El Pivote to cotygodniowy felieton Anoopa Jethwa, ukazujący się na łamach Total Barça. Autor dogłębnie analizuje grę FC Barcelony dzieląc się swoimi przemyśleniami. Zachęcamy do wyrażania waszych opinii. W tym tygodniu tematem są najbliższe wyzwania Tito Vilanovy oraz Barcelona bez Leo Messiego.
Konstrukcja Tito Vilanovy
W ostatnich tygodniach kibice, a także Barcelona byli skupieni przede wszystkim na wspaniałym osiągnięciu Leo Messiego. Ale nawet dla samego Argentyńczyka wyniki drużyny były dużo ważniejsze od indywidualnych osiągnięć, co najlepiej obrazuje samo zachowanie ‘10' FC Barcelony po zakończeniu spotkania z Betisem, w którym strzelił dwie bramki. Dlatego zajmijmy się tym, co daje tej drużynie pierwsze miejsce w tabeli - zdobycie 43 punktów na 45 możliwych.
Rekord Leo Messiego powinien być traktowany jako swego rodzaju bonus znakomitej gry Barçy pod wodzą Tito Vilanovy. To, co najlepsze w tym sezonie, to fakt, że następca Pepa Guardioli cały czas potrafi poprawiać dynamikę i inne aspekty taktyczne drużyny, uzyskując przy tym kolejne wygrane, nawet w spotkaniach, w których gra daleka jest od perfekcji. Nigdy bym nie powiedział, że pobicie rekordu Gerda Müllera przez Messiego jest tylko i wyłącznie efektem stylu gry Barcelony. Sam pomysł ciężko zrozumieć, ponieważ Argentyńczyk jest po prostu piłkarzem z innej planety. Zamiast analizować pewne niedociągnięcia drużyny w sposób negatywny, istnieje wiele powodów do optymizmu, że Barcelona potrafiła wygrać swoją grupę w Lidze Mistrzów, straciła zaledwie dwa punkty w rozgrywkach ligowych, mimo że wiele elementów wciąż wymaga poprawy. Jeżeli przez ostatnie tygodnie myśleliście głównie o wyczynie genialnego Argentyńczyka, ja wam powiem dlaczego przed Tito pozostało jeszcze wiele pracy.
Perfekcyjny mecz z Bilbao (5:1)?
Media nazwały to spotkanie pierwszym pokazem magii pod wodzą Tito Vilanovy. To był naprawdę dobry mecz FC Barcelony, ale czy perfekcyjny? Oczywiście przez długie fragmenty gospodarze zdominowali przeciwnika absolutnie, pokazując na boisku klasę i nieprzeciętny styl, co najlepiej obrazuje akcja po której Adriano strzelił gola.
Kiedy obejrzałem to spotkanie drugi raz, doszedłem do wniosku, że przy całej perfekcji, jaką pokazali zawodnicy, kilka rzeczy wciąż wymaga poprawy. Po obiecujących początkowych minutach meczu nastąpił okres dużo gorszej gry: Xavi tracił piłkę w sposób do siebie niepodobny, tak samo jak Iniesta, który w prostych sytuacjach podawał pod nogi rywala. Jordi Alba nie grał na swoim poziomie, Piqué popełniał błędy, które przy lepszej dyspozycji napastników Bilbao, mogły skończyć się fatalnie. Zbyt krytycznie? Być może. Pole do poprawy? Na pewno. W pierwszych 15 minutach meczu bramkarz gości wykonał zaledwie jedną interwencję, a jedynym piłkarzem grającym na swoim poziomie był Sergio Busquets. Zawodnicy z kraju Basków od początku nastawili się na krycie indywidualne, pozostawiając bez opieki jedynie Piqué i Mascherano. Plan Bielsy działał do 22. minuty, kiedy defensywa Bilbao zostawiła w swoim polu karnym zdecydowanie za dużo miejsca zawodnikom Barcelony.
Po wyjściu na prowadzenie, podopieczni Tito Vilanovy zyskali na pewności siebie, natomiast założenia Bielsy pozostały niezmienne. Atak gości tego wieczora w postaci Aduriza, później Llorente był tragiczny i szalenie nieefektywny, a Barça dopięła swego, kiedy Messi podwyższył na 2:0. Od tego momentu zaczął się okres prawdziwej dominacji Barcelony, która nie przypominała już drużyny z początku spotkania. Nie chodzi tutaj o nadmierną krytykę, chciałbym po prostu pokazać elementy, które mogą przyczynić się do lepszej gry w przyszłości. Żaden trener po wygranym meczu nie powie swoim zawodnikom, że zagrali perfekcyjnie i nic więcej nie muszą robić. Zaczynając spotkanie, tak jak to miało miejsce z Bilbao, z bardziej wymagającym rywalem, który posiada w swojej kadrze lepszych i skuteczniejszych napastników, jak choćby Real Madryt, czy najbliższy rywal Atlético (Falcao), może przynieść naszej drużynie wiele problemów, później nieodwracalnych. Oczywiście, Barcelona zagrała bardzo dobre spotkanie, ale nie było ono perfekcyjne, a trzeba pamiętać, że Bilbao to drużyna, która w obecnym sezonie cierpi na brak pewności siebie i brak wiary w trenera. „Nie ma nic lepszego dla Barcelony niż rywal kryjący indywidualnie. 1 na 1 to sytuacja idealna dla tak fantastycznych piłkarzy, jakich mają w Katalonii. Kiedy nie ma wsparcia obrońców, takie ustawienie jest samobójstwem i Barcelona szybko to wykorzystuje" - powiedział jeden z dziennikarzy. Dla wszystkich, dla których wygrana 5:1 była spotkaniem idealnym - pamiętajcie, że ta sama drużyna (Athletic) uległa Realowi Madryt 1:5.
