4

– A ty? Jak się nazywasz?
– Lewandowski, trenerze.
– Jak ty się, k...a, nazywasz?!
– No Robert Lewandowski, trenerze.
– TEN, K...A, LEWANDOWSKI?! CO NIBY GRAŁ W BORUSSII DORTMUND I BAYERNIE?!
– No tak, trenerze.
– No to wychodzisz, k...a, na drugą połowę i tego Lejeune, to masz zapi...olić. Siadasz mu na plecach, on jest przerażony, gdy ma piłkę. Jedziesz z nimi, ale, k...a, jak Robert Lewandowski, a nie jakaś wymoczka. Skoro ty jesteś ten cały Lewandowski, to pokaż to.

1

@macio_944 uderz w stół, a nożyce się odezwą.

13

Wiecie, że nie przyjdzie ani Lewandowski, ani Kounde, ani... pewnie wiecie, bo nie ma godziny, żeby tu ktoś tego nie napisał.

12

Aurelio De Laurentiis zaskoczył ostatnio świat kontrowersyjną deklaracją, iż jego Napoli nie będzie podpisywać kontraktów z afrykańskimi piłkarzami, jeśli ci nie zrezygnują z występów w Pucharze Narodów Afryki. Trudno mieć o to pretensje, to rzeczywiście dość nietypowa sytuacja, kiedy piłkarze przez dłuższy czas nie są do dyspozycji trenera, gdyż grają sobie radośnie w piłkę na innym kontynencie. Ta tyleż kontrowersyjna co sensowna opinia staje się punktem zapalnym dyskusji, której zwieńczeniem może być nawet poważna reforma najważniejszego turnieju pod zwierzchnictwem CAF. Co by to oznaczało dla piłki?
Na pewno bez Pucharu Narodów Afryki w środku sezonu kluby będą miały mniej problemów z budowaniem składów, rywalizacja będzie bardziej sprawiedliwa bez takich pseudolosowych zniknięć, piłkarze z Afryki zyskają na atrakcyjności dla potencjalnych pracodawców, prawie same plusy. Prawie, bo nadal pozostaje jedna kwestia, która sprawia, że gdyby poważne zmiany w formacie zaszły, tęskniłbym za przeszłością. Jest to na swój własny, niepowtarzalny sposób piękne, że zawodnicy, niezależnie czy nazywają się Sadio Mané i grają na najwyższym możliwym poziomie czy muszą zadowolić się pojedynczymi występami w Ligue 2, rzucają codzienne obowiązki, by w barwach swojego kraju dać radość kibicom, którzy na co dzień nie mają na wyciągnięcie ręki największych gwiazd. Radość, którą widać na trybunach - śpiew, taniec - to niespotykana nigdzie indziej kultura kibicowania, szczęście po zdobytej bramce jest tam takie... autentyczne, również wśród piłkarzy. Jako kibice Barcelony tęsknimy za uśmiechem i tańcem Ronaldinho, mecze afrykańskich reprezentacji dają to po stokroć.
Puchar Narodów Afryki to turniej, który darzę szczególną sympatią, być może ostatni znaczący bastion piłki romantycznej, radosnej, nie przesiąkniętej do cna troską o pieniądze. Żadnego spotkania Copa America, turnieju o bądź co bądź wyższym poziomie sportowym, nie wspominam tak dobrze jak zimowych wieczorów spędzonych ongiś na śledzeniu gry Mali, Kamerunu czy Zambii przy akompaniamencie komentarza pana Andrzeja Strejlaua na antenie Eurosportu. Czy warto to zatracić? Zepchnąć na margines maluczkich z ich własnym piłkarskim świętem kosztem wygody i zysków potentatów? Wolałbym tego uniknąć, lecz spodziewam się raczej, że jest to kwestia czasu, aż Puchar Narodów Afryki zostanie przeniesiony na gorszy dla uczestniczących w nim termin lub straci na znaczeniu przez wycofywanie się z występów coraz to większej liczby gwiazd z Czarnego Lądu.

