Plan mistrza kontynuowany. Barça - Depor 3:0

Lucas

14 kwietnia 2010, 21:39

475 komentarzy
Pomimo późnej pory i faktu, że spotkanie rozgrywane było w środku tygodnia, kibice z wielką nadzieją znów tłumnie pojawili się na Camp Nou. Pierwszy ligowy mecz po Gran Derbi przynosi jednak zupełnie inny poziom emocji - opromienione sobotnią wiktorią w stolicy Hiszpanii środowisko culés ponownie oczekiwało ‘show' w wykonaniu swoich pupili. Nie zawiedli się mimo, że do Barcelony zawitał rywal z niższej półki.

Nie było jednak wątpliwości co do priorytetów na pojedynek z Deportivo. "Teoretycznie, Barcelona może dać rywalom w prezencie jedno spotkanie, a resztę wygrać. Ale im później to się stanie, tym Madrytowi będzie trudniej. Najważniejsze jednak to dokończyć zadanie, które samemu sobie narzuciło, a mecz z La Coruną będzie pierwszym z siedmiu do odrobienia" - stwierdził w poniedziałek honorowy prezydent FC Barcelona, Johan Cruyff. Tymczasem Katalończycy swój obowiązek znów wypełnili bez zarzutu.

Guardiola znów zaskakuje. Zagadka - na jakiej pozycji ustawił Messiego?

Kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem Paradasa Romero wielu mogło przecierać oczy ze zdumienia. Pep Guardiola ponownie zaskoczył, wystawiając Jeffrena, Pedro i Bojana w towarzystwie Leo Messiego. Patrząc już jednak na mecz, odnosiło się wrażenie, że Argentyńczyk operował w środkowej strefie tuż przed Xavim - a więc nie zagrał na swojej nominalnej pozycji. To jednak nie przeszkadzało mu w swobodnej wymianie podań z Danim Alvesem, czy też w samotnych rajdach w pole karne. Zawodników Depor natomiast ogarnęła dezorientacja, a magiczne trójkąty, w których Xavi rozgrywał piłkę z kolegami z ataku wprawiały ich w zawrót głowy.

Pierwszy sygnał ostrzegawczy dla gości, napłynął już w 8. minucie. Po dośrodkowaniu Alvesa piłka trafiła na głowę Piqué, który zgrał ją na 9 metrze do Pedro - ten wychodząc na lepszą pozycję strzelił w słupek. W ciągu 14. minut Barcelona oddała 4 uderzenia. Piąte, minutę później, wylądowało już w siatce po składnej akcji Touré, Jeffrena i Xaviego, który znów zachował się jak prawdziwy profesor, posyłając prostopadłe podanie do Bojana. Napastnik znalazł się oko w oko z Aranzubią i nie dał mu żadnych szans - 1:0!

Tiki-taka. Futbol jak z filmu.

Katalończycy mimo zdobytej bramki, nie odpuszczali, szczególnie w defensywie. Riki wraz z Lopo i Guardado nie mogli tym razem liczyć na brak koncentracji swoich rywali. W 19. minucie dało się słyszeć głośny jęk zawodu - najpierw Jeffren nie zdołał pokonać bramkarza po kapitalnym zagraniu Messiego, kiedy znalazł się sam na sam; chwilę później sam Argentyńczyk pięknym lobem z 16 metrów próbował podwyższyć rezultat - bezskutecznie. To był jednak dopiero przedsmak najlepszego. Mimo, że bramka nie padła, znów mogliśmy oglądać akcję rodem z konsoli Play Station. Dani Alves po wrzutce Leo, przyjął piłkę głową w polu karnym i oddał strzał przewrotką z ostrego kąta - niesamowite uderzenie znalazło swoją drogę na poprzeczkę bramki Aranzubii. Nie ważne, że gol nie padł. Estetyka zrekompensowała tą stratę.

