azulgranka
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Czerwienne
2 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Najgorsze, że jesli to prawda to odejdzie Toure. W 1. sezonie gdy przyszedł i przegraliśmy walkę o wszystko on jedyny zasługiwał na pochwałę i mówię serio. To jest typ walczaka i naprawdę dziwię się, że tak często Pep wybierał Keitę zamiast niego jeśli chodzi o grę w tym sezonie. Przyznam, że wraz z Xavim Toure jest moim najbardziej ulubionym graczem i wielka szkoda jeśli się go pozbędziemy.
0
to wszystko, całe zamieszanie to gra psychologiczna i tyle. Same umiejętności nie wystarczą, trzeba też potrafić wymusić presje na rywalu. Jeżeli Barca podejdzie do meczu: pokażemy mu, że się myli to dobrze, gorzej jeśli zje nas trema i całe to zamieszanie wokół meczu jak było z Interem. Nie ma co na żela najeżdżać mówi rzeczy oczywiste, wyraża chęci. Naszego Mesjasza też nie traktujmy jak świętego. 3. lata temu był pewnt, że my wygramy z Espanyolem, a Real przegra z Saragossą- skończyło się jak się skończyło...gadać można, ale trzeba grać
0
No i wszystko wróciło do normy. Jak miło czytać komentarze odnośnie gry a nie tego, że i tak jesteśmy naj naj i jak świat kocha pilkarskich bogów ugh...musiałam;P
0
Chyba tym od "piłkarskich Bogów" w d...się poprzewracało;P. Wy chyba dalej nie rozumiecie, że półfinałów nie wygrywają Ci, którzy mają piłkę przy nodze, tylko Ci, którzy potrafią wykorzystać najbardziej absurdalne sytuacje.Z Liverpoolem też mieliśmy odrobić, Półfinał z Manchesterem 2. lata temu na OT jak wyglądał? Przepraszam może nie widzieliście, ale nasi oddali na bramkę ok. 20 strzałów przy czym MU się broniło a i tak to oni awansowali, bo zrobili korzystny wynik Na CN. Jeśli jutro znów skutecznością porazimy, to będą pojawiały się werterowskie teksty o tym jak świat skrzwdził piłkarskich Bogów. A po co wogóle wdaję się w takie rozmowy, skoro po tej 6 krotnej koronie pojawili się sami, żeby nie obrażać wielcy, którzy nie patrzą na statystyki, plus w przeciwnej drużynie widzą bandę farciarzy. Misugi, kibice są tylko już coraz mniejsza garść zostałą tych, którzy realnie podchodzą do niektórych spraw. Największą próbą dla tych nowych będzie przegrana Barcy w pucharach i wtedy zostaną 2. drogi: zostaną tu, ochłoną, albo pójdą kibicować triumfatorowi rozgrywek. Jeśli przeżyją porażkę dadzą rady już wszystkiemu, bo każdy z Nas tak zaczynał, a brak szacunku do rywala? U większości niestety przejawia się wiekiem i czytaniem Bravo Sport.
Z piekłem na Cn też jest niezłe przegięcie. Pokrzyczą 5 minut, usiądą zaczną gwizdać na Mourinho i tyle magicznej atmosfery. Hiszpanom, a zwłaszcza właśnie z Barcelony, czy białej części Madrytu nie można oddać tego, że gdy nie idzie wspierają drużynę, bo tak nie jest. Po stracie gola, albo 2., gdy sytuacja jest już z lekka przesądzona zaczyna się stypa, albo pojedyńcze gwizdy. Piekło to robią kibice Liverpoolu, Celticu, drużyn niemieckich...to jest piekło. Sama mozaika nie wystarczy i meczu nie wygra. Sytuacja jest bardzo napięta i nie wiem czy to Piłkarzom pomoże, ale przynajmniej część się pocieszy, mogąc podziwiać "Świątynię futbolu" nie zależnie jak kto patrzy;/
0
Przykro mi to mówić, ale to przypomina gadanie niektórych kibiców tenisa, że Federer przegrywal z Nadalem nie dlatego, że Nadal jest lepszy tylko, że Fed byl słabszy. Sorry, taki off, ale nie wiem czy część z Was się słyszy. Nie potraficie uszanować rywala, to o czy My wogóle mówimy. Zdarzają się mecze, w których nie można znaleźć winnego, ale nie róbcie jaj, że Inter zagrał słabo. Mówimy o drużynie, która znalazla sposób na Chelsea, z którą My sezon temu mieliśmy krzyż Pański. Co by bylo gdyby...babcia miala wąsy, gdybanie nie ma sensu i jeśli przegramy to będziecie mówić: Gdybyśmy grali najlepiej to by nie mieli z nami szans? Proszę Was. Półfinaly to nie jakaś zabawa, tutaj chodzi glównie o to by stracić jak najmniej, więc nie wiem czy myślicie, że Inter wyjdzie 7. atakującymi i zostawi wolne tyły - to nie Arsenal. warto tez znaleźć granicę między wiarą, a pewnością siebie, bo jak narazie widzę, to porażka na GM niektórych nic nienauczyla, a jutro będzie placz jak nic jeśli nie damy rady odrobić.