4

Jak ja bym chciał zobaczyć w Barcelonie Silvę z City! Filigranowy magik z bajecznym przeglądem pola, nieskazitelną techniką... pasuje tu idealnie. Xavi, Iniesta, David Silva, ale to by chodziło!

2

Dzisiejszy dzień zapowiada się gorąco. [Tomasz Zubilewicz]

3

@Danny Gaucho super by było, gdyby każdy młody chłopak chciał harować na jak największy sukces sportowy, chcieć osiągnąć jak najwięcej i robił to wszystko z miłości do piłki, ale to nierealne. Tak po prostu nie jest. Brak ambicji można mu było zarzucać dwa lata temu, był czas, kiedy wypożyczenie wydawało się jedyną sensowną drogą rozwoju, ale Puig na nic takiego się nie skusił. Teraz to musztarda po obiedzie, Puig przegapił, być może świadomie i celowo, moment, aby stać się dobrym piłkarzem i sam to wie, dlatego nie dziwię się, że woli pobyć gwiazdą, pokopać z Douglasem Costą czy Chicharito niż tułać się po hiszpańskich średniakach i niższych ligach.

7

Mógł ten Puig iść do jakiejś Girony czy innej Celty, w Hiszpanii pograć, markę sobie wyrobić...tylko po co? Dokąd by go to zaprowadziło? W okolice pierwszej jedenastki Betisu za kilka lat? Nie spodziewałem się, że powiem to kiedyś o naszym fotogenicznym chuchrze, ale Puig obierając kierunek na MLS podejmuje mądrą decyzję. Odchodzi jako piłkarz Barcelony, co tam, że rezerwowy, że mierny, barwy działają na wyobraźnię, a wyobraźnia podsuwa chęć zatrudnienia Hiszpana i to podejrzewam na wcale nie takim niskim kontrakcie. Do ławki też go nikt nie przyspawa, przynajmniej na razie, wszak on ma pokazać za oceanem odrobinę barcelońskiej magii, a nie wchodzić na końcówki, żeby ukraść sekundy przy korzystnym wyniku. Pieniądze są, rozpoznawalność jest, pogoda w mieście też niezgorsza, czego chcieć więcej? Pociąg o nazwie reprezentacja już odjechał, inne, w barwach największych klubów, nawet nie zatrzymały się na tej stacji. Puig już nie będzie gwiazdą wielkiego formatu i sam dobrze o tym wie, dlatego zdecydował się pożyć jeszcze choć chwilę jako piłkarz-celebryta. Na karierze sportowca chyba on sam postawił już krzyżyk, ale że jest ona jego przepustką do sławy, to wybiera miejsce, gdzie ta przepustka znaczy najwięcej.

4

@Rl9k1nG najpierw go nie lubiłem. Potem go nie lubiłem. Teraz dla odmiany nadal go nie lubię.

0

@Hosh nie powiedziałbym, że swoboda doboru klientów jest tym samym, co możliwość jednostronnej rezygnacji ze świadczenia usług w dowolnym momencie nieobarczona żadnymi konsekwencjami. Różnica jest mniej więcej taka, jak między odmową wpuszczenia klienta do lokalu gastronomicznego a oświadczeniem mu po dwóch godzinach oczekiwania na zamówienie, że jednak kucharz nie zamierza go przygotować, ale już mniejsza o to. Faktem jest, że największe globalne korporacje, w tym portale społecznościowe, są obecnie na tyle potężne, iż pewne regulacje są konieczne, stosowanie dziecinnie prostej reguły "prywatna firma może co chce" jest już od dawna przestarzałe, ale nie wydaje mi się, aby dzisiejsze ofiary decyzji społecznościowego hegemona nie rozróżniały sytuacji, do których powyższe się aplikuje.
Należy również dodać, że Facebook i inne portale społecznościowe wykorzystują zapis prawny, oczywiście chodzi o prawo amerykańskie, z ich macierzystego państwa, który zdejmuje z nich odpowiedzialność za publikowane na danym portalu treści. Jednocześnie aby korzystać z takiego przywileju moderacja powinna zachowywać neutralność i powstrzymać się od nadmiernej ingerencji w propagowane treści, co jak wiadomo nie ma miejsca w przypadku Facebooka, stąd zasadne są wątpliwości dotyczące decyzji takich jak dzisiejsza oraz wątpliwości dotyczące pozycji gargantuicznych korporacji. Niestety, trudno o sensowną dyskusję w tym temacie dopóki marginalna część społeczeństwa jest nim zainteresowana ponad wyrażanie radości bądź ubolewania w zależności od tego, kto akurat ucierpiał.

0

@sebasek99 dokładnie tutaj: "Wielu z nich omija obostrzenia, sprzeciwia się nim, uważa za zbędne. No chyba że akurat wychodzi jakiś protest przeciwko działaniom rządu. Wtedy to nagle krytykujący wręcz zakłada mundur Sanepidu.". Zarzucasz przeciwnikom protestów sprzeciwianie się nawet najmniejszym obostrzeniom, sugerujesz niekonsekwencję. Bo ci sami, którzy teraz mówią o wirusie, to na pewno maseczek nie noszą - stwierdzenie mające taką samą wartość jak zarzut, że protestujący w innych sytuacjach chcą zakazu zgromadzeń powołując się na wirusa. Z całą pewnością są jednostki, które wpisują się w jedno wskazanie niekonsekwencji, jak i w drugie, stąd albo piętnujemy generalizację, bo "skąd założenie, iż wszyscy protestujący przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego lub lex TVN, to zwolennicy szczepionek, obostrzeń, etc?" (i skąd założenie, że ich przeciwnicy się do obostrzeń nie stosują) albo wygodną zmianę poglądów w zależności od sytuacji, bo "wielu z nich omija obostrzenia (na przykład tłumnie protestując - dopisek mój), (...) No chyba że akurat wychodzi jakiś protest przeciwko działaniom rządu (albo bardziej uniwersalnie: wydarzenie masowe, z którego przekazem nie sympatyzują - znowu moje). Wtedy to nagle krytykujący wręcz zakłada mundur Sanepidu.".

3

@sebasek99 twierdzenie, że uczestnicy protestów chociażby dotyczących lex TVN są najbardziej zagorzałymi zwolennikami covidowych restrykcji można uważać za bezpodstawne dokładnie w takim stopniu jak... przypisywanie ich krytykom antyszczepionkowych zapędów. Czy są i tacy? Na pewno, tak samo jak są ludzie, którzy grzmią o wirusie przy okazji Marszu Niepodległości czy zwykłej mszy, a w swojej sprawie ochoczo się gromadzą. Trudno jest dyskredytować jedne zarzuty kierując w drugą stronę swoje, o tej samej treści i oparte na tej samej generalizacji.

5

@Przemek2323 Merkel obejrzała Wiadomości na TVP, zrobiło się jej przykro i teraz nie chce rozmawiać. Tak było.

0

@pax należy walczyć z rozprzestrzenianiem się radykalnych ideologii, racja, nigdzie tego nie neguję. Stawiane przeze mnie od początku pytanie brzmi czy czynienie tego na warstwie prawnej wraz z konsekwencjami takiego podejścia jest skuteczne, a co do tego mam poważne wątpliwości. Większa reprezentacja przedstawicieli ekstremistycznych stronnictw w przestrzeni publicznej, oczywiście do pewnego stopnia, nie kosztem poglądów umiarkowanych, sprawia, że więcej ludzi zdaje sobie sprawę z ich wypaczeń. Jeśli jest to zakazane, to wszystko opiera się na przeświadczeniu, że faszyzm jest zły przyjmowanym na wiarę. Swoją drogą nawet takie hasłowe powiązanie ideologii ze złem rychło osłabnie wobec używania jej nazwy jako obelgi, często bez podstaw ku użyciu takiego określenia. Przy braku prezentacji groźnych ideologii przeciętnemu odbiorcy ryzyko, że o komunizmie dowie się, że wtedy wszyscy mają po równo, a o nazizmie, że to troska o swój naród, rośnie. Mordowanie Żydów? Gułagi? Ale o tym anonim z czeluści internetu nie mówił, brzmiało przecież tak dobrze.
Uważasz, że ludzie stają się agresywni przez wystawienie na określone ideologie? Że spokojny, łagodny człowiek usłyszy o faszyzmie i chce mordować? Do skrajności ciągnie ludzi o określonym profilu, to problemy psychiczne, frustracja sprawiają, że staje się niebezpieczny, nie potrzebuje do tego ideologicznej podbudówki. Nie jestem pewny czy kwestię poglądów można tu uznać choćby za istotny katalizator takich skłonności, agresorowi nie robi różnicy czy walczy o czystą rasowo Europę, o prawo do aborcji czy po prostu ktoś na niego krzywo spojrzał. Takie jednostki w społeczeństwie są i zawsze będą, paradoksalnie pozwolenie na ich gromadzenie się wśród skrajności, do których zwykle je ciągnie pozwala na skuteczniejsze monitorowanie ich działań, wiadomo wtedy gdzie szukać.
Jak mniemam drugi komentarz odnosi się do pytania skierowanego do @Kgorecki2500, więc odpowiem zgodnie z tym założeniem. Oczywiście, że podżeganie do przestępstwa jest zakazane, właśnie dlatego zapytałem czemu pytany przeze mnie użytkownik nie znalazł powodu do delegalizacji innych manifestacji, na których owo podżeganie występowało powszechnie, powołując się jedynie na wulgarność, a tym samym bagatelizując sprawę.