Po 32 minutach, procent czasu posiadania piłki Barcelony (78% - 22%) wprawiał rywali w przygnębienie i odbierał im ochotę do gry. Szczególnie, gdy z prawej strony dwoma klepkami wśród 4 piłkarzy Depor, Alves i Messi znów zachwycili kibiców. Sam Argentyńczyk poczuł, ponownie może dokonać czegoś wielkiego - wyprowadzając kontratak popisał się podobną akcją, jak ta z meczu z Getafe z 2007 roku, ale tym razem jego strzał został zablokowany. Do głosu doszła też młodzież - w 40. minucie po dokładnym dośrodkowaniu Jeffrena z prawej strony, Bojan był bliski strzelnia 2. gola. Co ciekawe, młodego Katalończyka można z powodzeniem nazwać (jakkolwiek to zabrzmi) ‘rycerzem środy' - 6 z 9 zdobytych bramek strzelił właśnie w meczach rozgrywanych w środku tygodnia.

Spokój w drugiej odsłonie. Dwa kolejne ciosy na do widzenia.

Druga połowa meczu rozpoczęła się niezbyt interesująco. Gra toczyła się w środku pola, nawet bezradni dotąd przyjezdni z Galicji, próbowali przedrzeć się pod bramkę Victora Valdésa. Guardado w 57. minucie widząc, że ‘portero' Barcelony był za bardzo wysunięty, lobem próbował zaskoczyć aspiranta do reprezentacji Hiszpanii. Była to jednak próba nieudana. O ile wynik 1:0 mógł jeszcze dawać jego kolegom nadzieję, o tyle sami nie dawali nawet sygnałów, że mogą poważnie zagrozić gospodarzom.

W 66. minucie, zaraz po tym jak Messi do spółki z Bojanem zmarnowali szansę, pokaz umiejętności technicznych dał Pedro. Wszystko zaczęło się od Victora Valdésa, który dalekim wykopem stworzył okazję Daniemu Alvesowi. Aranzubia, aby ratować sytuację, wyszedł z bramki, ale piłkę wybił tak niefortunnie, że ta na 40. metrze dotarła pod nogi niepilnowanego Pedro. Cóż za uderzenie! Z pierwszej piłki, wychowanek Barcelony, mierzonym lobem pokonał bramkarza Depor - 2:0!

Dwie minuty później było już po meczu. Na 3:0 podwyższył Yaya Touré, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i lekkim trąceniu piłki przez rywali, przyjął ją i z woleja huknął tuż przy słupku. Aranzubia odbił piłkę, ale ta wpadła do siatki. Od tego momentu podopieczni Guardioli nie forsowali tempa, kontrolując przebieg spotkania. Końcówka za to upłynęła w atmosferze prawdziwej fiesty - na trybunach kibice głośno domagali się powołania Valdésa do reprezentacji (śpiewy ‘Olé, Olé, Olé, Victor Valdés!'), czy też jasno deklarowali swoją obecność 22. maja na Santiago Bernabeu (Si, si, si, nos vamos a Madrid!).

Barcelona zatem wzorowo podeszła do rywalizacji. Po dzisiejszej wygranej ma już 6 punktów przewagi nad Realem Madryt, który stoi teraz pod presją konieczności wygrania meczu wyjazdowego z Almeríą. Mecz z Depor to już historia - przed Katalończykami kolejne zadania. Krok po kroku.

Składy:

FC Barcelona: Víctor Valdés; Daniel Alves, Piqué, Márquez, Maxwell; Touré, Xavi (Sergio Busquets 76'); Pedro, Jeffren (Keita 50'), Messi, Bojan (Henry 72').

Deportivo: Aranzubia; Manuel Pablo, Lopo, Piscu, Laure; Antonio Tomás, Sergio (Iván Pérez 84'), Guardado, Pablo Álvarez (Juan Domínguez 52'), Juan Rodríguez, Riki (Lassad 69').

Arbiter: Paradas Romero (Andaluzja). Żółte kartki: Lopo, Pablo Alvarez, Manuel Pablo (Deportivo).

Gole: 1-0, Bojan (15'). 2-0, Pedro (68'). 3-0, Touré (71').

Widzów: 75.897

Statystyki:

Posiadanie piłki: 75% - 25%
Okazje bramkowe: 14 - 1
Strzały: 19 - 5
Strzały celne: 13 - 2
Faule: 10 - 13
Żółte/czerwone kartki: 0/0 - 3/0
Rzuty rożne: 14 - 2


[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (475)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze