymenty na bok. Szkoda, że muszę wrócić na Camp Nou po to, by zagrać przeciwko Barcelonie. Nie oczekiwałem tego, ale taki jest futbol. Chciałbym także prosić, aby cieszyli się widowiskiem. Jeśli nie mogę wrócić do klubu jako zawodnik, może pewnego dnia znajdę się w Barcelonie i będę pracował w innym charakterze. W ten sposób znów spotkałbym się z fanami, właśnie tego pragnę.

[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze