Ciąg dalszy popisów DJ-a Pique
Około dwustu kibiców Barcelony żegnało swoich ulubieńców na lotnisku Barajas w Madrycie, odprowadzając ich pod same bramki kontroli osobistej. Gdy wyczarterowany samolot RACC wzniósł się nad ziemię, na pokładzie zaczęła się fiesta, w której oprócz piłkarzy uczestniczyli kibice i dziennikarze. Impreza w samolocie może być zaledwie zapowiedzią wielkiego karnawału, który rozpocznie się w Barcelonie już niedługo, jeśli gracze Dumy Katalonii zapewnią sobie mistrzostwo La Liga.
Na pokładzie nie brakowało niczego, nawet szampana, który krążył między kibicami i dziennikarzami. Pasażerowie docenili zaangażowanie obsługi samolotu w przygotowanie święta dla culés, skandując "Podnieś im zarobki, Soriano podnieś im zarobki!" pod adresem Ferrana Soriano, byłego vice-prezydenta FC Barcelony, a obecnie prezydenta hiszpańskich linii lotniczych Spanair.
Gerard Pique po raz kolejny zajął się oprawą muzyczną widowiska. Podczas podróży powrotnej po wygranym meczu z Valladolid musiał opiekować się dziadkiem, Amadorem Bernabeu - w sobotni wieczór przypomniał jednak o sobie wszystkim, którzy tęsknili za lotami przy akompaniamencie hitów "DJ-a Pique". Podłączył swojego iPoda do samolotowych głośników i już po chwili wszyscy bawili się przy rytmach muzyki hip-hop. Tuż przed lądowaniem w Barcelonie, dla uczczenia zwycięstwa nad Realem i zbliżenia się do tytułu, Gerard włączył kolegom przebój grupy Queen - "We are the Champions".
[źródło: Mundo Deportivo]
Na pokładzie nie brakowało niczego, nawet szampana, który krążył między kibicami i dziennikarzami. Pasażerowie docenili zaangażowanie obsługi samolotu w przygotowanie święta dla culés, skandując "Podnieś im zarobki, Soriano podnieś im zarobki!" pod adresem Ferrana Soriano, byłego vice-prezydenta FC Barcelony, a obecnie prezydenta hiszpańskich linii lotniczych Spanair.
Gerard Pique po raz kolejny zajął się oprawą muzyczną widowiska. Podczas podróży powrotnej po wygranym meczu z Valladolid musiał opiekować się dziadkiem, Amadorem Bernabeu - w sobotni wieczór przypomniał jednak o sobie wszystkim, którzy tęsknili za lotami przy akompaniamencie hitów "DJ-a Pique". Podłączył swojego iPoda do samolotowych głośników i już po chwili wszyscy bawili się przy rytmach muzyki hip-hop. Tuż przed lądowaniem w Barcelonie, dla uczczenia zwycięstwa nad Realem i zbliżenia się do tytułu, Gerard włączył kolegom przebój grupy Queen - "We are the Champions".
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (23)