Oceny za rewanż z Almeríą
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Alves 7, a Bojan 5.5".
Oceniający: SZUMI, Blazeq, Challenger
Tytułem wstępu
Ciężko po tym spotkaniu oceniać zawodników, a tym bardziej tworzyć daleko idące wnioski. Zupełnie inaczej z całą pewnością zawodnicy zaprezentowaliby się, gdyby wkomponowani zostali do podstawowej jedenastki, a zupełnie inaczej zagrali w składzie, który najprawdopodobniej pierwszy i ostatni raz zameldował się od pierwszej minuty. Dwie rzeczy tylko są- TA Barcelona nie cierpi tracić bramek i TA Barcelona nie popełnia dwa razy tych samych błędów. Mecz z Betisem mógł się przytrafić tylko raz.
Pinto - 6 - Dał się pozytywnie zapamiętać jedną znakomitą interwencją i spokojem w innych sytuacjach. Jego gra piłką w drugim kolejnym meczu nie pozostawia większych zastrzeżeń. Dobrym występem prawdopodobnie zapewnił sobie przepustkę do pierwszych w życiu Gran Derbi. W 26. minucie wspomógł go słupek, a gdyby wpadł gol, to częściowo ponosiłby zań odpowiedzialność.
Alves 7 - - Jak zwykle aktywny z przodu. Rozszerzał grę kolegów i brał udział w licznych szybkich wymianach. Równie dobrze spisywał się pod własną bramką, zawsze wracając na czas. Kilka udanych interwencji, obrzydził wieczór najpierw Uche, a później Crusatowi. Przy siedmiu odbiorach miał ledwie dwie straty, a ozdobą meczu było jego dogranie co do milimetra na głowę Thiago. Bardzo dobry mecz.
Sergio Busquets - 6 - Pozwolił odpocząć trochę podstawowym środkowym obrońcom. Spisał się nieźle w nietypowej dla siebie roli, ale chęć ustabilizowania defensywy przy jednobramkowym prowadzeniu skłoniła Guardiolę do wprowadzenia Piqué. Brakowało w grze Busiego częstszego udziału w wyprowadzaniu piłki. Miał kilka przechwytów i nie stracił ani jednej piłki. Nad wyraz solidny występ, jednak grając jako środkowy obrońca, powinien bardziej uważać na to, by nie podpaść sędziemu. Będąc regularnie ostatnią przeszkodą na drodze napastników rywali bardzo łatwo bowiem zostać "wykartkowanym".
Milito - 5 - Nie miał wiele roboty, a jednak w jego poczynaniach było wiele nerwowości i nieporadności. Nie popełnił żadnego znaczącego błędu, ale zdarzyło się kilka pomniejszych. Krył najczęściej "na radar", przegrywał pojedynki biegowe "1 na 1", a prób wyprowadzania piłki na połowę Almeríi przez Gabiego chyba nie skomentujemy. Mnóstwo strat (8) pomimo oszczędnego pressingu gości i tylko pięć odbiorów. Choć grał 90 minut i zmieniali mu się partnerzy ze środka, nie można powiedzieć, by Milito stanowił ostoję defensywy. Z dwóch słabych występów z rzędu... zrobiły się trzy. Ten był jednak najlepszy i miejmy nadzieję, że wskazuje on na tendencję wzrostową.
Adriano -7 - Chyba najlepszy występ Brazylijczyka w barwach Barçy. Przeprowadził znakomitą akcję i pomimo ataku obrońcy, precyzyjnym strzałem efektownie otworzył wynik. Skoro takie akcje udają się piłkarzowi z numerem "21", to czemu nie mogą się udawać temu z "9"? Dwa razy więcej strat niż przechwytów żadnemu obrońcy chluby nie przynosi, ale Adriano notował je przeważnie na połowie rywala. Na przestrzeni całego meczu miał kilka efektownych akcji oskrzydlających, ale jego podaniom nierzadko brakowało precyzji. Ponadto, dwa razy umknął mu Feghouli. Gdyby nie dwa mankamenty gry obronnej, pewnie zapracowałby na lepszą ocenę. Tym meczem pokazał jednak, że jest na dobrej drodze do ustabilizowania formy.
Mascherano - 7 - Nie pozwolił gospodarzom na wiele szaleństw w strefie obronnej Barçy. Odbierał piłkę rywalom na różne sposoby: wślizgam (najładniejszy w 84'), dobrym ustawianiem się, grą ciałem i w pojedynkach biegowych. Dość powiedzieć, że pozwoliło mu to uzbierać aż 14 przechwytów. Jego gra piłką przy wielu okazjach mogła się bardzo podobać. Sporą rysą na jego występie jest lekkomyślne podanie wprost pod nogi Feghouliego z 82. minuty, ale nie zmienia to faktu, że przez 90 minut Mascherano był władcą absolutnym środka pola.
Keita - 6 - Gra zupełnie inaczej niż Busi czy Mascherano, ale jego obecność na boisku też była korzystna dla drużyny. W kilku sytuacjach przydała się jego fizyczna dominacja nad rywalami i typowa dla niego wszędobylskość. Całkiem sporo (10) odbiorów przydało się drużynie, ale zdecydowanie za często tracił (12). Wyprowadził i obsłużył precyzyjną piłką Afellaya, który ustalił wynik. Był dobrym uzupełnieniem linii środkowej.
Thiago - 7 - W meczu z Almeríą zobaczyliśmy dwa oblicza Thiago. Ten pierwszy nie był w stanie odcisnąć swojego piętna na grze zespołu i pomimo sygnalizowania kolegom gotowości do pełnienia takiej roli, był raczej statystą. Ponadto nader często tracił piłkę i niepotrzebnie zwalniał akcje. Młodzian który wyszedł z szatni po przerwie był już jednak fenomenalny. Podobnie jak Afellay, bez trudu mijał rywali i dobrze rozgrywał. Wreszcie w pięknym stylu zamienił precyzyjne dośrodkowanie Alvesa na bramkę. Kiedy dostanie szansę na regularne występy, Barcelona może zyskać kolejną gwiazdę. Na razie zasłużył na mocną "siódemkę".
Afellay - 8 - Warto było rewanżowy mecz z Almeríą obejrzeć, aby zobaczyć najlepszy jak dotąd występ Holendra w barwach Barçy. Raz po raz starał się wchodzić z akcją z różnych rejonów boiska, co w efekcie przyniosło jego pierwszą bramkę dla Blaugrany. Jego gra była bardzo różnorodna: aktywnie poruszał się bez piłki, chętnie kreował sytuacje kolegom, słał piłki dalekie i "klepał" z pierwszej piłki. W dogodnym momencie nie wahał się podjąć akcji indywidualnej, a za takie szarże jak w 22. i 78. minucie, kiedy swobodnie na pełnej szybkości mijał trzech rywali Culés pokochają każdego piłkarza. Nie były to zresztą jedyne godne odnotowania akcje Holendra, który równie chętnie atakował ze skrzydeł, jak środkiem boiska. Na dobre wyszło mu ustawienie w roli fałszywego napastnika, który często schodził do pomocy. Brak mu jeszcze trochę pewności i lekkości w grze, którymi imponował w PSV, ale to będzie przychodziło z każdym kolejnym występem w barwach Barcelony.
Nolito - 6 - Trudny mecz do oceny napastnika rezerw. Wydawało się, że jego gra była lepsza niż jej efekty. Ładnie urywał się spod opieki obrońców, lecz problem w tym, że gra ofensywna Barcelony (szczególnie przez długie minuty drugiej połowy) toczyła się albo na prawym skrzydle, albo środkiem, przez co Nolito długimi fragmentami meczu nawet nie miał okazji powąchać piłki. Szkoda, że chociaż na krótko nie wymieniał się pozycjami z Bojanem. Co prawda jego skuteczność w pojedynkach z obrońcami rywala była dalece niższa, niż to ma zwykle miejsce gdy gra w zespole Luisa Enrique, jednak i tak wypadł dużo lepiej niż...
Bojan - 3 - Zależnie od fazy meczu, był albo niewidoczny, albo nieskuteczny. Kilka razy irytowało, gdy zamiast podać lepiej ustawionym partnerom, decydował się na akcję indywidualną lub strzał, które kończyły się stratą. Wyjątkiem od tego było kilka zrywów i dynamicznych zagrań z kolegami, lecz drużyna nie odniosła z tych akcji większych korzyści. Jego grę dość wymownie podsumowuje sytuacja z 58. minuty, gdy za bierne stanie w miejscu bezceremonialnie zbeształ go Dani Alves. Skoro nie mają już do Bojana siły koledzy z drużyny, trudno żeby mieli kibice... Zakończył mecz wymarzoną okazją na gola, lecz strzelił wprost w Estebana - lepszej okazji na przełamanie w tym sezonie może nie mieć jeszcze długo. Atak na bezbronny słupek pokazuje, że on sam miał tego pełną świadomość. Nie był to kompletnie beznadziejny mecz Bojana, ale mnogość zmarnowanych sytuacji nie pozwala wystawić mu wyższej noty.
Rezerwowi:
Piqué - 6 - Wprowadzony dla ustabilizowania defensywy i absolutnie spełnił swoją rolę. Gdy pojawił się na boisku, od razu dało się zauważyć, że obrona funkcjonuje z większym spokojem. Statystycznym efektem było pięć przechwytów przy zerowej liczbie strat. Nie przejawiał większej ochoty do wyjść ofensywnych, ale warto wyróżnić kilka bardzo precyzyjnych piłek do pomocników.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Alves 7, a Bojan 5.5".
