Wyjazdowy pojedynek z Deportivo Alavés okazał się przełomowy dla zawodników Barcelony B. Po bardzo dobrym meczu zwyciężyli oni w Aragonii 3:2 i po raz pierwszy od zwycięstwa nad Realem Castilla zdobyli punkty. Na listę strzelców wpisali się Edu Bedia, Sandro i Román.
Podopieczni Eusebio przystępowali do pojedynku z Deportivo Alavés po fatalnej serii czterech porażek. Co gorsza, w żadnym z tych pojedynków zawodnicy Barçy B nie zdołali wpisać się na listę strzelców. Cały zespół wyruszył do Aragonii z nadzieją, że uda się zakończyć tę serię niepowodzeń i wywieźć z trudnego terenu choćby punkt. Pomóc w tym miał powracający po kontuzji Bagnack, który od razu wskoczył do pierwszej jedenastki.
Trzy kwadranse pełne emocji
Rezerwy Barcelony bardzo dobrze rozpoczęły spotkanie i już po kilku pierwszych minutach powinny prowadzić, niestety Nieto przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy, Goitią. Tymczasem Deportivo Alavés odpowiedziało doskonałym uderzeniem głową po jednym z rzutów rożnych, kiedy to Masip z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Jak się chwilę później okazało - było to pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. Dwie minuty później Borja Viguera nie dał bowiem szans na skuteczną interwencję golkiperowi Barçy B i pięknym, technicznym strzałem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Utrata bramki jeszcze bardziej zmobilizowała gości, którzy nadal atakowali i szybko doprowadzili do wyrównania.
O ile anemiczne uderzenie Espinosy nie sprawiło problemu bramkarzowi gości, o tyle po precyzyjnie wykonanym przez Edu Bedię rzucie wolnym musiał on w 22. minucie wyciągnąć piłkę z siatki. Pięć minut później dobrą okazję miał Sandro, jednak naciskany przez obrońcę jej nie wykorzystał. Środkowy napastnik Barçy B zrehabilitował się jednak w 34. minucie, kiedy to pewnym uderzeniem wykończył dokładne podanie Espinosy. Oba zespoły miały jeszcze szansę na zmianę rezultaty, ale ostatecznie przed przerwą bramek już nie oglądaliśmy.
Nerwówka z happy endem
Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej - goście próbowali utrzymać kontrolę nad przebiegiem spotkania, natomiast gospodarze czyhali na kontrataki i stałe fragmenty gry. Z czasem zaczęły się jednak mnożyć niedokładności i brakowało płynności w grze. Przełomowym momentem było wprowadzenie Joana Romána w 71. minucie spotkania. Młody skrzydłowy zaraz po wejściu na boisko z lewego skrzydła rozpędzony wpadł w pole karne i silnym uderzeniem podwyższył prowadzenie. Niestety radość szybko została zmącona przez kontuzję Bagnacka, który w 78. minucie został zastąpiony przez Sergiego Gómeza.
Zmiany w defensywie szybko dało się zauważyć. W zupełnie niegroźnej sytuacji obrona z Ilie i Gómezem na czele sprezentowała Viguerze okazję do powiększenia dorobku bramkowego, a ten ją skrzętnie wykorzystał i znów zrobiło się nerwowo. W ostatnich minutach oba zespoły mogły, a nawet powinny strzelić kolejne bramki, ale zmęczenie i dobra postawa obu bramkarzy sprawiły, że piłka już ani razu nie wpadła do siatki.
Podopiecznym Eusebio nie udało się co prawda zachować równowagi między defensywą a ofensywą, ale dzięki dobrej postawie pod bramką rywali odnieśli oni cenne zwycięstwo. W przekroju spotkania goście byli lepszym zespołem i zasłużyli na zdobycie trzech punktów. Za tydzień na Mini Estadi zawita ekipa Eibar i scenariusz podobny do dzisiejszego jest jak najbardziej pożądany.
Bramki:
1:0, Borja Viguera (17')
1:1, Edu Bedia (22')
1:2, Sandro (34')
1:3, Joan Román (72')
2:3, Borja Viguera (81')
Deportivo Alavés: Goitia; Óscar Rubio, Luciano, Álex Ortiz, Manu García, Jaume, Lázaro (Emilio, min. 78), Guzmán (Juanma, min. 70), Borja Viguera, Nano oraz Toti (Quiroga, min. 78).
FC Barcelona B: Masip, Patric, Bagnack (Sergi Gómez, min. 78), Ilie, Planas, Samper, Edu Bedia, Espinosa (Pol Calvet, min. 86), Denis Suárez, Dani Nieto (Joan Román, min. 71) oraz Sandro.
Komentarze (11)