czy jeśli przegramy La Liga, to też tylko dlatego, że nie jesteśmy sląbsi, tylko mamy malo szczęścia, a Real nie gra nic? Podejście kibiców narodzonych od 93. minuty na Stamfford przeraża mnie, bo uświadamia, jak malo niektórzy wiedzą o piłce jako ogólnie sporcie, a nie jako klubie. Wiara jest wiarą. Można powiedzieć: Będzie dobrze, albo wierzę, że będą walczyć. Walka, a zwycięstwo to co innego i jak na razie o 2. pramki finalu bliżej jest Inter. Czy Mou zarezykuje utratę tych 2. bramek? Nie sądze, nawet jeśli zrobimy 5. minutowe pieklo ze strony kibiców, bo na nic innego nie liczę, to bez odpowiedniego pressingu nie będzie nic.
0
Jedno być optymistą, co innego myśleć, że wygrana zależy tylko od nas. Powiedzmy sobie szczerze- Mou to nie muł jeśli chodzi o taktykę. Nie wypowiadałam się zaraz po meczu, bo i tak wtedy nikt tego by nie czytał, bo większość z Was była zajęta krytyką Pepa i sędziego, który jest człowiekiem i powinniśmy o tym wiedzieć tak samo jak "wiedzieliśmy" po meczu z Chelsea rok temu na SB. Nikt chyba, kto widział albo przynajmniej orientuje się kim i co potrafi Mourinho, nie powie, że Portugalczyk będzie atakował dalej, bo po jakiego grzyba? U siebie zrobili korzystny rezultat, więc nic innego do szczęścia nie potrzeba niż 90. minut kompletnej murary w swoim polu karnym i jak co to kontra, która nas pogrąży. No przykro mi to mówić, ale nie podchodzę do tego meczu tak optymistycznie nastawiona jak gazety, albo jak podchodziła większość z Was przed 1. meczem, gdzie krążyły teksty- rozwalimy ich, pokażemy i takie tam.
To co w obecnym sezonie krytykowałam już to momentami kompletny brak szacunku do rywala. Przykład-1/4 na Emirates, gdzie po 70. minutach nasi stwierdzili, że Arsenal zrobi nam kuku, a Ci 2. gole strzelili. Podobnie teraz w Mediolanie. Tutaj możliwe, że doszły dodatkowe czynniki, jak zmęczenie po długiej i mało komfortowej podróży, czy konsekwencje katalońskich derbów, które zawsze zawodników wyniszczają, ale proszę Was...Krzyki kibiców, 65% utrzymanie przy piłce, 15 strzałów w bramkę, 20 zwodów Messiego nic nie dadzą jeśli Mourinho ustawi swoich taktycznie, a nie estetycznie. Co to jest dla niego obrona, chamstwo i takie tam- każdy sobie radzi jak potrafi i trzeba to szanować, a nie nastawiać się, że piekło zrobione na CN( w co wątpię) pomoże. Tu powiem szczerze, potrzeba cudu. Barça w tym sezonie jest skuteczniejsza jeśli chodzi o wyniki, ale na pewno nie tak stabilna i na takiej k* jakiej była sezon temu;P Mówiłam, że Messi wszystkiego nie wygra, życzyłam nam wszystkim, by wytrzymal jak najdłużej, a przyszedł słabszy moment w najgorszym okresie. Zdarza się, ale powiedzmy sobie szczerze, kogo mamy w ataku, w porównaniu z tamtym skłłdem. Messi lepszy od tamtego, ale po za tym kto, albo co? Henryk wrak, który osiągnął wszystko, Ibra? a skakajcie, jest, ale go nie ma, Pedro to nie jest ktoś, kto wszystko nam przesądzi jak wszystkim nie idzie. Jesteśmy w bardzo dziwnej i absurdalnej sytuacji. W ciągu następnych 2. tygodni możemy zostać z niczym. Z CL odpadniemy, zastanie Liga, wróć Sevilla i Villareal i co? Nikt nie pamięta tych, którzy trofeum nie wygrają, nawet jeśli dalej wieścimy, czy obwieszczamy kibicom innych klubów, że jesteśmy najlepszą drużyną na świecie. Wyniki Panowie, a nie Wasze subiektywne opinie mówią, powiedzą o wielkości klubu. Pozytywne jest to, że jakieś 25% zacnego grona opuści ten przybytek i będzie kibicowało komuś innemu, bo Barça to może i więcej niż klub, ale też tak zupełnie szczerze, żadna drużyna nawet jeśli wygrywa LM nie ma chyba tylu sezonowców, co się tu pojawia. Przeglądając czasami inne strony, kibice śmieją się z Dumy Katalonii i dzieci, które obsiadły jak muchy wszystkie ogólne fora, by obwieścić, że są kibicami na zawsze od pamiętnego meczu na Stamford.