Starcie z Betisem
Każdy kto oczekiwał łatwej wygranej, po prostu nie zna i nigdy nie oglądał Betisu. Podobnie, jak ich największy rywal - Sevilla, grali z Realem Madryt, żeby później podjąć Barcelonę. Obie drużyny z Andaluzji wygrały z Realem, a przegrały z wicemistrzem Hiszpanii. Najważniejsze w tym spotkaniu były, co oczywiste, trzy punkty, zapewnione ostatecznie przez dublet Leo Messiego. Sam Betis obijał słupki i poprzeczkę bramki strzeżonej przez Víctora Valdésa. Spokojną wygraną Barça mogła sobie zapewnić po sytuacjach Alby czy Thiago, ale tak się nie stało. Kontuzjowanego Fàbregasa zastąpił Alexis Sánchez. Niezmiernie krytykowany Chilijczyk zasługiwał tego wieczora, jak nikt inny, na chociażby asystę, ale o tym paragraf niżej. Puyol zszedł w przerwie, przez co Barcelona straciła jedynego przywódcę na boisku, co było w drugiej połowie bardzo widoczne. Po tym meczu można powiedzieć jedno - zostało wiele do poprawy.
Pako Ayestaran tłumaczy, dlaczego to spotkanie było tak trudne: „Drużyny, które potrafią zagęścić środek boiska są niezwykle trudnym rywalem dla Barcelony. Pierwszym obrońcą Betisu był napastnik. Kiedy Iniesta czy Xavi starali się wyprowadzić piłkę na połowę rywala, Beñat and Cañas nie zostawiali im żadnej przestrzeni, zmuszając rozgrywających Barçy do wycofania się i gry na skrzydła. Zobaczcie jak Xavi nie mając przestrzeni w środku musiał się wycofać w głąb boiska. Betis przy atakach Barcelony zamykał kompletnie środek pola. Po przerwie strategia gospodarzy zakładała przeszkadzanie już obrońcom rywala. Dzięki temu goście nie mieli jak zbudować akcji, co obserwowaliśmy w drugiej połowie". To z pewnością najważniejszy element gry, który wymaga poprawy.
Co dalej?
Gerd Müller pogratulował Messiemu pobicia rekordu, stwierdzając, że ten jest nie tylko wyjątkowym strzelcem, ale przede wszystkim wybitnym piłkarzem. Zabierając bramki Messiego, Cristiano Ronaldo i Falcao, Real Madryt i Barcelona miałyby po 30 punktów, jeden więcej od Betisu. Dla niektórych jest to argument, że zespół jest uzależniony od Argentyńczyka. Dla mnie jest to bzdura i kompletny wymysł. To może jedynie pokazać, czy Barcelona potrafiłaby efektywnie grać całą drużyną bez Leo? Cesc Fàbregas w roli fałszywego napastnika. Rafinha, który w meczu z Benficą nie wyglądał źle w ataku. W rezerwie potrafiący zrobić różnicę Deulofeu. David Villa, jako samotny środkowy napastnik, bez presji szukania Messiego, zakładając, że nauczy się grać na pograniczu spalonego. Jednak, mając dwóch atakujących asystujących Leo Messiemu, jaką rolę tak naprawdę ma Asturyjczyk? Jeden z ostatnich numerów katalońskiego Sportu postawił sprawę jasno - nowy kontrakt czy transfer?
Słyszeliśmy różne plotki, które mówiły o wiadomości Messiego do Guardioli: „Ibra albo ja" (o ultimatum Messiego). Podobną sytuację mamy obecnie. Sánchez, Pedro, Villa są w sytuacji, w której mogliby tak postąpić, co oczywiście zakończyłoby ich karierę na Camp Nou. Mimo wszystko, Alexis Sánchez swoją ruchliwością znakomicie wyciąga obrońców, tworząc Messiemu miejsce do zdobywania kolejnych bramek, podobnie Pedro, którego niesamowita pracowitość i wola walki przysparzają defensywie rywali dużo problemów. Kiedy w 2011 roku Barcelona wygrywała Ligę Mistrzów i ligę hiszpańską, David Villa i Pedro strzelili łącznie 45 bramek. W samej lidze było to 18 na koncie Asturyjczyka i 13 Pedro, razem zrównując się z Messim (31). Powrót do tej współpracy to kolejne wielkie wyzwanie Tito Vilanovy, szczególnie, kiedy nadejdą najtrudniejsze spotkania. Trzeba pamiętać, że odkąd Messi jest najlepszym strzelcem drużyny, opuścił 27 spotkań, z czego Barcelona wygrała 20. Jedynie czterokrotnie w ostatnich pięciu latach drużyna z Camp Nou nie wygrała bez Argentyńczyka. Zwycięstw nie zapewnia jeden człowiek, ale zespół, jego filozofia i praca z młodzieżą. Oczywiście, drugiego takiego piłkarza jak Leo nie będzie, ale zwycięstwa z tym stylem na pewno nie znikną.
Tak naprawdę zamiast myśleć, co by było bez Leo Messiego, należy pomyśleć, jak to będzie bez Cesca Fàbregasa, z którym Tito Vilanova poradził sobie zdecydowanie lepiej od swojego poprzednika, robiąc z niego piłkarza kluczowego. Jak będzie wyglądać zestawienie Barcelony w najbliższych meczach? Thiago będzie tym, który go zastąpi? Czy może Iniesta zejdzie do środka, ustępując miejsca na skrzydle Villi bądź Alexisowi. Jakie jest najlepsze rozwiązanie?
Do następnego razu... El Pivote.
Komentarze (20)