0

@Kgorecki2500 zaznaczam powyżej, że jest to zakazane, argumentując jednocześnie, że nie jest to rozwiązanie wolne od wad. Nie rozważam czy działalność danej organizacji może zostać zakazana z uwagi na dane prawo, a czy przepis ten w ogóle jest słuszny, czy, mówiąc kolokwialnie, działa.
Ponawiam więc pytanie: czemu dobrym rozwiązaniem jest stosowanie prawa zakazującego głoszenia jakichś poglądów? oraz, podpinając się pod Twoją odpowiedź do @Rick, czemu propagowanie ustrojów totalitarnych (pomijając czy ma to miejsce w omawianym przypadku) jest pretekstem do delegalizacji organizacji czy uniemożliwienia zgromadzenia się zwolenników, a nawoływanie do nienawiści i agresji takim pretekstem nie jest?
@pax rozumiem, że idąc tym tropem powinniśmy zakazać wyznawania każdej idei, w imię której ktoś dopuścił się przemocy? Pomijając fakt, że podawanie wartości procentowych wymyślonych na poczekaniu nie jest zbytnio wiarygodne, to czy te przytoczone 2% może w jakikolwiek sposób zagrozić demokratycznemu państwu?

0

@Kgorecki2500 czemu? Jeśli uważasz jego poglądy za szkodliwe, odrażające wręcz, to powinno Ci być jak najbardziej na rękę, że będzie je otwarcie głosił - zniechęci więcej ludzi. Nawet przyjmując szkodliwość głoszonych przez niego idei, jaką on ma moc sprawczą? Chyba tylko taką, że sprawia, iż co roku duża część zwolenników hucznych obchodów Święta Niepodległości musi się od części działań odcinać.

