Przegrana 1:0 na Stamford Bridge to dla Barçy wielki cios, jednak nic jeszcze nie jest przesądzone. Historia pokazuje, że warto być optymistą.
Wyniki osiągnięte przez drużynę Guardioli na Camp Nou w tej edycji Ligi Mistrzów, pozwalają wierzyć w awans Azulgrany. Rezultaty jakie miała do tej pory Barça w domu zapewniłyby finał: Viktoria Pilzno 2:0, BATE Borisov 4:0, Bayer Leverkusen 7:1 i AC Milan 3:1 i jedynie remis 2:2 przeciwko AC Milanowi zostawiłby drużynę poza rozgrywkami.
Precedens w historii Ligi Mistrzów
1:0 to dość powszechny rezultat. Jednak to dopiero drugi raz w historii, kiedy FC Barcelona będzie musiała zmierzyć się z rywalem na Camp Nou i odrobić straty z porażki 1:0 na wyjeździe.
Pierwszy raz taka sytuacja miała miejsce w ćwierćfinałach edycji 2001/2002, kiedy drużyna Azulgrany przegrała 1:0 na boisku Panathinaikosu. Grając u siebie, drużyna Carlesa Rexacha wygrała 3:1. Dwa gole zdobył Luis Enrique i jeden Saviola. Pierwszego gola tamtego wieczoru zdobyli jednak Grecy i Barça była zmuszona strzelić aż trzy, aby awansować.
Ponadto niemożliwe jest zapomnieć remontadę przeciwko Chelsea w sezonie 1999/2000. Mimo tego, że na Stamford Bridge Azulgrana przegrała wówczas 3:1, to u siebie po dogrywce zdołała wygrać 5:1.
Złe wspomnienia Chelsea
W Lodynie nie mają aż tyle powodów do optymizmu. W meczu półfinałowym w sezonie 2006/2007 Chelsea wygrała z Liverpoolem także 1:0. Rezultat ten powtórzył przeciwnik na Anfield. Awans rozstrzygnął się w rzutach karnych na korzyść Liverpoolu.
Komentarze (59)