Oceniający: SZUMI, Blazeq, Challenger
Tytułem wstępu
Ciężko po tym spotkaniu oceniać zawodników, a tym bardziej tworzyć daleko idące wnioski. Zupełnie inaczej z całą pewnością zawodnicy zaprezentowaliby się, gdyby wkomponowani zostali do podstawowej jedenastki, a zupełnie inaczej zagrali w składzie, który najprawdopodobniej pierwszy i ostatni raz zameldował się od pierwszej minuty. Dwie rzeczy tylko są- TA Barcelona nie cierpi tracić bramek i TA Barcelona nie popełnia dwa razy tych samych błędów. Mecz z Betisem mógł się przytrafić tylko raz.
Pinto - 6 - Dał się pozytywnie zapamiętać jedną znakomitą interwencją i spokojem w innych sytuacjach. Jego gra piłką w drugim kolejnym meczu nie pozostawia większych zastrzeżeń. Dobrym występem prawdopodobnie zapewnił sobie przepustkę do pierwszych w życiu Gran Derbi. W 26. minucie wspomógł go słupek, a gdyby wpadł gol, to częściowo ponosiłby zań odpowiedzialność.
Alves 7 - - Jak zwykle aktywny z przodu. Rozszerzał grę kolegów i brał udział w licznych szybkich wymianach. Równie dobrze spisywał się pod własną bramką, zawsze wracając na czas. Kilka udanych interwencji, obrzydził wieczór najpierw Uche, a później Crusatowi. Przy siedmiu odbiorach miał ledwie dwie straty, a ozdobą meczu było jego dogranie co do milimetra na głowę Thiago. Bardzo dobry mecz.
Sergio Busquets - 6 - Pozwolił odpocząć trochę podstawowym środkowym obrońcom. Spisał się nieźle w nietypowej dla siebie roli, ale chęć ustabilizowania defensywy przy jednobramkowym prowadzeniu skłoniła Guardiolę do wprowadzenia Piqué. Brakowało w grze Busiego częstszego udziału w wyprowadzaniu piłki. Miał kilka przechwytów i nie stracił ani jednej piłki. Nad wyraz solidny występ, jednak grając jako środkowy obrońca, powinien bardziej uważać na to, by nie podpaść sędziemu. Będąc regularnie ostatnią przeszkodą na drodze napastników rywali bardzo łatwo bowiem zostać "wykartkowanym".
Milito - 5 - Nie miał wiele roboty, a jednak w jego poczynaniach było wiele nerwowości i nieporadności. Nie popełnił żadnego znaczącego błędu, ale zdarzyło się kilka pomniejszych. Krył najczęściej "na radar", przegrywał pojedynki biegowe "1 na 1", a prób wyprowadzania piłki na połowę Almeríi przez Gabiego chyba nie skomentujemy. Mnóstwo strat (8) pomimo oszczędnego pressingu gości i tylko pięć odbiorów. Choć grał 90 minut i zmieniali mu się partnerzy ze środka, nie można powiedzieć, by Milito stanowił ostoję defensywy. Z dwóch słabych występów z rzędu... zrobiły się trzy. Ten był jednak najlepszy i miejmy nadzieję, że wskazuje on na tendencję wzrostową.
Adriano -7 - Chyba najlepszy występ Brazylijczyka w barwach Barçy. Przeprowadził znakomitą akcję i pomimo ataku obrońcy, precyzyjnym strzałem efektownie otworzył wynik. Skoro takie akcje udają się piłkarzowi z numerem "21", to czemu nie mogą się udawać temu z "9"? Dwa razy więcej strat niż przechwytów żadnemu obrońcy chluby nie przynosi, ale Adriano notował je przeważnie na połowie rywala. Na przestrzeni całego meczu miał kilka efektownych akcji oskrzydlających, ale jego podaniom nierzadko brakowało precyzji. Ponadto, dwa razy umknął mu Feghouli. Gdyby nie dwa mankamenty gry obronnej, pewnie zapracowałby na lepszą ocenę. Tym meczem pokazał jednak, że jest na dobrej drodze do ustabilizowania formy.
Mascherano - 7 - Nie pozwolił gospodarzom na wiele szaleństw w strefie obronnej Barçy. Odbierał piłkę rywalom na różne sposoby: wślizgam (najładniejszy w 84'), dobrym ustawianiem się, grą ciałem i w pojedynkach biegowych. Dość powiedzieć, że pozwoliło mu to uzbierać aż 14 przechwytów. Jego gra piłką przy wielu okazjach mogła się bardzo podobać. Sporą rysą na jego występie jest lekkomyślne podanie wprost pod nogi Feghouliego z 82. minuty, ale nie zmienia to faktu, że przez 90 minut Mascherano był władcą absolutnym środka pola.
