3

@Wichurek Tylko kilku piłkarzy strzeliło przynajmniej cztery bramki w LM: Messi i Lewy. Ażeby nie być źle zrozumianym - Leo jest najlepszym piłkarzem w historii i Roberta z nim porównuję! Natomiast porównuję z Suarezem. Tutaj już istnieje pole do dyskusji. Żaden z nich nie zakończył kariery, więc jeszcze coś mają do powiedzenia. Aktualnie Lewandowski jest lepszą dziewiątką niż Luis i chyba tylko głupiec lub ślepy stwierdziłby inaczej. Jako kibice Barcelony wszyscy widzimy od przynajmniej 2-3 sezonów powolny rozkład Urugwajczyka!!! Miewa kapitalne mecze, kapitalne akcje, kapitalne strzały, ale częściej się gubi, męczy, piłka go mija i ma masę pretensji do innych. Nie, nie zjada Lewego na śniadanie. Są na podobnym poziomie, a kariery wciąż trwają. Widząc zniżkę Urusa i poprawę Polaka domniemywam, że Polak będzie lepszy.

P.S. Gdyby przenieść Suareza do Bayernu kilka lat wstecz, nie dałby im LM. Podobnie Lewandowski. Jednak Robert, wygrałby ją dzięki Messiemu, tak jak to zrobił Luis!

6

@Wichurek Lewandowski od przynajmniej 4-5 lat strzela ponad 40 bramek na sezon, więc też się utrzymuje w topie. Przy tych wielkich turniejach chodzi Tobie o reprezentacje. Gdzie Urugwaj, gdzie Polska? Lewy jest bodaj na 5 miejscu w historii strzelców LM. Suarez od kilku sezonów ile bramek strzelił? 5? 8? Góra 10? Ostatni wyczyn Lewego to sprzed paru dni 4 bramki z Crveną i osiągnięcie pułapu 10 w 5 meczach LM. Sorry, ale pierdzielisz, jak potłuczony na wojnie. Nigdzie nie napisałem, że powinien dostać ZP. Napisałem, że jest lepszy od Suareza. To fakt. Z tym się nie da dyskutować.

P.S. Suarez NIGDY SAM nie pociągnął Barcelony do tytułów. Można tak jedynie mówić o Messim, geniuszu piłki nożnej.

@Yoshi94 Skoro był tylko sezon, to nie mógł być najlepszy w historii Barcelony. Pamiętam Ronaldo doskonale, ale nie da się tego porównać. W Barcelonie był jednym z wielu i tyle.

1

@NGTRX Nie rozumiem. Im masz większy budżet, tym więcej na transfery i kontrakty. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że drużyny z dołu ligi hiszpańskiej są w stanie zaoferować lepsze pieniądze niż te z niemieckiej?

0

@NGTRX Oczywiście, że w pewien sposób świadczy. Budżet. Na jakie kontrakty mogą sobie pozwolić, kogo zatrzymać, kogo sprzedać, kogo kupić itp.

24

Ciekaw jestem, który z szanownych redaktorów był napisał, że Luis Suarez: "Ma swoje wady, ale wśród prawdziwych dziewiątek nie ma sobie równych." Wysunę daleko idącą analizę, może nawet odbiegającą od clou ich wpisu.

Nieśmieszne żarty. W przeciągu ostatnich dwóch sezonów na pewno są od niego lepsi - Lewandowski, Kane, Aguero i Benzema. Dalej nie będę wnikał.

Skupię się na - bez wątpienia - najlepszej dziewiątce na świecie, a więc Polaku Rodaku. Pojawiają się buczenia, że on w Budeslidze strzela, phi. Liga niemiecka ma o wiele wyższą stadionową frekwencję niż hiszpańska, o wiele bardziej wyrównaną między klubami kwotowo sprzedaż praw telewizyjnych, dzięki czemu jest - uwaga, tak!!! - bardziej konkurencyjna niż primera division. Dodatkowo w Hiszpanii są o dwa kluby więcej. Lepsze? Nie, te do bicia, do chłosty.

Oczywiście ligę hiszpańską jest wygrać znaczniej trudniej, bo w szranki stają Real, Atletico i Barcelona. Dodatkowo gonią ich Sevilla, Valencia, czasami jednosezonowy potwór typu Getafe. W Niemczech Bayern dystansuje, Borussia nie jest na poziomie challengera, a np. Bayer, Eintracht czy Schalke potrafią być chimeryczne.

Zgoda. Jednak konkluzja jest prosta - będąc w jednej z trzech topowych drużyn ligę hiszpańską jest wygrać trudniej, bo ma się mocnych rywali, jednak później dysproporcja finansowo-kadrowa staje się tak rażąca, że na mecze kilku drużyn przychodzi po 8-15 tysięcy, gdzie w Niemczech najsłabsze zespoły i tak przyciągają lekko ponad 20 tysięcy. Zatem peleton w Hiszpanii jest gorszy. I finansowo i często jeśli chodzi o zaplecze piłkarskie. Po prostu. Snucie bajań, że polskie drewno w Hiszpanii by nie strzelało, jest głupie. Chyba tyle.

El Pistolero wielkim piłkarzem był. Chyba najlepszym napastnikiem w historii Barcelony, wciąż jest dobry, momentami bardzo dobry, ale do najlepszych już mu brakuje. Coraz gorzej z szybkością, zwrotnością, techniką. Oby dystans zmniejszał się powoli, bo potrafi być wciąż przydatny.

1

@Colon Za Stonesami nie przepadam, a AC/DC pomimo jednostajnej duszy większości utworów mi skocznie wpada w ucho. Fajna, rozrywkowa muzyka z gitarowym zacięciem.

0

@Colon Nic Ci nie zarzucam, nikt nie jest w stanie spamiętać tych wszystkich rockowych i im okolicznych wypieków. Fajny temat zapodałeś. Tylko się zdziwiłem brakiem AC/DC szczególnie, no i The Rolling Stones, wszak to dinozaury ciężkiego grania. Howgh!

0

@Colon Biega o to, że to klasyk. Można dorzucić też inne: Porcupine Tree - Blackest Eyes czy The Rolling Stones - Paint It Black???

0

@Colon Jaja se robisz? Gdzie jest AC/DC - Back in Black, ja się pytam się Ciebie?

20

Bardzo ciekawe wyniki wyborów.

1) Najwyższa frekwencja w historii wyborów parlamentarnych po 1989 roku - a więc ten Parlament ma stosunkowo silny mandat społeczny.
2) PiS bierze 15 województw. Koalicja Obywatelska tylko pomorskie. Nie wiem, czy to nie jest pierwszy taki przypadek, kiedy Polska nie jest pod tym względem podzielona.
3) Partia rządząca nie uzyskuje większości w Senacie.
4) Ponad milion dwieście tysięcy głosów na liberałów gospodarczych. Dobry wynik.

Większość wyborców pluje na programy socjalne PiS-u, pluje na 500+ i przekupywanie ludzi ich własnymi pieniędzmi, ale jednocześnie przy urnach wyborczych nie gryzie się im to z głosowaniem na komitety popierające - w większym lub mniejszym stopniu - rozdawnictwo. Wiadomo, inaczej pachnie redystrybucja postkomunistyczna, socjaldemokratyczna, ludowa czy wielkomiejska, a inaczej pisowska. Interesujący dysonans poznawczy.

Kaczyński był wczoraj niezadowolony, ale to on sam potknął się na ostatniej prostej. Wyleciał w kosmos z płacą minimalną, czym zmobilizował część elektoratu negatywnego oraz za pomocą telewizji rządowej walił w Konfederację jak w bęben. Finalnie zamiast wycisnąć ich jak cytrynę, na co liczył, wolnościowcy się odwinęli i przyrządzili sobie lemoniadę.

1

Głosowałem po godzinie 18. W lokalu wyborczym był naprawdę spory ruch. Frekwencja w granicach rekordu?

3

@Persyfl Pozwolisz, że zadam kilka pytań. Uważasz, że dobrobyt nie płynie z ciężkiej pracy, to z czego w takim razie? Jakie byś zaproponował reformy, aby państwo miało stabilny, kilkuprocentowy wzrost gospodarczy? Jesteś za czy przeciwko programowi 500+?