Trochę poprzynudzałam, ale się wypróżniłam;P
Przepraszam, że wkleiłam to 2 raz, ale moje paplanie trochę pokywa się z artykułem. Mou wie, co robić i samo wychwalanie Barcelony przed meczem na GM było tego najlepszym dowodem. A niech się nasi poczują wspaniale, niech uwierzą, że nic nie trzeba bo i tak wygrają no i rach ciach ciach, a widzimy Inter, który sobie świetnie radzi. jedni mają drużynę, inni trenera, który nie boi się niczego i nikogo. I czasami rzeźnicy jak, któryś określił mają lepszy pomysł na grę niż bogowie. Tak tylko...
0
Jedno być optymistą, co innego myśleć, że wygrana zależy tylko od nas. Powiedzmy sobie szczerze- Mou to nie muł jeśli chodzi o taktykę. Nie wypowiadałam się zaraz po meczu, bo i tak wtedy nikt tego by nie czytał, bo większość z Was była zajęta krytyką Pepa i sędziego, który jest człowiekiem i powinniśmy o tym wiedzieć tak samo jak "wiedzieliśmy" po meczu z Chelsea rok temu na SB. Nikt chyba, kto widział albo przynajmniej orientuje się kim i co potrafi Mourinho, nie powie, że Portugalczyk będzie atakował dalej, bo po jakiego grzyba? U siebie zrobili korzystny rezultat, więc nic innego do szczęścia nie potrzeba niż 90. minut kompletnej murary w swoim polu karnym i jak co to kontra, która nas pogrąży. No przykro mi to mówić, ale nie podchodzę do tego meczu tak optymistycznie nastawiona jak gazety, albo jak podchodziła większość z Was przed 1. meczem, gdzie krążyły teksty- rozwalimy ich, pokażemy i takie tam.
To co w obecnym sezonie krytykowałam już to momentami kompletny brak szacunku do rywala. Przykład-1/4 na Emirates, gdzie po 70. minutach nasi stwierdzili, że Arsenal zrobi nam kuku, a Ci 2. gole strzelili. Podobnie teraz w Mediolanie. Tutaj możliwe, że doszły dodatkowe czynniki, jak zmęczenie po długiej i mało komfortowej podróży, czy konsekwencje katalońskich derbów, które zawsze zawodników wyniszczają, ale proszę Was...Krzyki kibiców, 65% utrzymanie przy piłce, 15 strzałów w bramkę, 20 zwodów Messiego nic nie dadzą jeśli Mourinho ustawi swoich taktycznie, a nie estetycznie. Co to jest dla niego obrona, chamstwo i takie tam- każdy sobie radzi jak potrafi i trzeba to szanować, a nie nastawiać się, że piekło zrobione na CN( w co wątpię) pomoże. Tu powiem szczerze, potrzeba cudu. Barca w tym sezonie jest skuteczniejsza jeśli chodzi o wyniki, ale na pewno nie tak stabilna i na takiej k* jakiej była sezon temu;P Mówiłam, że Messi wszystkiego nie wygra, życzyłam nam wszystkim, by wytrzymal jak najdłużej, a przyszedł słabszy moment w najgorszym okresie. Zdarza się, ale powiedzmy sobie szczerze, kogo mamy w ataku, w porównaniu z tamtym skłłdem. Messi lepszy od tamtego, ale po za tym kto, albo co? Henryk wrak, który osiągnął wszystko, Ibra? a skakajcie, jest, ale go nie ma, Pedro to nie jest ktoś, kto wszystko nam przesądzi jak wszystkim nie idzie. Jesteśmy w bardzo dziwnej i absurdalnej sytuacji. W ciągu następnych 2. tygodni możemy zostać z niczym. Z CL odpadniemy, zastanie Liga, wróć Sevilla i Villareal i co? Nikt nie pamięta tych, którzy trofeum nie wygrają, nawet jeśli dalej wieścimy, czy obwieszczamy kibicom innych klubów, że jesteśmy najlepszą drużyną na świecie. Wyniki Panowie, a nie Wasze subiektywne opinie mówią, powiedzą o wielkości klubu. Pozytywne jest to, że jakieś 25% zacnego grona opuści ten przybytek i będzie kibicowało komuś innemu, bo Barca to może i więcej niż klub, ale też tak zupełnie szczerze, żadna drużyna nawet jeśli wygrywa LM nie ma chyba tylu sezonowców, co się tu pojawia. Przeglądając czasami inne strony, kibice śmieją się z Dumy Katalonii i dzieci, które obsiadły jak muchy wszystkie ogólne fora, by obwieścić, że są kibicami na zawsze od pamiętnego meczu na Stamford.
Trochę poprzynudzałam, ale się wypróżniłam;P
0
i TERAZ WŁAŚNIE pANOWIE POKAZUJECIE zachowanie godne (anty)kibica. Połowa z Was to zbieranina małolatów, które Barcelonę kojarzą po 92. minucie meczu z Chelsea na SB. Przynajmniej się sytuacja wyjasniła i cała kupa znawców i kibiców od 1890 roku zmaleje .
0
Portugalczykowi trzeba to oddać, że nawet jeśli cała drużyna nie będzie w stanie walczyć on się nie podda. Wydaje się, że mamy wszystko pięknie ładnie, ale przecież może powtórzyć się sytuacja z 06/07, gdzie prowadziliśmy przez większość sezonu i nawet 13 punktami, by potem to Real wygral Ligę. Wtedy remis z Betisem parę kolejek przed końcem odebrał teoretycznie tytuł, a nasi jeszcze długo mówili, że wygramy z Espanyolem, a Real przegra z Saragossą. Mecze nadeszły, wygrywaliśmy, by w 92 minucie stracić gola i by Real też w 92. minucie strzelił gola Saragossie na wyrównanie...jak widzicie nigdy nie można być niczego pewnym. Zostało 7 kolejek, 21 pkt do zdobycia, trudne mecze. Real z tamtego sezonu różni się od obecnego tym, że po porażce z Nami nie staną, tylko dalej będą próbować. Nie możemy już teraz świętować, bo może powtórzyc się sytuacja, w której Real samą ambicją zdobędzie Ligę, a my zostaniemy bez niczego. Jasne, że jest to pesymistyczna wizja, ale nie takie zabawy świat piłki widział.
0
Jak ten h... Gago jeszcze kartki nie dostał..
0
Ten mecz wygląda jak z wysp. Czego niektórzy z was oczekiwali? powtórki z tamtego sezonu. No, nie da się mili Państwo. Real ten, a Real z maja 09', to wielka różnica. Nie oczekiwaliście chyba, że ponad 300 mln dostanie 6 w plecy;P Momentami grają calkiem dobrze, u nas Pedro zwalnia, w momentach, które można wykorzystać. patrząc na ten mecz widać z jakim strachem, nie respektem wyszli jedni i drudzy. Strasznie się to momentami ogląda, ale ważne, że prowadzimy
0
Co do 1. polowy. Gwiazdą jest sędzia...daje kartki na lewo i prawo, prawdziwej agresywnej gry ze strony czy Ramosa, czy Albiola nie widzi. I to sędzia, który wielu kartonów nie rozdaje, to nie urodziny, żeby tyle prezentów wystawiać. jeśli 2. połowa będzie wyglądać podobnie, to na pewno ktoś wyleci.
0
Coś mi się wydaje, że najpierw ktos wyleci, niż że zobaczymy gola. Sędzia rozdaje kartoniki na prawo ilewo, a nie widzi co wyprawia Gago
0
Uważałabym z tym optymizmem. Pamiętacie, albo inaczej... czy większość z Was widziala mecze z Chelsea w tamtym sezonie? Na CN totalna murarka, ma Stamford też zmasowane akcje Barcy były przerywane dźgnięciami Niebieskich, aż w końcu Londyn strzelił i byląby lipa gdyby nie Blada Twarz;P Inter podobnie w tym sezonie zagrał z Chelsea. Nie liczmy, że taktyka Mou będzie nastawiona na atak z ryzykiem odsłonięcia własnej bramki. Powiem tak...Arsenal jest silniejszy od Interu, ale w takich meczach jak faza półfinałowa wszystko może się stać i czasem bardziej liczy się obrona niż atak. Jeżeli Włosi zrobią autobus w bramce u siebie, to w Barcelonie też nie rzucą się na Valdesa, a będą kontrować. Naszym lepiej się gra z drużynami, które odsłaniają się starają atakować, ryzykować, niż z tymi, które nastawiają się na wybicie ich z rytmu, zmuszają do biegania bez piłki, czy zagęszczają pole gry jak chociazby wczoraj robił to Inter z ruskimi. Tk więc Panowie, Pep nie mówi ot tak sobie, że Interu wolałby uniknąć, Dla Mourinho nie liczy się futball, liczy się rezultat. Bez znaczenia jest to czy wygrasz pięknie, lepiej kalkulować, murować podcinać. Smutne, ale prawdziwe..
0
Babin17, albo ja jestem blondynką, a nie jestem, albo Ty coś pomyliłeś, albo zapomniałeś chociażby o meczu 2007/2008 na Bernabeu gdzie Barca dostała nieźle kopniaka, bo 4-1 po jednym golu Henrego. Gdybyś siedział na tej stronie to byś różne rzeczy i rewolucje widział. Z Ryjkiem, bez Ryjka jeszcze z Ronaldinho, czy po nim. Nie wiem co się stanie, wiem, że Messi wszystkiego wygrać nie wygra. Madridistas obrone mają nienajlepszą, ale my też różnie przed meczem stoimy. To będzie mecz trudny i nie stawiam na pogrom, chyba że obydwie drużyny się otworzą. ważne by Barca grala dobrze w obronie
0
W rzymską noc argentyński skrzat rozświetlił finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Magiczna główka, moment nadprzyrodzonej gracji wystarczył by z gwiazdami przejść na "ty""- tak było po meczu finałowym w jednej z gazet. Piszę to 2. raz, ale chyba piękne...ciekawe jakie będą naglówki jutro.
0
Oby tylko dotrzymal do końca tego sezonu. Nie prosmy żeby ratował alb wygrywał Nam mecze, prośmy żeby był zdrowy, tylko tyle...Nie lubie glosic pieśni pochwalnych, ale taki grajek rodzi się raz na sto lat;P
Przypomina mi się tytuł jednej z gazet po wygraniu przez Barcę rok temu LM co do gola Messiego strzelonego glową: "W rzymską noc argentyński skrzat rozświetlił finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Magiczna główka, moment nadprzyrodzonej gracji wystarczył by z gwiazdami przejść na "ty""
Messi jest wielki, ale mam nadzieję, że nie jedyny
0
A mnie się Moi drodzy wydaje, że jeszcze nie wygraliśmy, a Arsenal ciśnie. O jakim finale mówimy skoro jeszcze nic nie jest przesądzone. A Inter? Częśc z Was jeszcze wtedy kibicami Barcelony nie była, gdy rok temu były 2 ciężkie przeprawy z Chelsea, która na CN robiła autobus, a u siebie też grali kalkulując. Jesli będziemy w półfinale to tak mecze na SS i CN mogą wyglądać. Nie mów Hop zanim..
0
Co tam marzyc o duecie z Valencji za który trzeba zapłacić też około stówy. Trzeba zawodnika, nie nazwiska. Oczywiście Villa szybciej zgrałby się z druzyną, bo jedna sprawa to koledzy z reprezentacji, druga gra w lidze hiszpańskiej, zna jej realia, ale cena też łatwa nie będzie. Na Ibrę nikt nie narzekałby gdyby był oprócz Messiego był ktoś kto drużynę poukłada pod jego nieobecność, ale tak. Jaki był powód dzisiejszego posadzenia na ławie Henryka, a wypuszczenie Szweda? Wujcio menadżer naciskał, czy Guardiola się zlitowal wierząc, że nie jest tak źle z atakiem, że może tak tasować napastnikami, by kazdy mógl i pograć i przynieść pożytek. henry może nie jest też w najlepszej formie, ale dla drużyny robi więcej. Nie rozumiem, ale nie rozumiałam już w sierpniu. wtedy pisałam coś o kłodowości Szweda, ale uświadomiono mnie bardzo szybko, że przecież Ibra potrafi grać i piętkami i kolankami i jest magikiem, to pozostalo mi się tylko nakryć:P Na temat Eto'o? po prostu jedna wielka klapa, że pozbyliśmy się tego piłkarza. Dobra były okresy w których potrafil strzelić po 4 bramki w meczu oraz takie w których marnował po 3, 4 sety, ale na Boga nie porównujcie jego skuteczności do skuteczności Ibry. mam nadzieję, że się mylę i będzie jak z Henrym. Początki trudne, a może być lepiej. Tylko teraz mamy problem, bo liczymy sie w walce na 2. frontach, a widząc atak barcy bez Messiego, Barcy nie widzę. plote głupoty, bez ładu i skladu, ale dawno już tu nie wchodziłam, a trochę się pozmieniało. Naszło nowej krwi, nie wiem czy do końca dobrze, ale ...no to si ja
0
O czym My wogóle mówimy? zgadzam się z kacperinho. W Barcelonie nie grają święte krowy i nie wszystko może być puszczone płazem. Ibra jest niewątpliwie niewypalem transferowym i nie oszukujmy się, że patrząc z perspektywy czasu Eto'o byl gorszy pod względem strzelania fochów. Cóż, sytuacji nie zmienimy, ale jednak aż cierpnę na myśl,że barca aż tak mocno jest uzależniona w ataku od jednego zawodnika. Messi nie jest niezniszczalny, a przecież od paru meczy wyrabia ponad normę. Guardiola wypuszcza go na pełne 90 minut w każdym meczu i szczerze obawiam się kiedy organizm powie stop. Wtedy będzie ciężko, bo nie widzę ani nie myślę, że w chwili zagrożenia Ibra pociągnie zespół do przodu, prędzej Pedro...Nie jestem sezonowcem, siedzę na tej stronie od paru lat, jeszcze dłużej kibicuję (może 4.), widziałam już dużo, ale takiej 9. chyba nie. Nie wierzę w cuda, ale w działaczy- mam nadzieję, że sprowadzą kogoś niezepsutego i za normalne pieniądze. Proszę się na mnie rzucać za to, że krytykuję tak wspanialego piłkarza jak Ibra, przecież tyle wygrał we Włoszech. Liga może i mocna, ale, no bezs przesady. w tym momencie pomyślalam o Hunterze - liga holenderska ponad 30 goli,w Realu kryzys, który trwa do tej pory w Milanie.
0
Panowie jest dobrze, ale martwi mnie jak Barca jest uzależniona od jednego GRACZA, co jeśli przyjdzie sląbszy mecz, albo kontuzja. Messi nie jest niezniszczalny, a ostatnio nadrabia dzienną normę i kiedys może nie wytrzymać. O Ibrze wypowiadać się nie będę, bo juz na początku pisałam, że mnie nie porzekonuje, ale nic nie mówię
0
No oczywiście, że dlatego, We Włoszech, w których grał przez parę lat też były siarczyste mrozy;P Nie dziwię się, że się nie przyzwyczaił...
0
Nie dziwię się zbytnio, że del Potro nagrodę dostał(sama pewnie też bym wybrała jego zwycięstwo za coś bardziej niezwykłego, niż oczywiste wręcz z takim stylem gry zwycięstwa Barcy), przy Vilasie i Gaudio jest następnym, który dostał Szlema pokonując niebyle kogo. W ostatnich latach jedynie tylko Djokovic i właśnie del Potro przerwali hegemonię Federera i Nadala, więc wygrana przez kogoś z Argentyny to nie tylko sukces na skalę Argentyny, ale całego świata. Zwycięstwa rodaków w piłce nożnej nie oszukujmy się to prawie u nich chleb powszedni, zwycięstwo WS na dodatek na hardzie to wyczyn. Nie doszukujmy się spisków czy innych nieszczęść, które spadły w Argentynie na Messiego, bo tu akurat nie ma po co szukać dziury w całym ;P
0
Riv
Problemem niektórych z tej strony jest to, że albo wyzwą od idioty, albo powiedzą tylko "nie" bo nie. Nie podadzą Ci argumentu, bo piłka dla nich to tylko niestety Barcelona i nawet jeśli oszustwo by bylo to tego nie zobaczą. Co do faulu, czy jego braku trudno określić, bo ruch ręką był, ale jak mówię zależy wszystko od sędziego-jeden da karnego inny nie. Cóż nie zawsze się wygrywa grając pięknie, czasami takie szarpane mecze pokazują wielkość klubu i niestety takimi właśnie meczami wygrywa się ligę.
0
Jola wyzwie od debili, ktoś dowali idiotami- chyba wszyscy pomyliliście strony. Gdzie jest masq, nadachu czy inni z którymi się gadało nawet o słabej Barcelonie
0
A jednak można ze strony zrobić coś w rodzaju onet czy interia. Nie byłam tu już dość długo, ale zaskoczyło mnie jednak, że zamiast normalnej rozmowy najeżdzacie na kogoś, bo wyraził swoje zdanie. dajcie siana i zajmijcie się komentowaniem gry jeśli macie o niej jakiekolwiek pojęcie, a nie wyzywajcie się od idiotów, debili, bo to świadczy i o Waszym wieku i inteligencji. Zaraz ja, największy kibic pojadę po Barcelonie i zostanę zrównana z ziemią.
Graliśmy miło dla oka, ale nieskutecznie. Co prawda mecze z Espanyolem zawsze są meczami ostrymi, ale jednak tym razem można było wygrać wysoko i to jakie sytuacje marnowali Pedro czy Titi ...szkoda gadać. Barca wygrała mecz szczęśliwie- nie ma co ukrywać, takie zabawy z Espanyolem kończyły się zazwyczaj źle i do ostaniego momentu było nerwowo. Jeśli nie widzicie, ze coś z Barcą nie tak to źle, dobre jest to, że grając tak sobie, zdobywamy 3 pkt i od Realu się oddalamy, bo potem zazwyczaj w styczniu i lutym przychodzi zapaść. Może tym razem będzie inaczej.
0
Szkoda, że ominęła mnie zabawa, bo swojego komentarza i odpowiedzi na niego już nie widziałam, ale musialo być grubo;p Tak jestem sezonowcem- sezonowcem od sześciu ładnych lat-przeżyłam trochę oglądając grę Barcelony, nie zawsze bylo fajnie, ale tych skoków ciśnienia nie zamieniłabym na nic innego. Na tym forum też siedzę od 2 lat, tylko siedzieć to nie znaczy wypisywać hip hip hura gdy kupią nową zabawkę. Po co wypisywać same pochwały skoro zrobi to 200 innych użytkowników, po co sypać frazesami jeśli się argumentów nie podaje? Jesli krytykuję teraz Ibrahimovica to za 2, 3 mecze będę wychwalać go ponad niebiosy bo jest wspaniały...Czy gdy jestem kibicem Barcelony, muszę lubić każdego piłkarza, który w niej gra, czy nie mogę tęsknić za porąbanym, ale skutecznym grajkiem? Ok. to przeszłość. Przedtem rozpisałam się na temat wyższyści Ibry nad resztą, teraz powinnam popisać coś o meczu.
Nie będę już powtarzać o warunkach, o obronie Częstochowy ze strony Szachtara, słabym tempie, bo to było widoczne. Powiem jednak, że jestem usatysfakcjonowana po meczu, bo nasi grali do końca czego po wygraniu LM za Ryjka nie było. Takimi meczami wygrywa się i La Liga i może LM. Guardiola nauczył zawodników pokory i cierpliwości, którą można stracić gdy wszystko wychodzi w jednym sezonie. Pozytywnie zaskoczył Abidal-widać, że Maxwel trochę Francuza postraszył by ten grał bardziej do przodu. Z Alvesem też było nieźle, siedział na pozycji Messiego, a Leo gubił się w środku co było trochę dziwną sytuacją. Z rzutami rożnymi najlepiej nie było choć trzeba przyznać, że wystarczyło przykryć Henrego, Pique i Puyola i walka o górną piłkę sensu nie miała. Tak opisując cały mecz nie było porywająco, ale na pewno stresująco. Formacje nie współpracowały jak zawsze, ale nie narzekam- to dopiero początek. W tamtym sezonie byliśmy daleko w ..., przegrywając z Wisłą, Numancią, remisując z Racingiem i grając niezłą padekę z Betisem wygrywając dopiero w końcówce. Wtedy dopiero Barcelona się zaczynała i słynne 6-1 z Atletico Madryt. Teraz nie wiem czy tak będzie, nie wiem ile Szwed potrzebuje czasu na zgranie, nie wiem czy dalej tiki-taka będzie jak w ubiegłym sezonie, ale przynajmniej spokojna będę, że grać będą do ostatniej minuty.
0
Dobra, brońmy Ibrę, chwalmy jego zwrotność, szybkość, bohaterstwo, ale przyznajmy też że niestety niektórych przyzwyczajeń nawet Pep nie zmieni i jeśli mówiliśmy o zmarnowanych setkach przez Eto'o to powiedzmy sobie szczerze, że Zlatan dusił wczoraj sytuacje jako takie w zarodku. Zaraz będzie naskok na babę, bo się nie zna, tłumaczenie, że jest po kontuzji, miał mało czasu na zgranie z drużyną i ble, ble ble. To jak wczoraj czarował indywidualną grą wołało o pomstę do nieba. Pep się za głowę chwycił najprawdopodobniej patrząc na egoistyczną grę Szweda, który chyba jeszcze zapomina, że nie jest Number One, ale graczem, który musi też potrafić i chcieć obsłużyć kolegów. To nie Inter, to życie. Co po takim zawodniku, który zamiast podać piłkę do kolegi stojącego na idealnej pozycji woli strzelać jakieś czary-mary 5 m od bramki. Henry i Messi też zachwyceni nie byli samolubną grą Zlatana i albo Pep troszkę Szweda przytemperuje albo wyjdzie na to, że pozbyliśmy się napastnika z prawdziwego zdarzenia i 60 milionów poszło się paść. Szczerze, więcej pożytku mamy z Pedro i z Bojana- tak wpasowali się w zespół, mieli czas...Ale gdy tak się zastanawiam, to do momentu w którym Ibrahimovic nie zacznie strzelać i nie nauczy się trochę pokory możemy przyznać, że napastnika nie mamy. Dodam do tego, że przed jego kupnem nie wierzylam że będzie udanym transferem, teraz umacniam się w przekonaniu, że 30 goli i markotność Eto'o są lepsze niż 15 goli zawodnika, który(uwaga wypisuję wady) ma co jak co przerośnięte ego, liczy się jego chwała-drużyna niech czeka zanim strzelę JA, wychodzi z zalożenia, że albo strzeli on, albo nikt, czekać zanim pobije, któregoś z ziomków jeśli piłki mu nie podadzą, choćby nie wiedział co z piłką zrobić.
Teraz powinnam przeprosić, że po 3. meczach wydaję osąd i może racji nie mam, ale o ile Eto'o lubiłam nawet za ten zwichrowanyb charakter, tak Zlatana za to, że jest AŻ świetny pewnie nie polubię. Może ten wpis nie był wyjątkowo obiektywny, ale w moim odczuciu Pep albo złoi go porządnie po tyłku za grę z Szachtarem albo Ibra będzie transwerowym niewypałem. Nie piszę tu o tym, że gola powinien strzelić, czy zaliczyć asystę-powinien na boisku myśleć i dostrzegać innych. Inaczej niech się Laporta modli, żeby Perez jaj z niego nie robił.
0
Eto'o ma zdecydowanie przerośnięte ego, ale mimo wszystko zawsze tego zawodnika lubiłam. Był też najmniej chwalonym i docenianym zawodnikiem jeśli chodzi o atak. Gdy wygrywaliśmy LM06 pochwały spadały na Ronaldnho(słusznie), czy teraz na Messiego, ale jednak ten facet zawsze utrzymywal normę i te ponad 20 goli w sezonie strzelał. Problemy z nim są, nie mówię, że nie, ale gole strzelać potrafi jak mało kto i w La Liga jest obyty. Co do transferu Ibry nie jestem przekonana, mimo, że Szwed jest świetnym napastnikiem. W Interze jest zawodnikiem, od którego zależy wygranie meczu, tutaj chcąc nie chcąc będzie musiał pogodzić się z tym, że jest jedym z wielu. Zamieniamy w takim razie jednego gniewnego na drugiego. Ibra ma zalety, może nie ma tej zwrotności co Samuel, ale braku techniki nikt nie może mu zarzucić. Dodajmy do tego 25 strzelonych goli w najbardziej defensywnie grającej lidze Europy i wszystko jasne. Nie jestem jakoś transferem zachwycona, lepszy byłby chyba Villa, ale jak Llorente się uparł no to niech gryzie buty. Jeśli chodzi o Eto'o w Serie A? Mou musi sprowadzić naprawdę dobrego skrzydłowego, który bedzie potrafił zagrać 3 idealne piłki dla Eto'o by ten choć 1 gola strzelił . Hleb w formie może i byłby doskonałym wzmocnieniem, ale kontuzje zrobiły swoje. Ogólnie patrząc na transfer zdaniem mediów cała akcja będzie kosztowała około 70 mln jak nie więcej. 2 zawodników zastąpimy jednym, choc po roku Hleb może wrócić. Bawiąc się tak bardziej ciekawą opcją byłoby wykupienie dwóch z Valencii- Villa i Silva. Może i marzenia ściętej głowy, ale takie wyjście byłoby bardziej opłacalne.
0
Takie moje małe co nieco
Od tygodnia prasa, radio telewizja huczy o el Clasico, o możliwej goleadzie Barcy, o słabym jak nigdy Realu i całej masie niepotrzebnych komentarzy, wywodów. Może się wydawać, że z wielkiej chmury mały deszcz i to jest w pewnym stopniu prawda.
Na piłkarzach ciążyła ogromna, nieporównywalna presja. To nie jest mecz finalowy LM gdzie możesz stracić tyle samo ile zdobyć, mecz jak jeden z wielu, który o niczym nie decyduje, ale pokazuje wiele i tkwi w sercach cules głębiej niż nawet przegrane finaly w europejskich pucharach.Dlatego też dla pilkarzy ten mecz byl finałem. Gracie dobrze, ale udowodnijcie to strzelając najlepiej 10 goli... jak presji nie ulec?. Pep starał sie rozluźnić atmosferę, przedstawić ten pojedynek tylko jako lidera z mistrzem, ale nie udało się. Piłkarze w pewnym stopniu spalili sie, ale to co momentami robił Casillas bylo perfekcją. Gdy czytałam komentarze, to oczywiście mecz nikomu się nie podobał do momentu kiedy padła bramka. Najpierw zły Eto', Messi gorszy, Henry złem świata, bo mu nie podają. Ciekawe. Gdy padły bramki, jest już Hip Hip Hurra. Ten mecz dla niektórych był nie fajny, bo Barca nie strzeliła 5,6 czy nawet 3. goli co jest niedopuszczalne, dla niektórych, świeżo przybyłych, widzących Barcę, która gromi. Wszyscy spinali sie przed meczem, a ja spokojnie obstawiałam nawet na remis po jeden. Ten mecz, jest jak każdy z wielu, ale jest jak finał. Co z tego, że sięgniesz po mistrzostwo jak Blancos cie pokonają? Takie panuje przekonanie. Mecz meczowi nie równy, wygraliśmy z czego sie ogromnie cieszę i cieszę się jeszcze bardziej, bo odnieśliśmy to zwycięstwo może nie nad Realem w pełnym składzie, ale nad Realem walczącym, gdzie każdy mięsień ciała, każda komórka odczuwała wagę tego meczu. Takie zwycięstwo smakuje bardziej na pewno nam w głębszej świadomości niż Realowi to z maja. My wygraliśmy nad sercami, które chciały walczyć, Real w maju wygrał nad wrakami, wypalonymi, bez wiary...Ten mecz był prawdziwym el Classico, pełnym emocji, z pięknymi zagraniami i niespodziankami. Kto by przypuszczał, że dziś może i nasza najsłabsza dwójka meczu strzeli gole, że Toure, prawie dwumetrowy olbrzym bedzie trzymał piłkę nie gorzej przy nodze niż Messi, że dla kibiców Realu powrócił San Iker, a u Nas VV pokaże, że jest w światowej czołówce? Można zadać jeszcze wiele pytań, ale też zastanowić sie co będzie dalej. Myślę, ze ten pojedynek powinien czegoś nauczyć i być przestrogą dla zbyt pewnych w wygraną. Real zagrał z wielkim sercem. Co z tego, że przegrali skoro zobaczyliśmy zupełnie inną drużynę. Nie jest to zapewne zasługa Juande, a samych pilkarzy, którzy wiedzieli o co grają. Ten mecz na Blancos może podziałać motywująco, ale możliwe, że był tylko jednorazowym, dobrym spektaklem defensywy. My zagraliśmy bardzo dobrze, środek był nasz, ale widać, że presja zjadła Pchłę. Mogło się obyć bez niektórych samolubnych zagrań. Na koniec pokazał kunszt i chwała mu za to. Jednak nie to cieszy najbardziej. Najwspanialsze jest to, że znów potrafimy walczyć do końca. To czego tak brakowało przez ostatnie suche lata. To nie był mecz, na którym siedzieliśmy spokojnie, a pojedynek najwspanialszy, bo każdemu biło serce jakby tam był. Część jest zawiedziona brakiem goleady, a ja naprawdę usatysfakcjonowana i zapewniona, że ten rok może być wspaniały nie tylko w Hiszpanii, ale może i w Europie. Nie wybiegam daleko w przyszłość, ale wierzę, że 2. połowa sezonu będzie równie udana, choć nie sądzę,że będziemy bez przerwy grać na takim, nieosiągalnym poziomie. Nie spędzam teraz dużo czasu na tej stronie, sprawdzam wiadomości, ale rzadko komentuję, nie mam czasu, ale dziś warto posiedzieć trochę dłużej i dodać coś od siebie.;P