RFEF przedstawiła skład sędziowski na jutrzejszy mecz Barcelony z Atlético Madryt. Spotkanie poprowadzi Ricardo de Burgos Bengoetxea, który pracował m.in. przy ostatnim finale Pucharu Króla, dostarczającym wielu kontrowersji. Za VAR odpowiedzialny będzie Pablo González Fuertes.
Łączny bilans tego arbitra w pojedynkach Barçy to 27 zwycięstw Katalończyków, jeden remis i pięć porażek. W poprzednim sezonie Bengoetxea pracował przy czterech starciach z udziałem Barcelony. Trzy z nich miały miejsce w LaLidze. W październiku drużyna Hansiego Flicka mierzyła się z Sevillą, a redakcja FCBarca.com oceniła występ 39-letniego arbitra na „6” w dziesięciostopniowej skali. Co ciekawe, Archivo VAR twierdziło wówczas, że Bengoetxea popełnił błąd, przyznając Barcelonie rzut karny po ataku Peque na Raphinhi.
Kolejne spotkanie Barçy prowadzone przez baskijskiego sędziego miało miejsce w grudniu, gdy drużyna Flicka mierzyła się z Atlético. Bengoetxea otrzymał od nas wysoką notę 8.0. Co ciekawe, ten sam arbiter został również desygnowany do marcowego rewanżu z Rojiblancos. Wtedy jednak wypadł dużo gorzej (5,0). Przede wszystkim nie przerwał akcji po zagraniu ręką Rodrigo De Paula, przez co Atlético chwilę potem zdobyło bramkę. Zgodnie z przepisami VAR nie mógł interweniować, ponieważ w tzw. międzyczasie futbolówkę dotknął jeszcze Eric García. Błąd sędziego głównego z gatunku tych nie do naprawienia, mimo posiadania wideoweryfikacji.
Duże zamieszanie wokół Bengoetxei powstało po nominowaniu go do prowadzenia finału Pucharu Króla. Real Madrid TV oczywiście jeszcze przed spotkaniem z Barceloną stworzył swój materiał na arbitra. Bengoetxea podczas przedmeczowej konferencji prasowej nie wytrzymał presji i rozpłakał się, opowiadając o trudnych doświadczeniach również jego syna w związku z takiego rodzaju nagonką. W tej sytuacji Real domagał się nawet odsunięcia 39-latka od finału, uznając, że nie będzie obiektywny, ale RFEF pozostawała nieugięta.
Decydujące starcie Pucharu Króla też przyniosło pewne kontrowersje. Aurelien Tchouaméni nie został wyrzucony z boiska po ostrym wślizgu w Daniego Olmo, co reklamowało Archivo VAR. Bengoetxea nie panował dobrze nad boiskowymi wydarzeniami w meczu prowadzonym w napiętej atmosferze. Zamotał się też w końcówce regulaminowego czasu gry. Najpierw nie podyktował rzutu karnego po tym, jak Antonio Rüdiger zahaczył Ferrana Torresa, a później wskazał na jedenasty metr po symulce Raphinhi w starciu z Raúlem Asencio. W tej drugiej sytuacji uratował go VAR, który nie wiedzieć czemu, nie interweniował przy pierwszej akcji. Tym razem Bengoetxea otrzymał bardzo niską ocenę 2.0.
W tym sezonie De Burgos Bengoetxea poprowadził już jeden mecz z udziałem Barcelony - było to zwycięstwo 3:0 nad Getafe. Portal Archivo VAR ocenił go dość nisko: 4,0. "Chociaż nie było to łatwe, pierwsza połowa pozostawiała wiele do życzenia, a kryteria były nieco niekonsekwentne. W tej samej akcji nie pokazał żółtej kartki Diego Rico i drugiej żółtej kartki Raphinhi" - pisze portal. Przypomnijmy, że Brazylijczyk się wtedy trochę "zagotował" i interweniować musiał Hansi Flick.
Ricardo de Burgos Bengoetxea wypada na tle stawki 20 arbitrów LaLigi jako sędzia umiarkowany i spokojny: gwiżdże średnio 23 faule na mecz, co plasuje go w dole rankingu, a jego współczynnik odgwizdanych fauli na każde wejście rywala (0,67) również wskazuje na wyważoną tolerancję na kontakt fizyczny (17. miejsce). Odgwizdywane rzuty karne (0,29 na mecz) plasują go w środku stawki, a żółte kartki – zarówno średnia 3,86 na mecz, jak i łączna liczba 27 – lokują go w dolnej połowie klasyfikacji. Czerwone kartki: tylko jedna pokazana w tym sezonie przy średniej 0,14 na mecz czyni go jednym z najrzaciej wyrzucających arbitrów w LaLidze. W efekcie De Burgos jest sędzią zachowującym płynność gry, rzadko eskalującym sankcje i wyraźnie mniej karzącym niż wielu jego kolegów po fachu.
Za system VAR odpowiedzialny będzie Pablo González Fuertes.
Komentarze (9)