0

To nie gra komputerowa, skompletowanie mega mocnego składu nie gwarantuje zwycięstw. Obrona wiadomo, ale coraz mniej klasowych obrońców na rynku, a nieopierzonego młokosa sprowadzać za gruby hajs to jednak lekkie nieporozumienie, zważywszy że Barcelona już ma swojego "dzieciaka" na tę pozycję.

0

Mocny argument, bo Masche jest środkiem tego drużyny, i jeśli on dobrze będzie grał to Argentyna będzie łapać wiatr w żagle. Ten argument w stosunku do większości pozycji się nie sprawdza, z wyjątkiem rozegrania, defensywnego pomocnika i środka obrony. Rakitić to inna sprawa, bo facet gra na pozycji, na której jest deficyt lekki. Masche ma Busquetsa za konkurenta no i wciąż Songa.

0

Możliwe, aby robić konkurencję. Pytanie tylko, czy w takiej opcji Karimowi będzie się znów chciało tłuc o miejsce w składzie. Macie tego Moratę (vice lider strzelców eliminacji mistrzostw Europy U-21, zaraz za Milikiem - no musiałem to podkreślić ;p), a Falcao jest już doświadczony wiekowo (były jakieś afery z jego rzekomymi "problemami edukacyjnymi" i "przebitymi blachami"), no i gra w klubie, który może wiele chcieć za niego, bo ich na to stać. Będzie chłopak po kontuzji, więc nie wiadomo co z formą, w zasadzie gra nie warta świeczki.

1

Wybacz, człowiek za młodu, gdy nie było internetów, się nauczył "Fio...", to na starość takim błędem trąca ;P
Na pewno nie tak gigantyczne, jakie są żądane za Suareza. Zważ, że zauważyłem, iż to tylko plotka medialna. Przedstawiona jest w ten sposób, że Perez ma dokonać wyboru. Czyli w domyśle, albo nie przychodzi Falcao albo odchodzi Benzema. Jeśli odchodzi to raczej nie czuję, że na nowego Dżeko do ManC, albo do PSG nosić torby za Ibrą. W zasadzie zapomniałem tylko o Chelsea, no i to może być najbardziej realna opcja. Tam kruchutko z napastnikami.

0

Jeśli Argentyna doczłapałaby się do finału Mundialu i wygrała go, to trochę dziwnie, żeby grał Busquets (który wyleciał z Reprezentacją po fazie grupowej), miast aktualnego Mistrza Świata.

0

Mascherano hołduje zasadzie argentyńskich obrońców - "piłka może przejść, przeciwnik nigdy" ;]. Z takim nastawieniem to on ma jaja za całą resztę drużyny ;].

2

No i to jest dopiero ruch transferowy! ;] Mascherano wytransferowany na kapitana. Może nie jest wirtuozem footballu, ale ma za to charyzmę, której wielu mu zazdrości. Nie byłem zwolennikiem Enrique w roli szkoleniowca, ale po takich decyzjach, coraz mocniej się do niego przekonuję.

0

No tak, ale przyszły. Barca to nie reprezentacja Austrii, żeby 23 latek dostał opaskę.

5

Nowy Rustu Recber? ;P

0

Ciekawa medialna plotka z tym wahaniem się Fiorentino. Gdyby dobrze to rozegrać, i Falcao przeszedłby do Realu, to będzie do wyciągnięcia Francuz w życiowej formie. Wysoki, silny, świetny technicznie i umiejący grac głową (ciągle ktoś o takiego zawodnika prosi). Jeśli Real będzie miał parcie na sprzedaż, to mało jest klubów, które stać na niego, a te które stać są albo naszpikowane napadziorami albo nie są raczej w zasięgu zainteresowania Benzemy (Monaco, klub prezydencki z Petersburga)

0

No wiadomo, że Enrique na biało, to tylko w garniturze na dyskotekę w klimacie lat 80 się uda ;P, Jednak analogiczna sytuacja z Figo, kibice Barcelony nie życzą sobie udziału Portugalczyka, więc i kibice Madrytu mogą mieć spore obiekcje co do Enrique.

0

Facet myślał o swojej przyszłości, nie oszukujmy się, piłkarze to nie biznesmeni. Pieniądze im ładnie pachną i łatwo ich skołować. Perez obiecywał cuda na kiju, to i tępy Figo z silną pomocą menadżera, się z radości poślinił. Cały jego problem polegał na kretyńskich deklaracjach. Gaspart sprytnie to wykorzystał, bo przecież każdy z nas by tak użył tego. Chciał Prezydent "kupić" kibiców, i ich kupił, a Figo mu w tym pomógł, chociażby całowaniem herbu Realu.
Fabregas to inna śpiewka. Wobec niego większe zarzuty mają fani Arsenalu (i się im wcale nie dziwię), Lepiej żeby chłopczyna nie wychodził zbyt często "na miasto" w Londynie, to się może dla niego źle skończyć.

0

No Kolumbia gra fajną piłkę, ale drabinka jej się źle ustawiła. W grupie raczej mieli totalne ogórki, a teraz na dzień dobry mecz z Urugwajem. Do końca nie wiadomo na co ich tak na prawdę stać.

0

I tutaj jest pies pogrzebany ;] Suarez to artysta footbalu, a jak wiadoma artyści mają nie po kolei pod sufitem, a Pepe to zbój Madej, pozbawiony wielkiego talentu rzemieślnik. Suarezowie więcej publika wybaczy, niż Pepemu, chociaż obaj to już recydywiści... Gorzej jak Urugwajczyka skusi Perez, to dopiero się narobi. Dwóch takich w jednym składzie, to strach na boisko wychodzić. Wygrają wszystko, bo większość zespołów odmówi wyjścia na murawę ;]

0

Zarówno symulki Pepeg jak i Busquetsa nie przebiją Rivaldo. Swego czasu, zdaje się, że to był mecz reprezentacji i to chyba na mundialu 2002, szykując się do rzutu rożnego zawodnik przeciwnej drużyny kopnął w jego stronę piłkę. Ta trafiła w kolano, a Rivaldo zaczął się skręcać z bólu i trzymać chyba za genitalia ;P
Pepe nie zdarzy kapnąć Suareza, bo ten zwieje mu przy okazji robiąc jakąś ładną kiwkę ;]. Pepe się wścieknie, zacznie się rzucać na kogo popadnie, i tak skończy się jego kariera zawodnicza ;]

0

To był żart, bo cała sytuacja z Suarezem to niezły dowcip. Dorosły facet, co rusz gryzie innych ;]. Oczywiście nieco kolorytu przydałoby się do czasem zbyt ugrzecznionej Barcelony. No a Suarez to taki wariat. Wariat w każdej drużynie się przyda. Co do Pepego to wiadomo, że to zbój, ale tez ma w sobie coś zabawnego. Najpierw tłucze jak opętany, a potem, gdy ktoś go stuknie, pada jak rażony piorunem. Nie demonizujmy go, to clown, którego czasem publika poniesie i przesadzi ze swoim pajacowaniem.

1

Śpieszę z wyjaśnieniami, nie posiadałem bana.
Sam czasem się zastanawiam skąd się wziąłem. Prawdopodobnie wypadłem sroce spod ogona ;].
Nie lubię tańców w kółeczkach rodem z czołówki "Domowego Przedszkola". Gdy wszyscy pociskają FIGOlasa, ja będę go bronił, w jakiś sposób. Nigdy przepadałem za skrajnym ostracyzmem wobec kogoś. Każdy popełnia błędy, każdy knoci coś w życiu.
Nie pochwalałem nigdy zachowania Figo, ale staram się go zrozumieć. Nawet jeśli powodem tamtych zajść była skrajna głupota. Nie będę stał obojętnie, gdy ktoś atakuje wiejskiego głupka. Mogę zrozumieć częściowo osoby które uczestniczyły, chociażby pośrednio w tamtych wydarzeniach (to mogło ich zaboleć, poczuli się oszukani, ale minęło już 14 lat, wiec i złość przeszła, no chyba, że ktoś jest na tyle okrutny, że złość w sobie pielęgnuje), ale nie zrozumiem i nie zaakceptują klepaczy powtarzających formułkę "Słowacki wielkim poetą był!"

1

Miłość odbiera rozum ;] Potem człowiek ślęczy po nocach i wmawia sobie że ta Argentyna nieszczęsna to jeszcze zaskoczy, że to tylko taka zmyłka ;]

0

Był liderem drużyny, który jak to mają w zwyczaju mało rozgarnięci ludzie, wygłaszał jakieś androny na temat miłości do Klubu i nienawiści do odwiecznych rywali. Laudrup nic nie deklarował, ok, ale też grał w obu ekipach. No i rodzi się pytanie co z Enrique. Grał w Realu, poszedł do Barcelony i okazywał swoją nienawiść do klubu z Madrytu. Też to wielu może być nie w smak. Nie porównuj Figo do Xaviego! Portugalczyk był stranieri, a Xavi to w zasadzie kwintesencja Barcelony.
Co się tyczy Ronaldinho, to mecz Oldboyów. To chyba jasne, że nie zagrają aktualnie uprawiający sport zawodnicy. To się zdaje też tyczy Rivaldo, który wciąż popycha piłkę, zdaje się, że w Angoli. Nie opowiadaj głupot o tej miłości wszystkich do Ronaldinho. Pod koniec jego pobytu na Nou Camp wielu miało do niego zarzuty. że gra słabo, że częściej widywany jest w klubach na nocnych eskapadach, niż pod bramką rywali, ciesząc się z gola. Ronaldinho bezapelacyjnie jest praktycznie legendą tego klubu. Chociażby dlatego, a może głównie dlatego, że był swoistym utarciem nosa Realowi. Barcelona przegrała walkę o Beckhama, więc wyciągnęła ręce po Brazylijczyka. Miała przegrać, dostać nagrodę pocieszenia, a jak się skończyło, każdy się orientuje. No ale przepraszam bardzo, lecąc wzrokiem po komentarzach, zdaje się, że mało kto ogarnia takie mecze, jak ten w Miami. Wszędzie tylko tony jadu kierowane w stronę FIGOlasa i żądania zobaczenia Ronaldinho. Śmiem twierdzić, że atmosfery tamtego transferu nie rozumie tutaj wielu. Wiele nakręcił kataloński nacjonalista Gaspart, a po drugiej stronie swoje dodał nadęty i napuszony Perezik. Zapewne Figo w ogóle nie zostanie zaproszony do tego spotkania, z przyczyn wszystkim znanych.

0

Ok, a jeśli możesz, to przytocz sytuację gdy Pepe połamał komuś nogi? Jakoś mi to umknęło... Suarez jest kozak, prze motywowany kozak. Rodzi się tylko problem, że gdyby kupiła go Barcelona i chciała wystawić w składzie z Realem, to Perez może zażądać jego aktualnych badań na wypadek ewentualnej wścieklizny ;P To jest poważna sprawa, bo trudno będzie wtedy mieć do Madrytu pretensje...

1

Stawiając na Trzy Lwy za mądry nie byłeś już wcześniej ;]

0

Nie wysilaj się na tłumaczenia, "hoolsi" żądają Ronaldinho i koniecznie bez Figo! (bo to zdrajca był prawdziwy!). No i pytanie, Laudrup u kogo "miałby prawo zagrać"?

1

Nie zapominaj, że Enrique też swego czasu nosił "prześcieradło" ;P Może w tym tkwi klucz do nie wystawiania go w tym meczu. No a tak ogólnie to Maradona obowiązkowo w bordowo-granatowych barwach! (niech ktoś zaprzeczy, że gdyby nie tama kara to Diego miałby Puchar Europy, a Barcelona nie musiałaby czekać do ostatniego Pucharu, żeby go zgarnąć ;])

0

Ja! Ja pamiętam, pamiętam te parszywe okoliczności, i z tego co kojarzę, to Figo się zachował nieco jak Fabregas kilka lat temu (ten jego nieszczęsny wpis o Chelsea i morderstwie...). Z tą różnicą, że siła rażenia była większa. Figo podkreślał swoją miłość do Barcelony jakoś w Kwietniu, albo Maju, po czym zmiana prezydenta klubu, zamieszanie z tym związane. Figo chyba miał renegocjować kontrakt, albo podpisywać nowy, ogólnie to Real wykorzystał sytuację, przy pomocy menago. Luis do szczytów intelektualnych się nie zaliczał, więc go skołowali, pobudzili ego a ten popędził do Madrytu i dostał łatkę zdrajcy. Wiele tez w tym pomógł nowy Prezydent Barcelony, Joan Gaspart, znany ze swoich "ultra anty madryckich" poglądów. Zrobił z niego kukłę, Perez też go wykorzystał do budowania swojej polityki. Ogólnie to tępy chłopczyna dał się wmanewrować w politykę.

1

Co sezon Canal + lubi zapodać taki obszerny skrót z Grand Derby, taki przegląd w ostatnich kilkunastu/kilkudziesięciu latach, no i jest tam Portugalczyk w koszulce Barcelony (ps. jego narodowość też należy pisać małą literą, aby nie naciąć się na ostracyzm "truth hools"? ;P)

0

Dobrze pamiętam, że kiedyś ktoś z Barcelony "wręczył"/chciał "wręczyć" mu głowę konia?

0

Meazza to straszny człowiek, straszny człowiek i wielki zdrajca ;]

0

Od takiej ilości ciastek to można tylko utyć, stracić na szybkości i skończyć jak Ronaldo de Lima, wciągając dwadzieścia burgarów z MCD dziennie ;P

0

Z korzeniami się nie zgodzę, on się ewidentnie snuje po boisku. No ale to może być taka taktyka, wszak w Buenos Aires mówi się, że nad Albicelestes ciąży duch Maradony. Tak więc Messi się snuje jak duch, udając Dieguito ;P

1

Zjeść ciastko i mieć ciastko wielu próbowało, ale jeszcze nikomu nie wyszło to na zdrowie.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?