Keita - 6 - Gra zupełnie inaczej niż Busi czy Mascherano, ale jego obecność na boisku też była korzystna dla drużyny. W kilku sytuacjach przydała się jego fizyczna dominacja nad rywalami i typowa dla niego wszędobylskość. Całkiem sporo (10) odbiorów przydało się drużynie, ale zdecydowanie za często tracił (12). Wyprowadził i obsłużył precyzyjną piłką Afellaya, który ustalił wynik. Był dobrym uzupełnieniem linii środkowej.
Thiago - 7 - W meczu z Almeríą zobaczyliśmy dwa oblicza Thiago. Ten pierwszy nie był w stanie odcisnąć swojego piętna na grze zespołu i pomimo sygnalizowania kolegom gotowości do pełnienia takiej roli, był raczej statystą. Ponadto nader często tracił piłkę i niepotrzebnie zwalniał akcje. Młodzian który wyszedł z szatni po przerwie był już jednak fenomenalny. Podobnie jak Afellay, bez trudu mijał rywali i dobrze rozgrywał. Wreszcie w pięknym stylu zamienił precyzyjne dośrodkowanie Alvesa na bramkę. Kiedy dostanie szansę na regularne występy, Barcelona może zyskać kolejną gwiazdę. Na razie zasłużył na mocną "siódemkę".
Afellay - 8 - Warto było rewanżowy mecz z Almeríą obejrzeć, aby zobaczyć najlepszy jak dotąd występ Holendra w barwach Barçy. Raz po raz starał się wchodzić z akcją z różnych rejonów boiska, co w efekcie przyniosło jego pierwszą bramkę dla Blaugrany. Jego gra była bardzo różnorodna: aktywnie poruszał się bez piłki, chętnie kreował sytuacje kolegom, słał piłki dalekie i "klepał" z pierwszej piłki. W dogodnym momencie nie wahał się podjąć akcji indywidualnej, a za takie szarże jak w 22. i 78. minucie, kiedy swobodnie na pełnej szybkości mijał trzech rywali Culés pokochają każdego piłkarza. Nie były to zresztą jedyne godne odnotowania akcje Holendra, który równie chętnie atakował ze skrzydeł, jak środkiem boiska. Na dobre wyszło mu ustawienie w roli fałszywego napastnika, który często schodził do pomocy. Brak mu jeszcze trochę pewności i lekkości w grze, którymi imponował w PSV, ale to będzie przychodziło z każdym kolejnym występem w barwach Barcelony.
Nolito - 6 - Trudny mecz do oceny napastnika rezerw. Wydawało się, że jego gra była lepsza niż jej efekty. Ładnie urywał się spod opieki obrońców, lecz problem w tym, że gra ofensywna Barcelony (szczególnie przez długie minuty drugiej połowy) toczyła się albo na prawym skrzydle, albo środkiem, przez co Nolito długimi fragmentami meczu nawet nie miał okazji powąchać piłki. Szkoda, że chociaż na krótko nie wymieniał się pozycjami z Bojanem. Co prawda jego skuteczność w pojedynkach z obrońcami rywala była dalece niższa, niż to ma zwykle miejsce gdy gra w zespole Luisa Enrique, jednak i tak wypadł dużo lepiej niż...
Bojan - 3 - Zależnie od fazy meczu, był albo niewidoczny, albo nieskuteczny. Kilka razy irytowało, gdy zamiast podać lepiej ustawionym partnerom, decydował się na akcję indywidualną lub strzał, które kończyły się stratą. Wyjątkiem od tego było kilka zrywów i dynamicznych zagrań z kolegami, lecz drużyna nie odniosła z tych akcji większych korzyści. Jego grę dość wymownie podsumowuje sytuacja z 58. minuty, gdy za bierne stanie w miejscu bezceremonialnie zbeształ go Dani Alves. Skoro nie mają już do Bojana siły koledzy z drużyny, trudno żeby mieli kibice... Zakończył mecz wymarzoną okazją na gola, lecz strzelił wprost w Estebana - lepszej okazji na przełamanie w tym sezonie może nie mieć jeszcze długo. Atak na bezbronny słupek pokazuje, że on sam miał tego pełną świadomość. Nie był to kompletnie beznadziejny mecz Bojana, ale mnogość zmarnowanych sytuacji nie pozwala wystawić mu wyższej noty.
Rezerwowi:
Piqué - 6 - Wprowadzony dla ustabilizowania defensywy i absolutnie spełnił swoją rolę. Gdy pojawił się na boisku, od razu dało się zauważyć, że obrona funkcjonuje z większym spokojem. Statystycznym efektem było pięć przechwytów przy zerowej liczbie strat. Nie przejawiał większej ochoty do wyjść ofensywnych, ale warto wyróżnić kilka bardzo precyzyjnych piłek do pomocników.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)