6

@macio_944 Przeczytam. Ogólnie uważam, że jeśli chodzi o literatów, to znacznie lepiej piszą/pisali autorzy o lewicowych inklinacjach. Są wrażliwsi na biedę, nierówności, los człowieka itp.

8

@macio_944 Ona dostała Nobla za rok 2018. Osobna kwestia - Ministerstwo Finansów zwalniając ją z podatku, robi kampanię wyborczą. Z kolei ona jako zadeklarowana socjalistka, powinna ten podatek uiścić. Chyba że pod wpływem nagrody zmieniły się jej poglądy na wolnościowe. Książek nie znam, nie czytałem, nie oceniam. Z Nobla dla Polski się cieszę.

1

@oonter Znam te statystyki. Z tego co się orientuję, obecnie 1% posiada już około 50% bogactwa na Ziemi.

W swojej wypowiedzi oczywiście odnosiłem się do realiów Polski, ale okej, teraz rozszerzę to na kulę ziemską. Podatek od dochodów nie jest podatkiem od zakumulowanego bogactwa. Moim zdaniem tylko obniżeniem podatków możemy doprowadzić do konkurencyjności i powstania nowych podmiotów, do przesunięcia tej linii w stronę klasy średniej. Wysokie podatki cementują system. Może i najbogatsi nie zarobią procentowo więcej, ale za to też nie powstaną liczne, mniejsze firmy. Rządy międzynarodowych koncernów są szkodliwe. Jeśli ten system się nie zmieni, następnym etapem ewolucji będzie zniesienie państw lub ich iluzoryczne władztwo nad obywatelami. W miejsce tego wskoczą takie ponadpaństwowe ameby finansowe, dbające jedynie o wyzysk i kontrolę nad człowiekiem.

Dajmy na to, mamy małe miasteczko. Działa tam koncern, który ma 50% udziału w tamtejszym rynku. Nałożenie na niego dodatkowych obciążeń nie wpłynie na to, że te procenty zaczną topnieć, lecz spowoduje to podniesienie kosztów produkcji, co z kolei zaowocuje droższymi produktami, za które zapłacą tubylcy. Nawet jeśli część tych pieniędzy dystrybuujemy na rzecz mieszkańców, nie wpłynie to na zasypanie przepaści. Uważam, że o wiele lepiej jest znieść część szkodliwych przepisów, ułatwić zakładanie firm, zmniejszyć fiskalizm i tą drogą iść w kierunku dobrobytu.

Czytałem Ericha Fromma i jego "Mieć czy być?". Ostatni rozdział jest poświęcony koncepcji zerowego wzrostu, którą w obawie przed zniszczeniem planety zapoczątkowała frankfurcka szkoła filozoficzna. I znowu - USA, Chiny musiałyby się zgodzić na zahamowanie produkcji, co - jak wiadomo - się nie stanie. Blokując państwa aspirujące do szybszego wzrostu, zwiększamy dysproporcje. Stojąc w miejscu, taka potęga/-i jak Chiny lub międzynarodowe koncerny za kilkanaście-kilkadziesiąt lat wykupi rządy pomniejszych państw. Wierzę również, że potrzeba jest matką wynalazków. Tak jak powstała kolej, auta, samoloty, bo istniały problemy transportu na większe odległości, tak samo jak wynaleziono telefony, komórki, gdyż ludzie chcieli sprawniej się komunikować, tak też teraz powinno się iść w stronę OZE oraz elektrowni atomowych. Dzięki wzrostowi gospodarczemu będzie więcej pieniędzy na badania nowych technologii, których celem stanie się zapobieganie światowym kryzysom - w tym klimatycznemu. Ludzie nie są samobójcami.

Naukowcy, profesjonaliści jak najbardziej. Osamotniona jednostka nie jest w stanie zmierzyć się ze skalą światowych problemów.

