el pelusa
Dołączył/a: listopad 2012
Toruń
9 obserwujących
4 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Wiadomo Celtic, Napoli, można tez powiedzieć że Borussia, do tego turecka czołówka ligowa, Nicea, kluby korsykańskie. Gorąco bywa też w Sevilli. Barcelona zdecydowanie nie ma zagorzałych kibiców, bardziej teatralnych widzów. No, ale najlepiej śpiewają kibice angielscy. Utemperowano ich zapędy do bijatyk, ale śpiewu im nie odebrano. Swoją drogą był kilka lat temu taki konkurs, chyba Pumy, hard horus się to chyba nazywało. Można znaleźć na YouTube, nawet spoko.
0
I pomyśleć, że to właśnie Celtic swoją ofensywną grą rozmontował i obalił słynne włoskie catanaccio ;]
0
Jak już o Perłach mowa, mam pytanie do kibiców pamiętających R10 w katalońskich barwach. Czy jest mi ktoś z Państwa w stanie podać mecz w którym Ronaldinho strzelił gola z mniej więcej szesnastki, biegnąć bokiem? Pamiętam, że była to Liga Mistrzów, tli mi się w głowie San Siro, aczkolwiek nie jestem pewien.
0
Przy całym szacunku do Mourinho, to akurat Real pod jego rządami nie miał jakiegoś konkretnego stylu. Prasa coś pisała o Huricano (tak to się pisze?), ale to były bardziej pobożne życzenia, niż realnie zaobserwowane symptomy jakiegoś stylu. Tak wygląda praca Portugalczyka, dzięki temu osiąga tak spektakularne sukcesy. To był na początku wieku taki trener nowej generacji, wchodził do szatni i od wstępu robił wynika. Swoista odpowiedz światka trenerskiego na oczekiwania oligarchów piłkarskich. Dlatego też Mou nigdzie nie zagrzał długo miejsca, wszędzie był szybko i na krótko. Bazował zawsze głównie na motywacji, na swojej teorii oblężonej twierdzy. Pewna gra w obronie (to akurat umiał wprowadzać, bez legendarnego włoskiego sznurka ;]) i kontry, przynoszące wyniki. Kolejną siłą Mou było wyszukiwanie zdolnych grajków, też nowocześnie bo multikulti. Wszystko posypało się rok temu. Pomysł się wyczerpał? Czy może świat poszedł o krok dalej, a Mou został na swoim przystanku? To zapewne zweryfikuje czas.
0
Ja tylko w kwestii formalnej: co oznacza fraza "pozdro 600"?
0
Sadzisz Panie drogi, że słowa zatrzymują się w aparacie mowy? Krytyka z założenia ma prowadzić do wniosków, wszak jest motorem postępu cywilizacyjnego. No cóż, ks. Bonieckim nie jestem, więc i w swym prostactwie tak plugawą retoryką sarkazmu się posługuję.
1
Tak swoja droga, jako żem ze wschodu, i kultura germańska mi daleka, nie będę uwag pod adresem Pańskich problemów gastrycznych i stomatologicznych uwag wygłaszał, jednak zapytam wprost: spółkujesz Pan z tą nadętą niczym balon braci Montgolfier, metresą? Czy może tylko kolektywnie solidaryzujesz się Pan z jej wybiórczym i świętoszkowatym odejściem?
1
"Higiena jamy ustnej drogą do sukcesu w życiu zawodowym i prywatnym" jak kto ktoś wspomniał. Widzę że drogi Pan opiera swoją wiedzę medyczną (vide Żółć) na badaniach starożytnych medyków.
Niezwykle miło jest przeczytać tak budujący komentarz, dziękuję za radę, mimo wszystko nie przyjmę jej za dobrą monetę.
0
Gdzieś czytałem, że miało być ich 15, i w czerwcu 2012 miała się zakończyć ich sprzedaż. Jak widać popyt na nie ciągle trwa ;] Co ciekawe, reklama była "okraszona" trzema zawodnikami. Keita, Valdes, Pedro. Pierwszego już niema, drugi nieoczekiwanie chce odejść, trzeci ma od dawna słabą prasę. Czyżby to były przeklęte noże? Zaskakuje też cena, japońska robota, z emblematami klubu, a tylko 2 €. W przeliczeniu, to jakieś góra 8 zł za sztukę. Czyżby przypominały one, tak popularne nad Wisłą, noże produkcji rosyjskiej? ;p
1
Ach no tak, w artykule wspominającym Cruyffa nie mogło zabraknąć całego akapitu poświęconego jego nałogowi. Brak za to wzmianki o mundialu w Argentynie. Dla wielu to dwa najbardziej charakterystyczne wspomnienia z lat 70. Johan palący w przerwie papierosa, i Johan odmawiający wyjazdu na Mundial (dla wielu de facto odmawiający złota mistrzostw świata).
Mam więc propozycję, może zamiast marnować czas na jakieś wynurzenia historyczne, niech szacowny Autor poświęci się poprawnej politycznie walce z nałogiem tytoniowym. To by było dopiero coś. Święte, feministyczne, iście wspaniałe. Seria artykułów o piłkarzach, działaczach, ba nawet kibicach którzy rzucili palenie, albo nigdy palenia nie spróbowali. Doskonałość w czystej postaci.
0
Atletico to trochę taki Real Mou na prochach. Może być o wiele trudniejszym, bardziej wymagającym przeciwnikiem niż Real w ostatnich latach. W Atletico są zgoła inne wymagania, niż w Realu. Tam nie ma być pięknie, a skutecznie. Simeone nie tworzy "zamkniętej twierdzy", tylko zespół oprychów. którzy jednak umieją też się pobawić piłką.
Realowi, paradoksalnie, może wyjść bokiem Elche. Ten karny, trochę z kapelusza, może być wykorzystywany jako przyczynek do nie dyktowania karnych dla zespołu madryckiego.
0
As jest od dawna w konflikcie z Perezem, po za tym to gazeta madrycka, więc czytują ją również kibice Atletico. Schizofrenia w Madrycie postępuje. Ma być drogo, ale nie drogo. Mają grać pięknie, porywająco, ale też skutecznie wygrywać wszystko. Oczekiwania niewspółmierne z czasem i możliwościami jakie daje się trenerowi. Presja rośnie. Jak w tym roku nie wyjdzie, to Perez wywali trenera, pół składu, nakupuje znów grajków i ogłosi nowy projekt. Po tym jak Perezowi udał się zmienić status wyborczy, Real może konkretnie odpływać/ W kółko tłuc ten sam schemat.
0
whatis
Już to kiedyś tutaj pisałem i jeszcze raz napisze: 57 mil Barcelona zapłaciła za zdolność Neymara do wkomponowania się w bodajże najtrudniejszy system taktyczny świata. Real swoje 100 czy 90 mil zapłacił potencjalnie dobrego zawodnika. Czy Wy wszyscy na prawdę jesteście tak mało rozgarnięcie, iż wierzycie, niczym Perez, że chodzi o zebranie grupy wybijających się zawodników, bez większego sensu kupowanych tylko po to żeby było drogo? Nawet jeśli Atletico wygra ligę, a ma ku temu odpowiednie przymioty, to będzie tylko oznaczać, że pomysł Pereza na "kupuj cokolwiek i wygrywaj" się wykańcza, dogorywa. Atletico tez ma swoją politykę transferową, swój pomysł na to jak ma zespół wyglądać. Do tego pomysłu dobiera zawodników.
0
Był jeszcze pamiętny mecz Włochy - Korea Płd. i bodajże czerwo dla faulowanego Tottiego za rzekomą symulkę. Mundial 2006, już nie pamiętam czyj to był mecz, zdaje się że Australii i Włoch, gdzie koleś dostał 3 żółte kartki ;].
Chociaż dla mnie zawsze największym skandalem piłkarskim będzie "afera 93". Nigdy nikomu nic nie udowodniono, jednak tytuł mistrza i wicemistrza kolejno Legii i ŁKSowi odebrano. Jedynym dowodem w sprawie był wysokie wygrane, no i słynne słowa "cała Polska widziała". Intrygujące, że za rzekome ustawki ukarano Legię, Wisłę, ŁKS. Olimpia Poznań, która siłą rzeczy też musiałaby brać w tym udział, nie doznała żadnej kary.
Dla fanów historii, warto wspomnieć o Wilmowskim (taki Ślązak, co strzelił 4 gole Brazylii na mundialu 38). Wielokrotnie powtarzały się sytuacje, w których przypisywano mu w oficjalnych protokołach bramki strzelone przez kolegów. Zdarzało się też tak, że drużyna która wysoko przegrywała z Ruchem Hajduki Wielkie (w którym grał) rezygnowała z dalszej gry, a Wilmowskiemu po poddaniu się rywali, nadal dopisywano kolejne strzelone gole ;]
0
Co do nicku, to Puszek też miał sporo za kołnierzykiem, szczególnie, jak wszyscy wiemy, tym marki Le Coq Sportif Mexico 86 ;] To było dopiero granda, przy której popisy Pepego, Busquetsa i całej reszty aktualnych grajków, to szczyt boiskowego savoir-vivre.
Swoją drogą w 80' jacyś ci piłkarze byli niżsi, grubsi, mniej atletyczni. więcej palili, mniej zdrowo się odżywiali. Za to mieli bajeczną technikę, grali często wolniej, ale z jaką dokładnością. Istna poezja. Zico, Platini, Boniek, Francescoli, Butragueno, Rossi, Scifo, no i Boski Diego.
0
Nie przeczę, w sporcie, w piłce jest sporo kumoterki, ustawianych spotkań, oszustw i szachrajstw. Był o tym niedawno fajny dokument na C+, o piłkarskiej mafii. Nie dajmy się jednak zwariować. Takie rzeczy zdarzają się w mniej transparentnych ligach. Podobno trzecia liga belgijska jest polem do popisu chińskich Triad.
LFP potrzebuje zmian organizacyjnych, między innymi w kolegium sędziowskim. Jest to jednak szerszy temat, niż tylko sędziowanie. Jednak znów, jeśli ktoś będzie stawiał za wzór sędziowanie w Anglii, to proponuję się wgryźć w BPL. "Fergi Time" - to pojęcie na stałe weszło do słownika angielskiego kibica. Sędziowie są tylko ludźmi, popełniają masę błędów. Oczywiście, należy te błędy niwelować, ale trzeba też pamiętać, że nigdy ich ilość nie wyniesie zero. W LFP jest mocny problem z sędziami, nikt z tym nic nie robi, ale budowanie pewnej teorii odgórnego sterowania tą machiną na poziomie najwyższych rozgrywek jest zbyt daleko idąca dywagacją. Zwyczajną głupotę lubimy tłumaczyć w wyszukany sposób, jednak nie warto. Pomijając wszystko, na koniec i tak różnica między "szczęściem" a "pechem" będzie wynosić zero ;]
0
Już w zeszłym sezonie pojawiały się głosy, że to Atletico wystąpi w roli faworyta. Nihil novi, że Real wydaje ciężkie miliony, a gra słabo, poniżej oczekiwań. To już staje się powoli normą. Fiorentino ukręcił stryczek dla Realu. Sami napędzają ceny, jeszcze im wtórują miliarderzy kupujący kluby w innych ligach. Oczekiwania są więc wielkie, żeby nie powiedzieć gargantuiczne. To jednak nadal są tylko piłkarze. Pieniądze się leją strumieniami, ale nie wynika z tego nic konkretnego. Publika oczekuje cudów na boisku, a ich nie dostaje. Brak zgrania, brak pomysłu, ale przede wszystkim brak czasu na zbudowanie drużyny. zlepek piłkarzy mających grać świetną piłkę. U kibiców wściekłość narasta, no więc władze Realu wydają kolejne miliony na gwiazdy. Znów nie wnoszące do zespołu tyle, ile się od nich oczekuje. Krąg życia się zamyka, O problemach Realu, można by napisać całkiem pokaźny periodyk. Zmienić filozofii nie da się, z dnia na dzień, z resztą czy ktokolwiek tam chce ją zmienić?
0
Mówisz o stałych kamerach pomagających sędziemu czy o systemie challenge? Na pewno sędziowie boczni powinni być zastąpieni przez nowoczesne kamery umieszczone na liniach, wiecznie pędzące za zawodnikiem. To ile jest kontrowersji dotyczących spalonego, woła o pomstę do nieba. jednak kwestia karnego? Jak to rozwiązać technologicznie?
Od wielu lat mówi się o jakimś systemie weryfikującym gole. Ostatnio testowany jest taki system, który jednak, precyzją nie daje nic. W przypadku tego słynnego gola w półfinale LM, między Liveroolem a Chelsea, nie zweryfikowałby. Tam granica błędu wynosi chyba 20 cm, i w ten sposób ludzkie oko, dobrego arbitra, daje i tak więcej niż ten system.
0
Od lat istnieje w Hiszpanii pogląd, mówiący o tym, że gdy rządzi krajem prawica, Real ma fory u sędziów, a gdy partia lewicowa arbitrzy gwiżdżą przychylniej dla Barcelony. Ot, taka specyfika ligi.
W ogóle to jak widać zrobił się fajny, medialny temat, będący kolejnym powodem do obrzucania się błotkiem. Jedni masakrują Real i symulację Pepego, inni wyciągają jakieś symulki Busquetsa. Są też tacy, którzy szukają winy w teorii spisku UEFY i FIFY. Ktoś zaczyna mitologizować inne dysypliny sportu, wedle jego opinni pozbawione wszelkich prób oszustw. Jakieś niewybredne odciąganie uwagi od sedna sprawy, wrzutkami o "uczuciach kibiców Realu po tym meczu, podobnych do uczuć kibiców Barcelony po każdym innym". Co jest sednem sprawy? Groteskowa gra madryckiego klubu. Można mówić, że to wejście w sezon, że z Atletico pewnie sobie odbiją. Jednak jakby nie patrzeć, grają w kratkę. Sędzia się zbłaźnił, ale to Real do tej błazenady doprowadził. Beniaminek od lat nie widziany w lidze, narobił im strachu. Czyżby pomysł Fiorentino P. na Madryt się skończył?
0
Dwóch kibiców (kibuców ?:P) Realu spotkawszy się na stronie Barcelony, wyjada sobie z dzióbków. Brakuje tylko legendarnego głosu Pani Krystyny Czubówny, prowadzącego narrację miłosnych godów, tych dwóch gołąbków. Reasumując, dajcie sobie na wstrzymanie.
0
Bo jak wiadomo Konami (to oni jeszcze firmują ten japońskich produkt piłkarski?) są altruistami i co roku udostępniają ten soft na zasadzie otwartego źródła. Każdy może go zassać za darmo z ich strony internetowej...
0
Powiedział co wiedział... Nie wniosłeś do dyskusji nic, z resztą po cóż dyskutować nad artykułem "nieco" sponsorowanym ;]
0
150 kg i odwyk u Fidela? ;p
0
Zawodnikiem You-Tube mogli go nazywać tylko zawiedzeni kibice drużyn, które przegrały wyścig po niego. Na ten moment, to jeszcze pierwsze śliwki, aczkolwiek widząc jak się wkomponowuje w zespół, może już powoli stwierdzać, że był warto swoich pieniędzy. Do tego piekielnie trudnego w zrozumieniu systemu gry zawsze niezwykle trudno wyselekcjonować zawodników pasujących, bez uprzedniego wgryzania się w szkółce. On był tyle wart, bo jak widać, ktoś łapał jego zdolność rozumienia jak gra Barcelona. Nie bez przyczyny pojawiały się wiosną plotki, iż Guardiola chce go w Bayernie.
0
Sądzisz że zarząd się odważy sprzedać nazwę stadionu Katarczykom? W sumie, na pierwszy rzut oka brzmi to jak farmazon, ale kto jeszcze kilka lat temu spodziewałby się, że Barcelona będzie miała reklamę na koszulkach...
Śpieszmy się kochać klasyczne stadiony, tak szybko odchodzą, parafrazując klasyka ;]
0
Skąd ta mania budowania zadaszonych stadionów? Wszędzie oczekuje się zadaszeń. Klimat panujący w Hiszpanii, a przede wszystkim mikroklimat w Barcelonie sprzyja stadionowi bez zadaszenia. Najważniejsza jest murawa. Budując stadion zadaszony trzeba będzie więcej wydawać na murawę, a bywają to kolosalne kwoty. Przebudowanie CN z zadaszeniem, tak aby murawa nie ucierpiała może kosztować krocie. Oczywiście, zawsze można budować nowy stadion, tylko w imię czego? Chęci dorównania Realowi? Anglikom? a może Niemcom z Bayernem na czele? Remont CN przydałby się, ale robiony z głową, bez wydawania kasy na niepotrzebne fajerwerki, stawiając na funkcjonalność i ekonomię. Nie bez przyczyny w Polsce Legia nie mając największego obiektu, zarabia najwięcej z tytułu przychodów stadionowych.
0
Wyrywając z kontekstu, można stwierdzić, że kinematografia i piłka mają wiele wspólnego, ale okoliczności są tak różne, że ta teoria pada. Nie chodzi się do kina, po raz setny oglądać ten sam, słaby i nudny film. Kibice pchają się na stadiony, wiedząc, że i tak będzie nudno.
Co do spadku Barcelony z pewnego piedestału, to ludzie nie są bogami. Prometeusz tylko dał ludziom ogień, nie uczynił ich jego stwórcami. Nie posiadamy skrzydeł, możemy tylko podskoczyć, niebywale wysoko, ale zawsze spadniemy w dół, i będziemy znów na równi z resztą. Do sytuacji w Barcelonie pasuje taka stara "prawda", że różnica szczęścia i pecha po 90 minucie zawsze wynosi zero. Chociaż obecnie chyba bardziej pasowałaby ta mówiąca o 90 minutach meczu, po których zawsze wygrywają Niemcy.
0
Cytując Pana Maleńczuka "artystyczne wygibasy". Doktryna czystej formy, trochę jak u Witkacego. Churchill miał rację, mówiąc o piłce jako najważniejszej z błahostek tego świata. Próby wznoszenia się, pisząc o niej, są wręcz momentami karykaturalne. Tak prostą grę, komentować w tak wyszukany sposób, czy to przystoi? Owszem, w przypadku ludzi ogarniętych fanatyzmem porównywalnym z religijnym, można to jakoś zrozumieć. Jednak w przypadku przedstawiana piłki jako hedonistycznej zabawy dla oka. To był celowy zabieg?
Wspominasz o mitycznym "prawdziwym kibicu", nie rozstrzygasz, bo i nie jesteś w stanie. Ten prawdziwy kibic co tydzień siedzi na stadionie św. Pawła, skandując imię strzelca gola. Owszem, jest on mityczny, ale realny.
Czy piłkę nożną ogląda się tylko dla czystej estetyki? Można się z tym spierać, wiele kubów grających popularny piach, gromadzi masy ludzi, zarówno na trybunach jak i przed telewizorami. Często chodzi o uczucia wyższe, lokalny patriotyzm, czy niechęć do mieszkańców innego miasta. Nie bez przyczyny tak wielu nacjonalistów identyfikuje się z piłką. Staje się ona dodatkiem do światopoglądu.
0
Na rm.pl mogą sobie wyświęcać ile chcą "Autobusy i Tramwaje". Liczy się odbiór takiej taktyki przez kibiców w Madrycie. Przyznam, że nie wiem, jak oni się na to zapatrują. Jednak analizując trenerów poszczególnych drużyn. składy personalne, jak i właścicieli klubów, sądzę że tylko Chelsea, no jak pisałem, być może Real odważyłyby się stawiać na zmasowaną obronę.
0
Pgla
W Madrycie już tak mają. Może pamiętasz okres, kiedy się Raulowi gorzej wiodło. Wtedy zaczęły jak grzyby po deszczu wyrastać opinie, iż Raul potrzebuje zmiany. Taka jest od dość dawna doktryna działania w Madrycie. Najważniejszy jest szum transferowy. Ciągły przemiał zawodników, kupowanie i sprzedawanie.