Liga w kolorze blaugrana
José Mourinho osiągnął nowy kamień milowy, zmieniając "ligę szkocką" w meczu Barça - Real Pellegriniego w "puchar blaugrana". To wszystko na osiem kolejek przed zakończeniem rozgrywek.
Pep Guardiola i jego zawodnicy zarzekają się, że nie zaśpiewają "Campeones!" do czasu, aż kibice na meczu będą mogli krzyknąć "Alirón!" (pieśń śpiewana na cześć nowego mistrza, na przykład: Alirón! Alirón! Barcelona es campeón! - red.). Kiedy to nastąpi? Po derbowym meczu z Espanyolem? A może po konfrontacji z Levante? Nikt w szatni Barçy nie mówi, że osiem punktów przewagi na osiem kolejek przed końcem ligi zapewnia tytuł, jednak każdy widzi, że Pep team wciąż bije rekordy Realu. Dość powiedzieć, że prowadzony przez Mou zespół ma gorsze wyniki niż w analogicznym okresie, gdy dowodził nim Pellegrini.
Rok temu wiosenne Gran Derbi miały miejsce w ramach 31. ligowej kolejki. Real przystępował do nich w roli lidera, ale po porażce 0:2 musiał ustąpić Barcelonie, która jednak nie mogła zaśpiewać "Alirón!" aż do ostatniej kolejki. To nie wszystko: przy okazji obrony tytułu, drużyna z Camp Nou pobiła punktowy rekord ligi, należący do... Realu. Barça zakończyła sezon z 99 punktami, madrycka ekipa miała trzy mniej.
Obecnie sytuacja przedstawia się następująco: mimo wielu hałaśliwych uwag, pochodzących ze stolicy Hiszpanii, José Mourinho po porażce w ostatniej kolejce ze Sportingiem Gijón 0:1 wywiesił białą flagę. "Jeśli przewaga Barçy powiększy się do ośmiu punktów, liga jest stracona". Kilka godzin później Barcelona pokonała na wyjeździe Villarreal 1:0 i koszmar Portugalczyka stał się rzeczywistością.
To była trudna i skomplikowana kolejka. Usytuowana między przerwą na mecze reprezentacyjne i pierwszą batalią o półfinał Ligi Mistrzów. Barcelona pokazała jednak, że jest drużyną bardziej solidną niż Real, który nie wyciągnął nauczki z błędów popełnionych w spotkaniach z Osasuną czy Almeríą.
To spostrzeżenie znajduje swoje uzasadnienie w danych statystycznych. Po wygranej na Madrigal, Barcelona wyrównała rekord wygranych meczów na wyjeździe w lidze. Został on ustanowiony w zeszłym sezonie i wynosi 13 meczów wygranych na obcych stadionach. Barça zdobyła aż 81 punktów na 90 możliwych do zdobycia (punkty stracone to jedynie 10 procent wszystkich). W ubiegłym sezonie, po 30 kolejkach, gracze Guardioli mieli na koncie 4 punkty mniej. Zanotowali o dwa zwycięstwa więcej i tylko raz schodzili z boiska pokonani: w drugiej kolejce sensację sprawił Hércules, wygrywając na Camp Nou 2:0. Lepszy jest również bilans bramkowy Barcelony: do tej pory jej piłkarze zdobyli 82 bramki (75 rok temu) i stracili zaledwie 15 (22 w sezonie 2009/2010).
Real nie nadąża za osiągnięciami z zeszłego roku. W lidze ma cztery punkty mniej niż rok temu (73 przy 77 w zeszłym sezonie), wygrał o dwa spotkania mniej (23 przy 25) i ma swoim koncie o jedną porażkę więcej niż po 30. kolejce sezonu 2009/2010. Piłkarze Mourinho, w porównaniu do zeszłego sezonu, strzelili aż o 14 bramek mniej (69 przy 83), lepsze są tylko osiągnięcia defensywne: Real stracił 22 bramki, podczas gdy za kadencji Pellegriniego 26.
Te liczby i fakty sprawiają, że po spotkaniu na Bernabéu, Barcelona pozostanie liderem Ligi BBVA. Niezależnie od tego, co stanie się w meczach z Almeríą i właśnie w El Clásico.
[źródło: Sport]
Pep Guardiola i jego zawodnicy zarzekają się, że nie zaśpiewają "Campeones!" do czasu, aż kibice na meczu będą mogli krzyknąć "Alirón!" (pieśń śpiewana na cześć nowego mistrza, na przykład: Alirón! Alirón! Barcelona es campeón! - red.). Kiedy to nastąpi? Po derbowym meczu z Espanyolem? A może po konfrontacji z Levante? Nikt w szatni Barçy nie mówi, że osiem punktów przewagi na osiem kolejek przed końcem ligi zapewnia tytuł, jednak każdy widzi, że Pep team wciąż bije rekordy Realu. Dość powiedzieć, że prowadzony przez Mou zespół ma gorsze wyniki niż w analogicznym okresie, gdy dowodził nim Pellegrini.
Rok temu wiosenne Gran Derbi miały miejsce w ramach 31. ligowej kolejki. Real przystępował do nich w roli lidera, ale po porażce 0:2 musiał ustąpić Barcelonie, która jednak nie mogła zaśpiewać "Alirón!" aż do ostatniej kolejki. To nie wszystko: przy okazji obrony tytułu, drużyna z Camp Nou pobiła punktowy rekord ligi, należący do... Realu. Barça zakończyła sezon z 99 punktami, madrycka ekipa miała trzy mniej.
Obecnie sytuacja przedstawia się następująco: mimo wielu hałaśliwych uwag, pochodzących ze stolicy Hiszpanii, José Mourinho po porażce w ostatniej kolejce ze Sportingiem Gijón 0:1 wywiesił białą flagę. "Jeśli przewaga Barçy powiększy się do ośmiu punktów, liga jest stracona". Kilka godzin później Barcelona pokonała na wyjeździe Villarreal 1:0 i koszmar Portugalczyka stał się rzeczywistością.
To była trudna i skomplikowana kolejka. Usytuowana między przerwą na mecze reprezentacyjne i pierwszą batalią o półfinał Ligi Mistrzów. Barcelona pokazała jednak, że jest drużyną bardziej solidną niż Real, który nie wyciągnął nauczki z błędów popełnionych w spotkaniach z Osasuną czy Almeríą.
To spostrzeżenie znajduje swoje uzasadnienie w danych statystycznych. Po wygranej na Madrigal, Barcelona wyrównała rekord wygranych meczów na wyjeździe w lidze. Został on ustanowiony w zeszłym sezonie i wynosi 13 meczów wygranych na obcych stadionach. Barça zdobyła aż 81 punktów na 90 możliwych do zdobycia (punkty stracone to jedynie 10 procent wszystkich). W ubiegłym sezonie, po 30 kolejkach, gracze Guardioli mieli na koncie 4 punkty mniej. Zanotowali o dwa zwycięstwa więcej i tylko raz schodzili z boiska pokonani: w drugiej kolejce sensację sprawił Hércules, wygrywając na Camp Nou 2:0. Lepszy jest również bilans bramkowy Barcelony: do tej pory jej piłkarze zdobyli 82 bramki (75 rok temu) i stracili zaledwie 15 (22 w sezonie 2009/2010).
Real nie nadąża za osiągnięciami z zeszłego roku. W lidze ma cztery punkty mniej niż rok temu (73 przy 77 w zeszłym sezonie), wygrał o dwa spotkania mniej (23 przy 25) i ma swoim koncie o jedną porażkę więcej niż po 30. kolejce sezonu 2009/2010. Piłkarze Mourinho, w porównaniu do zeszłego sezonu, strzelili aż o 14 bramek mniej (69 przy 83), lepsze są tylko osiągnięcia defensywne: Real stracił 22 bramki, podczas gdy za kadencji Pellegriniego 26.
Te liczby i fakty sprawiają, że po spotkaniu na Bernabéu, Barcelona pozostanie liderem Ligi BBVA. Niezależnie od tego, co stanie się w meczach z Almeríą i właśnie w El Clásico.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)