1

Por. Mieczysław Wroczyński ps. "Stary" urodził się 11 października 1919 w Łowiczu. Podczas wojny obronnej 1939 roku walczył w szeregach 110. pułku ułanów. Uczestnik obrony Grodna we wrześniu 1939 roku przed Armią Czerwoną. Podczas powstania warszawskiego był szefem łączności w Kompanii Warszawianka NSZ.

Za męstwo wykazane w walkach odznaczony został m.in. Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Warszawskim Krzyżem Powstańczym.

Pan porucznik dzielnie znosi kwarantannę ,dużo czyta,głównie H.Sienkiewicza

Pan por.wszystkich pozdrawia !

0

@pax
Ps. O powstaniu - pisałem jak już wiesz do kogoś innego,kto pisze o tym jakto Nsz to praktycznie Wermacht. Dziwne,że w Powstaniu uczestniczyli w praktycznie każdej najważniejszej akcji np. zdobycie "Pasty". Nie ja tu wkręciłem temat odbiegający od brygady więc czemu zarzucasz mi coś czego ja nie zacząłem.

0

@pax
Owszem nie wiem co się działo w Czechach. Możesz mi zacytować źródła o poligonie i oficerach? Normalna europejska rzecz - kontakt między żołnierzami wymuszony sytuacją jaka miała miejsce w tym okresie II wojny światowej.

Rola Nsz w powstaniu ? Odpowiedź dla kogoś innego. Kogoś kto cytuje sanackie źródła informacji,które w oczywisty sposób mogą być i najprawdopodobniej są sprzeczne z rzeczywistością z wiadomych politycznych względów. Facet nie wie pewnie o masakrach inteligencji w wielkopolsce przykładowo, gdzie nie było przeciwników politycznych obozu narodowego,który to jako pierwszy był niszczony przez niemców. Członkowie brygady brali w nim udział - na jaką skalę nie wiem dotarłem tylko do pewnej kobiety,która została potem w brygadzie łączniczką.
Dalej brak u Ciebie odpowiedzi na amerykańskie przyjęcie Brygady oraz brak zgody na wydanie jej przywódców Polsce Ludowej ze względu na oczyszczenie z zarzutów zbrodni wojennych i uznania za bohaterów tejże wojny.

Ty jednak piszesz o ukrywaniu się w lesie (mimo że źródła temu zaprzeczają) i zdobywaniu pozywienia w inne sposoby - z roztopionego śniegu i polowali na sarny, wiewiórki i jedli korę ze świerków? - ach ta ironia. Żywili się czechami. kanibalizm uprawiali.
pisze, że Niemcy pod koniec wojny masowo niszczyli akta. - i co to ma wspólnego z Brygadą? Niemcy niszczyli wszystko z prostego powodu. Mieli wiele na sumieniu i nie musi to mieć żadnego związku z brygadą.

0

@pax A skąd wiesz,że ktoś ją chronił żywił ? Nie mogli siedzieć tam w lesie i zdobywać pożywienia na inne sposoby? Jeśli ktoś kogoś atakuje to Ty mnie. Ja operuje faktami, Ty tezami historycznymi i pytaniami, na które mogę nie znać jasnej odpowiedzi.

0

@Chinaski Nie mówiąc już o działalności Nsz w powstaniu warszawskim:

Leszek Żebrowski



Brak jest do dziś jakichkolwiek opracowań na temat udziału tej formacji w największej walce Państwa Podziemnego z niemieckim okupantem. Nawet autorzy o proweniencji akowskiej nie mogli - z przyczyn politycznych i ideologicznych - zbytnio rozwijać tego wątku. Stąd też do dziś nie ma nawet wykazu jednostek NSZ, biorących udział w walkach Powstania Warszawskiego i nie znamy konkretnego wkładu NSZ do wspólnych działań.



W programie polityczno-wojskowym NSZ cały wysiłek miał być skoncentrowany na przygotowaniach do powstania powszechnego. Już Deklaracja ogłoszona w marcu 1943 r. głosiła m.in.: "Właściwy czas dla ogólnonarodowego powstania uwarunkowany będzie załamaniem potęgi militarnej Niemiec i musi być uzgodniony z naszymi aliantami" (podkr. L.Ż.). Obowiązywała zatem podstawowa zasada "ekonomii krwi", aby wieloletni wysiłek nie poszedł na marne. Temu celowi podporządkowana była bieżąca działalność, a ponadto uderzający jest w NSZ bezprecedensowy zakres szkolenia wojskowego. Wszystkie okręgi i większość powiatów prowadziły konspiracyjne szkoły podchorążych i szkoły podoficerskie, pion wyszkolenia Dowództwa opracował i wydrukował materiały szkoleniowe (podręczniki, instrukcje, mapy, schematy), których poziom merytoryczny i graficzny budził uznanie w innych organizacjach, które zresztą chętnie korzystały z tych pomocy. Największym osiągnięciem był zaś Podręcznik dowódcy plutonu strzeleckiego (prawie 400 stron drobnego druku, w twardej oprawie, z rozdziałami zawierającymi instrukcje walk w mieście, opracowany przez Inspektorat Ziem Zachodnich w 1943 r.). Przy Dowództwie NSZ powołano Centrum Wyszkolenia Szkoły Podchorążych Piechoty w składzie dwóch batalionów, łącznie ok. 900 osób. Do wybuchu powstania szkolenie, zakończone uzyskaniem przez elewów stopnia podchorążego, ukończyło około 500 osób, uzyskując nietypowe, ale jakże przydatne w konspiracji specjalizacje (m.in. broni pancernej, prawa jazdy itp.).



Tuż przed Powstaniem Warszawskim NSZ były podzielone na dwa odłamy: część scaloną z AK, obejmującą większość aktywów tej organizacji (komendant ppłk Albin W. Rak "Lesiński") i część samodzielną (komendant gen. Tadeusz Jastrzębski "Powała"). Obydwa odłamy miały w Warszawie swe komendy okręgu: NSZ-AK pod dowództwem płka S. Kiszewskiego "Topora", a NSZ-ZJ pod dowództwem mjra M. Biernackiego "Kozłowskiego", którym podlegały niższe jednostki organizacyjne i oddziały. Już w pierwszych dniach powstania wszystkie oddziały NSZ podporządkowały się jednak jednolitej komendzie płka S. Kiszewskiego "Topora", wchodząc tym samym w skład AK (świadczą o tym choćby zachowane legitymacje AK z sierpnia 1944 r.).



Największym zwartym oddziałem NSZ, walczącym w powstaniu, była zapewne Brygada Dyspozycyjno-Zmotoryzowana "Koło", znana bardziej jako Grupa "Koło", która od początku podporządkowała się dowództwu obrony Starego Miasta. Na jej temat powstało wiele nieporozumień, oceniano ją jako 200-300-osobowe zgrupowanie, bez broni, przeznaczone wyłącznie do służb technicznych. Na ile jest to opinia krzywdząca, świadczyć może m.in. zachowany wniosek odznaczeniowy na krzyż Virtuti Militari V klasy dla jej dowódcy, podpułkownika Zygmunta Reliszki "Bolesława Kołodziejskiego" (z 29 IX 1994 r.):



W pierwszym dniu powstania, mimo obłożnej choroby, zbrojnie przedarł się z Żoliborza na Stare Miasto ze swoim osobistym pocztem, walcząc brawurowo z żandarmerią niemiecką, która blokowała dostęp do Starego Miasta. Przez cały czas powstania osobistym męstwem i niepospolitą siłą ducha utrzymywał nieprzerwanie na wysokim poziomie bohaterską postawę zorganizowanej przez siebie jednostki, a drogą odpowiedniej propagandy za pomocą prasy i ulotek podtrzymywał bohaterski nastrój na Starówce wśród ludności cywilnej.

W warunkach niesłychanie trudnych w ciągu pierwszych dni powstania, nie mając żadnej pomocy w uzbrojeniu, doskonale zorganizował i postawił na stopie bojowej Grupę "KOŁO" (B-dę Dysp. Zmot.), a w szczególności: I Pułk Rozp. w składzie 3 Dyonów oraz bronie specjalne - dyon art. Młot, Komp. Saperów, Baon Legii Akademickiej, Plut. Łączn., Sanitariat, Plut. Żand., oraz Grupę Techn., obejmującą rusznikarnię i wytwórnię butelek samozapalnych.

Przez cały czas walki na St. Mieście, będąc nieprzerwanie obłożnie chorym, osobiście kierował całością zorganizowanej jednostki, liczącej ca 120 osób. (...) całością zorganizowanej jednostki wziął udział w walce oddziałami uzbrojonymi na redutach Ratusza, Banku Polskiego, ul. Świętojańskiej, Piwnej, Miodowej i PWPW, a oddziałami nie uzbrojonymi - w akcji sapersko-minerskiej, transportowej oraz przy gaszeniu pożarów i odgrzebywaniu zasypanych; natomiast Grupa Techn., pracująca ściśle pod jego osobistym nadzorem, przyczyniła się wydatnie do powiększenia stanu uzbrojenia na Starówce oraz dostarczała przez cały czas akcji powstańczej na wszystkie barykady butelki samozapalne.

Po ewakuacji Starówki oddziały szturmowe Grupy "KOŁO" (zgrupowanie mjra Sosny) wzięły bezpośredni udział w walkach w Śródmieściu.

Grupa "KOŁO" na Starówce miała ca 60% strat.



Krwawe straty tego zgrupowania nie były przesadą - wg niepełnych danych zginęło 222 żołnierzy i oficerów, a ponad 400 odniosło rany.

Równie piękną, ale mocno zafałszowaną kartę powstańczą ma Zgrupowanie "Chrobry II". Jego udziału w powstaniu nie można było pominąć - zbyt głośne były jego dokonania. Ale starano się wykazać, że jego rodowód NSZ-owski był całkowicie przypadkowy, że jego skład był mieszany itp. O tym zgrupowaniu dowódca Powstania Warszawskiego, generał Antoni Chruściel "Monter" wypowiedział w Muranau znamienne słowa: Co tu gadać, jedynie "Chrobry II" nie oddał Niemcom przez cały czas trwania akcji ani piędzi terenu.



W Archiwum Studium Polski Podziemnej w Londynie znajduje się lakoniczna, ale jakże treściwa Historia I Batalionu Zgrupowania Chrobry II. Dotyczy wprawdzie pierwszych dwóch tygodni sierpnia, ale zawiera bardzo dużo konkretnych informacji, pochodzących z pierwszej ręki. Autor opracowania jest nieznany. Dowódcą samorzutnie sformowanego zgrupowania został mjr Leon Nowakowski "Lig" (w konspiracji był szefem wyszkolenia w Komendzie Okręgu Łódź NSZ-AK), a i w sztabie przeważali oficerowie tej formacji. Także pierwsza broń pochodziła ze składów NSZ, zmagazynowanych konspiracyjnie przy ul. Twardej 40.

Zgrupowanie formowało się od podstaw, w ogniu walki. Autor przytoczonej Historii tak to ujmuje:



1. VIII. Powstanie, wybuchłe w Warszawie (...) zastało poszczególnych żołnierzy, którzy następnie tworzyli I Baon Zgrupowania "Chrobry II" w różnych sytuacjach i rejonach miasta, gdzie walcząc, opanowują poszczególne obiekty, ulice, odcinki (...) Powstają związki oddziałów, plutonów, kompanii, Dowództwa. Wszędzie na skrzyżowaniach ulic budowane są barykady przy ofiarnym udziale ludności cywilnej (...).

2. VIII. (...) po przebiciu się od fabryki Czajowskiego (ul. Młynarska), przez szpital św. Stanisława i akcji wzięcia bunkrów żandarmerii (róg Żelaznej i Chłodnej) - melduje się w Dowództwie Grupy (Twarda 40) - u mjra "Liga" - dwóch b. więźniów-zbiegów z obozu konc. w Oświęcimiu; rtm. "Witold" [Witold Pilecki, bohater Oświęcimia, jeden z "najodważniejszych ludzi Europy", zamordowany przez komunistów w 1948 r. - L.Ż.] i por. "Janek" i otrzymują rozkaz sformowania oddziału, oczyszczenia z pojedynczych punktów oporu niemieckiego rejonu Małego Ghetta, odcinka Pańskiej (pomiędzy ul. Twardą-Żelazną) i zlikwidowania "gołębiarzy" na ul. Ceglanej (...)

4. VIII. (...) właściwy rejon zgrupowania "Chrobry II" wzmacnia swoje stanowiska zamykając się w obrębie: tor kolejowy, ul. Towarowa, ul. Grzybowska (...) jako pierwsza linia styczności z nplem oraz od wschodniej strony opierając się o grupę sąsiadującego por. "Gurta". Na całej linii ul. Towarowej i Grzybowskiej Niemcy usiłują wtargnąć bronią pancerną w rej. Zgrupowania "Chrobry II", doznając jednak wszędzie zaciętego oporu.

Kpt. "Lech Żelazny", ppor. "Piotr", ppor. "Zdunin" (jakkolwiek ranny), pchr. "Molmar" i ppor. "Kos" - wszyscy dcy na swoich odcinkach własnym przykładem zagrzewają młodych żołnierzy, którzy z całym samozaparciem, w warunkach ciężkich, mimo niewspółmiernej jakości i ilości broni, braku amunicji, pogardą śmierci i samozaparciem, wobec szerzącego się zniszczenia, nie tylko nie ustępują ani piędzi ziemi, lecz jeszcze zdobywają na nplu broń, której nam tak brakowało. (...)

8. VIII. Na całej długości ulicy Towarowej nieprzyjaciel naciera, starając się bezskutecznie wedrzeć w rejon Zgrupowania "Chrobry II". Akcję obrony prowadzi "Lech Żelazny" [kpt. Tadeusz Przystojecki - L.Ż.]. Następuje scalenie oddziałów, przesunięcia na stanowiskach dowódczych. Powstaje i organizuje się Batalion I "Zgrupowania Chrobry II". Dowódcą Baonu I zostaje mianowany kpt. "Lech Żelazny".

Do domu Kolejowego na rozkaz Dowództwa przemaszerowuje por. "Mazur" [Tadeusz Siemiątkowski, d-ca 1. plut. i z-ca d-cy I Kompanii - L.Ż.] z plutonem, który poprzednio brał udział w akcji na Astorię pod dowództwem pchr. "Oleckiego Kazimierza" [sierż. pchr. Jerzy Nachtman - L.Ż.], a który obecnie w Domu Kolejowym stanowi zaczątek Kompanii I-szej I Baonu.