1

@oonter Najbogatszych nie jest wielu. Nawet jeśli reprezentatywna grupa będzie oscylowała wokół stu, dwustu, trzystu tysięcy to podniesienie im podatków o 10 punktów procentowych będzie dolaniem kilku kubków wody do wanny. To pozostałe 20 milionów składa się na budżet, to oni są najbardziej obciążeni względem komfortu życia. Obniżenie im PITu napędzi konsumpcję. Konsumpcja wpłynie na produkcję. Produkcja na liczbę miejsc pracy. Liczba miejsc pracy na wzrost wynagrodzeń. Zauważ również, że ogromne koncerny non stop inwestują, aby kwota dochodu była jak najniższa, w związku z czym starają się płacić jak najmniej CITu. Podobnie działają chociażby kluby piłkarskie np. FC Barcelona.

Nie jestem zwolennikiem nielimitowanego kapitalizmu. Uważam go za zły system, wadliwy. Wymaga on etycznego podejścia do drugiego człowieka, co w praktyce jest niemożliwe do zrealizowania. Natomiast w sytuacji, kiedy są bogaci ludzie, ogromne przedsiębiorstwa, socjalizm cementuje ten stan rzeczy, ponieważ ciężko jest uzyskać znaczny kapitał, który przez lata mądrego inwestowania byłby w stanie z nimi konkurować. Wysokie podatki, biurokracja, nakazy, pozwolenia, spore koszty pracy itp. są na rękę najbogatszym. Nikt nie będzie miał okazji ich zepchnąć ze szczytu.

W szerszej perspektywie automatyzacja jest problemem. To trudny temat, ponieważ jeśli w przyszłości pozbawi się np. 1/4 ludzkości pracy, staną się wtedy niewolnikami, mogą powstać potężne obszary biedy, śmietniska.

Widzisz, zgadzamy się co do nazwy bakterii, umiemy ją opisać, wiemy jak wpływa na organizm, jednak chcielibyśmy się z niej wyleczyć innym sposobem. Nie mam tu na myśli najbogatszych, o nie. Raczej chodzi mi o ludzką chciwość, ułomny system, biedę, którą można w dużym stopniu wyeliminować.

1

@oonter Z wysokimi podatkami dla najbogatszych się nie zgadzam, ponieważ oznacza to odpływ kapitału zagranicę, ewentualnie w kierunku rajów podatkowych. Da się to ominąć na wiele sposobów. Bogaci ludzie, nawet obrzydliwie bogaci, są naturalnym wynikiem ewolucji to po pierwsze, a po drugie są potrzebni w gospodarce celem inwestycji i tworzenia miejsc pracy. Dzięki modelowi liberalnemu i prawu antymonopolowemu z ikry może powstać sporo ryb, zanim zostaną zjedzone przez szczupaki. Natomiast tak, myślałem nad tym. Gdyby oderwać to od realiów, wolałbym obniżyć o kilka punktów procentowych VAT niż likwidować PIT. Skorzystają na tym najbiedniejsi, podniesie się ich poziom życia, zredukuje ubóstwo.

0

@oonter Co do VATu zgadzam się w całej rozciągłości.

47

Zazdroszczę ludziom, którzy posiadają usystematyzowane podejście do spraw światopoglądowych tzn. albo są za wszystkim, albo przeciwko. W obydwie strony nie drwię, po prostu ja tak nie potrafię. Mam wątpliwości. Jestem przeciwnikiem kary śmierci i zmiany kompromisu aborcyjnego. Popieram związki partnerskie, ale nie adopcję. Nie mam nic do marszów równości, o ile nie przekraczają granic obyczajności. W sprawie eutanazji nie posiadam jednoznacznego stanowiska. Uważam, że Kościół nie powinien być dofinansowywany z budżetu państwa, lecz jednocześnie nie widzę powodów, dla których krzyż nie miałby wisieć w miejscach publicznych. In vitro powinno być indywidualną sprawą małżeństw. Światopoglądowo nie potrafię dać się zaszufladkować pod żadną partię. Co więcej, uważam, że obecny układ sił politycznych w ciągu przynajmniej dekady praktycznie niczego nie zmieni. Stąd jest to wojna pozorów, głośne kapiszony powodujące dudniące echo. Bez żadnych skutków. Dlatego priorytetem powinna być gospodarka. A w tej prawie wszyscy tak samo potakują, z kosmetycznymi zmianami. Miliard tu, miliard tam. Zależnie na kogo liczą. Pudrują się, puszczają oko, lecz systemowych różnić nie widać. W związku z tym stawiam na wolny rynek, nie całkowicie, ale bardziej wolny niż obecnie. Krucjaty światopoglądowe z obydwu barykad - out! Poza pleceniem nie wnoszą nic.

P.S. Wiem, że ostatnio dużo tu polityki, ale jeszcze tylko parę dni. Chyba każdy to wytrzyma.

1

@oonter Miłego dnia i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócimy do rozmowy.

Jestem zwolennikiem ograniczonego, lecz silnego państwa. Ustanowienia dość szczupłych - w porównaniu do obecnego stanu - reguł gry, ale za to twardego ich egzekwowania. Z tego co wiem Konfederacja jest przeciwko podatkowi od dziedziczenia. Jednak chciałbym, abyś wziął jedną kwestię pod rozwagę. Miliardowe fortuny przy wysokich podatkach sobie poradzą, ponieważ posiadają ogromne zasoby finansowe. Natomiast mniejsze podmioty nie, więc są zmuszone tańczyć na ich linie. Jeśli Dawidowi założymy na plecy spory ładunek - padnie. Goliat zaś uniesie nawet dużo większy i choć się zmęczy, wyjdzie z tego bez szwanku. Najbogatsi są w stanie płacić dużo wyższe podatki niż inni, ponieważ wiedzą, że dzięki temu nikt nie będzie im zagrażał. Może i odpłyną od nich pokaźne środki, za to inne podmioty nie utrzymają na sobie fiskalnego balastu, więc się za bardzo nie wybiją, więc nigdy nie będą dla nich konkurencją, więc utrzymają status quo. Casus leniwego kota, który pozwala na względne rozmnażanie się myszy, aby potem je pożreć i dalej leżeć na piecu, ogrzewając się i mrucząc.

1

@oonter Zacznę od tego, że lubię dyskusje na poziomie. I ta jest bardzo fajna. Teraz tak: nigdzie nie stwierdziłem, że powinna istnieć wyłącznie prywatna służba zdrowia. Prywatyzacja nie mogłaby następować od razu, tylko etapami, wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa. Coś na zasadzie obecnej stomatologii, psychiatrii czy też weterynarii. Rzucenie z miejsca na głębokie wody takich dziedzin jak kardiologia lub onkologia to głupota, fikcja i działanie szkodliwe. Także nie uważam, że to powinno zostać przeprowadzone na już, za jakimś diabelskim cięciem, bo to utopia. Nie jestem zwolennikiem rewolucji, tylko ewolucji. W wielu sprawach.

Widzisz, deregulacja różnych obszarów życia doprowadzi do zmniejszenia ilości przepisów, co skróci czas procesów. Sądy powinny być szybkie, sprawne, silne i dostępne nie tylko w miastach wojewódzkich, ale i w dużo, dużo mniejszych. Stety albo niestety podlegamy prawu międzynarodowemu i nie mamy już teraz nic do gadania w wielu sprawach - są odpowiednie instytucje, które wydają wyroki, orzekają w konkretnych dziedzinach. Państwa podpisują umowy stowarzyszeniowe i tego trzeba się trzymać. Dodam również, że nie jestem zwolennikiem międzynarodowych korporacji.
Jeśli masz obawy o to, że państwo przestanie być potrzebne. Chyba nie zakładasz, że lewica nie będzie istnieć i straci wszystkich zwolenników? W społeczeństwie zawsze pozostanie konflikt interesów i odpowiednie siły polityczne je reprezentujące. Natomiast z tym feudalizmem się z Tobą nie zgodzę, ponieważ jest on zaprzeczeniem myśli wolnorynkowej. W tym systemie istniało dziedziczenie pozycji, zakładające nikłe szanse na zmianę roli w społeczeństwie, niezależnie od możliwości i cech osobowości. Wolny rynek jest tego odwrotnością. Tutaj jest to o wiele płynniejsze. Oczywiście zależy również od szczęścia, ale jednak nie masz kryterium stanowego. O sztucznej inteligencji wypowiadam się niechętnie, bo nie chciałbym, aby rządziła człowiekiem. Bardziej powinna zajmować się sprawami technicznymi jak np. w fabrykach.

2

Cieszę się jak na Igrzyskach Olimpijskich kolejny złoty medal wędruje do Polski, tak samo teraz się raduję, że powiększamy zdobycze w kategorii Nobla. W życiu przeczytałem trochę więcej książek niż parę, ale jeszcze nie miałem przyjemności obcowania z literaturą pani Tokarczuk. Czy ktoś z autopsji mógłby mi polecić jej najlepszą, najciekawszą pozycję?

1

@fortunate_son Ależ ja nie uważam, że napisałeś, aby kogokolwiek krytykować. Raczej masz zrozumiałe wątpliwości i pytasz, więc obierasz słuszną drogę. Jedynie zwróciłem Ci uwagę, że problemy, z którymi się Ty borykasz i Twoja miejscowość to wynik polityki gospodarczej wielu rządów, realizujących odmienną wizję od wolnorynkowej. Mam nadzieję, że w jakikolwiek sposób Ci pomogłem.

0

@fortunate_son A teraz/wcześniej żyjesz/żyłeś w systemie utkanym przez Konfederację, czy inne partie? No właśnie.

3

@Colon Na pewno powinno się pisać DUŻĄ (WIELKĄ) literą, a nie z DUŻEJ (WIELKIEJ) litery.

1

@NGTRX Żeby była jasność - przedstawiam własne stanowisko, a nie Konfederacji. Po prostu w niedzielę na nich zagłosuję, ale to nie oznacza, że się utożsamiam z partią, ok? Uważam, że identyfikowanie się z konkretnym ugrupowaniem może być niebezpieczne np. łatwiej wejść w konflikt z rozmówcą, bo trzeba uparcie bronić partyjnej linii.

1) Zgadzam się z pierwszym zdaniem. Droga do dobrobytu i rozwoju nie jest prosta. Często przebiega latami i trzeba w to włożyć sporo wysiłku. Firma rodziców mojego znajomego zaczynała od produkowania rajstop w garażu, a teraz jest dość niezłą marką. Widziałem już w małych miejscowościach np. sklepy mięsne lub sportowe, które się nie przyjęły, ale w ich miejsce powstał wędkarski bądź odzieżowy i funkcjonowały sprawnie. Wszystko zależy od zapotrzebowania na danym rynku, więc nie potrafię Tobie odpowiedzieć, czym miałyby się konkretnie zajmować.

2) Tutaj się trochę nie zrozumieliśmy, ponieważ nie miałem na myśli, że nowa firma będzie się zajmowała tą samą branżą co moloch. Chodziło mi o to, że np. kobieta z produkcji pójdzie do nowo powstałej piekarni, ciastkarni, drukarni, spożywczaka, obuwniczego, zoologicznego itp.

3) Dam Ci przykład. W moim regionie w dużym mieście praca w magazynie na start to 1800 zł. W małej miejscowości jednak to już 2000-2500 zł. Zdziwienie, nie? Brakuje rąk do pracy, więc pensja rośnie. Natomiast w sytuacji istnienie dwóch firm, masz rację. I o to chodzi, aby przeprowadzić deregulacje, obniżyć podatki, dzięki czemu powstanie więcej przedsiębiorstw. Na pewno pojawi się kilka osób, które zaryzykują, znajdą lukę w rynku i odniosą sukces.

@oonter Odniosę się do pierwszego pytania. Moim zdaniem egzekwowaniem prawa antymonopolowego powinny się zajmować sądy, a koncepcja ograniczonego państwa nie uwzględnia sądownictwa, wręcz uważam, że powinno być ich więcej, zawód sędziego powinien być lepiej płatny i bardziej prestiżowy niż obecnie. Co do drugiego pytania, stwierdzono również empirycznie, że całkowicie publiczna służba zdrowia czy edukacja leży i kwiczy w Polsce od wielu lat. Naoglądałem się w swoim życiu już niemało debat i kto by nie rządził, to ówczesna opozycja zawsze, ale to zawsze uważa, że nakłady na te dwa sektory są zbyt niskie. I to prawda, ponieważ są one studniami bez dna. A skoro tak, to logicznie rzecz biorąc, należałoby chociaż spróbować zmienić system i sposób finansowania. Transport publiczny powinien wciąż pozostać publiczny. Oczywiście jeśli chodzi Ci o drogi, autostrady itp. Choć jak wiemy, mamy w Polsce płatną autostradę i funkcjonuje.

2

@NGTRX W teorii jeśli zostanie zlikwidowany/radykalnie zmniejszony PIT oraz inne obciążenia, to nie widzę powodu dla którego nie można byłoby podnieść płacy minimalnej. Pracodawcy i tak mocno zyskają, więc zastosowanie takiego zabezpieczenia przed poszkodowaniem pracownika jest w porządku.

1) Jako że są mali, nie mogą stworzyć monopolu. Oprócz trzech firm w niewielkim miasteczku powstanie, powiedzmy, dodatkowe 10-20. Nie ma takich szans, żeby konkurując o klienta dokonali między sobą zmowy.

2) Deregulacja pozwoli na to, że obok produkcyjnych molochów mogą pojawić się małe przedsiębiorstwa, kompletnie niezwiązane z produkcją. Nastąpi odpływ części pracowników. Praca na produkcji nie jest szczytem marzeń każdego tam zatrudnionego.

3) Oczywiście, że część pieniędzy pójdzie na nagrody, jednak firma która będzie chciała zachować konkurencyjność, zostanie zmuszona do przeznaczania o wiele większych kwot na rozwój, wprowadzanie nowych technologii. W sytuacji niskiego bezrobocia niewykwalifikowani pracownicy również są pożądani, co się zresztą już dzieje. W moim regionie praca w małych miasteczkach, na wsiach jest lepiej opłacana niż w dużych miastach, ponieważ brakuje tam rąk do pracy.

8

@fortunate_son Płaca minimalna nie jest szkodliwa, bardziej wysokość podatków, danin itp. Wraz z obniżaniem obciążeń fiskalnych powinna rosnąć.

a) ustawa antymonopolowa - pozwala na wejście na rynek małych przedsiębiorstw, ich terminową ochronę.

b) deregulacja - zakładanie firm będzie prostsze. Dobry fachowiec np. glazurnik, hydraulik nie będzie musiał pracować u kogoś, bo się boi walki z przepisami i biurokracją.

c) niższe składki, podatki itp - dadzą impuls do rozwoju firm, te będą miały więcej pieniędzy na inwestycje, technologie, rozszerzenie zasięgu, co wiąże się z koniecznością zatrudnienia kolejnych pracowników. Jako że bezrobocie utrzyma się na stałym niskim poziomie, nie będzie łatwo znaleźć wykwalifikowanego pracownika, zatem wysokość wynagrodzeń pójdzie w górę.

2

@Gall Cała moja wypowiedź idzie w tym kierunku, że od lat uważam, iż się na polityka nie nadaje. Lubię go posłuchać jako komika. Czasami poprawia mi nastrój, się pośmieję. Poza tym jest wielkim nieszczęściem dla polskiej liberalnej prawicy. Może sabotażystą? Kto wie. Zresztą, jak się wczytasz w mój komentarz, wcale nietrudno wyłapiesz mechanizm, który nim "rządzi".

Drugi akapit chyba nie jest skierowany do mnie? Ani go za zbawcę nie uważam, ani z wyższością nie kpię z innych, ani się za januszową elitę nie uważam. Mój głos na Konfederację pójdzie nie dzięki Korwinowi, lecz pomimo niego. Niech wejdą, niech się pokażą, niech powalczą. Jak będą słabi, trudno. Nie oczekuję zbyt wiele, więc i mocno zawiedziony nie będę.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?