- Sevilla jest canterą Barcelony – żartował Caparrós. – To dzięki liczbie naszych zawodników, którzy przeszli do katalońskiego klubu. To znak, że cała dyrekcja sportowa postawiła na dobrych graczy, a piłkarze, których wykształciliśmy, przynieśli nam dochód – zapewnił z dumą.
Dyrektor sportowy andaluzyjskiego klubu żałuje, że Lenglet zdecydował się na przejście do Barcelony: "szkoda. Złożyliśmy mu ofertę, ponieważ nie chcieliśmy się go pozbywać. Barcelona chciała negocjować, ale odmówiliśmy". Ponadto Caparrós w samych superlatywach wypowiadał się o francuskim obrońcy: – to chłopak z wspaniałą osobowością, dokładnie wie, czego chce, jest niesamowitą osobą i zawodnikiem.
Caparrós przypominał również o innych piłkarzach, którzy z Sevilli przeszli do Dumy Katalonii: – podobne sytuacje miały miejsce m.in. w przypadku Daniego Alvesa, Ivana Rakiticia, Seydou Keity czy Adriano. Chcieliśmy jednak, żeby Lenglet wiedział, że powinien wybrać odpowiedni moment na taki transfer. Według nas powinien jeszcze zostać w Sevilli.
Hiszpan zaznczył również, że Sevilla nie była zadowolona z faktu, że Barça zdecydowała się na wpłacenie klauzuli Francuza: "chcieliśmy przedłużyć z nim umowę, ale jeśli jakiś klub wpłaci klauzulę za zawodnika, my nie możemy nic zrobić." Zapewnił jednak, że cała ta sytuacja nie zmieni relacji między klubami, którą opisał jako „poprawną, jak zwykle”.
Komentarze (5)