W ciągu tych pierwszych dwóch tygodni zgrupowanie całkowicie opanowało i umocniło rejon między torem kolejowym, Towarową i Grzybowską, oraz fortyfikując jak twierdzę dwa wysunięte bastiony: Pocztę Dworcową i Dom Kolejowy. Reszta oddziałów: WIG-Starostwo i Izba Skarbowa pod nazwą: "Plutonu WIG" dołącza czasowo do I Kompanii I Baonu, stacjonującej w Domu Kolejowym pod dowództwem kpt. "Zawadzkiego" [Piotr Zacharewicz - L.Ż.]. I tak było do końca powstania, mimo ogromnych strat, bowiem rejon działania zgrupowania leżał przy strategicznej dla Niemców trasie Al. Jerozolimskich.



Z innych, dużych jednostek NSZ walczących w powstaniu, trzeba wymienić Pułk im. gen. W. Sikorskiego i Pułk im. gen. J. H. Dąbrowskiego, rozformowane w ramach reorganizacji w dniu 1 września 1944 r. Ponadto były liczne pojedyncze drużyny i plutony NSZ w ramach większych zgrupowań AK. Liczni NSZ-owcy, rozproszeni i zaskoczeni wybuchem powstania, włączyli się do najbliższych walczących jednostek, pozostając w nich do końca i dzieląc ich los. W powstaniu wzięli udział także NSZ-owcy spoza Warszawy: kurierzy i łącznicy z Okręgów Poznań i Łódź, czasowo przebywający w stolicy (ich głównym skupiskiem był Pułk im. gen. W. Sikorskiego, gdzie stawili się z własną bronią), a także z Białostocczyzny, walcząc na barykadzie przy Filharmonii pod dowództwem pułkownika Stanisława Nakoniecznikowa "Kmicica".



Oddziały NSZ, walczące w powstaniu, wydawały własną prasę: "Wielką Polskę", która była oficjalnym organem NSZ-AK, "Szaniec" - organ NSZ, oraz "Głos Starego Miasta" (kontynuowany jako "Żołnierz Starego Miasta") - organ Obywatelskiego Komitetu Starego Miasta, wydawany przez Grupę "KOŁO". Prawie nieznanym pismem powstańczym jest też wydawany przez Wydział Propagandy NSZ-AK dziennik "Naród Walczy" (wychodziło wydanie poranne i wieczorne).

Jeszcze mniej znane są działania oddziałów NSZ operujących w okolicach Warszawy. W Lasach Chojnowskich już od pierwszych godzin powstania walczył pluton NSZ-AK ppor. Mieczysława Szemelowskiego "Miłosza". W walce na tzw. Błotnicy w Jeziornie 1 sierpnia zginął m.in. dowódca Batalionu NSZ-AK im. Brygadiera Czesława Mączyńskiego ppor. Florian Kuskowski "Szary" i kilku podchorążych i żołnierzy. W następnych dniach sformowano trzy plutony NSZ-AK: "Miłosza", "Greya" (ppor. Tadeusza Wyszyńskiego - był to przyrodni brat późniejszego prymasa Polski) i "Antka" (ppor. Mariana Orłowicza). W dniu 4 sierpnia zorganizowano z nich Kompanię NSZ-AK im. "Szarego", liczącą 130 żołnierzy i 12 łączniczek-sanitariuszek. Dowódcą całości został dwudziestoośmioletni student prawa ze Lwowa, ppor. Marian Orłowicz "Antek". Lasy Chojnowskie, opanowane w całości przez oddziały AK i NSZ, zwane były Rzeczpospolitą Chojnowską. Kilkakrotne próby Niemców opanowania tego terenu skończyły się fiaskiem. M.in. 11 sierpnia Niemcy zaatakowali wieś Piskórkę, gdzie stacjonowała kompania "Szarego" i placówka batalionu AK "Krawiec". Niemcy ponieśli ciężkie straty (ponad 30 zabitych) i wycofali się, ale spalili wieś. Nocą z 16 na 17 sierpnia dwa bataliony AK i kompania NSZ por. "Stena" z terenu Grójca podjęły próbę przedarcia się do Warszawy. Po ciężkich stratach powstańcy przełamali linie niemieckie, ale przedarło się zaledwie 400 żołnierzy z 900 biorących udział w walce. Wreszcie 25 sierpnia Niemcy przystąpili do pacyfikacji Lasów Chojnowskich, używając artylerii, jednostek zmotoryzowanych, samolotów zwiadowczych, a także pociągu pancernego z linii radomskiej.



Natarcie Niemców powstrzymali żołnierze z kompanii "Szarego" w uroczysku zwanym Zimnym Dołem. W wielogodzinnym boju NSZ-owcy ponieśli znaczne straty, zginął m.in. dowódca kompanii ppor. "Antek". Ale umożliwili tym samym ewakuację oddziałów powstańczych z tego terenu. Kompania im. "Szarego" była strażą tylną wycofywanego zgrupowania. Następnego dnia kompania została rozwiązana. Część jej żołnierzy przeszła z oddziałem por. Bolesława Ostrowskiego "Lancy" do 25. pp AK (stąd zapewne wzięła się opinia o NSZ-owskim pochodzeniu oddziału "Lancy"). Inni zaś wrócili do konspiracji w rejonie Piaseczna, Zalesia Górnego i Dolnego, wznawiając szkolenie podchorążych i drukowanie "Barykady" i "Wiadomości tygodniowych Barykady".



Na terenie Kampinosu był NSZ-owski oddział "Bateria Kampinos", dowodzony przez porucznika Stefana Celichowskiego "Skalskiego". W jej skład wszedł m.in. oddział por. Witolda Dziubińskiego "Boruty", który nadszedł z rejonu Skierniewic. Wiadomo o nim jednak bardzo mało.



Polityczne czynniki kierownicze NSZ (w obu odłamach) od początku krytykowały Powstanie Warszawskie, jako koncepcję bez szans na zwycięstwo. Jednak w momencie jego wybuchu, wszystkie oddziały NSZ, jakie udało się sformować, i wszyscy pojedynczy żołnierze NSZ, którzy znaleźli się w jego zasięgu, wzięli w nim udział. Ale gorzka ocena powstania została sformułowana już w dniu jego kapitulacji, tj. 2 X 1944 r. w piśmie "Wielka Polska", w artykule pt. Zmarnowany heroizm:



(...) Nie byliśmy entuzjastami idei Powstania, wywołanego w dniu 1-szym sierpnia. Decyzja podjęcia każdej walki musi być w naszym pojęciu dyktowana racją polityczną i poczuciem odpowiedzialności za następstwa wszczętych działań. Jesteśmy jednak również żołnierzami i czyniliśmy to, co każdy żołnierz winien czynić z momentem rozpoczęcia walki; (...)

Przy naszych, mniej niż skromnych możliwościach, rozpoczynać powstanie można było tylko w wypadku, gdybyśmy mieli zapewnioną, realną pomoc z zewnątrz.

Nawet w wypadku powodzenia, poza jedynym atutem, jakim byłoby jeszcze jedno potwierdzenie naszej woli walki, nie zyskaliśmy nic politycznie.

