Barça zarobi na wyjeździe do USA
Stany Zjednoczone były i są nadal największym rynkiem marketingowym dla najsilniejszych klubów piłkarskich na świecie. Przy okazji promocji klubu, popularyzują one w USA grę w "soccer", która z każdym dniem znajduje za oceanem więcej sympatyków. W tym roku w Stanach Zjednoczonych występowały już Chelsea, Inter i Milan. Teraz pojechała tam FC Barcelona, która z wymienionego kwartetu zarobi na wyjeździe najwięcej, dzięki lukratywnemu kontraktowi, który dwa lata temu podpisali w Nowym Jorku Ferran Soriano i Jaume Ferrer.
Blaugrana idealnie wybrała partnera do rozmów o ekonomicznych aspektach odwiedzin w Stanach Zjednoczonych. Od dwóch lat współpracują z Major League Soccer, która przez spółkę SUM (Soccer United Marketing) posiada wszelkie prawa do transmisji telewizyjnych i działań marketingowych związanych z klubami amerykańskiej ligi futbolowej. Umowa między Barçą a MLS przewiduje, że pierwszy zespół Barcelony pojawi się w Stanach trzy razy w ciągu pięciu lat trwania kontraktu, podpisanego w 2007 roku. Obecny wyjazd jest drugim, po zeszłorocznym tournee, co oznacza, że do 2011 roku Blaugrana jeszcze raz zagości po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego.
Tym, co odróżnia tegoroczny wyjazd do USA od zeszłorocznego, są na pewno stawki płacone przez MLS za możliwość rozegrania meczu z Dumą Katalonii - z uwagi na zwycięstwo w Lidze Mistrzów FC Barcelona w porozumieniu z MLS zmieniła warunki umowy, dzięki czemu za każde spotkanie do kasy katalońskiego klubu wpłynie 1,8 miliona euro, a nie jak do tej pory - 1 milion euro za każde spotkanie. Podopieczni Pepa Guardioli rozegrają w USA trzy spotkania towarzyskie, w Los Angeles, Seattle i San Francisco, co oznacza, że tournee po Stanach zwiększy stan ich konta o 5,4 miliona euro.
To z pewnością nie wszystko. W umowie między Barceloną a MLS pojawiła się klauzula, że klub będzie partycypował we wszystkich przychodach i kosztach związanych z rozgrywaniem spotkań. Podział jest korzystny dla Barçy (przy założeniu, że przychody będą przewyższać koszty poniesione na organizację tournee), ponieważ umowa przewiduje podział zysków, jak i kosztów w proporcji - 75% Barcelona, 25% MLS.
O ile w poprzednim sezonie na mecze Barcelony w USA przychodziło mniej kibiców, niż zaplanowano, w tym sytuacja zmieniła się diametralnie. Na stadionie w Seattle nie ma już biletów na mecz Sounders - Barca, zostały sprzedane wszystkie wejściówki dla 67 tysięcy widzów. W Los Angeles, na mecz z drużyną Davida Beckhama, Los Angeles Galaxy, sprzedano już 70 tysięcy biletów, podczas gdy stadion liczy obie 91 tysięcy miejsc. W San Francisco, na meczu Chivas - Barcelona, miejsca zarezerwowało sobie już 40 tysięcy kibiców, stadion może przyjąć 66 tysięcy. Liczby mówią same za siebie - ogromne zainteresowanie amerykańskich kibiców grą Barçy gwarantuje wysokie zyski drużynie ze stolicy Katalonii.
Celem Barçy w Stanach Zjednoczonych, poza reklamowaniem samych siebie oraz propagowaniem idei UNICEF, jest otwarcie kilku szkółek futbolowych - na wschodnim i zachodnim wybrzeżu USA - szkółek, w których mogliby trenować najlepsi młodzi piłkarze na kontynencie północnoamerykańskim, i które popularyzowałyby unikalny styl gry FC Barcelony, ich szczególny znak rozpoznawczy.
[źródło: sport.es]
Blaugrana idealnie wybrała partnera do rozmów o ekonomicznych aspektach odwiedzin w Stanach Zjednoczonych. Od dwóch lat współpracują z Major League Soccer, która przez spółkę SUM (Soccer United Marketing) posiada wszelkie prawa do transmisji telewizyjnych i działań marketingowych związanych z klubami amerykańskiej ligi futbolowej. Umowa między Barçą a MLS przewiduje, że pierwszy zespół Barcelony pojawi się w Stanach trzy razy w ciągu pięciu lat trwania kontraktu, podpisanego w 2007 roku. Obecny wyjazd jest drugim, po zeszłorocznym tournee, co oznacza, że do 2011 roku Blaugrana jeszcze raz zagości po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego.
Tym, co odróżnia tegoroczny wyjazd do USA od zeszłorocznego, są na pewno stawki płacone przez MLS za możliwość rozegrania meczu z Dumą Katalonii - z uwagi na zwycięstwo w Lidze Mistrzów FC Barcelona w porozumieniu z MLS zmieniła warunki umowy, dzięki czemu za każde spotkanie do kasy katalońskiego klubu wpłynie 1,8 miliona euro, a nie jak do tej pory - 1 milion euro za każde spotkanie. Podopieczni Pepa Guardioli rozegrają w USA trzy spotkania towarzyskie, w Los Angeles, Seattle i San Francisco, co oznacza, że tournee po Stanach zwiększy stan ich konta o 5,4 miliona euro.
To z pewnością nie wszystko. W umowie między Barceloną a MLS pojawiła się klauzula, że klub będzie partycypował we wszystkich przychodach i kosztach związanych z rozgrywaniem spotkań. Podział jest korzystny dla Barçy (przy założeniu, że przychody będą przewyższać koszty poniesione na organizację tournee), ponieważ umowa przewiduje podział zysków, jak i kosztów w proporcji - 75% Barcelona, 25% MLS.
O ile w poprzednim sezonie na mecze Barcelony w USA przychodziło mniej kibiców, niż zaplanowano, w tym sytuacja zmieniła się diametralnie. Na stadionie w Seattle nie ma już biletów na mecz Sounders - Barca, zostały sprzedane wszystkie wejściówki dla 67 tysięcy widzów. W Los Angeles, na mecz z drużyną Davida Beckhama, Los Angeles Galaxy, sprzedano już 70 tysięcy biletów, podczas gdy stadion liczy obie 91 tysięcy miejsc. W San Francisco, na meczu Chivas - Barcelona, miejsca zarezerwowało sobie już 40 tysięcy kibiców, stadion może przyjąć 66 tysięcy. Liczby mówią same za siebie - ogromne zainteresowanie amerykańskich kibiców grą Barçy gwarantuje wysokie zyski drużynie ze stolicy Katalonii.
Celem Barçy w Stanach Zjednoczonych, poza reklamowaniem samych siebie oraz propagowaniem idei UNICEF, jest otwarcie kilku szkółek futbolowych - na wschodnim i zachodnim wybrzeżu USA - szkółek, w których mogliby trenować najlepsi młodzi piłkarze na kontynencie północnoamerykańskim, i które popularyzowałyby unikalny styl gry FC Barcelony, ich szczególny znak rozpoznawczy.
[źródło: sport.es]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (13)