6

Zakaz, nie wybór – taka idea zdaje się przyświecać prezydentowi Warszawy, który pochwalił się ostatnio aktywnymi działaniami mającymi na celu likwidację stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Trudno się dziwić działaniom pana Trzaskowskiego, wszak polityk żyje z poparcia ludu, a elektorat, o który bohater pierwszych zdań walczy zdaje się dość zdecydowanie popierać podobne postulaty, zresztą wystarczy zerknąć na tutejsze wpisy. Czy aby tędy droga?
O Marszu Niepodległości można wiele powiedzieć, od wściekłego obrzucania uczestników niewybrednymi inwektywami, przez gorzkie spostrzeżenie braku alternatyw, aż po patetyczne wspominanie o potrzebie obrony mitycznych wartości – każdy znajdzie opinię dla siebie, ale to wszystko jest kwestią wtórną wobec bardziej fundamentalnej zagwozdki, mianowicie czy głoszenie poglądów uważanych za szkodliwe, niezależnie od ich położenia na politycznym spektrum, powinno być w ogóle zakazane. Osoby tworzące polskie prawo uznały niegdyś, że tak, stąd obecność w Kodeksie Karnym artykułu 256. Problem w tym, że ta swoista proskrypcja pewnych idei niekoniecznie spełnia swoją rolę, już samo sformułowanie „zakazanie idei” brzmi iście orwellowsko. Nie chcemy, żeby nasz kraj zmienił się w państwo totalitarne, to oczywiste, ale czy tak skrajne idee tracą atrakcyjność, kiedy się ich zakaże? Trudno odpowiedzieć twierdząco na to pytanie, wręcz przeciwnie, zdaje się, że mogą zyskiwać na popularności działając pod przykrywką, unikając choćby ze względów prawnych odniesień, nawet symbolicznych, do nazistowskich Niemiec czy, na drugim biegunie, ZSRR. Często najłatwiej odwieść ludzi od danej idei, zwłaszcza skrajnej, po prostu pozwalając jej zwolennikom się wypowiedzieć. Osiągnięty w ten sposób efekt jest też zwykle dość trwały. W obecnych czasach, kiedy wolność osobistą cenimy jak nic innego, faszyzm, komunizm i inne drastycznie ograniczające ją ideologie nie wydają się być atrakcyjne dla mas, a dla marginalnych odsetków społeczeństwa o takich ciągotach ich atrakcyjność tylko podsyca efekt zakazanego owocu. Zabronienie głoszenia pewnych poglądów stworzyło też pewien niebezpieczny precedens – skoro zakazujemy czegoś, bo jest szkodliwe, to czemu nie zakazać organizacji Parady Równości albo antyaborcyjnych manifestacji? Czemu nie iść z tym jeszcze dalej? Wystarczy, że odpowiednio dużo osób uzna, że dany spęd spełnia kryterium szkodliwości, co przenosi kwestię legalności działalności określonych organizacji z obszaru walki o wspólne dobro na arenę rozgrywek pomiędzy politycznymi stronnictwami.
Najważniejszym słabym punktem takiego podejścia jest postępująca polaryzacja społeczeństwa, która rzeczywiście pcha ludzi w coraz to głębsze skrajności, niestety pomimo powszechnej dość świadomości tego zjawiska brak na razie sensownych pomysłów walki z problemem, nie mówiąc już o próbach ich realizacji, jednak nawet wobec tej słabości zaniechanie ciągłej edukacji na rzecz rozwiązania sprawy zakazem jest pójściem na łatwiznę. Szkoda, może odwrócenie tej tendencji pozwoliłoby na karanie za rzeczywiste przypadki agresji, a nie samo posiadanie innych, nawet dość kontrowersyjnych, poglądów.

37

Ahoj! Lepiej późno niż wcale - Czesi po raz pierwszy w swojej powojennej historii nie wybrali partii komunistycznej do sejmu.
Komunistyczna Partia Czech i Moraw uzyskała w wyborach, które odbyły się 8 października tego roku 3,62% głosów, nie przekroczyła tym samym pięcioprocentowego progu wejścia do sejmu. Długotrwale poparcie tej partii może dziwić, gdyż jest to bezpośredni, wraz z Komunistyczną Partią Słowacji, spadkobierca Komunistycznej Partii Czechosłowacji odpowiedzialnej za zesłanie dziesiątek tysięcy obywateli do obozów pracy przymusowej, głównie w latach 50-tych XX wieku oraz brutalne represjonowanie dysydentów takich jak Vaclav Havel, późniejszy prezydent kraju. Co ciekawe, między innymi właśnie Havel sprzeciwiał się delegalizacji jednej z ostatnich liczących się, otwarcie komunistycznych partii na świecie, posiadającej pokaźny bagaż przewinień z czasów rządów totalitarnych. Wygląda na to, że taka taktyka odwodzenia wyborców od zbrodniczych ideologii okazała się skuteczna, choć wymagała niemało cierpliwości. Koniec końców liczy się jednak ostateczny sukces. Gratulacje dla naszych sąsiadów.