Natomiast w wypadku niepowodzenia, które trzeba było brać w rachubę, zyskiwaliśmy jedną sławę więcej, traciliśmy natomiast wszystko to, co straciliśmy. Niepowodzenie stało się faktem. A oto jego skutki:

Ponieśliśmy olbrzymie straty w sile biologicznej narodu.

Przysporzyliśmy narodowi polskiemu nowe dziesiątki tysięcy kalek.

Obróciliśmy w gruzy stolicę Polski.

Zmarnowaliśmy wielowiekowy dobytek kulturalny.

Doprowadziliśmy do nędzy setki tysięcy ludzi.

Przekreśliliśmy pięcioletni dorobek konspiracyjny przez wyniszczenie i rozproszenie aktywu politycznego, wojskowego, kulturalnego i gospodarczego.

Doprowadzamy do obozów jeńców wojennych kilkadziesiąt tysięcy oficerów i żołnierzy, którzy przetrwali pięć lat okupacji, a teraz do końca wojny będą straceni dla dalszego wysiłku zbrojnego Polski.

Dostarczamy nieprzyjacielowi kilkuset tysięcy robotnika, którego Niemcy nie potrafili sami wyłowić.

Zaprzepaściliśmy olbrzymi kapitał heroizmu, wykuwającego się przez pięć lat okupacji. Heroizm ten był jedyną realną i poważną siłą, jaką dysponowaliśmy w dniu Powstania.

W zamian za to nie zyskujemy nawet uznania w oczach świata, ceniącego jedynie polityczny realizm, siłę i równowagę psychiczną. Romantyczne gesty narodów dawno już straciły w świecie wagę atutów politycznych. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych już może godzinach kapitulacja stanie się faktem.

Pójdziemy na poniewierkę. Pochłoną nas obce miasta i wsie. Wielu z nas nie wróci do stolicy, w obronie której przelaliśmy tyle krwi.

Wszędzie tam, gdzie się znajdziemy, świętym naszym obowiązkiem będzie rozwijać i krzewić te wszystkie wartości, jakie staną się fundamentem pod budowę Wielkiej Polski.

Historycy przyszłych dni ocenią niewątpliwie z perspektywy czasu lekkomyślnie zmarnowany heroizm żołnierza i ludności Warszawy oraz wskażą, jako przestrogę dla przyszłych pokoleń, błędy współczesnych.

Niech żyje Wielka, Niepodległa Polska!

Niech żyje Warszawa!







Klęska Powstania Warszawskiego spowodowała znaczną dekompozycję Armii Krajowej, przez zerwanie kontaktów organizacyjnych w terenie i spowodowała konieczność odtwarzania ogniw kierowniczych, przede wszystkim Komendy Głównej. Podobnie było w NSZ - zarówno część scalona z AK, jak i NSZ samodzielne utraciły znaczną część aktywu kierowniczego. Nie załamało to jednak całkowicie konspiracji niepodległościowej. Ośrodki kierownicze zostały odbudowane początkowo w miejscowościach podwarszawskich - na linii EKD - które zwane były z tego powodu "małym Londynem", a następnie w Częstochowie i Krakowie. Trwały już wówczas przygotowania do tego, co stało się już losem Kresów, Białostocczyzny i Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny, a co zwane było w kręgach konspiracji narodowej lakonicznie, ale jakże celnie: "drugą okupacją". Na miejsce gestapowców przychodzili enkawudziści i ubecy, aparat administracyjny hitlerowski zastępował aparat komunistyczny. Walka o niepodległość trwała i pociągała nowe, równie bolesne ofiary.





Przedruk z "Ładu" ("Dodatek historyczny" nr 9/94, ss. I-II)

0

@pax Jeśli oskarżasz mnie o to, że omijam niewygodne to co powiedzieć o Tobie. Brygada została z tego wszystkiego oczyszczona i to jest fakt.

0

@Chinaski

Źródła całej oszczerczej kampanji przeciw organizacjom, które wyłoniły N.S.Z., należy szukać w pierwszym rzędzie w propagandzie Kominternu, czy Politbiura, jak kto woli. Już w 1941 r. Sowiety doskonale się zorientowały, jaka jest istotna linja polityczna środowiska, które stworzyło później N.S.Z., odnośnie Rosji i komunizmu, oraz jaka jest środowiska tego bieżąca taktyka. Zrozumiały, że środowisko to jest jedynym czynnikiem polskim, którego nie zaślepiło podniecenie walk z Niemcami i które umie spojrzeć poza bieżącą rzeczywistość i dostrzec nowe potworne niebezpieczeństwo grożące Narodowi polskiemu. Mało tego, umie wyciągnąć logiczne wnioski, a następnie – pomimo że jest pozbawione jakichkolwiek niemal możliwości materjalnych, potrafi z żelazną konsekwencją zasady swoje wprowadzać w życie. To też kiedy N.S.Z. zaraz po klęsce Niemiec pod Stalingradem zaczęły już zupełnie wyraźnie przygotowywać się na moment okupacji sowieckiej, likwidując przyszłych „volksdeutschów” rosyjskich oraz agentów komuny, Sowiety poczuły się na odcinku polskim zagrożone – zrozumiały, że jeśli akcja ta nabierze cech powszechności, jakiekolwiek organizacje komunistyczne (PPR, AL, PAL) na terenie Polski będą wręcz nie do utrzymania. Przystąpiły więc do przeciwdziałania.

Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.

0

@Chinaski Ile wyroków zapadło? Jeżeli było tak to nikt z tym nic nie zrobił? Jak ktoś podnosi argument o niewojowaniu z niemcami to jest to cały plan Polskiego Podziemia Niepodległościowego panowie.Teraz to odkryliście? Za każdego zabitego niemca szło 100-200 polaków więc pisanie o tym,że dana grupa na danym terenie nie biła się lub biła się bardzo mało z niemcami w porównaniu do walk z sowieckimi zrzutkami.

Jak już cytujesz wikipedię (sic) to ja też :
Cechą działalności Kierownictwa Politycznego i Dowództwa N.S.Z. była niewątpliwie dalekowzroczność w ocenie Rosji sowieckiej, jako wroga Polski. Ile strat i ciężkich chwil dałoby się naszej ludności w Kraju zaoszczędzić, gdyby pod tym względem front całego polskiego ruchu oporu był jednolity, gdyby – tak jak to czyniły N.S.Z. – wszystkie czynniki polskie systematycznie przygotowały społeczeństwo na moment zbliżającej się sowieckiej okupacji, gdyby rzucone w 1942 r. przez prasę „Szańca” hasło „Pokój z Rosją – walka z Kominternem” należycie i właściwie było zrozumiane, a przytym powszechnie zastosowane.

Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.

Jak wyglądała „współpraca” N.S.Z. z Niemcami najlepiej wiedzą te tysiące i dziesiątki tysięcy enezetowców – wiedzą żołnierze z oddziałów leśnych, czy AS-ów, bijących Niemców na każdym kroku i przy każdej okoliczności i... sami bici... Wiedzą żołnierze Brygady Świętokrzyskiej, która w ciągu tylko ostatniego półrocza walk w kraju zniszczyła ponad 500 Niemców i mniej więcej tę samą ilość członków band komunistyczno-bolszewickich. Wiedzą kierowniczki poszczególnych komórek opieki więziennej – wiedzą wszyscy ci, których los zaprowadził do obozu koncentracyjnego, ilu spotkali tam kolegów z N.S.Z. I wreszcie jak wyglądała „współpraca” N.S.Z. z Niemcami świadczyć może olbrzymia lista strat członków całej grupy „Szańca” z N.S.Z. włącznie. Z pośród samego kierownictwa politycznego zginęło ponad 60% w bezpośrednich starciach, w niemieckich więzieniach i obozach koncentracyjnych.

Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.

Jedną z przyczyn powstania i utrwalenia niekorzystnego wizerunku NSZ są dokonywane w PRL fałszerstwa dokumentów, dotyczących tej organizacji. Na przykład, aby zilustrować rzekomy przypadek współpracy między NSZ a Niemcami, komunistyczny historyk, Bogdan Hillebrandt, w wydanej w 1970 r. pracy „Partyzantka na Kielecczyźnie” świadomie przeinaczył cytat z wydawnictwa emigracyjnego. Jak ujawniły ostatnio „Zeszyty historyczne WiN-u”, kilka lat wcześniej Hillebrandt sfabrykował rzekomy rozkaz NSZ, nawołujący do mordowania Żydów. Posługując się takimi metodami oskarżano NSZ o kolaborację z Niemcami i mordowanie komunistów, Sowietów i Żydów. W okresie PRL Polskę zalewała fala propagandy mnożącej te zarzuty.

Autor: Marek Jan Chodakiewicz, 55. rocznica powstania Narodowych Sił Zbrojnych „Rzeczpospolita”, 20 września 1997

(...) należy podkreślić niezwykły fakt, że mimo ekstremalnie trudnych warunków okupacyjnych, stworzono tak silną, liczącą około 100 tys. członków, podziemną armię, przy czym dokonano tego wyłącznie własnymi siłami. Była to organizacja pozbawiona wpływów zewnętrznych, całkowicie samodzielna, nie finansowana przez żadną z walczących stron. NSZ były samodzielne politycznie, materialnie i ideologicznie: nie podlegały żadnym obcym ośrodkom decyzyjnym, nie były finansowane z zewnątrz, a dzięki wysokiemu morale były odporne na wszelkie ponadnarodowe prądy ideowe.

Autor: Wojciech Jerzy Muszyński, W walce o Wielką Polskę. Propaganda zaplecza politycznego Narodowych Sił Zbrojnych (1939–1945), Oficyna Wydawnicza Rekonkwista i Wydawnictwo Rachocki i S-ka, Biała Podlaska-Warszawa 2000, s. 50.

0

@Majkel34 @pax Dalej nie odniosłeś się do uniewinnienia od wszystkich zarzutów przez sądy oraz uznania Bohuna za bohatera wojennego. @Chinaski brzmisz jak Aleksander Małachowski mówiący o tym jak to wydawał wyroki na ludzi z nsz za współpracę z niemcami.To, że potem wyszła z tego trochę śmieszna sytuacja to inna rzecz. Wskaż mi dokumenty Brygady Świętokrzyskiej mówiące o zakwaterowaniu i przerzuceniu przez niemców czterech grup dywersanckich.

Dopiero 5 maja, kilka dni po kapitulacji Berlina i śmierci Hitlera, by uwiarygodnić się w oczach nadchodzących Amerykanów, decyduje się zająć niebroniony w zasadzie obóz koncentracyjny w czeskim Holiszowie i wyzwolić przetrzymywane tam więźniarki. - Tak bo Ty to wiesz dlaczego to zrobili.

0

@pax "Czyli jak powołujesz się na ten wywiad z wyborczą to chyba nie zaprzeczysz temu, że Czeski ruch oporu traktował Brygadę jako niemieckich kolaborantów" - Co?

Jest tam wyraźnie napisane, iż nie wie on nic o kontaktach z Niemcami. Wszystko.

0

@pax Sam pan historyk na łamach wyborczej twierdzi iż nie ma pojęcia jak wyglądały stosunki Brygady z Niemcami i nic na ten temat nie znalazł.

"W pierwszej dekadzie lutego 1945 r. Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych przekroczyła granicę przedmonachijskiej Czechosłowacji i przez sześć miesięcy przebywała na jej terytorium. Na wstępie podkreślę: nie wiem, jak dokładnie wyglądały jej kontakty z Niemcami. Pracując nad moją książką o Brygadzie Świętokrzyskiej, przeszukałem m.in. akta niemieckich urzędów na terenie Protektoratu Czech i Moraw, ale nic tam na ten temat nie znalazłem. Nie przeprowadziłem jednak kwerendy w archiwach niemieckich i trochę mnie zaskakuje, że nie zrobił tego żaden polski historyk. Tam może być odpowiedź na to pytanie, choć pewności nie ma, bo pod koniec wojny Niemcy masowo niszczyli akta.




0

@Slazmi Rosjanie nie kryją się z miłością do Stalina czy Lenina. Są ich pomniki praktycznie wszędzie. Niemcy za to kręcą głową zazwyczaj " to nie my tylko naziści" jakby pojawili się oni z kosmosu a nie zostali wybrani w demokratycznych wyborach.

0

@pax Niczego nie wypunktowałeś. Jedynie przedstawiasz tezy,które nie są poparte faktami,dowodami przykładami.

0

@pax

7:30 mówi wszystko.

0

@pax Nazwisko, życiorys historyka? Kiedy to sporządził? I co wobec tego mają do tego uniewinniające od zbrodni wojennych wyroki sądów? Podaj mi przykład jednostki mającej tyle rzekomo na sumieniu przyjętej jako sojuszników przez Amerykanów.

0

@pax Pewnie,że się nie odnosi. Meldunki,które można sprawdzić, książki nt walki brygady z niemcami nie mają nic wspólnego z tym co napisałem. Co robiła brygada w czechach? Nie wiem nie było mnie tam. Wiem tylko, że wycofujące się wojska niemieckie nie ścigały już z taką pasją wszelkich formacji partyzanckich wiedząc jak skończy się wojna. Tak myślę i jest to moim zdaniem prawdopodobne i logiczne wytłumaczenie.

0

@Slazmi Nie do końca zrozumiałem post. Mówisz o ludziach,którzy zawsze mają jakieś przekonania o tym jak to dana grupa dokonywała zbrodni, mordowała żydów wydawała ich gestapo, szatanowi i cholera wie komu jeszcze?

0

@pax Tych rzekomych gwałtów, grabieży, które miały miejsce w 1943 roku przed powstaniem brygady i od których płk Bohun został dwukrotnie uniewinniony? Raz przez Brytyjski a raz przez Francuski sąd?

0

@pax Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE,





czyli jak doc. Grzegorz Motyka z Brygadą Świętokrzyską walczy (na łamach "Wyborczej").





Nie po raz pierwszy ktoś się porywa z motyką na słońce. I nie po raz pierwszy robi to doc. Grzegorz Motyka z Brygadą Świętokrzyską. Niestety, chluby mu to nie przynosi, bo za każdym razem strzela kulą w płot. Tak było np. 6 marca 2018 r. w "Gazecie Wyborczej" (zob. "Lekcja dla premiera Morawieckiego. Jak Brygada NSZ trzech Żydów spotkała"), gdy wymyślił składanie kwiatów rzekomo "na cmentarzu Brygady w Monachium". Tam takiego cmentarza tam nie było i nie ma.





Polski premier złożył kwiaty i zapalił znicz na nagrobku następujących osób, które zmarły w Monachium i okolicy tuż po zakończeniu wojny. Na nagrobku są ich nazwiska: Stanisław Pilch; dr Marian Dembiński; Marian Wiśniewski; Jan Mroczek; Władysław Niezgoda; Zdzisław Sowa; Wiktor Kubata; prof. dr Władysław Radwanowicz i Tadeusz Szczap. Wszyscy byli ofiarami II w. św. Ci Polacy uwolnieni z obozów jenieckich i koncentracyjnych oraz z robót przymusowych byli w takim stanie, że nie udało się ich już uratować. Żaden z nich nie był żołnierzem Brygady!





Drugą "bombą" miał być cytat z książki jakoby Jana Jaxa-Maderskiego, "Na dwa fronty. Szkice z walk Brygady Świętokrzyskiej NSZ" (Lubin 1995). Autor w istocie miał na imię Jerzy a cytat został przez Motykę... sfałszowany, albowiem chciał on osiągnąć szczególny efekt w celu wykazania, jak to Brygada Żydów mordowała. Złapany na kłamstwach i opisany w przestrzeni publicznej, do dziś za to nie przeprosił.





30 grudnia 2019 r. wziął się za bardzo specyficzne porównanie: "Żydowscy powstańcy zabili więcej Niemców niż Brygada Świętokrzyska". Oczywiście, stwierdził to w tej samej "Gazecie", która słynie z wyjątkowego zamiłowania do prawdy i rzetelności.





Po uprzedniej kompromitacji i osławieniu się płytkimi przemyśleniami - tym razem uznał, że można ugodzić Brygadę inaczej, choć współmierności między działaniami Brygady a powstaniem w getcie nie ma. Co więcej, nawet wśród historyków i publicystów żydowskich toczy się spór, czy faktycznie było to powstanie.





Ale ważniejsze są inne "ustalenia" Motyki: wg niego, w walkach Brygady od sierpnia do grudnia 1944 r. zginęło najwyżej kilkudziesięciu Niemców, licząc z członkami formacji wschodnich. Odnośnie getta Motyka przytacza dane z raportu J. Stroopa, że w getcie zginęło 16 funkcjonariuszy niemieckich (w tym kilku Niemców, reszta to żołnierze i policjanci z formacji pomocniczych i mniejszościowych). Czyli mamy po stronie Brygady (na podstawie tak przedstawionych danych) cztery - pięć razy więcej strat zadanych Niemcom i ich kolaborantom przez BŚ niż strat Niemców i ich kolaborantów getcie.





I to ma być argument, że "żydowscy powstańcy zabili więcej Niemców niż Brygada Świętokrzyska"? A według pokrętnej logiki i gazetowej arytmetyki "dużo słabiej uzbrojeni powstańcy w getcie warszawskim w kwietniu-maju 1943 r. zadali nazistom zbliżone straty". I co tu komentować?





Jeszcze jedna rzecz wymaga wyjaśnienia. Otóż Motyka pisze: "Miało też dojść do dwóch dużych bitew z nazistami. Pierwsza, w Radoszycach, miała miejsce 2-3 września, ale stoczył ją oddział AK, a NSZ-owcy, którzy incydentalnie włączali się do boju, przypisali sobie potem jego zasługi". I dalej to komentuje: "starcie pod Radoszycami jest przedmiotem sporu z żołnierzami AK, których zdaniem NSZ nie wziął udziału w walce". Szkoda, że autor nie podaje żadnych danych na temat owych żołnierzy AK, którzy to kwestionują. Są to zapewne nadworni relanci w stylu Andrzeja Wielowieyskiego, czy Tadeusza Filipkowskiego. A przecież w tej sprawie dysponujemy licznymi, szczegółowymi dokumentami. Są one zamieszczone m.in. w książce Wojciecha Borzobohatego "Jodła. Okręg Radomsko-Kielecki ZWZ-AK 1939-1945" (Warszawa 1988). Czyżby docent Motyka do dziś się z nią nie zapoznał? W aneksie nr 38 (s. 471-472) publikowany jest meldunek dowódcy 2 pp Legionów AK, mjr. Antoniego Wiktorowskiego "Kruka":





"... npl został sprowokowany do walki przez NSZ" i dalej: "Npl został powstrzymany ogniem NSZ w m. Radoszyce i przed tą miejscowością rozpoczął walkę ze strony Grodziska". Naprawdę nie ma wątpliwości, że były tam oddziały NSZ: "W Radoszycach akcją ze strony NSZ dowodził kpt. "Stefan" [kpt. Tomasz Rzepecki - przyp. LŻ] z oddziału "Bohuna" [ppłk Antoni Szacki - przyp. LŻ]".





W aneksie nr 43 (s. 478-479) mamy pismo SS-Obersturmbannführera Joachima Illmera o tej walce: "W Radoszycach oddział ten [dowodzony przez ppłk. von Vultejusa - przyp. LŻ] został zaatakowany z kierunku północnego, zachodniego i południowego przez rzekomo należącą do "AK" grupę bandytów "NSZ" pod dowództwem kapitana "Stefana" z widocznym dążeniem, by oddział podpułkownika v.[on] V.[ultejusa] otoczyć w Radoszycach".





Jakby tego było mało, w "Kronice 204 pp piechoty Ziemi Kieleckiej NSZ" (opublikowanej przed prawie trzydziestu laty, powinna więc być doc. Motyce doskonale znana) mamy informację, że wkrótce nadciągnęły na teren bitwy oddziały NSZ-AK kpt. Józefa Wyrwy "Starego" i kpt. Wiktora Matyni "Karola" i "Niemcy zostali wykończeni". Joachim Illmer (szef policji i Sicherheitsdienst w Radomiu) w swym raporcie określił oddziały NSZ jako "narodowo-polskie grupy bandytów".





No więc jak, NSZ nie brał udziału w tej walce, czy jednak ich udział był bardzo znaczny?





Nie dysponujemy archiwami BŚ NSZ, dotyczącymi akcji zbrojnych i przeprowadzanych operacji. Zachowały się tylko nieliczne meldunki, ale i one dają pojęcie, jakie straty ponosili Niemcy i ich pomocnicy z tzw. formacji wschodnich (SS-Wachmannschaften i Ostlegionen). Np. ze zbiorczego meldunku por. Mieczysława Godziszewskiego "Mieczysława" (z II oddziału sztabu BŚ) wynika, że np. w zasadzce w Marcinkowicach 20 grudnia 1944 r. zginął jeden Niemiec, czterech Ukraińców i dwudziestu "Mongołów" (byli to głównie Tatarzy w służbie niemieckiej oraz dwóch Rosjan i dwóch Gruzinów). Czyli łączne straty po stronie niemieckiej wyniosły 25 żołnierzy (BŚ straciła jednego żołnierza, miała też rannych). Czyli jedna, niewielka akcja oddziału Brygady przyniosła Niemcom ponad 1,5 raza więcej strat niż w trakcie całej pacyfikacji getta w okresie kwiecień - maj 1943 r.
Wszystko.

8

W dniu 5.05.2020 r. przypada 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez polskich żołnierzy z Brygady Świętokrzyskiej NSZ.



Z przykrością informujemy, że ze względu na epidemię w tym roku (po raz pierwszy od 6 lat) nie zorganizujemy uroczystości przy tablicy pamiątkowej wmurowanej w mur okalający były niemiecki obóz koncentracyjny dla kobiet w Holiszowei (Rep. Czeska). Informacje o rocznicy będziemy propagowali przez internet.

Zachęcamy do włączenia w przypominanie o tej niezwykle ważnej dla obrony dobrego imienia Polaków rocznicy historycznej.



Rys historyczny



5 maja 1945 r. żołnierze Brygady Świętokrzyskiej NSZ wyzwolili z niemieckiego obozu koncentracyjnego Holleischen (filia KL Flossenbürg) w Holiszowie około 1000 kobiet: 400 Francuzek, 280 Żydówek, 167 Polek oraz Czeszki, Holenderki, Belgijki, Rumunki, Jugosłowianki i „kobiety innych narodowości”. Wg. znalezionej dokumentacji obozowej obóz miał zostać zniszczony tuż przed wejściem wojsk amerykańskich. Pod zamknięty barak, w którym znajdowały się odseparowane od innych narodowości Żydówki, podłożono substancje łatwopalne i czekano na rozkaz podłożenia ognia. Udana akcja Brygady Świętokrzyskiej NSZ ocaliła wszystkim więźniarkom życie.



Oprócz wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie, Brygada Świętokrzyska oswobodziła około 6.000 cudzoziemskich robotników przymusowych, których Niemcy zmuszali do pracy w przemyśle i traktowali jak niewolników.



Polska Brygada rozbijała niemieckie jednostki wojskowe i likwidowała organizowane przez Niemców zasadzki na żołnierzy amerykańskich. Wzięła do niewoli sztab jednego z korpusów niemieckich, a następnie przekazała jeńców Amerykanom. Za swe zasługi we wspólnej walce przeciw Niemcom żołnierze Brygady Świętokrzyskiej NSZ, jako jedyny oddział Wojska Polskiego, mają prawo noszenia na swoich mundurach naszywki II Dywizji Piechoty Armii Stanów Zjednoczonych „Indian Head”.



To wydarzenie jest wyjątkowe w historii II wojny światowej. Pokazuje faktyczną postawę Polaków wobec totalitaryzmów, wobec niemieckiej polityki holokaustu i wobec niemieckich obozów koncentracyjnych.



Aktualnie, kiedy odchodzą z tego świata ostatni świadkowie II wojny światowej, a historia jest nagminnie fałszowana, przypominanie o fakcie wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego przez Polaków jest niezwykle ważne.

0

@tobiasson92 Powiedz czy kary od Sanepidu są legalne? Mam jeszcze pytanie na priv.

5

Zdzisław Życieński ps."Krzysztof" ,"Zadora" ,"Wojciech Skrzetuski"



Urodził się w 1923 r. W 1943 r. szkolił się w podchorążówce NSZ we Lwowie, zaś od wiosny 1944 r. służył w Okręgu I NSZ

(warszawskim). Pracował w wywiadzie i kontrwywiadzie NSZ. Walczył w Powstaniu Warszawskim, w Akcji Specjalnej NSZ

w oddziale kpt. „Romana”, a później w 3. plutonie 4. kompanii kpt. Bolesława Kontryma „Żmudzina” (Zgrupowanie AK „Bartkiewicza”). Po Powstaniu wywieziony do obozu jenieckiego w Fallingbostel.

(Niemcy). Był kurierem Oddziału II Sztabu 2 Korpusu PSZ na Zachodzie w 1946 i 1947r.

Był żołnierzem do zadań specjalnych, likwidatorem wysokiej rangi niebezpiecznych sowieckich agentów. Po zakończeniu wojny w 1945 r. zapisał się na studia na Wydziale Architektury

Uniwersytetu w Rzymie. W 1946 r. rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Na stałe do

Polski powrócił w 1947 r. Dyplom magisterski uzyskał w 1952 r. Od 1948 r. pracował w biurze projektowym ZOR w Warszawie i w innych biurach oraz pracowniach architektonicznych. W latach 70. pracował naukowo w Instytucie Urbanistyki i Architektury (następnie Instytut Kształtowania Środowiska). Był uczestnikiem wielu konkursów architektonicznych, autorem licznych projektów i ich realizacji. W 1988 r. wziął udział w konkursie na „Pomnik Bohaterów Powstania Warszawskiego 1944”. Był członkiem Ligi Ochrony Przyrody, uczestnikiem wielu akcji na rzecz ochrony środowiska Tatr, turystą,narciarzem.



Ma 97 lat ,jest w znakomitej formie ,bystry przenikliwy umysł jak na członka wywiadu przystało.

1

@ranger3120 Braveheart.

1

Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE,

czyli jak doc. Grzegorz Motyka z Brygadą Świętokrzyską walczy (na łamach "Wyborczej").

Nie po raz pierwszy ktoś się porywa z motyką na słońce. I nie po raz pierwszy robi to doc. Grzegorz Motyka z Brygadą Świętokrzyską. Niestety, chluby mu to nie przynosi, bo za każdym razem strzela kulą w płot. Tak było np. 6 marca 2018 r. w "Gazecie Wyborczej" (zob. "Lekcja dla premiera Morawieckiego. Jak Brygada NSZ trzech Żydów spotkała"), gdy wymyślił składanie kwiatów rzekomo "na cmentarzu Brygady w Monachium". Tam takiego cmentarza tam nie było i nie ma.

Polski premier złożył kwiaty i zapalił znicz na nagrobku następujących osób, które zmarły w Monachium i okolicy tuż po zakończeniu wojny. Na nagrobku są ich nazwiska: Stanisław Pilch; dr Marian Dembiński; Marian Wiśniewski; Jan Mroczek; Władysław Niezgoda; Zdzisław Sowa; Wiktor Kubata; prof. dr Władysław Radwanowicz i Tadeusz Szczap. Wszyscy byli ofiarami II w. św. Ci Polacy uwolnieni z obozów jenieckich i koncentracyjnych oraz z robót przymusowych byli w takim stanie, że nie udało się ich już uratować. Żaden z nich nie był żołnierzem Brygady!

Drugą "bombą" miał być cytat z książki jakoby Jana Jaxa-Maderskiego, "Na dwa fronty. Szkice z walk Brygady Świętokrzyskiej NSZ" (Lubin 1995). Autor w istocie miał na imię Jerzy a cytat został przez Motykę... sfałszowany, albowiem chciał on osiągnąć szczególny efekt w celu wykazania, jak to Brygada Żydów mordowała. Złapany na kłamstwach i opisany w przestrzeni publicznej, do dziś za to nie przeprosił.

30 grudnia 2019 r. wziął się za bardzo specyficzne porównanie: "Żydowscy powstańcy zabili więcej Niemców niż Brygada Świętokrzyska". Oczywiście, stwierdził to w tej samej "Gazecie", która słynie z wyjątkowego zamiłowania do prawdy i rzetelności.

Po uprzedniej kompromitacji i osławieniu się płytkimi przemyśleniami - tym razem uznał, że można ugodzić Brygadę inaczej, choć współmierności między działaniami Brygady a powstaniem w getcie nie ma. Co więcej, nawet wśród historyków i publicystów żydowskich toczy się spór, czy faktycznie było to powstanie.

Ale ważniejsze są inne "ustalenia" Motyki: wg niego, w walkach Brygady od sierpnia do grudnia 1944 r. zginęło najwyżej kilkudziesięciu Niemców, licząc z członkami formacji wschodnich. Odnośnie getta Motyka przytacza dane z raportu J. Stroopa, że w getcie zginęło 16 funkcjonariuszy niemieckich (w tym kilku Niemców, reszta to żołnierze i policjanci z formacji pomocniczych i mniejszościowych). Czyli mamy po stronie Brygady (na podstawie tak przedstawionych danych) cztery - pięć razy więcej strat zadanych Niemcom i ich kolaborantom przez BŚ niż strat Niemców i ich kolaborantów getcie.

I to ma być argument, że "żydowscy powstańcy zabili więcej Niemców niż Brygada Świętokrzyska"? A według pokrętnej logiki i gazetowej arytmetyki "dużo słabiej uzbrojeni powstańcy w getcie warszawskim w kwietniu-maju 1943 r. zadali nazistom zbliżone straty". I co tu komentować?

Jeszcze jedna rzecz wymaga wyjaśnienia. Otóż Motyka pisze: "Miało też dojść do dwóch dużych bitew z nazistami. Pierwsza, w Radoszycach, miała miejsce 2-3 września, ale stoczył ją oddział AK, a NSZ-owcy, którzy incydentalnie włączali się do boju, przypisali sobie potem jego zasługi". I dalej to komentuje: "starcie pod Radoszycami jest przedmiotem sporu z żołnierzami AK, których zdaniem NSZ nie wziął udziału w walce". Szkoda, że autor nie podaje żadnych danych na temat owych żołnierzy AK, którzy to kwestionują. Są to zapewne nadworni relanci w stylu Andrzeja Wielowieyskiego, czy Tadeusza Filipkowskiego. A przecież w tej sprawie dysponujemy licznymi, szczegółowymi dokumentami. Są one zamieszczone m.in. w książce Wojciecha Borzobohatego "Jodła. Okręg Radomsko-Kielecki ZWZ-AK 1939-1945" (Warszawa 1988). Czyżby docent Motyka do dziś się z nią nie zapoznał? W aneksie nr 38 (s. 471-472) publikowany jest meldunek dowódcy 2 pp Legionów AK, mjr. Antoniego Wiktorowskiego "Kruka":

"... npl został sprowokowany do walki przez NSZ" i dalej: "Npl został powstrzymany ogniem NSZ w m. Radoszyce i przed tą miejscowością rozpoczął walkę ze strony Grodziska". Naprawdę nie ma wątpliwości, że były tam oddziały NSZ: "W Radoszycach akcją ze strony NSZ dowodził kpt. "Stefan" [kpt. Tomasz Rzepecki - przyp. LŻ] z oddziału "Bohuna" [ppłk Antoni Szacki - przyp. LŻ]".

W aneksie nr 43 (s. 478-479) mamy pismo SS-Obersturmbannführera Joachima Illmera o tej walce: "W Radoszycach oddział ten [dowodzony przez ppłk. von Vultejusa - przyp. LŻ] został zaatakowany z kierunku północnego, zachodniego i południowego przez rzekomo należącą do "AK" grupę bandytów "NSZ" pod dowództwem kapitana "Stefana" z widocznym dążeniem, by oddział podpułkownika v.[on] V.[ultejusa] otoczyć w Radoszycach".

Jakby tego było mało, w "Kronice 204 pp piechoty Ziemi Kieleckiej NSZ" (opublikowanej przed prawie trzydziestu laty, powinna więc być doc. Motyce doskonale znana) mamy informację, że wkrótce nadciągnęły na teren bitwy oddziały NSZ-AK kpt. Józefa Wyrwy "Starego" i kpt. Wiktora Matyni "Karola" i "Niemcy zostali wykończeni". Joachim Illmer (szef policji i Sicherheitsdienst w Radomiu) w swym raporcie określił oddziały NSZ jako "narodowo-polskie grupy bandytów".

No więc jak, NSZ nie brał udziału w tej walce, czy jednak ich udział był bardzo znaczny?

Nie dysponujemy archiwami BŚ NSZ, dotyczącymi akcji zbrojnych i przeprowadzanych operacji. Zachowały się tylko nieliczne meldunki, ale i one dają pojęcie, jakie straty ponosili Niemcy i ich pomocnicy z tzw. formacji wschodnich (SS-Wachmannschaften i Ostlegionen). Np. ze zbiorczego meldunku por. Mieczysława Godziszewskiego "Mieczysława" (z II oddziału sztabu BŚ) wynika, że np. w zasadzce w Marcinkowicach 20 grudnia 1944 r. zginął jeden Niemiec, czterech Ukraińców i dwudziestu "Mongołów" (byli to głównie Tatarzy w służbie niemieckiej oraz dwóch Rosjan i dwóch Gruzinów). Czyli łączne straty po stronie niemieckiej wyniosły 25 żołnierzy (BŚ straciła jednego żołnierza, miała też rannych). Czyli jedna, niewielka akcja oddziału Brygady przyniosła Niemcom ponad 1,5 raza więcej strat niż w trakcie całej pacyfikacji getta w okresie kwiecień - maj 1943 r.

1

@tobiasson92 Czy kary administracyjne nakładane przez sanepid są legalne?

2

@junior1905 No a tu jak pasożyta, męczącego ciało i narażającego na śmierć traktuje "empatyczna, płacząca na każdej smutnej scenie kobieta". Ręce opadają.

2

@Nigaki No cóż płód to nie człowiek przez np pierwsze 4 tygodnie a potem czary mary w ciągu jednego dnia się nim staje? Wiesz dla kogoś niektórzy ludzie ludźmi nie byli. Tak teraz brzmisz.

Daleko mi do okrutnej zołzy, wprost przeciwnie, jestem empatyczna do bólu, płaczę na byle smutnej scenie, gdzie ludziom czy zwierzętom dzieje się krzywda, dlatego nie odważyłabym się sprowadzić na ten świat dziecka, które nie będzie przeze mnie kochane i które oddam do bidula, gdzie też nie będzie miało gwarancji, że ktoś je pokocha.


Empatią nazywasz usunięcie dziecka bo może być niekochane. To jak mnie nikt nie kocha to trzeba mnie usunąć? Boże jeśli istniejesz daj mi cierpliwość. Nic głupszego nie da się napisać.

4

@Nigaki Zawsze jest narażane na śmierć? Męczy się? Oj jakaś Ty biedna po prostu.

2

@Nigaki Karana? Dlaczego nazywasz dziecko karą. Jesteś pewna,że go nie pokochasz ? Co to do więzienia idziesz bo zabezpieczenie zawiodło czy jesteś w ciąży?

4

@Nigaki Jak można wpaść NIE ze swojej winy? Jak uprawiałaś seks bez zabezpieczeń to jesteś sama sobie "winna".Proste i logiczne. Zepsuć karierę? Idziesz na macierzyńskie i masz forsę i szef może Ci gówno zrobić. Facet nie ma tego przywileju.

Co do problemów po urodzeniu. Uważasz, że POTENCJALNE problemy są powodem do zabicia człowieka zanim pojawi się na świecie? To jest tak absurdalne,że nie wiem jak to skomentować.
Syndrom lustrzany,gwałt i choroba płodu - zgadzam się.
Wpadłam to se usunę - nie.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?