0

qbarca

Ci co najwiecej narzekają na poziom zaprezentowany przez klub i Keite widzieli pewnie pierwszy raz Barcelonę w słabszej dyspozycji. Gdyby tak pozliczać ilu "kibiców" przybyło Dumie Katalonii od momentu kiedy na wesołych stronkach piszą o rozpędzonej Blaugranie to by sie uzbierało ich więcej niż kibiców, którzy odeszli widząc jak Barca przez ostatnie 2 sezony grała miał. Ale cóż, tego nie zmienimy i jedyne co nam pozostaje to cieszyć sie z takich meczów( ja nawet cieszę się bardziej, bo nasi musieli powalczyć) Benidorm przystąpił do meczu z wiarą i walką i chwała im za to, że nie wymiekli już na początku tak jak robią to drużyny z Ligi. Tak jak Pep powiedział po meczu z Valladolidem, że mu coś nie do końca grało tu zostało obnażone przynajmniej trochę. Benidorm grał pressingiem, wyłączał środek(na tyle ile mógł) i dość dobrze się bronił. Trzeba było na zwyciestwo zapracować i takie mecze cieszą, bo potrafimy pokazać charakter, którego tak brakowało...

0

tatar10

Tak, o kibicach z Katalonii nawet się nie wypowiadam, na meczu siedzą jak na stypie i jeśli nie idzie to gwiżdżą na cały klub i na przeciwna drużynę. Jasne, że kibice Realu pod tym względem mi imponują, że potrafią nawet owacją na stojąco pożegnać piłkarza Barcelony, bo wiem, że Katalończycy noszą nos za wysoko i czasami pokazują wszystkim: wyliż mi... Jednak różnicy tutaj trzeba dochodzić również..w szerokości geograficznej;P Choć to zapewne szczegół, ale Katalonia, Baskonia inne Andaluzje, inny temperament. Kibice Realu w porównaniu do Barcelony wypadają o niebo lepiej, ale np. w porównaniu z tymi z Atletico też nie imponują. Co do Ronaldinho to jego odejście podziałało na Barcę jak sole trzeźwiące. Mimo, że był el crack total, to cieszę sie, że wypalona gwiazdka odeszła. Samuel Eto'o też miał wieczne problemy, ale pewnie w największym stopniu właśnie z R10. Atmosfera się oczyściła i jest tak jak być powinno. Na razie jest słodko, ale czekam do prawdziwego sprawdzianu. Masz rację, sportowca poznaje sie po takich meczach jak grał dziś Real. Wszyscy są zadowoleni, bo wygrywamy, jesteśmy w formie, ale to tak naprawdę Madryt pokazuje, że po Capello zostało to co do zwycięstw jest potrzebne(czasami tego nie nawidzę). Jeśli nie ma mentalności to nie w formie nigdy nie wygrasz. Teraz większość nie zastanawia sie nad tym jak Barca poradzi sobie przegrywając, ale myśle, ze po przyjściu Guardioli wszystko poszło w lepszym kierunku. Pzdr

0

tatar10

Zgadzam się co do tego pierwszego, ale o chamstwie Barcelony to nie wygaduj rzeczy o których pojęcia nie masz. Zacząłeś patrzeć na chamstwo Barcelony od tego sezonu? Zdarza się, ale kto jak kto, fan takiego klubu jak Realu pisać głupot nie powinien dotyczących gry fair-play, skoro kartek macie o wiele wiecej niż Barcelona. Szacunek? Powiedzmy szczerze też o honorze. Na razie nie idzie Realowi, ale czyja to jest wina? Wiadomo sędziów(przynajmniej co drugi piłkarz Blancos, z trenerem i dyrektorem to powtarza) Nie mam zamiaru się kłócić, bo piszesz w miarę nie głupio, ale nie czytaj wszystkiego co podsunie Marca, bo nie wierzę, że rzekome oplucie widziałeś w telewizji.

0

Zawodnik, który strzela 4. gole to nie "ktoś tam", że niektórzy nawet nie potrafią wymówić czy napisać jego nazwiska, a zawodnik, który ratuje klub, więc nie pieprzcie, że Higuain strzelał gole z karnych, bo jak R10 strzelał to jakoś było pełno zachwytów gdy potrafił wykorzystać 11. Nie ukrywa nikt, Real gra słabo i nic narazie nie zapowiada,że będą grać lepiej, tracą dużo goli, ale jedno trzeba im oddać: grają do końca. Ta mentalność, której brakowało Barcelonie w ostatnich latach sprawia, że patrzę na ten klub inaczej. Ich kibice pewnie dalej narzekają na sędziego mimo, że w tym meczu gwizdał w wielu przypadkach na ich korzyść, ale... Nie patrzmy na Real i tego kto strzela, tylko na siebie. Część narzeka, ze mają szczęscie(prawda, nawet za dużo), ale wszystko powinno sie wyjaśnić w maratonie, który nasze kluby będą grać w grudniu. Na razie wszystko wygląda kolorowo, ale kto wie czy za miesiąc sytuacja nie zmieni się diametralnie?

0

Eto strzelił ale klasycznego fourtricka;P

0

Ja też żartuje:P

0

Nie wiem gdzie się schować;>

0

Znów wieje zbyt dużym optymizmem. Wiem, że sie cieszycie i nikogo pouczać nie zamierzam, ale wybaczcie. Nie ma jeszcze nawet połowy sezonu, a niektórzy już trąbią o mistrzowstwie. Ostatnie sezony nauczyły by nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Prawda Valencja dostała dziś baty i narazie potwierdza się coś jak w tamtym sezonie z Atletico, ale jest jeszcze Real i skóry tanio nie sprzeda. Mimo, ze gra mniej efektownie i efektywnie to walczy do końca i może jutro wygrać. A z resztą nawet nie ma połowy sezonu by napalać się aż tak bardzo. Valencja poległa, ale jest jeszcze właśnie Real i jeśli jutro wygra to długo się nie pocieszycie. Jeśli będziemy wygrywać to nie musimy patrzeć na to czy Real, Villareal czy Valencja przegrywają. Oczywiście ważne by powoli zacząc uciekać reszcie, ale znając życie gdy zacznie iść gorzej to znów pojawią się tu komentarze typu żal lub inne. Narazie jest cud, miód i orzeszki i aby to pozostało jak najdłużej,ale uwierzcie, że tabela zmieni się jeszcze parę razy, ale najważniejsze by tak naprawdę na koniec mieć to pierwsze, wymarzone miejsce.

0

A mnie tak naprawdę nie obchodzi czy będziemy liderem teraz. Najważniejsze by być na szczycie na koniec 38. kolejki.

0

Kolejny mecz, który pokazuje jak wszystko zmieniło się w stosunku do poprzedniego sezonu o 180 stopni. Strzelamy gola, tracimy, strzelamy trzy... Jakby to wyglądało jeszcze rok temu? Strzelamy gola, tracimy, może strzelamy, tracimy trzy i narzekamy na stan murawy. Gdy zobaczyłam boisko tak jak większość pewnie pomyślałam "jeszcze tylko narty i śmigamy". Wszyscy przewracali się i tak naprawdę połowa fauli nie byla faulami a.. potknięciem o wodę. Piłka zatrzymywała się i zawsze było do niej za daleko. Takie mecze pokazują wartosć drużyny. Pressing, walka do końca, której tak brakowało w ostatnich latach. Wspaniałe 2. gole Xaviego, gol Messiego, który jak ktoś wspomniał siedział w kauży po kolana;D i 4. gol szczęśliwy, ale piłka i tak zmierzała w odpowiednim kierunku. Drużyna pokazała, że w tych trudniejszych meczach potrafią i chcą grać na pełnych obrotach przez 90. minut. Teraz mecz u siebie i pewnie Pep pozwoli odpocząć graczom, którzy dziś się ubiegali. Xavi coraz bardziej pokazuje, że jest jednym z głównych faworytów do zgarniecia nagrody dla najlepszego piłkarza. Chłop rządzi środkiem. Szkoda jednak, że większość zauważa jego wkład dopiero gdy wszyscy o tym trąbią.Dopiero teraz media zauważają to co prawdziwi kibice wiedzieli od początku. Dla mnie nie jest gwiazdą, która potrafi zmienić losy meczu w ułamku sekundy, ale jest to zawodnik, który swoją ciężką pracą często niedocenianą wyprowadza pierwsze podanie, potrafi strzelić i co najważniejsze nie obchodzą go układy, układziki. Ach Ci wychowankowie.

0

Po 51. kolejkach znów jesteśmy liderami. W meczu z Betisem na Camp Nou straciliśmy je i od tamtego czasu to był koniec. Wtedy Ronaldinho strzelił gola z karnego w 3. minucie, a bodajże w ostatniej minucie wyrównał Sobis. Od tego czasu Madryt nie wypuścił pierwszego miejsca. Potem mecz wygrany z Atletico 6-0 i mecz, który z tamtego okresu utkwił mi najbardziej albo cała kolejka. Barca- Espanyol, Zaragoza-Real. Wygrywaliśmy, by w 92. minucie stracić gola na remis i w tym samym czasie na Romareda Nistlrooy uratował Madrytowi tyłek. Myślałam, że mnie sieknie. Gdyby albo Tamudo albo Holender w tej pechowej minucie gola nie strzelili to prawdopodobnie mielibyśmy mistrza. Nie ważne czy to miejsce osiągniemy na początku, ważne by po 38. kolejkach nawet mając przewagę 1. punktu nad resztą móc zawołać: Campeones.

0

Na takie chwile warto czekać. Chłopcy grają połowę meczu i strzelają po 5. goli. Oczywiście pozostaje się tylko cieszyć, ale musimy pamiętać, że tak naprawdę tylko mecze z czołówką ligi pokażą nam jak Barca może lub powinna grać w tym sezonie w LM. Ostatnie sezony nie były za dobre. Potrafiliśmy wymienić 15 podań z rzędu, ale co z tego skoro wszystko rozgrywało sie między bramkarzem, a obroną. Teraz jest ciąg na bramkę, widać jedność... Przypominam sobie 2004 gdzie również zobaczyłam Barcelonę podbudowaną i z nową iskrą. Co prawda brakuje jeszcze trochę do 19 zwycięstw z rzędu jakie osiagnęliśmy gdy Ryjek napędził kataloński motor, ale jest coraz lepiej i skuteczniej. Druga połowa jest takim "treningiem rozluźniającym". Sezon jest długi, więc mimo, że na 2. połowie przysypiałam to wolę by Nasi w taki sposób dokonywali egzekucji.

0

Tak spojrzeć na zimno to też przyznajmy, że rzeczywiście Atleti odwalało niezłą szopkę. Aguero jakiś wymęczony jak z resztą cała drużyna. Oczywiście mecz był porywający po tym co działo się w ostatnich meczach, ale dla mnie nie był to mecz po którym umieram i jestem w niebie. Było wspaniale, czarująco, perfekcyjnie....ale po ostatnich latach oczekiwań takie mecze nie dają mi wyraźnego znaku jak będziemy grać przez większość sezonu. Nie będę chwalić za ten mecz, za ten wynik, ale właśnie za te słabsze mecze, w których na chłopski rozum przegrać powinniśmy. Jeszcze parę miesięcy temu w ostatniej minucie to gola traciliśmy, a nie strzelaliśmy. Dla mnie chłopcy mogą w niektórych (nie w większości) spotkaniach grać słabiej, ale grać do końca. Wtedy wiem, że żyję ja i piłkarze też. Dobra cieszmy się, ale też nie napalajmy, bo potem po słabszym meczu znów część z Was będzie filozofować i prawić morały jak Pep jest beznadziejny wraz z całym otioczeniem trenersko-piłkarskim.

Jeszcze słówko o kibicach: Dziś nie było stypy, albo biwaku na którym każdy kibic opycha się kiełbaskami zatykając otwór gębowy. Fala meksykańska nawet była , powiało życiem na Camp Nou. Ale kibiców największe kluby hiszpańskie i tak mają najgorszych. My mamy, Real ma i żaden kibic Realu"casillas" nie powie, że jego kibice są lepsi, bo są tak samo źli jak nasi. Coś nie piszę zbyt składnie, ale w takim jestem stanie;P Kibice z Camp Nou i z Bernabeu kochają bardzo, ale nienawidzą jeszcze bardziej...

0

O czym jeszcze Wy dyskutujecie? Przykro mówić, ale nie poniżajcie się próbując na siłę uświadomić komuś coś czego i tak nie zrozumie.

0

Powiem tyle: Na takie chwile warto czekać. Odpoczęłam trochę od piłki nożnej, a meczy Barcy nie oglądałam, znając tylko wyniki. Wiedziałam, że przyjdzie w końcu moment kiedy zaczną nie tyle grać pięknie i widowiskowo, ale przedewszystkim zaczną walczyć do ostatnich minut. Tego nam brakowało przez te ostatnie lata. Duch drużyny powrócił. Barcelona jak sprzed paru lat. Może jeszcze nie tak piękna, ale przedewszystkim waleczna. Nareszcie pressing, powrót niemal całej drużyny do obrony i walka do końca... Nie mówię tu o dzisiejszym meczu, bo przyznam, że byłam pewna, że taki moment nadejdzie gdy znów chłopaki stworzą zgrany kolektyw.. Brawo

0

" niektorzy wola szukac winnych w tych co grali niegdys najlepiej ,a potem bardzo dobrze, ale bardzo dobrze to juz dla nich slabo, bo liczy sie sport i dobra zabawa...:/ "

Mówisz tez chyba o kibicach Realu prawda?

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?