3

Czujesz to? To smog, synu. Nic na świecie tak nie pachnie. Uwielbiam zapach smogu o poranku. Raz nasi palili śmieci przez 12 godzin. Kiedy było po wszystkim, nie znaleźliśmy ani jednego zielonego liścia. Ten zapach; jak zapach benzyny. Całe miasto pachniało brudem.
Wczoraj przed godziną dziesiątą Wrocław był według rankingu portalu IQAir.com miastem z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem na świecie. W czołówce plasował się także Kraków (4 miejsce) oraz Poznań (11 lokata), a to wszystko w dość ciepłym jeszcze październiku. Czas apokalipsy dopiero nadejdzie, a wtedy za oknem zobaczymy jedynie jądro ciemności.

15

Arka Noego śpiewała kiedyś, że "taki duży, taki mały może świętym być". Dziś może niekoniecznie świętym, ale autorytetem może zostać rzeczywiście każdy.
Jedną z najbardziej eksponowanych postaci biorących udział we wczorajszych prounijnych demonstracjach jest pani Wanda Traczyk-Stawska - powstanka, bohaterka, to niepodważalne. Podważany i to bardzo słusznie może być jednak jej autorytet w sprawie, którą promuje. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo się cieszę, że pani Wanda mimo zaawansowanego wieku jest na tyle pełna wigoru, że z chęcią bierze udział w takich wydarzeniach, chwała jej za to i oby tak było jak najdłużej. Inną kwestią jest czy jej obecność po którejś ze stron barykady dodaje danemu stronnictwu wiarygodności, czy dowodzi jego słuszności czy to tylko działanie na zasadzie argumentum ad verecundiam. Czy pani Wanda stała się dla części społeczeństwa autorytetem dlatego, że ma w temacie stosunków Polski z Unią Europejską ogromną wiedzę czy może dlatego, że powiedziała to, co chcieli oni usłyszeć? Odpowiedź jest oczywista, ale niestety takie poparcie swojej tezy wywołuje lepszy efekt niż zaprzęgnięcie do debaty rzeczywistych autorytetów w danej dziedzinie, podobnie jest w przypadku sportowców promujących akcję szczepień czy aktorów szczerzących zęby zapewniając, że reklamują najlepszy proszek do prania, nie mówiąc już o groteskowym ekstremum - Marcinie Najmanie występującym w roli eksperta w debatach bynajmniej niezwiązanych ze sportem. To na swój sposób smutne, że wolimy czasem zaufać w stricte naukowej materii osobie bez matury, chociaż akurat pani Wanda posiada wyższe wykształcenie zdobyte w trudnych czasach, czapki z głów, bawiącej się w aktywizm promując jakąś ideę, niż komuś, kto rzeczywiście się na tym zna; że bardziej przekonuje nas aktor, który prosto z planu kampanii społecznej jedzie na pokaz garnków zachęcać osoby w podeszłym wieku do zakupu, niż specjalista w dziedzinie, a kryterium wiarygodności danej jednostki to nie wiedza, a zasięgi i rozpoznawalność. Prymat emocji nad rozumem jest tu aż nadto widoczny, a działanie w emocjach rzadko jest słuszne.
Powoływanie się na postacie cieszące się szacunkiem, ale w tematach z ich zasługami niezwiązanych nie jest niczym nowym, nie odejdzie też szybko do lamusa. W przytłaczającym obrazie dysfunkcji systemu opartego na zdobywaniu poparcia graniem na emocjach cieszy jednak fakt, że sięga się w tym celu po osoby zasłużone dla Polski, a nie tylko piękne twarze z czołówek list przebojów. Może tędy droga do odrodzenia dobrego patriotyzmu.

5

Jak określić liczbę ludzi w tłumie? Nie tak, jak robi to warszawski Ratusz, chciałoby się powiedzieć, ale że nie jest to wpis polityczny będzie to ostatnia uszczypliwość. Prawidłowa odpowiedź na postawione na początku pytanie powinna wspominać o metodzie Jacobsa, gdyż to ona jest najczęściej stosowana w takich przypadkach.
Herbert Jacobs, twórca omawianej metody pracował jako dziennikarz dla Milwaukee Journal oraz, na późniejszym etapie swojego życia, profesor dziennikarstwa na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. W latach 60-tych XX wieku w Berkeley miały miejsce protesty, które dotyczyły głównie trzech tematów: wolności słowa, praw obywatelskich oraz wojny w Wietnamie. Biuro Jacobsa znajdowało się w wieży, skąd miał dobry widok na protestujące masy, które postanowił zliczyć. W tym celu podzielił teren za pomocą regularnej siatki na kwadratowe obszary i przystąpił do zbierania danych podczas kolejnych demonstracji. Ostatecznie doszedł do wniosku, że można określić jaka przestrzeń przypada na jednego protestującego w zależności od gęstości tłumu: w luźnym zgromadzeniu, gdzie odległość pomiędzy jednostkami jest zbliżona do długości ramienia, szacował 10 stóp kwadratowych (0,929 metra kwadratowego) na osobę, dla gęstszych zgromadzeń było to 4,5 stopy kwadratowej (0,418 metra kwadratowego), a w wypadku wyjątkowo gęstych tłumów 2,5 stopy kwadratowej (0,232 metra kwadratowego). Wyliczenia Jacobsa są stosowane do dziś i to z coraz lepszym skutkiem, gdyż nowoczesna technologia pozwala na przygotowanie zdjęć coraz wyższej próby, z bardziej korzystnych ujęć, dzięki czemu możliwe jest dokładne określenie jaki obszar demonstracji zajmuje tłum gęsty, jaki rzadszy i tak dalej, a co za tym idzie trafne dobranie odpowiednich mnożników dla poszczególnych segmentów narzuconej siatki.
Warto pamiętać, że narzędzia do pomiaru powierzchni terenu są powszechnie dostępne, a metoda szacowania liczności tłumu na tyle nieskomplikowana, że każdy może samodzielnie zweryfikować czy podawane przez media estymaty są wiarygodne czy może raczej komuś bardzo zależy na zaniżeniu lub zawyżeniu liczby uczestników zbiorowiska, szczególnie w przypadku znacznych rozbieżności w informacjach pochodzących z rożnych źródeł.

0

@Colon niestety nie znam, szczególnie, że jest dość nowy, a ja z filmami zawsze jestem rok czy dwa do tyłu, ale wygląda ciekawie i na pewno go sobie zapamiętam. Jak obejrzysz, to podziel się opinią.

7

Dzisiejsza data to 8 października, co oznacza, że obchodzimy Światowy Dzień Ośmiornicy. Do tego rzędu głowonogów należy około 300 gatunków ośmioramiennych mięczaków o niezwykle zróżnicowanych rozmiarach – największy udokumentowany naukowo osobnik ważył 71 kilogramów, z kolei najmniejszy z gatunków ośmiornic, Octopus wolfi, nie przekracza 1 grama wagi oraz 2,5 centymetra rozpiętości macek. Nie ich rozmiary są jednak najciekawsze, a nietypowa budowa wraz z wyjątkowo rozbudowanym jak na bezkręgowca układem nerwowym, zapewniającym ośmiornicom miano wyjątkowo inteligentnego zwierzęcia, a nawet, według niektórych legend, przybysza z obcej planety.
Ośmiornice potrafią się uczyć, odróżniać kształty i rozpoznawać ludzi. Czynności takie jak odkręcanie słoika czy poszukiwanie wyjścia z labiryntu nie wykraczają poza ich możliwości, nie mówiąc o niezrównanej umiejętności kamuflażu. Mogłoby się wydawać, że za niewątpliwie zaskakującą inteligencją ośmiornic stoi duży mózg, który owszem, osiąga obok mątw najwyższy stosunek masy tego organu do całkowitej masy ciała wśród bezkręgowców, ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Około dwóch trzecich układu nerwowego ośmiornic znajduje się poza ich mózgiem. Mogłoby się wydawać, że w związku z tym faktem są po prostu świetnie przygotowane do odbierania bodźców dotykowych oraz, za pośrednictwem przyssawek, smakowych z otoczenia, jednak rzeczywistość jest bardziej zdumiewająca – ramiona ośmiornicy mogą pracować, to jest wykonywać spójne ruchy na przykład w ramach przemieszczania się, nawet bez połączenia z mózgiem, błędne jest więc w ich przypadku myślenie o mózgu sterującym ciałem, działa tu niesomatotypowy system sprawiający, że całe ciało jest w pewnym sensie ośrodkiem decyzyjnym. Taka budowa ciała stwarza jednak pewne problemy. Ramiona ośmiornicy posiadają co prawda receptory napięcia pozwalające zwierzęciu na kontrolowanie ich ułożenia, ale nie wystarcza to do całkowitego określenia pozycji w przestrzeni. Ośmiornicom brak również umiejętności stereognozji. Autonomia ramion wiąże się więc z trudnościami w odczytywaniu skutków ich ruchów.
Poza nietypowym układem nerwowym, ośmiornice cechują się również posiadaniem trzech serc, z czego jedno nie działa, kiedy bezkręgowiec pływa, co powoduje, że preferowanym sposobem przemieszczania się ośmiornic jest pełzanie.
Mam nadzieję, że nikt z czytających nie wpadnie nigdy w macki Krakena, niemniej wszystkim ośmiornicom życzę w związku z ich świętem, aby rosły duże i silne jak ten bohater legend.

6

Przejęcie Newcastle United przez inwestora z Arabii Saudyjskiej wstrząsnęło piłkarskim światem. Kluby Premier League zadrżały na wieść o nowym, bogatym konkurencie, podobnie cała europejska śmietanka. Większość kibiców już teraz wspomina o Finansowym Fair Play, chociaż nie znamy jeszcze opinii na ten temat kibiców z Paryża i niebieskiej części Manchesteru. Cały piłkarski świat zastanawia się jaką drogą podążą Sroki. W Bawarii mówi się, że najlepiej będzie kupić najlepszych zawodników z całej ligi, żeby osłabić konkurencję, kibice PSG radzą sprowadzać największe gwiazdy po wygaśnięciu kontraktów. Niespodziewany optymizm zapanował w Barcelonie, gdzie fani przebąkują o sprzedaży Dembele, Coutinho czy Umtitiego do nowego potentata. Trudno wyjaśnić czemu klub z nieograniczonym budżetem miałby sięgać po zawodników wyróżniających się ostatnio jedynie częstymi kontuzjami i brakiem formy, ale Blaugrana jest w kryzysie, pozwólmy im marzyć. Na razie niewiele wiadomo, ale z niecierpliwością czekamy na rozwój wydarzeń.

1

Leo, młody jeszcze jesteś, musisz zdobyć trochę doświadczenia. Pomyśl tylko, wpiszesz sobie grę w Barcelonie w CV, to potem każdy Cię będzie chciał, pieniądze nie są najważniejsze. Mówiłem już, że mamy owocowe czwartki?

11

Od momentu oficjalnego ogłoszenia odejścia Luisa Suareza do Atletico na stronie FCBarca.com pojawiło się 19 artykułów z krytyczną wzmianką na temat sposobu pożegnania klubu z zawodnikiem. Biorąc pod uwagę, że miało ono miejsce 24 września 2020 roku łatwo policzyć, że artykuł na ten temat pojawia się średnio raz na niecałe 20 dni. W większości są to wypowiedzi samego zainteresowanego, ale swoje trzy grosze przez ostatni rok dorzucili też między innymi Jordi Alba, Diego Forlan i Carlos de Pena. Kto by pomyślał, że 40 sekund rozmowy telefonicznej może dostarczyć redakcjom mediów sportowych materiału na cały rok.

0

Nie mogę się doczekać najbliższych meczów reprezentacji, w końcu będziemy mogli powiedzieć, że nasza kadra gra jak Barcelona.

2

Ale w tej Polsce ciemnogród, nawet Facebooka nie ma.

71

Niewątpliwym sukcesem Koemana jest to, że tym razem Barcelona nie obniży lotów po przerwie reprezentacyjnej.

2

Spokojnie, Pedri nie jest kontuzjowany, po prostu Koeman oszczędza go na mecze z bezpośrednimi rywalami. Odpocznie zamiast grac z Atletico i zapewni nam zwycięstwo w meczu o 6 punktów z Getafe czy Osasuną.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: