Sergi Roberto wyrasta w tym sezonie na czołowego pomocnika FC Barcelony. Jego kreatywność, technika i pewność siebie w grze pokazują sceptykom, że ten 23-letni piłkarz na stałe może być ważną postacią w zespole Luisa Enrique.
Urodzony w Reus zawodnik przeżywa obecnie najlepszy moment w swojej karierze. W ostatnim meczu z Getafe, w którym zanotował dwie znakomite asysty, zdawał się mówić wszystkim: "oto jestem". Sergi sam przyznaje, że teraz ma dużo większą pewność siebie i na boisku nie boi się podejmować ryzyka. To, że rozwinął skrzydła, to także zasługa Luisa Enrique i licznych kontuzji, jakie dotknęły drużynę na początku sezonu. Trener konsekwentnie stawiał na Roberto, który najpierw na prawej obronie, a teraz także w drugiej linii udowadnia swoją przydatność dla drużyny. Urazy Alvesa, Iniesty, Rafinhi i Messiego sprawiły, że Sergi dostał od losu okazję do regularnej gry. I w pełni tę szansę wykorzystał.
Sergi Roberto to dziś pewny punkt zespołu. W tym sezonie zagrał w 13 meczach, z których w 10 wybiegał na boisko od pierwszej minuty. Ma już na koncie 893 minuty, czyli tylko o 30 minut mniej niż w całej poprzedniej kampanii. Strzelił wyrównującego gola w meczu z Bayerem Leverkusen i zanotował trzy asysty (jedną z Las Palmas i dwie z Getafe). Dla porównania, w poprzednim sezonie wystąpił w 16 spotkaniach, z których w ośmiu znalazł się w wyjściowej jedenastce. Zdobył dwie bramki i miał jedną asystę - wszystkie w Pucharze Króla. Nawet po statystykach widać wyraźnie, jak duży progres poczynił zawodnik, którego kilka miesięcy temu większość zdążyła już skreślić.
Jego szanse na występ w Klasyku od pierwszej minuty są bardzo duże, zwłaszcza że Ivan Rakitić wciąż szuka formy z końcówki poprzedniego sezonu, a występ Messiego jest praktycznie wykluczony. MD przypomina, że od debiutu Roberto w pierwszej drużynie minęło już 4,5 roku (2011 rok, półfinał Ligi Mistrzów z Realem Madryt). To najwyższy czas, by pokazać pełnię swoich możliwości.
Komentarze (74)