0

piachuFCB
Po co Adriano w ataku skoro mamy Tello?

0

Jak dziś znów na boisko wybiegnie once da gala, to nie widzę sensu oglądania meczu. Choć nie będzie Xaviego, czyli przynajmniej jedna zmiana nam się szykuje. Sergio, Cesc, Iniesta, Alexis, Messi, Pedro - i dalej gramy wzdłuż, a nie do przodu.

0

Challenger
Jako, że nie mam wiele czasu, swój komentarz odnoszący się do artykułu popełnię jutro wieczorem. Choć pewnie opisałeś wszystko w jasny i dosadny sposób.

0

Tutaj nie było zawodnika meczu. Chyba, że wyróżnimy za całokształt sztab trenerski.....

0

Eoren
Nie chcem, ale muszem. Powodzenia w organizowaniu.

0

Eoren
Skoro już jesteś jednym z członków "rady nadzorczej" to możesz pomysł podrzucić reszcie załogi. Odzew ludu byłby pewnie spory. Dlatego myślę, że spotkanie doszłoby do skutku.
Pytanie do całej reszty: ktoś wie, gdzie podział się użytkownik "buzinga"? Chwilę go już nie widze i wcale mnie to nie cieszy.

0

Geble
jeden dzień i jedna noc to chyba za mało. Ale popieram inicjatywę, jakkolwiek by wyglądała.

0

u99artur
Formę trzeba szlifować. Inaczej upadnie i będzie problem.

0

Eoren
Nie wszystkie kobiety są tak wyrozumiałe i mają zaufanie jak Ty ;) Dobrze, że ja mam normalnie. Ale kolejny dzień picia (mam na myśli więcej niż 2-3) mógłby wpłynąć źle na organizm samego pijącego jak i też jego połowicy.

0

Eoren
Jakby to powiedzieć.... Puściłabyś swojego męża na drugi koniec Polski załóżmy i to nie na jeden dzień? Bo przecież taki "mityng" to kilka dób może potrwać ;)
No dobra koniec żartowania. Napewno chciałaby ze mną pojechać, bo też jest cule.

0

u99artur
odległości to nie problem, gorzej z żonami ;)

0

duch toma joad
Poruszyłeś ważną bolączkę. Trochę to i prawda. Tylko nie ma sensu wysyłac kogoś na emeryturę. Przede wszystkim na mecz powinni wychodzić ci, którzy sa w najlepszej dyspozycji. Nie dlatego, że są wychowankami, albo zrobili dużo, albo kosztowali dużo. Tylko Ci, którzy dadzą zespołowi najwięcej. 2 miesiące na ławce i bez gry? Jak ktoś na to zasługuje i jest bez formy, to czemu nie. Ale do tego trzeba mieć jaja. A święte krowy są w każdym zespole.

0

Porażki są wkalkulowane w sport. Nie da się wszystkiego wygrywać. Taka jest kolej rzeczy. Wielkiego sportowca, czy też wielki zespół poznaje się po tym, że po przegranej potrafi szybko zweryfikować błędy, na ile się je da poprawić, na tyle to zrobić i w kolejnej batalii pokazać, że jeszcze ostatniego słowa się nie powiedziało. Milan można pokonać na CN. Zresztą, w to chyba nikt nie wątpi. A czy rozmiar wygranej da nam awans? Oby tak było. Tylko, że do tego trzeba zagrać wielki mecz. Cały zespół musi dać z siebie 100%, a może nawet więcej. Klub z Katalonii wiele razy w przeszłości udowadniał, że cuda się zdarzają, że niemożliwe, to dla nich słowo nieistniejące. Barcelona jest stworzona do rzeczy wielkich i wybiegających znacznie poza bylejakość. Niech nam to teraz udowodni.

0

Rozwad, Geble, u99artur
Opinie i argumenty jak najbardziej celne. Ale nie rozumiem jednego. Czemu my to widzimy od jakiegoś czasu i reagujemy komentarzami, a tam w Katalonii nikt sobie z tego nic nie robi? A może nie chce robić?
Przepraszam bardzo, ale co mamy do stracenia? Co może stracić Barcelona gdy jest w sytuacji beznadziejnej w CL, albo przegrywa 0-1 po pierwszej połowie jak we wtorek i gra wygląda jak pół tyłka zza krzaka? Skoro sami wielcy gwiazdorzy nie chcą, nie mają pomysłu, są w dołku/ (odpowiednie zakreślić), to może warto przyjąć ścieżkę: niech młodsi lub rezerwowi pokażą co potrafią.
Czy Song przez dłuższe holowanie piłki jest skazany na ławkę? Adriano, Villa, Tello, Thiago - każdy potrafi w sekundę stworzyć zagrożenie. Asysta, strzał, wejście indywidualne. Czy przez błąd Bartry przegraliśmy mecz? Czy Pique, który od 1,5 roku zagrał kilka dobrych meczów, albo coraz starszy Puyol zawsze będą dawać więcej niż on?
Problem istnieje już od pewnego czasu. Nosi dwa imiona stosowane wymiennie taktyka/rotacje. I tak jak niżej napisane: równowaga między wszystkimi formacjami.
Liga w kieszeni, rewanż z Milanem w sytuacji prawie tragicznej. Czas na pokazanie jaj i woli walki. Czy zewsząd sypałaby się krytyka, gdyby Barcelona przegrywała oddająć życie na boisku? Nie. Wtedy rozpierałaby mnie duma, że rzucili wszystko, co mieli, że nie poddali się i przegrali, bo ktoś im to zwycięstwo czy awans wyrwał siłą. Takiej Barcelony chcę i życzę wszystkim i sobie, abyśmy mogli to zobaczyć w tym sezonie. A najlepiej jak najwcześniej. Może już w sobotę? Może dopiero z Milanem? Bez tego ani rusz. Skład rezerwowy czy once da gala też nieistotne. Chce widzieć TEAM, któy ma głód wygranej. Pozdrawiam.

0

whatis
Półfinał LM był. Ewentualnie zaliczyć pół roku, ale to się mija z celem. CR też był sprzedawany. I to nawet w komplecie z trenerem.

0

whatis
2006-2012 ;)

0

kokodzambo13
Spokojnie, bo się popłaczesz. Normalny kibic widzi, że jest problem i to nie od wczoraj. Ale ktoś ślepo zapatrzony już niekoniecznie.

0

cans
Odpowiedź na pytanie jest prosta. Taki poziom większości drużyn w lidze hiszpańskiej.

0

Stoiczkow
Dokładnie. Na odczepne zawsze mozna rzucić: gdzie byliście jak Barcelona w sezonie 2002/2003 po połowie sezonu myślała o obronie przed spadkiem? Aha, większość wtedy nie umiała czytać i pisać. No właśnie.

0

Stoiczkow
Uprzedziłeś mnie ;) Niektórzy myślą, że nie będzie Barcelony bez Messiego. Śmiać mi się chce, jak widzę krytykę użytkowników, którzy w rzeczowy sposób piszą o słabszej dyspozycji Leo. Prawda jest taka, że od gali w Zurychu nie gra nic. Bramki strzela, tylko pytanie komu? Trzy ważne mecze, a w nich jedna asysta i bezbarwna gra. Ponad 100 lat Barcelona nie miałą Messiego i zawsze grała na wysokim poziomie. Bywały chwile trudne, ale także i momenty chwały. Po Leo ziemia nie przestanie się kręcić.

0

AlanBARCA
Święta prawda.

0

ksobi
Z komentarza wywnioskowałem, że piszesz o tym wtorku, co byłoby błędem. Gdzie pokażą? Nigdy mnie to nie interesowało, bo zawsze oglądam w internecie.

0

ksobi
W ten wtorek?

0

bart37
Słabiutka ta Twoja wiara, słabiutka. I pewnie krótka.

0

Catalunya10
Gdybym ja tak zagrał jak niektórzy wczoraj, to bym w lustro nie spojrzał nawet.

0

u99artur
Prawdy nigdy nie poznamy. A także tego czy i jak ten "kontakt teleinformatyczny" funkcjonuje. Wlew, a także dzień po chemii ma wpływ na wiele czynników związanych z psychiką. Sprawa nie wygląda za ciekawie, bo jednym z czynników, który najczęściej powoduje prawie wszystkie śmiertelne choroby jest stres. A tego na ławce w Barcelonie nie brakuje. Za rok choroba wróci (tfu, tfu) i dalej bedziemy płakać? To nie wina Tito, że zachorował, ale trzeba miec świadomośc tego, że powrót w marcu może nie być końcem jego walki. Pytanie czy sam bedzie miał w sobie tyle sił, aby powiedzieć "dam radę dalej prowadzić zespół w kolejnym sezonie".

0

cd
Młodzi, starzy, najemnicy, wychowankowie - nie ma reguły, A świeżości i pulsującej w żyłach krwi brak, nie ma pasji, zaangażowania w oczach i nogach. Cała radość gry ulatnia się zbyt szybko.
Wczoraj umarła Barcelona Guardioli, która pociągła mniej więcej pół roku po odejściu swojego twórcy. Ale nie umarła nagle, agonia trwała kilka tygodni. Czy gdyby Tito był obecny, to tego by się dało uniknąć? Odpowiedzi nie poznamy Trzeba szybko wskrzesić do życia coś na trwałych fundamentach, na trzonie zespołu dodać szczyptę magii. Ale to się nie stanie dziś, jutro, za tydzień, czy nawet za miesiąc. Potrzeba czasu, odpowiednich ludzi do gry i do procesu tworzenia. Trzeba postawić sprawę jasno - prezydent, trenerzy i piłkarze musza to zrozumieć. I skoczyć z wypowiedziami typu: nic się nie stało, planujemy nieco inaczej, zagraliśmy dobrze, brakło szczęścia. To tylko ułuda. Przestańmy żyć marzeniami i przeszłością.
Pozdrawiam

0

Dosadne podsumowanie meczu. Tak trzeba pisać, do bólu szczerze.
Sprawdziły się moje (a także części użytkowników, których serdecznie pozdrawiam) przewidywania. Śmierć od własnej filozofii gry. Kolos na glinianych nogach upadł pchnięty przez największego rywala.
Jakie są moje odczucia? Przede wszystkim rozczarowanie postawą piłkarzy, brakiem woli walki, chęci zwycięstwa. Wczoraj nie było nikogo, kto chciał awansować. Wyróżnić można Iniestę, może Pinto, Alvesa, zresztą jakie to ma teraz znaczenie. Nie było zespołu, nie było współpracy, a Real wyszedł na boisko najdelikatniej mówiąc "obsrany". Szkoda, że tak szybko zeszło powietrze z Barcelony, a strzelona bramka z karnego nie stała się impulsem do działania. Dziwne to, bo przecież kilka dni wcześniej ta sama drużyna potrafiła odmienić losy meczu w Sevillą. Ach jednak nie ta sama ekipa. Diabeł tkwi w szczegółach, a jeden człowiek może pociągnąc całą ekipę. Jak wczoraj po raz kolejny n"ie spalający się w ważnych meczach" Cristiano. W przeciwieństwie do Messiego. Znów nie było gry do przodu, tylko do boku, nadal graliśmy bez napastnika. Co dadzą zmiany, gdy trzeba strzelić 3 bramki w pół godziny, a reszta drużyny postawiła już lagę na to spotkanie? Smutny był to wieczór, bo tylko niecenzuralnymi słowami można określić całokształt zespołu. Nie było impulsu, nie było jaj. Na boisku i na ławce. Mleko się rozlało Tito zachorował i musiał wyjechac, a na odległość to nawet najmocniejsze uczucie długo nie pociągnie. Od tego momentu mamy regres, który nadal się pogłębia. Personalne kwestie - to nie czas i miejsce na takie wywody. Gramy tym co mamy, każdy trener na świecie zazdrości takiego bogactwa Barcelonie, a tutaj nadal nie wykorzystuje się w pełni potencjału poszczególnych zawodników. Wysyła się ich na ławkę, albo na trybuny.
cdn

0

No to będzie ciężko..

0

IceMan
Obyś był dobrym prorokiem. W końcu trzeba pokonać tą bylejakość z poprzednich meczów. Wyjść na boisko z zmaiarem unicestwienia Madrytu i nie przestraszyć się ich piekielnego początku. Chce dziś zobaczyć serce i zapał do gry. Nie tylko u Puyola, ale u wszystkich. Pomocników w środku pola, a napastników w przodu. Pewne interwencje z tyłu i nawiązanie walki fizycznej z silniejszymi i wyższymi piłkarzami Realu. Niech Barcelona znowu ma jaja.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?