Wymęczone zwycięstwo w Walencji

Kuba Borkowski

14 kwietnia 2012, 21:23

2120 komentarzy

Levante UD

LUD

Herb Levante UD

1:2

Herb Levante UD

FC Barcelona

FCB

Po bardzo ciężkim spotkaniu, FC Barcelonie udało się pokonać Levante UD 2:1. Pierwszą bramkę po rzucie karnym zdobył José Javier Barkero w 23. minucie spotkania, jednak w drugiej połowie strzelali już tylko goście, a właściwie dwukrotnie Leo Messi - w 64. i w 72. minucie z rzutu karnego.

Od samego początku spotkania, zgodnie z oczekiwaniami, ogromną przewagę miała Duma Katalonii. Jednak mimo licznych strzałów ze strony gości, Leo Messi i spółka nie potrafili udokumentować swojej przewagi. Przez pierwsze dwadzieścia minut gospodarze praktycznie nie istnieli, jednak mimo to strzały Puyola, Pedro czy Xaviego nie znalazły drogi do bramki. W dziesiątej minucie doskonałą sytuację stworzył Alexis, który tuż spod linii końcowej dograł na głowę Thiago, jednak Hiszpan urodzony w Brazylii nie zdołał pokonać Munuy.

W trakcie pierwszej połowy piłka była praktycznie cały czas na połowie gospodarzy, jednak gdy zdołali oni wyprowadzić kontratak, zdarzyło sie ogromne nieszczęście gości. W 23. minucie, w polu karnym przez przypadek ręką zagrał Sergio Busquets, za co arbiter bez wahania pokazał żółty kartonik i podyktował rzut karny. Nie pomogło tłumaczenie, że Busi trzymał rękę przy ciele. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał José Javier Barkero. 1:0 dla Levante... Od momentu objęcia prowadzenia, w grze obydwu zespołów niewiele się zmieniło: Barcelona nadal atakowała, natoamiat Levante broniło się jeszcze bardziej. Gospodarze bronili wyniku do tego stopnia, że w defensywę nie był zaangażowany jedynie wysunięty napastnik Arouna Koné.

Ze strony Levante, na bramkę Valdésa tylko co jakiś czas sunęły nieliczne kontrataki, jednak żaden z nich nie dotarł już do celu. Pod koniec pierwszej połowy, w swoim stylu indywidualnej akcji dwukrotnie próbował również Leo Messi, jednak nawet jemu nie udało się zmienić wyniku spotkania w pierwszych 45 minutach, ani w doliczonym czasie gry.

Drugą część spotkania Barcelona zaczęłą w identyczny, w jaki skończyła piewszą - ciągły napór na bramkę Munuy, ale bez bramki. Bardzo ciężko jednak atakuje się, gdy zespół broni się w dziewięciu. Kontrataki gospodarzy nadal kończyły się na dwudziestym metrze, gdzie czekali Puyol i Mascherano. Na szczęście nadeszła jednak 64. minuta. Akcję na prawym skrzydle rozpoczął wprowadzony w przerwie Isaac Cuenca, który nie próbował kiwać, ale podał przed pole karne do Messiego. Argentyńczyk z klepki zagrał z Alexisem, po czym uerzył bez rozpędu obok rozpaczliwie interweniującego Munuy. 1:1! Ta bramka oznacza dziesiąty (!) mecz z rzędu z bramką Leo.

Remis jednak w żadnym stopniu nie zadowalał gości. Co prawda ich strata do Realu zmalała z siedmiu do sześciu punktów, ale podopiecznym Pepa Guardioli zależało na zwycięstwie. Barcelona cały czas atakowała, a Levante było coraz bardziej bezradne w kontratakach i obronie. W 70. minucie w pole karne wbiegł Cuenca, gdzie został odepchnięty od piłki przez Juanfrana. Po konsultacji z sędzią asystentem, arbiter José Antonio Teixeira Vitienes - do tej pory dość nieprzychylny dla Barcelony - oddał to, co kontrowersyjnie zabrał (karny dla Levante) i oprócz kary indywidualnej dla hiszpańskiego lewego obrońcy, podyktował karnego dla gości. Drugą w tym meczu "jedenastkę", pewnie na bramkę zamienił Leo Messi, który tym samym strzelił 41. gola w sezonie i zrównał się w klasyfikacji strzelców z Cristiano Ronaldo. 1:2!

Niedługo po strzeleniu bramki na 1:2, Pep Guardiola wpuścił na boisko Daniego Alvesa, który zmienił Alexisa. Tym samym Mister pokazał, że wynik go zadowala i woli go bronić niż dalej atakować. Jednak obraz gry nie uległ już zmianie: Barça kontrolowała grę, a goscie nie potrafili zmienić w żaden sposób wyniku spotkania. Był to bardzo ciężki mecz dla piłkarzy Barcelony, ale cieszy zwycięstwo mimo wysoko postawionej poprzeczki przez gospodarzy w defensywie.

Teraz już kolej na mecz z Chelsea w Lidze Mistrzów oraz na El Clásico na Camp Nou. Miejmy nadzieję, że za tydzień o tej porze strata do Królewskich będzie wynosić nie cztery, ani siedem, ale tylko jeden punkt! Visca el Barça!

Levante UD - FC Barcelona, (1:0) 1:2

bramki:
1:0 Barkero 23' (k.)
1:1 Messi 64'
1:2 Messi 72' (k.)

Levante: Gustavo Munúa, Pedro López, Gustavo Cabral, Sergio Ballesteros, Juanfran, Vicente Iborra (Rubén Suárez 89'), Xavi Torres, Valdo, José Javier Barkero (Juanlu 88'), Botelho (Abdelkader Ghezzal 79') i Arouna Koné.

Barcelona: Víctor Valdés, Carles Puyol, Javier Mascherano, Adriano, Xavi (Isaac Cuenca 46'), Sergio Busquets, Thiago Alcântara, Pedro (Andrés Iniesta 54'), Alexis Sánchez(Dani Alves 76'), Cesc Fàbregas i Leo Messi.

Żółte kartki: Botelho, Iborra, Cabral, Valdo, Juanfran (Levante), Busquets i Adriano (Barcelona).

Sędzia: José Antonio Teixeira Vitienes (Santander).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2120)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze